Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

czwartek, 3 kwietnia 2025

Kolej do Koronowa





przedruk


20 03 2025


Linia wąskotorowa łącząca Bydgoszcz z Koronowem powstała pod sam koniec XIX wieku, a zlikwidowana została w latach 70. XX wieku. Nigdy nie udało się jednak połączyć tych miast normatywną linią kolejową, chociaż gdy planowano przebieg Magistrali Węglowej były brane pod uwagę warianty przez Koronowo. Dzisiaj społecznicy mówią o brakujących zaledwie 8 km, a rację przyznał im wiceminister Piotr Malepszak.


W środę 19 marca w godzinach już wieczornych w Sejmie obradowała kolejna tego dnia Komisja Infrastruktury w temacie jak budować konkurencyjność kolei wobec transportu drogowego. 

Głos na tym posiedzeniu zabrał koronowski aktywista Rafał Wąsowicz, który mówił o tym, że przez tak długi czas nie udało się rozpocząć budowy zaledwie 8 km torów

 – Nie znalazły się na to środki przez ponad 20 lat obecności w Unii Europejskiej – wskazywał


Wspomniane 8 km to szacowana odległość do zbudowania od linii nr 201 między Stronnem i Wudzynem do Koronowa. Dalej z Koronowa biegnie linia 241 dość malowniczą trasą, z widowiskowym wiaduktem w Buszkowie do Tucholi, skąd można dalej dojechać do Chojnic. Ta linia, żeby wróciły na nie pociągi pasażerskie wymaga też remontu, ale przy dzisiejszej ekonomii kluczowe jest skomunikowanie z Bydgoszczą, bo bez tego ciężko byłoby zbudować popyt.


Do słów Wąsowicza odniósł się obecny na tym posiedzeniu wiceminister infrastruktury Piotr Malepszak – Pełna zgoda, że to jest takie 8 km niedasizmu.


10 marca, również w Sejmie, obradował w temacie tej konkretnej linii kolejowej Parlamentarny Zespół na Rzecz Przeciwdziałania Wykluczeniu Komunikacyjnego. Jeden z dyrektorów w Ministerstwie Infrastruktury wskazał, że dopóki Urząd Marszałkowski w Toruniu nie wskaże tego ciągu kolejowego jako priorytetu, to dla PKP PLK tego tematu nie ma. 

Przedstawiciel PKP PLK na tym posiedzeniu zasugerował, że myślenie o przywróceniu pociągów do Koronowa należy zacząć od opracowania przez samorządy studium przedinwestycyjnego. Gmin i powiatów bez wsparcia Województwa Kujawsko-Pomorskiego może nie być jednak na to stać.





Wiceminister Infrastruktury o kolei do Koronowa: To jest takie 8 km niedasizmu - Portal Kujawski - najważniejsze wydarzenia z regionu







Koniec OKO.press




Polska. OKO.press zamieścił następującą informacje na swojej stronie internetowej: "Żarty się skończyły. Dziś zamknięte.

Zamykamy się na jeden dzień. Nie publikujemy nowych artykułów, nie sprawdzamy faktów. Nie nagłaśniamy afer, nie obalamy fake newsów. Przez 24 godziny OKO.press nie istnieje. Ale jeśli zabraknie nam środków, ten dzień stanie się rzeczywistością – na zawsze." 


Cezary Michał Biernacki napisał: 

"W lutym agencje informacyjne opublikowały listę beneficjentów, polskich i zagranicznych, które były finansowane przez USAID. Według niej portal poświęcony mediom Oko.press w latach 2018-2023, otrzymał z USAID 1.500.000 dolarów."







Cieszymy się.





przedruk




Chcą pieniędzy od USA, a jednocześnie łamać amerykańskie zasady? Bezwstydne skargi organizacji pozarządowych

Na łamach Onetu niektóre NGO-sy i anonimowi rozmówcy ubolewają nad odcięciem finansowania z USA w ramach walki Donalda Trumpa ze zjawiskami ideologicznymi. Twierdzą, że Waszyngton rozważa ich ponowne finansowanie, po tym, jak przyjmą panujące w Waszyngtonie nowe zasady. Deklaracje określają mianem "lojalki". Przez ostatnie lata środki z USA wspierały m.in. organizacje zaangażowane w zwalczanie poprzedniego rządu w Polsce albo szkodzące wręcz interesom Ameryki.


Michał Dzierżak Niezalezna.PL



Jedną z pierwszych decyzji administracji Donalda Trumpa było wstrzymanie środków płynących z USAID - Agencji Stanów Zjednoczonych ds. Rozwoju Międzynarodowego. Pod koniec lutego Waszyngton informował, że wyeliminuje ponad 90 proc. kontraktów na pomoc zagraniczną USAID.


"Amerykański przemysł pomocy zagranicznej nie jest zgodny z amerykańskimi interesami, a w wielu przypadkach są sprzeczne z amerykańskimi wartościami. Służą destabilizacji pokoju na świecie poprzez promowanie idei w krajach zagranicznych, które są bezpośrednio odwrotne do harmonijnych i stabilnych relacji wewnątrz i między krajami"
- napisano w rozporządzeniu wykonawczym Białego Domu.

Kilka tygodni temu, na łamach "Gazety Polskiej" Grzegorz Wierzchołowski i Maciej Kożuszek dokonali analizy, w której wskazali, że wśród beneficjentów poprzedniej administracji amerykańskiej było wiele organizacji w Polsce, w tym takich, które aktywnie angażowały się politycznie.

"Agencja rządowa USAID, Departament Stanu i fundacja National Endowment for Democracy (NED) finansowały podmioty, które utrudniały obronę Polski przed rosyjsko-białoruską operacją graniczną i które walczyły z rządem PiS jako "niedemokratycznym" oraz "prześladującym" kobiety i homoseksualistów. 

Wspierano ludzi, którzy na łamach prasy amerykańskiej żądali ukarania "przestępcy" Kaczyńskiego, dotowano organizacje wybielające Hamas, a także projekty polskich organizacji prawniczych"

- czytamy w tekście Wierzchołowskiego i Kożuszka.


DEI: Ideologia, z której uciekają firmy

Teraz sprawą organizacji, którym administracja Trumpa zakręciła kurek z pieniędzmi, zajął się portal onet.pl. Podjął jeszcze temat walki republikańskiej administracji USA z ideologicznymi zasadami streszczonymi w akronimie DEI (Diversity, Equity and Inclusion) - różnorodność, równość, inkluzywność.


Czysto definicyjnie - portal dictioniary.com - wyjaśnia DEI jako "ramy koncepcyjne promując sprawiedliwe traktowanie i pełne uczestnictwo wszystkich ludzi, zwłaszcza w miejscu pracy, w tym grup, które historycznie były niedoreprezentowane lub narażone na dyskryminację ze względu na pochodzenie, tożsamość, niepełnosprawność itp."


W rozporządzeniu administracji Trumpa z 20 stycznia o "zakończeniu radykalnych i marnotrawiących rządowych programów DEI" czytamy:
 
"Administracja Bidena wprowadziła nielegalne i niemoralne programy dyskryminacyjne, znane pod nazwą „różnorodność, równość i integracja” (DEI), praktycznie we wszystkich aspektach rządu federalnego, w obszarach od bezpieczeństwa linii lotniczych po wojsko (…) Publiczne ujawnienie tych planów wykazało ogromne marnotrawstwo publiczne i haniebną dyskryminację. To się kończy dzisiaj. Amerykanie zasługują na rząd zobowiązany do służenia każdej osobie z równą godnością i szacunkiem oraz do wydawania cennych środków podatników wyłącznie na uczynienie Ameryki wspaniałą"

W ostatnich miesiącach przybywa firm, które wycofują się z ideologicznej formuły DEI. 
Na długiej i rosnącej liście znajdują się m.in. Caterpillar, John Deere, Ford, Molson Coors, Tractor Supply, Toyota, Nissan, Harley Davidson.



Kto płaci, ten wymaga?

Onet cytuje Różę Rzeplińską, szefową serwisu MamPrawoWiedzieć.pl, która stwierdzi, że polskie NGOsy na decyzji Trumpa mogły "stracić" nawet 200 mln złotych.

Portal twierdzi, że organizacje otrzymały ofertę od administracji USA, że finansowanie zostanie wznowione, "za cenę wyrzeczenia się przez nich zasad DEI w swojej działalności" oraz "złożenia oświadczenia", że nie będzie realizować programów, które "naruszałyby federalne prawo antydyskryminacyjne".

Anonimowo rozmówcy Onetu twierdzą, że interpretacja pisma z Waszyngtonu "jest otwarta".

"Ostatecznie to próba wpłynięcia na suwerenność naszej organizacji. Chcą, żebyśmy podpisali coś w rodzaju lojalki"
- ubolewają źródła Onetu, które narzekają także, że "mają zgodzić się, żeby amerykański sponsor decydował, co możemy, a czego nie możemy robić w Europie".



Organizacje w Polsce wskazują, że poza bezpośrednim finansowaniem z USA, wstrzymane zostały finansowania pośrednie m.in. poprzez instytucje międzynarodowe korzystające z amerykańskich pieniędzy.

W całym środowisku zrobiła się ogromna dziura finansowa. A wsparcia ze strony polskiego rządu nie ma. Jesteśmy bezradni - mówi Joanna Talewicz z Fundacji W Stronę Dialogu i Centrum Społeczności Romskiej.

Fundacja w swojej misji pisze m.in. o "edukacji w obszarze wielokulturowości i działań antydyskryminacyjnych".



Jedni zyskują, drudzy tracą

Przez poprzednie lata wspieranie jednych oznaczało rugowanie drugich. 

Jak wyglądało prawdziwe oblicze działań podejmowanych jeszcze przez administrację Bidena? Oddajmy raz jeszcze raz głos Grzegorzowi Wierzchołowskiemu i Maciejowi Kożuszkowi.

"Wraz ze wspieraniem wybranych fundacji, organizacji i mediów zalecano zwalczanie tych, które dla lewicowo-liberalnego status quo stanowią zagrożenie. W 2021 r. miesiąc po inauguracji Joe Bidena, USAID stworzyło 97-stronicowy wewnętrzny dokument o nazwie “Disinformation Primer”
(elementarz dezinformacji). 

Elementarz “tylko do użytku wewnętrznego” ujrzał światło dzienne po kilku latach, dzięki organizacji America First Legal, która wywalczyła w sądach prawo dostępu do informacji publicznej. 

Dokument zaleca współpracę rządów, organizacji pozarządowych i mediów w walce z “informacyjnym nieporządkiem”. 

Proponuje też szereg strategii, takich jak 
- promowanie i wyciszanie treści poprzez silniki wyszukiwarek czy 
- odcinanie negatywnie ocenianych mediów od wpływów z reklam

Celem jest:

- zapobieganie “tworzenia narracji odbiegających od mainstreamowych źródeł”

Chodzi o niedopuszczenie do sytuacji, w której “jednostki same dzielą się swoimi dociekaniami w ramach szerszej dyskusji”, tworząc “populistyczną ekspertyzę, która kształtuje i wspiera ich alternatywny światopogląd”.

W ukrywanym przed opinią publiczną dokumencie wskazuje się, że niektórzy reklamodawcy "nieumyślnie finansują i wzmacniają platformy, które dezinformują". 

A przecież pozbawienie niewygodnych mediów wpływów z reklam uniemożliwiłoby im "rozpowszechnianie wiadomości". 

Dlatego też - czytamy w opracowaniu USAID - "podjęto wysiłki w celu poinformowania reklamodawców o ich ryzyku, takim jak zagrożenie dla bezpieczeństwa marki poprzez umieszczanie ich obok treści budzących zastrzeżenia". Taka operacja - odcięcie "dezinformujących" rzekomo mediów od reklamodawców - ma też według USAID inną zaletę: pozwala na "przekierowanie finansowania do domen informacyjnych o wyższej jakośc".



Jan z KOŁOmyi







przedruki
tłumaczenie automatyczne


Polscy pionierzy w Ameryce


1 października 1608 roku z pokładu statku “Mary and Margaret” na ląd zeszło pięciu emigrantów z Polski: Zbigniew Stefański z Włocławka, Jan Bogdan z Kołomyi, Jur Mata z Krakowa i Stanisław Sadowski z Radomia. Piątym Polakiem był szlachcic i kupiec Michał Łowicki, urodzony w Londynie. To on z pomocą swojego kuzyna zwerbował w Gdańsku i Elblągu czwórkę swoich rodaków do wyjazdu za ocean.

Polacy, którzy dotarli do Jamestown okazali się bardzo użyteczni dla kolonii. Potrafili wyrabiać szkło, smołę i mydło, znali się na szkutnictwie i ciesielstwie. Ich wyroby można było wywozić i sprzedawać w Europie, a oni sami też wymieniali je z Indianami na żywność, której w Jamestown brakowało.

Gubernator Wirginii John Smith prawdopodobnie znał wcześniej jednego z Polaków – Jana Bogdana. Doceniał też ich wkład w rozwój kolonii. Było za co, bo to właśnie oni otworzyli w Jamestown hutę szkła – pierwszy zakład przemysłowy w Nowym Świecie!

Ostatecznie do Europy wrócił tylko Zbigniew Stefański, który osiadł w Holandii, gdzie napisał pamiętnik “Memmorialium Commercatoris”.







Początki: Z Kołomyi do Jamestown



Ludzie ze wschodnich ziem Rzeczypospolitej byli obecni w Ameryce Północnej od samego początku istnienia Stanów Zjednoczonych, które początkowo były angielskimi koloniami. Pierwsza stała osada angielska w Ameryce Północnej powstała w Jamestown w stanie Wirginia w 1607 roku. 

John Smith (1580-1631), angielski żołnierz, odkrywca, gubernator kolonialny i admirał Nowej Anglii odegrał kluczową rolę w rozwoju kolonii. Od tego czasu Smith wielokrotnie pojawiał się w amerykańskiej kulturze, w tym w literaturze, sztuce i kinematografii. 

Przed przybyciem do Ameryki służył jako najemnik na ziemiach dzisiejszej Rumunii. Podobno w pojedynkach Smith ściął głowy trzem turecko-osmańskim wojownikom, za co został pasowany na rycerza i otrzymał herb z trzema głowami Turków. 

Jednak później został ranny w potyczce z Tatarami krymskimi, schwytany i sprzedany jako niewolnik. Udało mu się uciec z Krymu do Rzeczypospolitej Obojga Narodów. 

Smith opisał swoje przeżycia na wschodnich ziemiach Rzeczypospolitej w swoich pamiętnikach, w których pisał w trzeciej osobie:

 „stamtąd z równą grzecznością został przewieziony przez [..] Ostróg na Wołyniu, Zasław i Olesko na Podolu, Halicz i Kołomyję w Polsce i tak aż do Sybina w Siedmiogrodzie. W całym swym życiu rzadko kiedy doświadczał większej czci, radości i zabawy, i każdy wojewoda, do którego przyszedł, nie tylko użyczył mu gościny, ale i dal mu coś w darze; albowiem sami widzą się narażeni na podobne nieszczęście (niewoli)”



Pocahontas, Źródło: Wikipedia i Shutterstock



Smith docenił wysokie kwalifikacje mieszkańców wschodnich ziem Rzeczypospolitej jako drwali, a przede wszystkim smolarzy. W tych czasach smoły używano do pokrywania dachów i uszczelniania budynków. 

Nie przypadkiem jednym z pierwszych Polaków czy Rusinów w Ameryce był Iwan/Jan/John Bogdan z Kołomyi (Ukraina). 

Był producentem smoły, który również zajmował się budownictwem okrętowym. Bogdan podobno poznał kapitana Johna Smitha podczas jego podróży przez wschodnie ziemie Rzeczpospolitej. Polacy wyróżnili się w walce z rdzennymi Amerykanami. Legenda głosi, że Bogdan i jego towarzysze uratowali życie Smithowi, który wpadł w zasadzkę zastawioną przez Indian. Mimo to Smith nie tylko walczył z rdzennymi Amerykanami, ale także zaprzyjaźnił się z niektórymi z nich. W tym z Pocahontas (około 1596-1617), córką Powatana, naczelnego wodza plemion Wirginii. 

Przyczyniła się ona do przetrwania Jamestown oraz według relacji samego Smitha ocaliła jego życie. Pocahontas poślubiła plantatora tytoniu Johna Rolfe. Wiele miejsc w USA upamiętnia jej osobę. Jej biografia nabrała z czasem romantycznego uroku, z kilkoma prawdopodobnie fikcyjnymi dodatkami. W efekcie Pocahontas stała się bohaterką sztuki, literatury i filmu amerykańskiego. 

Wiele wybitnych Amerykanów pochodzi od Pocahontas, w tym Pierwsza Dama Edith Wilson (1872–1961). Była ona żoną prezydenta Woodrowa Wilsona. Po udarze, którego doznał w 1919 roku Edith odgrywała kluczową rolę w administracji męża. Kierowała kancelarią i decydowała, jakie sprawy są na tyle ważne, aby Woodrow miał się nimi zająć.


------------

wikipedia dla Polaków



Longinus Podbipięta herbu Zerwikaptur (ur. ok. 1603, zm. 1649) – bohater Ogniem i mieczem Henryka Sienkiewicza. Pochodził ze wsi Myszykiszki.


Nosił pod pachą olbrzymi miecz krzyżacki, nazywany Zerwikapturem, który otrzymał po przodku Stowejce. W bitwie pod Grunwaldem przodek ten miał ściąć za jednym zamachem głowy trzech rycerzy noszących na tarczach kozie łby. W nagrodę owe łby dano mu do jego herbu, który nazwano Zerwikapturem (w rzeczywistości herb ten istniał już przed bitwą grunwaldzką; Bartosz Paprocki w swych Herbach rycerstwa polskiego wspomina Drogosława herbu Zerwikaptur, założyciela wsi Koziegłowy w 1106).


Nie może się ... ożenić, ponieważ ślubował zachować czystość, dopóki nie zetnie trzech głów za jednym zamachem. Bierze udział w bitwie pod Konstantynowem, w oblężeniach Zamościa i Zbaraża. W ostatnim z wymienionych oblężeń ścina trzy głowy. Jako pierwszy ofiarowuje przekraść się ze Zbaraża do króla Jana Kazimierza Wazy. Ginie jednak podczas tego przedsięwzięcia. Zostaje pochowany w Zbarażu.

Według jednej z teorii pierwowzorem Podbipięty miał być słynący z nadzwyczajnej siły szlachcic kresowy Spirydion Ostaszewski.





------------





Spirydon (Spirydion) Ostaszewski herbu Ostoja (ur. 1798, zm. 1875) – polski hipolog, zbieracz podań i legend ludowych, uczestnik powstania listopadowego, prototyp sienkiewiczowskiego Podbipięty z powieści Ogniem i mieczem.




Urodził się w 1798 roku w miejscowości Tiutki koło Winnicy, w guberni podolskiej w szlacheckiej rodzinie Ostaszewskich herbu Ostoja, jako syn Michała Ostaszewskiego, chorążego wojsk koronnych, i Wiktorii z Czarnowskich herbu Grabie. Na chrzcie otrzymał imiona Spirydon Feliks. Jego rodzice posiadali majątek Myszarówka w pow. hajsyńskim na Podolu. Ukończył szkoły w Winnicy i Liceum Krzemienieckie. Następnie został wybrany sędzią ziemskim hajsyńskim.

Po wybuchu powstania listopadowego wybrał ze swej stadniny w Myszarówce 50 koni, uzbroił 50 jeźdźców i udał się do Królestwa, by wziąć udział w powstaniu. Wraz z bratem, Eustachym, służył w drugim pułku ułanów. Jako podporucznik, był dowódcą plutonu w szwadronie jazdy korpusu gen. Dwernickiego. Odznaczył się w bitwach pod Poryckiem i Boremlem.

Był to „tęgi ułan w korpusie Dwernickiego, sławny z nadzwyczajnej siły i waleczności; gdzie się zjawił na swym dzielnym koniu pękały szable, lance, spadały głowy nieprzyjacielskie; ślady swego pochodu okrywał trupami.”


W październiku 1831 r., po kapitulacji twierdzy zamojskiej, w obronie której wziął udział, dostał się do niewoli rosyjskiej. Był więziony w Żytomierzu i Kamieńcu Podolskim. Ukazem carskim z 21 grudnia 1831 dobra Ostaszewskiego w powiecie hajsyńskim na Podolu zostały w karę za udział w "polskim buncie" skonfiskowane.



Prototyp Podbipięty

Współczesny mu pamiętnikarz Franciszek Kowalski napisał, że był znany z nadzwyczajnej siły i “szatańskiej odwagi.” Średniego wzrostu, o szerokich barkach i plecach, atletycznej budowy ciała, włosy miał jasne, czoło szerokie, oczy błękitne, twarz białą rumianą, wąs zawiesisty, “wejrzenie łagodne, w którym malowała się jednak pewność siebie, głos tak potężny, że go w największym hałasie można było wyraźnie usłyszeć”.

„Należał do rzędu dawnych szlechecko-rycerskich typów, do rzędu niezwyczajnych postaci, jakie tylko Polska wydawać mogła”, pisała o nim w 1875 „Gazeta Narodowa”'.

„Olbrzymiej budowy […] ze strasznem wejrzeniem prawdziwego rycerza, który nie zna niebezpieczeństwa i gardzi śmiercią, postrachem był nieprzyjaciół. Gdzie się zjawił na dzielnym koniu, pusto się robiło dokoła. Rąbał na prawo, na lewo. Pękały lance, szable nieprzyjacielskie, spadały głowy…”.

Znawca twórczości Henryka Sienkiewicza, Kazimierz Ciałowicz, dowodził w artykule opublikowanym w 1936 r., że sylwetka Spirydona Ostaszewskiego posłużyła Sienkiewiczowi za zasadniczy wzór Longinusa Podbipięty i „prawie nic nie przemawia za tem, by nieznany bliżej Jerzy Podbipięta był prototypem bohatera Sienkiewicza o tem samem nazwisku”.



„Namiętny lubownik koni” (według Encyklopedii Orgelbranda), był Ostaszewski właścicielem jednej z największych na Ukrainie stadnin koni i zaliczał się do wysokiej klasy znawców hodowli tych zwierząt. Wypowiadał się na tematy związane z hodowlą na łamach „Tygodnika Petersburskiego”. Ogłosił dwutomową pracę Miłośnik koni (Kijów 1852) oraz Wiadomość o stadach Wołynia, Ukrainy, Pobereża i Podola. Pozostawił też kilka obszernych prac w rękopisie: Lekarz koni przez obywatela Ukrainy, Uwagi nad rozprawą Eberharda o koniach i stadach Ukrainy, Podola i Wołynia, oraz podręcznik dla hodowców O koniu.


Jego pasją było zbieranie ludowych bajek, pieśni, podań i legend. Poświęcił się badaniom języka i zwyczajów ludności wiejskiej Podola i Ukrainy. Gdy sam opowiadał podania i legendy, była to „deklamacya, w której nie tylko głos, lecz cała jego postawa, twarz, oczy, brwi, a nawet zawiesiste wąsy są w ruchu; cała dusza odbija się w jego fizyognomii.”

Ogłosił drukiem w języku ukraińskim, łacińską czcionką, opowiadania Piv kopy kazok napysaw dlja vesoloho myra… (Wilno 1850) i „Piv sotni kazok” (Kijów 1851), w których odmalował ludowe tradycje. Zebrane przekazy ludowe publikował od 1848 r. na łamach wileńskiego Atheneum. 

Przekładał na język ukraiński wiersze poetów polskich. Był autorem dwutomowej pracy o charakterze etyczno-pedagogicznym Ojciec córkom (Kijów 1851–1852) i Nauczyciel swoich córek, a także prac historycznych (m.in. Uwagi nad rządami i ludami, oraz Słowo dziejów polskich, które opowiedział Walerian Wróblewski pod nazwiskiem przebranym Koronowicz, jak również Wspomnienia starych żołnierzy, opublikowane w periodyku „Tydzień”, Lwów 1878). 

Pisywał także utwory beletrystyczne, w tym powieści Garbata Teresia i Dwa Wesela. Był również autorem obszernego Pamiętnika, w którym dał wyraz swym konserwatywnym na ogół poglądom (fragmenty ogłosił Eustachy Iwanowski w tomie Pamiętniki polskie z różnych czasów, Kraków 1882, t. II, s. 592–671). Zajmował się także tłumaczeniami i krytyką.



Po utracie Myszarówki zamieszkał w 1854 r. w Awratynie, wsi należącej poprzednio do Prota Potockiego, położonej 7 km. na pd.-wsch. do Lubaru.

Podejrzany o udział w powstaniu styczniowym 1863 r., został zesłany do Tobolska. Po powrocie z zesłania w roku 1869 zajął się zbieraniem składek na fundusz umożliwiąjący nabywanie dóbr ziemskich powracającym z zesłania sybirakom. Pod koniec życia napisał jeszcze Naukę dla młodzieży opartą na przykładach z Pisma Św., którą rozesłał do gimnazjów guberni wołyńskiej, podolskiej i kijowskiej.

Zmarł w Awratynie dnia 25 kwietnia 1875.

Z małżeństwa z Różą Jadwigą Marią Bujalską, córką Mikołaja Bujalskiego i N. Józefowicz-Hlebickiej, pozostawił córkę Marię Ostaszewską (zmarłą w 1905 r. w Awratynie), filantropkę, która poświęciła się wychowywaniu sierot i pomocy ubogim.







Początki: Z Kołomyi do Jamestown | Melting pot of cultures, sciences and arts

zeglarski.info/artykuly/slyszeliscie-o-polskich-pionierach-w-ameryce/


pl.wikipedia.org/wiki/Spirydion_Ostaszewski

pl.wikipedia.org/wiki/Longinus_Podbipięta




Jastrzębski News

 

Pozwoliłem sobie dzisiaj na przedruk z fb Łukasza Jastrzębskiego.


Obok urzekającej frazy

 "a byłym Romanem Giertychem" 


- ciekawy zestaw wiadomości








Łukasz Jastrzębski



Serwis Informacyjny Myśli Polskiej (SIMP) – sygnały zauważone 03.04.2025


Polska. Premier Donald Tusk na platformie X napisał: "Cyberatak na system informatyczny Platformy Obywatelskiej. Zaczęła się obca ingerencja w wybory". Doszło do próby przejęcia kontroli nad komputerami pracowników partii i sztabu wyborczego. Informację skomentował minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski. Wielu komentatorów, w tym przenikliwy Mirosław Majkowski widzi w tym podobieństwa do schematu jaki zastosowano w Rumunii.


Polska. Koniec świadczenia 800 plus dla Ukraińców? Resort spraw wewnętrznych kończy prace nad projektem ustawy odbierającym świadczenie 800 plus nieaktywnym zawodowo cudzoziemcom z państw trzecich, w tym z Ukrainy. Niewykluczone, że projekt trafi do Sejmu jeszcze przed końcem kampanii prezydenckiej i stanie się jednym z wiodących tematów tej kampanii.


Polska. Prokurator Generalny Adam Bodnar wydał wytyczne dla prokuratorów jak ścigać w sprawców mowy nienawiści, między innymi w internecie. W wytycznych można znaleźć informacje, że postępowaniami zajmą się przygotowani do tego prokuratorzy.
1. Część przestępstw będzie ściągana z urzędu lub na wniosek prokuratora. 2. Prokurator może zatrzymać telefon, laptop czy inne urządzenie elektroniczne, zostanie ono zbadane przez biegłych. Pod uwagę będą brane także usunięte wpisy/komentarze. 3. W świetle Wytycznych Prokuratora Generalnego Adama Bodnara mowa nienawiści obejmuje także komunikaty wizualne, czyli np. memy. Według ekspertów dotyczy to przede wszystkim tzw mowy nienawiści wobec Ukraińców.


Polska. Gorszące sceny w Sejmie RP. Skandaliczna wymiana zdań między prezesem PiS-u Jarosławem Kaczyńskim, a byłym Romanem Giertychem, do której dołączyli inni posłowie PiS-u i KO. Marszałek Sejmu Piotr Zgorzelski przerwał obrady.


Polska. OKO.press zamieścił następującą informacje na swojej stronie internetowej: "Żarty się skończyły. Dziś zamknięte.
Zamykamy się na jeden dzień. Nie publikujemy nowych artykułów, nie sprawdzamy faktów. Nie nagłaśniamy afer, nie obalamy fake newsów. Przez 24 godziny OKO.press nie istnieje. Ale jeśli zabraknie nam środków, ten dzień stanie się rzeczywistością – na zawsze." Cezary Michał Biernacki napisał: "W lutym agencje informacyjne opublikowały listę beneficjentów, polskich i zagranicznych, które były finansowane przez USAID. Według niej portal poświęcony mediom Oko.press w latach 2018-2023, otrzymał z USAID 1.500.000 dolarów."


Polska. Stowarzyszenie Spadkobierców Polskich Kombatantów II Światowej i Polski Ruch Lewicowy zorganizowały w Głogowie uroczystości w związku z 80. rocznicą wyzwolenia miasta od niemieckich hitlerowców. Głos zabrał związany z Klubami Myśli Polskiej Henryk Mikietyn. Podczas II wojny światowej w Głogowie było sześć obozów pracy przymusowej, w tym obóz przejściowy dla uprowadzonych polskich dzieci przeznaczonych do germanizacji.


Polska. Zmiana w opisie Obozu Zgoda w Świętochłowicach. Zniknie określenie „niemiecko-komunistyczny”, pojawić ma sie z kolei „faszystowski i komunistyczny”. Prezydent Świętochłowic Daniel Beger uważa, że to lepiej oddaje historyczną prawdę. Władze miasta ubiegają się o fundusze na renowację zabytkowej bramy. Koszt renowacji bramy może wynieść nawet 300 tysięcy złotych. Obóz na Zgodzie funkcjonował od 1942 roku jako filia niemieckiego KL Auschwitz. W 1945 roku nowe władze zorganizowały tutaj obóz dla Niemców, Górnoślązaków, hitlerowców, banderowców oraz wszelakich przeciwników nowej władzy lub uznanych za przeciwników tej władzy. Michał Kolbik z Klubu Myśli Polskiej w Katowicach napisał: "Zupełnie niezrozumiałe jest łączenie tego miejsca z Włochami rządzonymi przez Benito Mussoliniego".


Unia Europejska. Szefowa EBC Christine Lagarde zajęła stanowisko w sprawie wprowadzenia cyfrowego euro. Powiedziała między innymi: "Cyfrowe euro jest niezbędnym narzędziem dla suwerenności [Unii Europejskiej]" Szefowa EBC potwierdziła, że trwają prace nad cyfrowym euro i zapowiedziała, że "wiele się wydarzy w nadchodzącym roku". Europejski Bank Centralny od listopada 2023 roku szykuje się do emisji cyfrowego euro jako darmowego środka płatniczego we wszystkich krajach strefy euro. Obecnie 13 z 20 państw strefy polega na międzynarodowych systemach w przypadku płatności kartami.


Stany Zjednoczone. "Dzień Wyzwolenia" Ameryki. Prezydent Trump ogłosił nowe cła, które wstrząsnęły światem finansów. Prezydent USA Donald Trump ogłosił cła odwetowe na cały świat: 10% na cały import oraz 25% na samochody zagraniczne. Pokazał listę krajów i stawek ceł, które je obejmą - w przypadku Unii Europejskiej będzie to 20%. Prezydent USA powiedział: "Mamy bardzo dobre wiadomości, masa dobrych rzeczy się dzieje dla naszego kraju. To jest "Dzień Wyzwolenia", czekaliśmy na niego długo, na zawsze zostanie zapamiętany jako dzień, w którym amerykański przemysł się odrodził. Zagraniczni liderzy, oszuści, kradli pracę, byliśmy wykorzystywani przez dekady. To się kończy. Za chwilę podpiszę historyczny dekret wykonawczy, wprowadzający wzajemne cła na kraje na całym świecie. Wzajemne. Oznacza to, że oni robią to nam, a my robimy to im. Bardzo proste". Prezydent pokazał również tabelę z szczegółowymi stawkami i tak na przykład: Wietnam - 46%, Tajlandia - 36%, Chiny - 34%, Indonezja - 32%, Tajwan - 32%, Szwajcaria - 31%, Indie - 26%, Korea Płd. - 25%, Japonia - 24%, Unia Europejska - 20% i Wielka Brytania - 10%.


Stany Zjednoczone. Stany Zjednoczone nałożyły 17% cła na produkty z Izraela, co wywołało zaskoczenie i niepokój wśród izraelskich producentów. "Nie rozumiemy tego co sie dzieje. Przecież Izrael zniósł cła na produkty z USA dzień przed decyzją Donalda Trumpa" - mówią przedstawiciele izraelskiego rządu. Premier Izraela Benjamin Netanjahu "Zniesienie ceł na towary amerykańskie to kolejny krok w kierunku otwarcia rynku na konkurencję, dywersyfikacji gospodarki i obniżenia kosztów utrzymania". "The Jerusalem Post" pisze: "Jesteśmy w szoku. Byliśmy pewni, że decyzja o całkowitym anulowaniu ceł na import z USA zapobiegnie temu ruchowi. Ale tak się nie stało". Według informacji podanej przez WP - decyzja prezydenta Trumpa jest związana z zarzutami o kradzież własności intelektualnej przez Izrael.


Rosja. Federacja Rosyjska ostrzega Biały Dom w związku z napiętą sytuacją na linii Waszyngton-Teheran. Prezydent USA Donald Trump ostrzegał, że jego wojska mogą zbombardować Iran, jeśli ten nie zrezygnuje z produkcji własnej broni jądrowej. Zastępca MSZ Siergiej Riabkow powiedział: "Uważamy takie metody za niewłaściwe, potępiamy je, uważamy je za sposób, w jaki USA narzucają swoją wolę stronie irańskiej".


Rosja. Rosną majątki oligarchów. Łączny majątek 146 rosyjskich miliarderów wynosi 625,5 mld dolarów, co przewyższa oszczędności wszystkich pozostałych mieszkańców kraju. W 2024 roku najbogatsi Rosjanie wzbogacili się, aż o 48,7 mld dolarów. Najbogatszym mieszkańcem Rosji jest założyciel Łukoilu Wagit Alekpierow, którego majątek przekracza 28,6 mld dolarów.


Ukraina. Wielki skandal korupcyjny na Ukrainie. Jak informuje Wirtualna Polska "ukraińskie Ministerstwo Obrony zostało uwikłane w skandal korupcyjny związany z zakupami żywności dla wojska. Wykryte nieprawidłowości opiewają na ponad 733 mln hrywien." W sprawę zamieszani są były kierownik departamentu Ministerstwa Obrony Ukrainy oraz właścicielka i kierownicy firm dostawczych.


Ukraina. Wpływowy politolog i ekspert think tanku The German Marshall Fund of the United States (GMF) Nedim Useinow skomentował zapisy nowej wersji umowy ws. ukraińskich zasobów, zaproponowanej przez USA: "Ukraina budzi się w szoku. Stawialiśmy opór jednemu imperium kolonialnemu, tymczasem drugie mocarstwo podejmuje działania zawłaszczające nasz kraj" Dodał również: "Zełenski podpisał na razie tylko deklarację o zawarciu umowy. I teraz musi przekonywać polityków swojej partii Sługa Narodu, bardzo mocno "poturbowanej" przez wojnę, do jej zapisów. Nie jest to łatwe, tym bardziej że administracja Trumpa ciągle dorzuca nowe żądania". Useinowa cytuje Wirtualna Polska.


Węgry. Budapeszt gościł szefa MSZ-tu Gwinei Równikowej Simeona Oyono Esono Angue. Zaznaczył on na spotkaniu ze swoim afrykańskim odpowiednikiem, że aby móc przeciwstawiać się wciąganiu w wojnę potrzeba zachować suwerenność. Okazuje się, że także Gwinea Równikowa odrzuciła polityków Unii Europejskiej oraz innych polityków prowojennych, próbujących utrudniać porozumienia oraz rozmowy pokojowe. Węgierski minister zaznaczył, że obydwa kraje wbrew pozorom mają wiele wspólnego, bo „ten drugi kraj jest krajem o największym wskaźniku obywateli katolickich w Afryce, i jest bardzo oddany pokojowi i wzywa do pokojowego rozwiązywania konfliktów zbrojnych, jednocześnie pracując nad zapewnieniem stabilności kontynentu, co jest kluczowe dla utrzymania migracji zmierzających do Europy w ryzach”. A przecież Polska znana także z tego, że zdecydowanie najwięcej rodzi się obywateli katolickich w naszym kraju utrzymuje zdecydowania prowojenną politykę, do tego podsycając nienawiść do Rosji oraz Rosjan. Informację podał Barometr Polski.


Szwecja. Sztokholm ogłosił nowy, duży pakiet pomocy wojskowej dla Ukrainy o wartości 1,6 miliarda dolarów. Pakiet ten obejmuje pojazdy pancerne, systemy obrony przeciwlotniczej, pociski artyleryjskie, systemy łączności satelitarnej i pewne wsparcie dla potencjału marynarki wojennej (prawdopodobnie kutry CB90). Jak informuje ekspert od spraw wojskowości Krzysztof Podgórski - 912 milionów dolarów zostanie przeznaczone na zakup broni dla Ukrainy od szwedzkiego przemysłu zbrojeniowego.


Argentyna. Prezydent Javier Milei w 2023 roku wywiózł złoto z rezerw finansowych Argentyny za granicę. Operacja została przeprowadzona bez informowania opinii publicznej i dopiero po fakcie wywołała gorącą debatę. Do dzisiaj nie ujawniono miejsca gdzie znajduje się depozyt. Centrolewicowy sojusz Unia dla Narodu (UP) skrytykowała prezydenta i rząd za brak przejrzystości i zażąda natychmiastowych wyjaśnień.


Izrael. Szef MON-u Izraela Israel Kac, ogłosił dziś znaczne rozszerzenie operacji wojskowej w Strefie Gazy, zapowiadając, że duże obszary tego palestyńskiego terytorium zostaną zajęte i włączone do stref bezpieczeństwa Izraela. Israel Kac nie sprecyzował jednak, jak duży obszar Izrael zamierza przejąć.















Adrian Onciu

tłumaczenie automatyczne




GLOBALIȘTII, ÎN DERUTĂ / Frenezia importurilor ieftine din China, timp de decenii, pare că se apropie de final. Cel puțin în Statele Unite. Europa încă stă în expectativă. Înțelege jocul lui Trump și încearcă să împiedice deglobalizarea, umăr la umăr cu Xi Jinping - principalul beneficiar al proiectului inițiat în anii 70 de Henry Kissinger.
Impunerea taxelor vamale de către Statele Unite nu este un moft al administrației Trump. Este chintesența politicii America First,…
Wyświetl więcej


GLOBALIŚCI, ZAMIESZANI / Szał taniego importu z Chin od kilkudziesięciu lat zdaje się dobiega końca. Przynajmniej w Stanach Zjednoczonych Europa wciąż ma nadzieję. Zrozum grę Trumpa i spróbuj zapobiec deglobalizacji, ramię w ramię z Xi Jinpingiem - głównym beneficjentem projektu zainicjowanego w latach 70. przez Henry'ego Kissingera.
Stany Zjednoczone nakładające podatki celne nie są oszustwem administracji Trumpa. To kwintesencja polityki America First, która ma na celu ożywienie silników lokalnego przemysłu, jednocześnie powstrzymując wzrost Chin.

Mamy wybór. Jeszcze możemy zamknąć oczy i powiedzieć, że będziemy żyć długo i dobrze z tanimi produktami "Made in Beijing". Pamiętajmy, że w Rosji bardzo przeszkadzała nam zależność energetyczna, ale nie mamy nic przeciwko dalszym kupowaniu przemysłowych ilości towarów elektronicznych, odzieży, samochodów, leków, paneli fotowoltaicznych, baterii, turbin wiatrowych itp. rano wszystko produkowane w Chinach

Z Księżyca widać ignorancję polityków globalistów. Inwestujemy dziesiątki setek miliardów dolarów w gospodarkę państwa oddalonego o tysiące kilometrów, zamiast w domu rozwijać własne firmy i zapewniać dobrze płatne miejsca pracy.

Dla Zachodu pokusa spożywania tanich produktów (w przypadku prostych obywateli) i maksymalnego zysku (w przypadku firm międzynarodowych) postawiła na rogu mgłę interesu narodowego. Staliśmy się chciwi i było nam bardzo wygodnie. Spodziewaliśmy się, że na tacę dostaniemy nawet chińską bieliznę, choć mamy wszystkie środki, aby ją wyprodukować, w dwóch krokach.

Trump dzisiaj zasygnalizował, że czas się obudzić. Odłóżmy na bok chciwość i wygodę i obliczmy strategicznie w dłuższej perspektywie, dla dobra naszych własnych narodów. Bądźmy samowystarczalni przynajmniej pod względem odżywiania, zdrowia i energii.

Kraje zachodnie masowo subsydiują gospodarkę Chin poprzez uzależnienie od taniego importu, głównie przez globalizację. Unika się produkcji krajowej z powodu wysokich kosztów, bezwładności i nieuczciwej konkurencji Chin (zob. subsydia rząd A to w perspektywie kompromituje bezpieczeństwo zachodu.

Szacuje się, że spośród wszystkich produktów importowanych z Zachodu, co najmniej 25 procent produkowanych jest w Chinach. Zjawisko poważnie podważa lokalne branże, prowadząc do utraty miejsc pracy i niekorzystnego bilansu handlowego. Na przykład deficyt handlowy USA z Chinami wynosi ponad 300 miliardów dolarów rocznie, co tworzy niezrównoważoną zależność gospodarczą.
Zróżnicowanie zasobów i zmniejszenie zależności od jednego państwa mają kluczowe znaczenie dla strategicznych towarów, takich jak leki. Chiny i Indie łącznie dostarczają ponad 60% światowych aktywnych składników farmaceutycznych (API). W USA 13% leków generycznych i 40% API pochodzi bezpośrednio z Chin. Penicylina, niegdyś masowo produkowana w Stanach Zjednoczonych, jest obecnie niemal wyłącznie importowana przez Pekin, ponieważ relokacja byłaby zbyt dużo kosztowana bez dotacji rządowych na dużą skalę

Nawet taki fundamentalista jak CT Popescu rozumie, że zależność Europy od produktów wyprodukowanych w Chinach nie może być trwała.

Deglobalizacja zaczęła obowiązywać w Waszyngtonie i wkrótce dotrze na kontynent europejski. Tak, będzie drogo. Za większość produktów zapłacimy więcej, a poziom życia będzie coraz gorszy. Ale na dłuższą metę to zwycięska strategia, bo daje nam możliwość, by stanąć na nogach. Rozwijanie własnego przemysłu, modernizacja rolnictwa i przyczynianie się do przyszłego dobrobytu opartego na pracy Rumunów, a nie na porozumieniach międzynarodowych z globalistycznym rządem Pekinu.
Fakt, że Ursula von der Leyen mówi, że taryfy Białego Domu są „dużym ciosem” dla światowej gospodarki, z pewnością pokazuje, że decyzja Donalda Trumpa od dawna była oklaskiwana przez patri
"Najwyższa" dyktatura byłaby dyktatura globalistów.


za: fb





środa, 2 kwietnia 2025

Wywiad - dr M. Ziętek-Wielomska





„Każda zmiana zaczyna się od jednostki....”*



Polecam wywiad na YT - 


z Panią dr Magdaleną Zientek - Wielomską rozmawia Monika Jaruzelska, wywiad trwa ponad 1' i 40 minut.

Poniżej krótka recenzja tego wywiadu - z pamięci.



Panią dr Ziętek "znam" od lat, od czasów prawica.net.pl czy jakoś tak... ale nigdy aż tak bardzo jej tezy nie pokrywały się z moimi, mieliśmy podobne myślenie o tych sprawach okołoniemieckich, ale ja o wiele bardziej sprecyzowane i radykalne, zresztą Czytelnicy bloga sami wiedzą..


Jednak w pierwszych minutach filmu poczułem się trochę zawiedziony, że Pani doktor pomija całkowicie istnienie innych piszących o Niemcach, a także, w dalszej części wywiadu - nieco skopiowany... 

Wyrwę tu z kontekstu:

"reakcje na tę książkę, były bardzo takie sceptyczne"

""ja wiedziałam, inni nie wiedzieli""


Nie, żebym był zazdrosny, ale czuję się pominięty, więc może małe sprostowanie.

Tak jak w jednym z ostatnich postów zwracałem uwagę, że TO JA jestem prawdziwym zagrożeniem dla systemu, a nie ludzie, co sobie - jak się wydaje - spokojnie żyją, realizują na każdej niwie... tak w tym wypadku też mogę powiedzieć, że Pani Ziętek nie jest jedyną osobą piszącą tak o Niemcach, bo przecież jestem jeszcze JA i inni, a tezy padające w tym filmie głosiłem od początku swojej działalności, więc ja bym powiedział, że 

pani dr Wielomska, podobnie JAK I JA  - jest jedną z niewielu osób, które tak kompleksowo, precyzyjnie i przenikliwie piszą o niemieckim zagrożeniu od 15 lat.

Co zresztą zauważyłem dopiero w tym wywiadzie, bo

 o ile wcześniejsze znane mi artykuły czy wykłady Pani Magdaleny, nie były do końca zbieżne z moimi obserwacjami, w tym wywiadzie przez pierwsze ok. 50 minut pani Wielomska mówi z reguły o rzeczach, które są opisane u mnie na blogu, choć niektóre z tych rzeczy interpretuje inaczej.






Zapisane wątki, jakie mi sie rzuciły na uszy, w skrócie tematy i orientacyjny czas emisji:


Dojrzałość, a 5 minutowość...

Zabrakło naszych ośrodków


ok. 17 minuty  - Grossraum - to jest generalnie niemiecka ściema, podobnie jak lebensrau, celem jest zagarnięcie ziemi Jana, czyli obecnie Polski, aby mieć wyłączność na technologię

Ponadto, jak zwracałem uwagę w postach z ostatniego roku (?) - niemcy (sitwa rządząca)  instrumentalnie traktują wszelkie przekonania, religie, nacjonalizm, patriotyzm, demografię, politykę czy idee Unijne - to są wyłącznie pojazdy (sposoby) którymi poruszają się w określonym czasie historycznym i na określonej przestrzeni.

Podczas gdy u nas - i u innych narodów - idea identyfikacji narodowej jest czymś niezwykle ważnym  - oni traktują to wyłącznie w charakterze użytecznego narzędzia i są gotowi je porzucić, jeśli tego będzie wymagać sytuacja.

Gdyby okazało się, że jedynym sposobem osiągnięcia celu byłoby zniszczenie Niemiec i wygubienie idei niemieckich - to by to zrobili.

Dlatego przestrzegam przed tryumfalizmem nad niemcami (nad sitwą).

Rozprawa ze Światową Sitwą nie będzie wcale łatwa, ani szybka, jakby się wydawało patrząc na obecne USA.

Wiosna Ludów to jeden z wynalazków Sitwy.


23 - musicie posyłać dzieci do wojska, policji, służb - tak właśnie pisałem w ostatnich tygodniach, wcale nie myślałem wtedy o niemcach tylko o ubekach i resortowych dzieciach

25 - mówi to co ja - o planowaniu

27 - początek opracowania Werwolf

29 - ja to określam, jako "żebranie" - początki pisania Werwolf


31 - Banys z insytutu cybernetycznych analiz strategicznych  - sprawdzić

33 - Bydgoszcz - może Werwolf zdecydował? To nie proces decyzyjny, ale działalność werwolfu.

50 - demokracja


1:08 - przytomni ludzie

1:29

1:33 - polska okupacja, czyli wątki o granicach i mapach


Oczywiście nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że Polski nie ma, jest to mocno przerysowane uogólnienie i nadużycie - taka jest moja opinia o tych słowach.


Jakie są przekonania i przekaz Pani Moniki Jaruzelskiej  - nie wiem, nie sprawdzałem.






youtube.com/watch?v=QRbKhv3POik


Prawym Okiem: Niemieckie sterowanie informacją

Prawym Okiem: Trump a niepodległość Polski



Prawym Okiem: Niemieckie mapy szkolne z lat 1950 - 1970 r.

Prawym Okiem: Jeszcze uwagi do niemieckich map


Prawym Okiem: Pomorski UPR







Zapaść w uczeniu się





Wyrzuciłem z tekstu dwuznaczne, czy wręcz złe sformułowania jak np. tu poniżej:


"Czy w przyszłości czeka nas modyfikacja przepisów? Na razie jedno jest pewne – temat budzi ogromne emocje i nie ma jednoznacznej odpowiedzi, kto na tej zmianie skorzystał, a kto stracił."




Z artykułu ewidentnie wynika, że szkoła straciła, że wszyscy straciliśmy, bo dzieci nie uczą się, poziom edukacja spada, mimo to autorka ponawia w tekście negatywne sformułowania, a na końcu nawet pisze:

"nie ma jednoznacznej odpowiedzi, kto na tej zmianie skorzystał, a kto stracił"


jakby nie rozumiała, co napisała w tekście.


Nie wiemy, kto skorzystał, ale się dowiemy...






przedruk



Rok bez obowiązkowych prac domowych. „Nigdy nie było tak wielu nieprzygotowanych uczniów”


Magdalena Ignaciuk

1 kwietnia 2025, 7:27


Ograniczenie prac domowych miało pomóc uczniom odpocząć i rozwijać pasje. Jednak nauczyciele alarmują – wielu uczniów całkowicie zrezygnowało z samodzielnej nauki, co przekłada się na słabsze wyniki i wolniejsze tempo pracy na lekcjach. 


Zapaść w systematycznym uczeniu się


Jednym z największych problemów, na które zwracają uwagę nauczyciele, jest brak nawyku powtarzania materiału w domu. Wcześniej prace domowe zmuszały uczniów do samodzielnej nauki, teraz wielu z nich nawet nie zagląda do zeszytów. W efekcie poziom zapamiętanej wiedzy znacząco się obniża, a nauczyciele muszą poświęcać więcej czasu na przypominanie wcześniejszych treści zamiast realizować nowe zagadnienia.



– Celem zmiany było przede wszystkim ograniczenie nadmiaru obowiązków uczniów. Z perspektywy nauczyciela obserwuję, że uczniowie, którzy nie wywiązywali się ze swoich obowiązków należycie, nie zmienili swojej postawy. Brak prac domowych nie sprawił, że wykorzystują czas na utrwalenie zdobytej wiedzy, uzupełnienie luk w wiadomościach. Uczniowie ambitni, rzetelni nie zmienili postawy: nadal są przygotowani do zajęć, zorientowani w temacie, korzystają z utrwalonej wiedzy, podejmują się wykonania dodatkowych prac
– mówi Eliza Hencel, dyrektorka szkoły podstawowej i nauczycielka języka polskiego.


Wprowadzenie zakazu zadawania prac domowych miało na celu ograniczenie nadmiaru obowiązków uczniów i odciążenie ich z dodatkowych zadań. W założeniu, uczniowie mieli więcej czasu na odpoczynek, rozwijanie swoich pasji i zainteresowań, a także naukę na własnych warunkach. W praktyce jednak wielu z nich nie wykorzystuje tej możliwości w sposób konstruktywny. Nauczyciele alarmują, że bez systematycznego powtarzania wiedzy uczniowie szybciej zapominają omawiane treści, a ich umiejętności analityczne i nawyki samodzielnej pracy stopniowo się osłabiają.


Z perspektywy nauczycieli dostrzegalna jest także różnica w podejściu do nauki wśród różnych grup uczniów. Ci, którzy wcześniej przykładali się do nauki i wykazywali zaangażowanie, nadal pozostają systematyczni. Z kolei osoby, które wcześniej unikały obowiązków szkolnych, obecnie jeszcze rzadziej sięgają po podręczniki czy zeszyty.


– Jednym z najpoważniejszych problemów wynikających z nowego rozporządzenia jest brak systematycznego powtarzania materiału w domu – opowiada Strefie Edukacji Joanna Heftowicz, nauczycielka języka polskiego i autorka bloga Polonistka przy tablicy. 
– Większość uczniów nie zagląda do zeszytów po lekcjach, co prowadzi do sytuacji, w której każdą kolejną lekcję musimy zaczynać od przypomnienia poprzednich treści. To znacząco ogranicza czas na realizację nowych zagadnień i spowalnia tempo nauczania.


Wielu nauczycieli obawia się, że w dłuższej perspektywie brak nawyku regularnej nauki może negatywnie wpłynąć na wyniki uczniów, zwłaszcza na późniejszych etapach edukacji. W szkołach ponadpodstawowych i na studiach wymaga się bowiem większej samodzielności w przyswajaniu wiedzy, a brak wypracowanych wcześniej mechanizmów może skutkować problemami z organizacją nauki i radzeniem sobie z większą ilością materiału.


– Od dwudziestu lat uczę w szkole historii i WOS-u. Nigdy nie było tak wielu nieprzygotowanych do lekcji, nienauczonych na sprawdziany uczniów. Brak zeszytu, dokończenia pracy to już norma – mówi nam pani Nina, nauczycielka z podwarszawskiej podstawówki.
– Wielu rodziców prosi o pracę do domu, zwłaszcza w młodszych klasach. A jak nauczyć się do matury bez pracy w domu? Nauczycielowi nie wolno oceniać prac przyniesionych z domu. Jak realizować ciekawe projekty edukacyjne na jednej lub dwóch lekcjach w tygodniu? – pyta retorycznie.


Motywacja uczniów spada


Brak obowiązkowych zadań domowych doprowadził do jeszcze jednej zmiany – obniżenia poziomu motywacji uczniów. Wielu z nich przyznaje, że jeśli coś nie jest oceniane, nie widzą sensu w jego wykonywaniu.


– W starszych klasach praca dodatkowa, którą nauczyciel ocenia, udzielając informacji zwrotnej, nie cieszy się wielką popularnością. Odzwyczajenie uczniów od wyścigu po ocenę, a nie wiedzę, to proces, który nie potrwa rok czy dwa. To proces wymagający od nauczycieli nabywania kompetencji i umiejętności z zakresu oceniania kształtującego oraz świadomości uczniów i rodziców na temat wartości tego rodzaju oceny – dodaje dyrektorka.

Prace domowe były dla wielu uczniów jedyną formą kontaktu z materiałem poza szkołą. Bez nich mniej ambitni uczniowie niemal zupełnie przestali powtarzać wiadomości. Brak regularnych powtórek może nie być odczuwalny na bieżąco, ale skutki tego ujawnią się na egzaminach końcowych lub w kolejnych etapach edukacji, gdzie wymagana jest większa samodzielność.

– Nauczyciele przedmiotów wiodących: matematyki, języka polskiego czy języka angielskiego sygnalizują o znacznym obniżeniu aktywności uczniów osiągających średnie lub słabe wyniki w nauce. Prace domowe obligowały młodych ludzi do powtórzenia wiadomości, podjęcia próby rozwiązania zadania, a tym samym niwelowania luk – podkreśla.

Niektórzy nauczyciele próbują wprowadzać inne formy zachęcania uczniów do systematycznej nauki, np. quizy, projekty grupowe czy indywidualne wyzwania edukacyjne. Jednak bez konkretnego systemu, który wprowadzałby pewne zobowiązania dla uczniów, trudno liczyć na znaczącą poprawę sytuacji. W efekcie szkoła zmaga się z coraz większym problemem braku zaangażowania uczniów.

– Dla wielu z uczniów brak obowiązkowych prac domowych oznacza brak jakiejkolwiek pracy poza lekcjami. Jeśli zadania są opcjonalne, wielu uczniów automatycznie zakłada, że nie muszą ich wykonywać, co prowadzi do dalszego spadku motywacji i pogorszenia wyników w nauce – zwraca uwagę Joanna Heftowicz.


Rodzice: „Nie każdy uczeń potrafi sam się zmotywować”


Nie bez znaczenia jest również rola rodziców w motywowaniu dzieci do nauki. Gdy prace domowe były obowiązkowe, rodzice często sprawdzali, czy ich dzieci wykonały zadania, pomagali im w trudniejszych ćwiczeniach lub przynajmniej przypominali o konieczności ich zrobienia. Teraz, gdy zadania stały się opcjonalne, wielu rodziców nie ma żadnej kontroli nad tym, jak ich dzieci spędzają czas po lekcjach.

Wielu rodziców podkreśla, że ich dzieci nie mają jeszcze nawyku samodzielnej nauki i potrzebują jasno określonych obowiązków, aby systematycznie powtarzać materiał. Problem ten dotyczy zwłaszcza młodszych dzieci, które bez konkretnego zadania do wykonania niechętnie wracają do książek po szkole. 


To są normalne rzeczy, które każdy dorosły zawsze wiedział!! Co tu się wyprawia, jak do tego doszło??? - MS


Brak prac domowych sprawił, że dla niektórych dzieci edukacja kończy się wraz z dzwonkiem.


– Rodzice uczniów rzetelnie wypełniających obowiązki mówią o korzyściach – dzieci zyskały czas, który wykorzystują np. na rozwijanie zainteresowań. Docierają do nas również głosy zatroskanych opiekunów, którzy mają problem z motywowaniem swoich pociech do przypomnienia wiadomości z lekcji. Bez wizji oceny za wykonanie pracy domowej nie widzą sensu utrwalania informacji – wyjaśnia Eliza Hencel.



– Potrzebna jest rozmowa środowiska nauczycielskiego, określenie zysków i strat oraz ewentualne zmodyfikowanie, dopracowanie przepisów, które mają służyć odciążeniu uczniów, ale nie zwalniać z odpowiedzialności za uczenie się – podkreśla dyrektorka szkoły.





Co za bzdury... trzeba wyrzuć reformę Nowackiej do kosza i przywrócić program z lat uprzednich, może nawet z lat osiemdziesiątych, w kazdym razie taki program jest potrzebny, który trzmał młodzież w ryzach i dawał wyniki edukacyjne - MS
















Rok bez obowiązkowych prac domowych. „Nigdy nie było tak wielu nieprzygotowanych uczniów” | Strefa Edukacji





wtorek, 1 kwietnia 2025

Prawoteromandatotytka











W poprzednim poście o mandatach pominąłem bardzo ważną rzecz.



Chodzi mi o film, a może dwa - może to był ten sam przypadek, nie pamiętam, z jakiegoś programu pokazującego pracę policji. To było lata temu, a sytuację opiszę z pamięci, więc istnieje szansa, że coś będzie niedokładnie.


Łapią faceta, a on zachowuje się jak typowy "Janusz" i pomimo kamery zagaduje do policjanta i tonem podekscytowanego prostaka pyta policjanta, czy ten widział - czy docenił to - jak on sprytnie manewrował na drodze.

Typowy "Janusz" ? Podejrzane...



I druga sprawa - ale być może to była ta sama sytuacja, bo ja ten serial dokumentalny widziałem przypadkiem, nie oglądałem tego nigdy.


Policja jedzie za jakimś kierowcą, który łamie przepisy - wyprzedza na podwójnej ciągłej, jedzie z nadmierną prędkością, mruga czy trąbi, coś tam coś tam.
No więc łamie przepisy, wyprzedza na chama i tak dalej - a oni go filmują.
Jadą za nim i go filmują.
Dopiero po dłuższej chwili - włączają sygnały i zatrzymują.
Złamał chyba 6 przepisów, jeśli dobrze pamiętam.

Wszyscy, którzy to oglądaliśmy byliśmy oburzeni, czemu takiego pirata drogowego nie zatrzymali po pierwszym łamaniu przepisów?

Czemu cierpliwie za nim jechali, pozwalali mu na to wszystko, na wprowadzanie zagrożenia na drodze i cierpliwie za nim jechali - i to wszystko się filmowało i oni mieli świadomość, że to się filmuje i faktycznie to było potem w telewizji.

O co tu chodzi?

Policja powinna go zatrzymać po pierwszym przekroczeniu przepisów ruchu drogowego, a oni tego nie zrobili. Tak jakby chcieli mu większy mandat dosolić. Kosztem czyjegoś zdrowia, albo życia? Przecież przez kilka minut dłużej pozwalali mu na stwarzanie zagrożenia na drodze - on naprawdę mocno sobie pozwalał.

Skąd oni wiedzieli, że nic się nie stanie, że nie będzie zaraz wypadku??

Spokojnie za nim jechali.


O co chodzi?


Czemu oni tak postąpili, 
CZEMU TAKIE COŚ POKAZALI W TELEWIZJI, no i 
jak to się stało, że mieli taki przypadek jak na dłoni?


Policja podobno jest od zapewniania bezpieczeństwa, a nie od: po prostu wlepiania mandatów, polowania na kierowców, sensacji w telewizji, czy od pokazywania Polakom "typowych januszy".


"Patrzajta! Tacy jesteście, buraki..."


Ten serial by trzeba dokładnie obejrzeć.





przedruk



Dość nękania legalnych spotkań miłośników motoryzacji. Policja przekracza granice absurdu i prawa

autor Tomasz Nowicki
2025-03-30



W ostatnich miesiącach media co jakiś czas donoszą o „nielegalnych zlotach” i „ulicznych wyścigach”, które rzekomo sieją postrach na drogach i ulicach polskich miast. Zawsze w takim tonie – z nutą grozy, moralizowania i obowiązkowym cytatem z rzecznika policji. A potem zdjęcia: radiowozy, mandaty, czasem lawety. Tylko że rzeczywistość bywa zgoła inna – o wiele bardziej przyziemna, a przy tym znacznie bardziej niepokojąca.



W Polsce nie istnieje żaden zakaz spotykania się ludzi na parkingu. Nie ma zakazu rozmawiania, oglądania samochodów, komentowania felg czy pracy silnika. Nie ma też zakazu jazdy własnym, legalnie zarejestrowanym pojazdem po ulicach – nawet jeśli komuś się nie podoba, że ten pojazd jest głośniejszy, bardziej sportowy czy po prostu inny.


Marki pod Warszawą – policja wjeżdża na spotkanie, którego nie rozumie

Wczoraj wieczorem w Markach, na parkingu jednego z supermarketów, miało miejsce zwyczajne spotkanie kilkunastu miłośników motoryzacji. 
Bez wyścigów, bez driftów, bez hałasów, bez alkoholu. Kilkanaście samochodów, kilkanaście osób, rozmowy, zdjęcia, wspólna pasja. Tyle.

I wtedy – nagle – zjawia się patrol. Radiowóz z włączonymi sygnałami świetlnymi. Policjanci nie wysiadają, nie podejmują czynności. Po prostu są. I dają do zrozumienia, że coś tu się dzieje. A przecież nie działo się absolutnie nic.


Kto tu łamie prawo?

Wbrew pozorom nie chodzi o błahostkę. Bo takie działanie – pokazówka z błyskami, próba zastraszenia, obecność „prewencyjna” – może być uznane za nielegalne użycie sygnałów uprzywilejowanych i przekroczenie uprawnień. Policjant ma obowiązek interweniować tylko wtedy, gdy widzi wykroczenie lub przestępstwo. Nie może używać uprawnień do manifestowania siły tam, gdzie nie dzieje się nic złego.

To nie tylko absurd. To jawne marnotrawstwo publicznych pieniędzy i przejaw chorej tendencji do uznawania młodych ludzi i ich pasji za coś podejrzanego, wymagającego nadzoru, najlepiej z blokadą, mandatem lub minimum – nerwowym światłem niebieskim.


Mandaty „prewencyjne” – absurd goni absurd

Od dawna wiadomo, że niektóre jednostki policji stosują nieformalną praktykę wystawiania mandatów „dla statystyki”. Jesteś młody, masz samochód i wolny wieczór? W oczach systemu jesteś potencjalnym przestępcą.

A przecież to policja powinna być strażnikiem prawa, a nie jego interpretatorem w zależności od humoru lub planu mandatów, prawda?


Pasja to nie przestępstwo. Odczepcie się od ludzi

Motoryzacja to pasja – dokładnie taka sama jak fotografia, wędkarstwo czy kolarstwo. Tyle że z jakiegoś powodu traktowana podejrzliwie. Czemu? Bo samochód głośny? Bo młody za kierownicą? Bo grupa stoi w jednym miejscu i rozmawia?

Dość tego. Wzywamy do opamiętania – i Policję, i lokalne władze. Spotkania samochodowe to nie problem. Problemem jest ich bezzasadne rozpędzanie. Problemem jest bezkarność tych, którzy mają działać zgodnie z literą prawa, ale coraz częściej działają według własnego widzimisię.

Pytanie końcowe? Gdzie są przełożeni tych funkcjonariuszy? I kto ich rozliczy? Bo jeśli nikt – to oznacza, że w Polsce nie tylko nie można się spotykać z ludźmi, którzy dzielą Twoją pasję. Ale że nie można też ufać tym, którzy mają Cię chronić.

W Polsce powinna powstać organizacja chroniąca kierowców przed takimi działaniami.









Pięć eksperymentów - eksperyment Stanfordzki

Dość nękania legalnych spotkań miłośników motoryzacji. Policja przekracza granice absurdu i prawa | Francuskie.pl - Dziennik Motoryzacyjny

Prawym Okiem: Prawo po pijaku (mandaty)




Franciszek Salezy Potocki

 









Franciszek Salezy Potocki
herbu Pilawa (ur. w 1700 w Krystynopolu, zm. 22 października 1772 roku tamże)


wojewoda kijowski w 1756 roku, wojewoda wołyński w 1755 roku, krajczy wielki koronny w latach 1736–1755, marszałek Trybunału Skarbowego Koronnego w Radomiu w 1749 roku, marszałek Trybunału Głównego Koronnego w 1726 roku, starosta bełski w latach 1720–1767, sokalski, jabłonowski i hrubieszowski, mecenas sztuki.







Życiorys

Właściciel ogromnych dóbr na Ukrainie naddnieprzańskiej, stąd zwany „królikiem Rusi”. W 1771 roku posiadał 11 królewszczyzn przynoszących ponad 200 000 zł rocznie. W jego dobrach znajdowało się siedemdziesiąt miast i kilkaset wsi.

Syn Józefa Felicjana, strażnika wielkiego koronnego, ojciec Stanisława Szczęsnego Potockiego.


Poseł województwa bełskiego na sejm 1724 roku. Był posłem na sejm 1726 roku, poseł województwa bracławskiego na sejm 1729 roku. Poseł województwa czernihowskiego na sejm 1730 roku. 

Poseł województwa bełskiego na sejm konwokacyjny 1733 roku. Był członkiem konfederacji generalnej zawiązanej 27 kwietnia 1733 roku na tym sejmie. 

Wraz z całą rodziną popierał Stanisława Leszczyńskiego, którego był elektorem w 1733 roku, marszałek województwa bełskiego w konfederacji dzikowskiej w 1734 roku, w imieniu której posłował do Turcji.


Po klęsce konfederacji przez pewien czas na emigracji, w 1736 roku powrócił do kraju i pojednał się z Augustem III. Poseł na sejm nadzwyczajny pacyfikacyjny 1736 roku z województwa bracławskiego.

Był posłem na sejm 1738 roku z województwa bełskiego, poseł województwa wołyńskiego na sejm 1740 roku. Nadal jednak był przeciwnikiem Sasa i jednym z przywódców stronnictwa republikanckiego, a po śmierci Józefa i Michała głową rodu Potockich. Dopiero pod koniec panowania Augusta III zbliżył się do dworu.


W 1742 był komisarzem z województwa bełskiego Trybunału Skarbowego Koronnego.

W czasie ostatniego bezkrólewia w sojuszu z partią hetmańską zwalczał Familię i usiłował udaremnić wybór Stanisława Augusta Poniatowskiego na króla. 

7 maja 1764 roku podpisał manifest, uznający odbywający się w obecności wojsk rosyjskich sejm konwokacyjny za nielegalny

W 1764 roku był elektorem Stanisława Augusta Poniatowskiego z województwa kijowskiego
W 1766 roku został wyznaczony senatorem rezydentem
W 1767 był jednym z głównych przywódców konfederacji radomskiej, jednak ostatecznie zrezygnował z otwartej walki z nowym królem. 

23 października 1767 wszedł w skład delegacji Sejmu, wyłonionej pod naciskiem posła rosyjskiego Nikołaja Repnina, powołanej w celu określenia ustroju Rzeczypospolitej. 

Podczas koliszczyzny właściciel Humania, którego mieszkańcy zostali wymordowani przez Kozaków i miejscowe chłopstwo (czerń) podczas tzw. rzezi humańskiej.


Był fundatorem kościoła Św. Michała Archanioła w Tartakowie, drewnianego kościoła dominikanów w Humaniu, wzniósł kompleks klasztorny dla trynitarzy w Brahiłowie (1767–1778). 

Próżny, dumny i dwulicowy, splamił się w 1771 słynną zbrodnią na Gertrudzie Komorowskiej, poślubionej przez Stanisława Szczęsnego Potockiego wbrew jego woli. Z niechęci do Stanisława Augusta popierał konfederację barską, do której jednak oficjalnie nie przystąpił.


Umieszczony przez Jana Matejkę na obrazie „Rejtan. Upadek Polski”. Jest to starzec w centrum obrazu, który nie chcąc podpisać traktatu rozbiorowego, opuszcza salę, przy czym delią przewraca krzesło i rozsypuje stos monet.



Jego córka Antonina Adela była pierwszą żoną ks. Ksawerego Lubomirskiego.

















Franciszek Salezy Potocki – Wikipedia, wolna encyklopedia






Herkules na Litwie







przedruk


01.04.2025 07:58

Trump zabrał głos po śmierci amerykańskich żołnierzy na Litwie. Powiedział o przyczynach tragedii

To był bardzo ciężki pojazd. Naprawdę ciężki, która przewozi najcięższy sprzęt. To wyglądało tak, jakby brzeg mokradła się zawalił. Wiecie, ten ciężar jest naprawdę duży. To było w nocy i było bardzo zimno, dużo lodu. Prawdopodobnie ześlizgnął się, a ciężar jest ogromny - tak o przyczynach tragicznego w skutkach zdarzenia na poligonie w Podbrodziu na Litwie mówił Donald Trump, prezydent USA. W zatopionym na bagnie pojeździe M88 Hercules znaleziono ciała trzech amerykańskich żołnierzy, trwają poszukiwania czwartego.


Michał Dzierżak | Niezalezna.PL



W poniedziałek nad ranem wyciągnięto z bagien na poligonie w Podbrodziu amerykański wóz M88 Hercules. Jak podano popołudniu, w pojeździe znajdowały się ciała trzech amerykańskich żołnierzy. W bagnie trwają poszukiwania czwartego żołnierza US Army.

O sprawę zapytany został prezydent USA, Donald Trump.






Potwierdził śmierć trzech żołnierzy i poszukiwania czwartego.

- To był bardzo ciężki pojazd. Naprawdę ciężki, która przewozi najcięższy sprzęt. To wyglądało tak, jakby brzeg mokradła się zawalił. Wiecie, ten ciężar jest naprawdę duży. To było w nocy i było bardzo zimno, dużo lodu. Prawdopodobnie ześlizgnął się, a ciężar jest ogromny

- mówił Donald Trump.

Czterech amerykańskich żołnierzy zaginęło 25 marca podczas ćwiczeń na poligonie w Podbrodziu, oddalonym o około 15-20 km od granicy Litwy z Białorusią. Do akcji poszukiwawczo-ratowniczej skierowano litewskich i zagranicznych wojskowych, a także śmigłowce Sił Powietrznych i Państwowej Straży Granicznej Litwy. Do akcji dołączyli też ratownicy z Polski.

Operacja wyciągania zatopionego w bagnie wozu zakończyła się w poniedziałek nad ranem. Pojazd znajdował się około czterech metrów pod powierzchnią wody i pod około dwumetrową warstwą błota. M88 Hercules waży ok. 70 ton.












Trump zabrał głos po śmierci amerykańskich żołnierzy na Litwie. Powiedział o przyczynach tragedii | Niezalezna.pl




poniedziałek, 31 marca 2025

Prowokacja

 




Ze dwa dni temu ktoś na fb pokazywał film z Poznania, gdzie jacyś ludzie w czynie społecznym obezwładniali agresywnego faceta z Ukrainy.


Dzisiaj taki film:






Pod spodem oczywiście potok soczystych komentarzy i wszelakich "mądrości".

Prawdę mówiąc nie oglądałem tego, bo tylko skupiam się na reakcjach ludzi.


To jest dziwne, że facet jeździ po mieście i bije ludzi, nie uważacie?

Oczywiście, jest agresywny i tak dalej, ale po za tym - działa jak samobójca, czyż nie?

A może to jest prowokator?


Może jego celem wcale nie są ci ludzie na ulicy - tylko WY


Już zapomnieliście, jak to było w lutym marcu 2022, kiedy cały internet kwiczał, że "ukraińcy lejo rusków!" i "ludzie, to naprawdę się dzieje!!" ?

Zapomnieliście, jak "wszyscy" pluli, jak pisali idinahuj, jak szykanowali Rosjan, jak wycinali ludzi z internetu, jak nawoływali do do niekupowania rosyjskich produktów, jak wyzywali od ruskich onuc - a potem jechali na stację benzynową i lali do baku ruskie paliwo?


Opamiętajcie się.


To musi być prowokacja, a wy ze swoimi komentarzami zachowujecie się - PRZEWIDYWALNIE.


Wczoraj "ukrainiec" z kilkoma paszportami ranił nożem ludzi w Amsterdamie.

Przypadek? 


Mówię wam, ktoś celowo podsyca niesnaski pomiędzy nami, a Ukraińcami, a nie ma nic gorszego niż wrodzy sobie ludzie w jednym kraju.

Nie ma nic gorszego, niż Polak Polakowi wilkiem zgodnie z metodami Werwolfu, czyż nie?


Oni tu zostaną i to już na zawsze, co więcej - będą także Białorusini i Rosjanie. 

I tego nie zatrzymacie, bo nie możecie.



Jak to wyszło na tym blogu, Niemcy utrzymują, że cesarstwo niemieckie nadal istnieje i oni dążą do jego odzyskania - nie boją się napadać na was, skłócać was, okradać, sabotować, za pomocą unijnych sztuczek pozbawiać władzy nad własnymi lasami, nad własnym krajem.

A wy?

Już zapomnieliście, że bezprawnie odebrano wam Kresy, że siły niemieckie na ukrainie mają pomóc niemcom obrabować was raz jeszcze?

Będziecie musieli odzyskać te Kresy i przed tym nie ma ucieczki!

Wcale nie będziecie mieli wygodnie, o nie... nie ominie was to...

Niemcy nastają na nasze ziemie, ale wy Kresy odpuszczacie - niby czemu?

De jure są to polskie ziemie, choć de facto pod zarządem białoruskim, litewskim, ukraińskim...


Jak chcecie sobie z tym poradzić, prokurując konflikty z Rusinami, z ROSJANAMI, którzy nic z banderowcami nie mają wspólnego?

Jeżeli niemcy zakwestionują polskie granice, to będą też musieli zakwestionować Kaliningrad - więc Rosjanie stają się w tej sprawie naszymi sojusznikami, a wy - co robicie? Wygrażacie pięścią mocarstwu atomowemu?


30 lat media straszyły nas ruską inwazją, a mimo to armia była likwidowana i żadne ABW nie krzyczało, że to źle, prawda??

Ile lat już trwa odbudowa naszego potencjału militarnego?

I kto jest odpowiedzialny za niszczenie polskiej armii?


30 lat straszyli was ruskami i "to ruska rozwiedka, panie!", a teraz straszą was ukraińcami.

Niczego to was nie nauczyło?

Oni ich podburzają przeciwko wam, a was przeciwko nim, nie widzicie tego??

Nie widzicie tego, że ktoś ich dosłownie tresuje, a potem posyła - pod ruski czołg, na przykład?







Kto z was jest agresywny, ten sam na siebie wskazuje.


Wy musicie być mądrzy, myślący, a nie agresywni.


Musicie z nimi rozmawiać, rozeznawać, kto jest kim i jaki jest - tak trzeba postępować.

Ludzi rozeznacie i będziecie wiedzieć, z tym można się dogadać, ten jest normalny i godny zaufania, a przynajmniej "bezpieczny", a tamtem jest dziwny...


Musicie patrzeć na to na chłodno, a nie emocjonalnie, jak koguciki wrzeszczeć zza klawiatury.

Naziści są skoncentrowani na tym, żeby nas okraść, to wy musicie ich rozeznać, spokojnie obserwować. 

Jak inaczej ich rozeznacie, skoro do każdego ukraińca będziecie podchodzić nerwowo i z rezerwą, albo skrywaną agresją i warczeniem - oni od razu to wyczują i potraktują was tak jak wy ich - z rezerwą, ale z tendencją do agresji, bo przecież: 

"zobacz, nic mu nie robię, a ten od razu mi grozi... za co? Ci Polacy, nienawidzą nas!"


TAK TO DZIAŁA.


Będziesz z zasady agresywny wobec nich - oni to wyczują i zaraz będzie bijatyka z niczego.

Powinniście budować porozumienie z ukraińcami, bo:

- w ten sposób nawiążecie poprawne relacje z nimi

- które mogą kiedyś zaowocować sojuszem, a nie walką

- tak wprowadza się równowagę i porozumienie pomiędzy narodami

- tylko tak ujawnicie intencje poszczególnych osób 


Tym bardziej trzeba szukać porozumienia i mocno się tym interesować i zajmować, że będą tu dzieci chowane bez ojca, ludzie z traumą powojenną, niekoniecznie ci z frontu, ale im trzeba będzie pomagać, nie tylko po prostu tak po ludzku, ale też z myślą o wygaszaniu ewentualnych konfliktów w przyszłości. Ludzie po takich sytuacjach nie powinni spotykać się z odrzuceniem i uprzedzeniami, bo to tylko zaostrzy sytuację - im trzeba pomagać. Samotnej kobiecie ciężko wychowuje się dzieci, szczególnie chłopca, więc trzeba się zastanowić, czy harcerstwo nie powinno być obowiązkowe - to są rzeczy o których TERAZ trzeba myśleć. 

Nie uciekniemy już od tego, trzeba brać byka za rogi, bo to wszystko ma znaczenie.


Nie po to oni uciekali przed wojną, by tutaj wszczynać burdy.


Jeżeli ktoś jest agresywny to albo kogucik, albo banderowiec, albo  prowokator - ale to on musi zacząć, bo inaczej, jeśli to ty pierwszy go sprowokujesz swoim zachowaniem, jeżeli będziesz do niego mówić tonem rozkazującym albo agresywnym - to się pomylisz.

Tak jak koguciki na dyskotece - on po prostu będzie grać w twoją grę i zechce - będzie musiał to zrobić - ci przyłożyć, bo go obraża twoje zachowanie.

"Obrażono mnie!"


TAK TO DZIAŁA.

Przecież dobrze to wiesz.
Czy nie wiesz?

Taki jeden z Podhala powiedział, że najlepiej by było, jakby Ukraińcy to sobie żyli tam u siebie za granicą, a my tutaj u siebie... tak jak to dotychczas było. To pokazuje wygodnictwo i brak wyobraźni tego człowieka. Ten facet wszystkich uważa za banderowców - boi się ich i sądzi, że nikt naszego kraju nie broni przez obcymi wpływami - to spostrzeżenie godne rozwinięcia i rzetelnej analizy, czemu on tak myśli, czemu ma takie przekonanie..., ale akurat nie w tym poście (mandaty!! strażnicy!! dozorcy!!)

A może oczekuje, że ktoś - jakiś Synak, albo jakiś czarodziej, czy po prostu jacyś dorośli - za niego obronią kraj. A nawet za niego zbudują...

"Wy róbta, a ja was tu bede obserwował i decydował, czy wy się do mojej obrony nadajeta, czy nie..."

W każdym razie wg niego jedyną linią obrony jest: niech oni żyją u siebie, a my u siebie...


To jest myślenie życzeniowe - nierealne.

To już się nie zdarzy.


Ci ludzie PODJĘLI DECYZJĘ - "jadę na obczyznę, może na stałe".

ONI JUŻ SIĘ ZDECYDOWALI.

DECYZJA ZAPADŁA.


Podjęli taką decyzję, bo zdecydowali, że tam jest im tak trudno, że lepiej znosić niedogodności na obczyźnie niż siedzieć we własnym kraju.


Rozumiesz?


Nic nie da pisanie, mówienie, tłumaczenie i "przekonywanie ich", żeby wrócili do siebie, tym bardziej nie wrócą, że tam nie mają do czego, tym bardziej teraz tego nie zrobią, bo ich wezmą za frak i wrzucą do okopu - już się zaczęła lawina wniosków o azyl...

Wy musicie ich poznać, jacy oni są, pozyskać i przekonać się, że oni się z nami zintegrują.

Nie w jakiś fałszywych celach, tylko żeby ukształtować poprawne relacje w państwie, żeby nigdy nie doszło do problemów. Na początku pewne problemy będą, oczywiście, że będą, ale z czasem to się uspokoi.

Zamiast wymyślać sposoby na pozbycie się ich (przedsiębiorcy ich potrzebują) zacznijcie wymyślać, jak to zrobić, by ich w pełni zintegrować i mieć KONTROLĘ nad własnym państwem.


Boicie się ich?

To róbcie ZAWCZASU tak, żeby nam nie zagrażali.


Organizujcie się.

W partie, kluby, stowarzyszenia.

Dołączajcie do partii jaka wam pasuje, do klubu Gazety Polskiej, albo klubu Myśli Polskiej, albo czegoś takiego - jak będziecie siedzieć, to się samo nie zrobi.

Piszcie petycje, układajcie wnioski - że nie chcecie mieć nowej 5 kolumny u siebie,  że nie chcecie, żeby oni mieli jakieś nadzwyczajne prawa itd..


Nie umiesz tego robić? To tylko idź, posłuchaj, oswój się z nową sytuacją. A może tam już ktoś nad tym pracuje?   


Nikt za was tego nie zrobi.

TO WY JESTEŚCIE TERAZ DOROŚLI.

To WY teraz dbacie o kRaj, a nie rodzice, wujkowie, sąsiad, pan policjant i generał z telewizora.

To wy przejmujecie odpowiedzialność, to wy DECYDUJECIE jak wygląda i jak będzie wyglądał nasz kraj.


A potem wasze dzieci, jak dorosną.


Ale póki co - nikt za was tego nie zrobi. 

Oczywiście, tam są ludzie, którzy coś robią, ale oni mogą nie dać rady, każda pomoc się przyda. 

Ja tam nie pójdę, bo ja jestem osaczony od lat, ale chociaż coś piszę, robię jakiś przepływ informacji.



Jednorodność etniczna nie uratowała nas od zbrodniczej niemieckiej 5 kolumny.

Nie zatrzymała tuskenów w drodze po władzę.

Może właśnie zabrakło innego spojrzenia, innej optyki, może była wśród nas zbyt wielka jednolitość - przecież oni tak właśnie robili - wszystkie media powtarzały te same wiadomosci, jakby nic innego na świecie nie było..

A jednoczesnie przecież skłóceni byliśmy, wcale nie jednolici - czytaj tego bloga, tam opisuję różne rzeczy... Więc może większa różnorodneść by nas uratowała, więcej różnych punktów widzenia ?

Teraz tego się nie dowiemy, bo jesteśmy w innym miejscu.


Banderyzm to robota niemieckich podżegaczy, to niemiecka agentura i coraz bardziej jestem przekonany, że Wołyń to robota niemieckich przebierańców - patrz linki z wyborem tekstów o ukrainie z prawej strony bloga.


Nie dajcie się prowokować do nienawiści wobec Ukraińców.

Tonujcie emocje u siebie i u ludzi, bo jak to się rozleje, to dopiero będziemy żałować, a i tak sprawy między nami trzeba będzie poukładać. Im szybciej do tego dojdziemy, tym lepiej.


Organizujcie się.

Róbcie ZAWCZASU tak, żeby nam nikt nie zagrażał.


Bądźcie gotowi na nieznane - zanim nadejdzie.








facebook.com/watch/?ref=saved&v=521111204116559

youtube.com/watch?v=_drb3TV8hEk

(105) lto nie skacze ten moskal - YouTube

Prawym Okiem: KTO straszy Polaków??

Prawym Okiem: Niemcy, a Ukraina