Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

czwartek, 1 października 2015

Niemcy oszukują - euro, "uchodzcy", VW - co jeszcze...?


przedruk




Mamy kolejny dowód na karygodną niemiecką butę i krótkowzroczność.

Volkswagen systematycznie od lat oszukiwał klientów instalując w swoich samochodach elektronikę fałszującą wyniki pracy silników dieslowskich (tak wysokość spalania, jak i jego efekt zdrowotny) - jednocześnie walcząc o zaostrzenie kryteriów środowiskowych - które "tylko silniki VW mogły spełniać". Powiedzieć, że szambo właśnie wybilo w Niemczech - byłoby "understatement of the year"...

To testy przeprowadzone w USA zdemaskowały oszustów i VW grozi tam seria procesów oraz wielomiliardowa grzywna (maksymalnie 18 mld dolarów - jak na razie VW przeznaczył 7,3 miliarda na ew. koszty). Zmanipulowane pojazdy sprzedawano również w Europie, ale tutaj panuje cisza, bo Europa pod niemieckim butem ani śmie pisnąć.
Właśnie pozwoliła sobie narzucić niemieckie "rozwiązanie problemu uchodzców" - które żadnym rozwiązaniem nie jest, a jedynie zródłem nowych kłopotów, praktycznie odsyłając do lamusa  przesłanki dalszej europejskiej współpracy.



Niemcy ciągle nas oszukują - euro, "uchodzcy", VW - co jeszcze...?


Ale wracając do kantów Volkswagena, to wydaje mi się, że na czysto niemiecką chucpę - jesteśmy znakomici i tak w ogóle Uber Alles - nałożyły się także wymagania typowe dla dzisiejszego korporacyjnego biznesu.

Bo firmy mają przynosić akcjonariuszom zyski co kwartał - i nie ma dziś miejsca na długotrwałe strategie i dalekosiężne plany - kasa ma wpływać regularnie i natychmiast - czego efektem jest rabunkowe podejście "na skróty" do wszystkiego - ludzi, środowiska i zasobów naturalnych, a nawet reputacji.

Produkty mają mieć obecnie krótką, ściśle określoną żywotność - by regularnie trzeba było je wymieniać - a akcjonariusze cały czas "byli happy".

Znając niemiecką gruntowność i brak polotu - zaczęli z teutońskim zacięciem projektować i wytwarzać buble - i jak we wszystkim, za co się biorą - okazali się "być w tym najlepsi"... :-)

A że mimo wszystko nie mogło się pomieścić im w głowach, że faktycznie ich produkty zaczęły  "być do bani" - bo przecież nadal powinny być "po niemiecku solidne" - to zaczęli po cichu, zakulisowo "ustawiać" przeprowadzane testy - jak to parę lat temu było z głosowaniem w Niemczech na "samochód roku", czy testami opon samochodowych - http://m.onet.pl/moto/aktualnosci,d7dej
A teraz dochodzi sprawa VW... - naprawdę "zle się dzieje w państwie duńskim" - a smród idzie na cały świat.

Ta obecna afera nie jest moim zdaniem czymś odosobnionym - i należy się liczyć z kolejnymi rewelacjami, dotyczącymi różnych branż i wielu produktów - bo globalizacja i turbo-kapitalizm chyba nie całkiem Niemcom służą - w swej krótkowzroczności i w imię doraźnych zysków ostatnio gruntownie zniszczyli południe Europy i prawdopodobnie wkrótce doprowadzą do rozpadu strefy euro, a pewnie też i całej Unii.

Bo Niemcy w ostatnich latach:
  • przy przechodzeniu na euro jako jedyni ustawili jego kurs tak, że praktycznie obniżyli swoje koszty aż o 21% - zalewając Europę tańszymi produktami oraz niszcząc konkurencję - np. Francja straciła ponad milion stanowisk pracy w przemyśle, a Grecji "opłacało się" nawet importować żywność z Niemiec;
  • jako pierwsi złamali w 2003 kryteria z Maastricht w/s wysokości deficytu budżetowego - dając sygnał pozostałym krajom;
  • lege artis zmodyfikowali na swój użytek Traktat Lizboński, zatrzegając sobie prawo niestosowania się do tych postanowień Brukseli, które ich Trybunał Konstytucyjny uzna za niezgodne z konstytucją niemiecką.
(Ale uczynili to dopiero wtedy, kiedy reszta Europy - usilnie przez nich poganiana (pamiętacie bezprzykładną nagonkę w 2009 r. na Prezydenta Kaczyńskiego?) - już zdążyła przyjąć Traktat Lizboński - w całości, bez modyfikacji - definitywnie pozbawiając się resztek suwerenności.
A jego konsekwencją jest np. przegłosowanie na wtorkowym posiedzeniu unijnych ministrów spraw wewnętrznych zasad przyjmowania "uchodzców" - narzucając je nawet krajom temu przeciwnym - bo wg Lizbony zasada większościowa zastąpiła dotychczasowy konsensus.)

O potencjalnych konsekwencjach bardzo egoistycznej i bardzo krótkowzrocznej polityki niemieckiej pisałem tutaj: Upadek niemieckiej EUropy?

Dlaczego tak się dzieje? Wydaje się, że tylko "narody wybrane" skłonne są do takiej chucpy, bo uważają, że nie obowiązują ich reguły gry narzucane pozostałym uczestnikom. Ale jak wiadomo - "kłamstwo ma krótkie nogi" - i historia dowodzi, że taka zabawa zwykle szybko się kończy i trwa max dwa - trzy pokolenia.

P.S. O mechanizmach obecnego kryzysu migracyjnego i kalkulacjach z nim związanych:  http://prognozydocenta.salon24.pl/668756,rotszyldowie-znowi-ograli-europe






  • 5*****
    Krótkowzroczność - to słowo jest tutaj kluczowe.
    Nie pierwszy raz Niemcy pokazują swoją niecierpliwą naturę, w której brak jest miejsca na dalekowzroczną wizję rozwoju i ekspansji.
    Obserwując ich poczynania z punktu widzenia Polaka, człowiek zaczyna zachodzić w głowę - po co tak robią, przecież znowu się na tym przewiozą.
    Nie po raz pierwszy zresztą raz w historii.
    Człowiek zaczyna więc podejrzewać, że to może nie sami Niemcy o tym decydują, że pewnie stoi za tym ktoś, komu nie chodzi o dobro Niemiec, tylko o przywileje jakiejś wąskiej grupy.
    Do głowy wpadają od razu Żydzi, Masoni, albo chociaż amerykańscy kapitaliści.
    Jednak patrząc wstecz, widzimy że tak robią zawsze.
    Bismarck nie musiał toczyć wojny o dusze, której częścią był Kulturkampf, tylko spokojnie poczekać, aż mniejszości narodowe zasymilują się w ramach wielkich Niemiec. Tak się działo, wystarczyło tylko cierpliwie poczekać.
    Hitler nie musiał nas atakować w 1939 roku zbrojnie, tylko ogłosić kolejną wojnę handlową, przy jednoczesnym wspieraniu ruchów narodowych mniejszości, co rozsadziłoby Polskę w bardzo krótkim czasie, bez jednego wystrzału. To zresztą postulowali niemieccy generałowie, których Hitler bezpardonowo się pozbył w tzw. Aferze Generałów.
    Gdyby rząd niemiecki, zamiast pogrążać gospodarczo południe i wschód Europy, zajął się wspieraniem zrównoważonego rozwoju na Kontynencie, dziś pewnie najpopularniejszym dobrowolnym hobby w Europie byłaby nauka mowy Goethego.
    Nam wydaje się to dziwne, gdyż jako Polacy patrzymy na państwo jako byt, który kiedyś przekażemy naszym dzieciom. \
    Ich kultura to indywidualizm, który na pierwszym miejscu stawia własne ego, choć u Niemców jest ono rozszerzone o silne poczucie dumy narodowej, graniczącej z szowinizmem.
    Deuschland, Deutschland uber alles.
    Tu i teraz, a nie za tysiąc lat.
    Moim zdaniem, gdyby przejęli nieco z mentalności Chińczyków, byłoby dawno po tzw. ptokach i na Europę mówiono by - Niemcy.
    P.S. Ptaszek polski powinien siedzieć na szczebelku jeszcze niżej niż włoski, portugalski, hiszpański i grecki.
     
  • @alek.san 19:58:16
    Dziękuję za cały szereg bardzo sensownych uwag.
    Pozdrawiam.

    P.S. Pełna zgoda co do pozycji polskiego ptaszka - miejmy nadzieję, że po 25 października zacznie on swój marsz w górę - to od nas będzie zależało jak wysoko wyląduje :-)
  • @Docent zza morza 20:15:21
    Jak dobrze pójdzie, to będzie bombardował guanem ober-sępa u samej góry.
    Stanie się tak po odfrunięciu z tego obsranego słupka.
    Miejscem dla orła nie jest palik między sępami.
    Pozdrawiam.
  • @alek.san 19:58:16
    ty zawsze swemu dasz 5*

    Ja cię obserwuję zobacz co ta gadzina wypisywała a i teraz przemyca udajesz że nie wiedziałeś.


http://zdaniemdocenta.neon24.pl/post/126069,niemcy-oszukuja-euro-uchodzcy-vw-co-jeszcze



 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz