Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

środa, 28 stycznia 2026

Systemowe niszczenie wspólnoty



No tak, facet ma oczywiście rację - podkreślanie płci anihiluje takie słowa jak 

mieszkańcy

zastępując je słowami: mieszkanki, miesz...kańcy.

Tu nie chodzi o "równość" tylko o to, by wyciąć z języka pojęcia określejące nas jako wspólnotę - gdańszczanie, Mazowszanie, nauczyciele, lekarze, sprzedawcy, Polacy... 
Metoda małych kroków - to plan, żeby za dwa pokolenia Polacy byli dla siebie jak obce nacje...
Czy widzisz jaki ważny jest język jakim posługujemy się na codzień - i dbałość o niego?

Precz z reformą ortografii!






przedruk

Gdańszczanki, gdańszczanie, osoby gdańskie



Sztuczność języka

Tak się ciekawie składa, że w językach z gramatyczną płcią – jak polski czy np. francuski – forma męska jest używana jako uniwersalna i domyślna – zarówno odnosząc się do różnych zawodów, jak i zbiorowości. Wynika to z wielu czynników, ale dla skrócenia tego tekstu skupię się przede wszystkim na jednym: ułatwianiu posługiwania sie danym językiem. 

Chcemy jakąś myśl przekazać szybko, sprawnie i skupić się na jej meritum – to jest celem. Bo właśnie, kluczowym jest to, że komunikujemy się z ludźmi po to, żeby coś im przekazać. Słowo jest jedynie nośnikiem myśli, a nie myślą samą w sobie 

Dla przykładu: w języku polskim, słowo „lekarz” odnosi się do profesji, a nie jakiejś abstrakcyjnej postaci lekarza. Mówiąc „idę do lekarza” skupiamy się na tym, co my planujemy zrobić, a nie kim prywatnie jest osoba, do której się udajemy. Mamy tu do czynienia z uniwersalizmem, który nikogo i niczego nie wyklucza – on jedynie ułatwia nam przekazanie myśli, dla której płeć nie ma większego znaczenia. Znaczenie ma to, gdzie idziemy. 

Kiedy zaczynamy skupiać się nadmiernie na płci, zamiast na kompetencjach danej jednostki, skupiamy się na tym, co ma między nogami. Oczywiście, czasem to ma znaczenie, ale my nie o takich sytuacjach tu mówimy. Jeśli robimy to dodatkowo tak nachalnie jak niektórzy czołowi gdańscy politycy, język staje się rytualny i męczący. Tworzy się w nas poczucie, że nie da się już normalnie niczego powiedzieć bez rytualnego tańca nad ogniskiem, który w tym przypadku jest używaniem zwrotu „Mieszkanki i mieszkańcy”. 

Dzielimy tam gdzie dzielić nie trzeba. To tak jak z Katonem Starszym, który po każdym swoim występie dodawał na końcu: „Poza tym uważam, że Kartaginę należy zniszczyć.” Była to jawna deklaracja polityczna, a nie jakieś tam luźne wtrącenie. 



Polaryzacja 

Usilne używanie jednocześnie form męskich i żeńskich wtedy, kiedy nie są one kluczowe dla clou komunikatu, daje często nad wyraz mocny polaryzacyjny efekt. 


„Mieszkanki i mieszkańcy” jest tu statementem, który jest dodatkowo wzmacniany tym, że za każdym razem stawia się na pierwszym miejscu formę żeńską, jakby celowo starając się wzmocnić jedną płeć kosztem drugiej. To polaryzuje. Zwłaszcza wszystkich tych, którzy jak ja głęboko wierzą, że tak na prawdę wszyscy jesteśmy niemalże tacy sami.

Dezintegracja 

Czymże jest ciągłe podkreślanie istnienia różnych płci, jak nie tworzeniem niepotrzebnych podziałów w społeczeństwie? Czymże to jest, jak nie ciągłym wskazywaniem, że są oni i są one, jakbyśmy tego nie wiedzieli. Że mieszkanki to nie mieszkańcy, a mieszkańcy to nie mieszkanki? 

Dezintegrujemy w tej sposób społeczeństwo w niezwykle prostacki sposób. 

Dla przykładu dam wam tytuł jednego ze świeżych artykułów z propagandowego portalu gdańsk*pl, który dziś zauważyłem: „Interwencja Kryzysowa MOPR bardziej dostępna dla mieszkanek i mieszkańców”. 

Na co w tytule takiego artykułu powinno położyć sie akcent? Lepsza dostępność interwencji kryzysowych MOPR. Czy używanie formy męskiej i żeńskiej pełni tu jakąkolwiek funkcję, oprócz bycia narzędziem w tworzeniu inkluzywnego społeczeństwa?

Szkoda tylko, że jest to tworzenie inkluzywności przez dezintegracje i pogłębianie często wybitnie niemądrych podziałów. Zamiast łączyć dzielimy. Pokazujemy, że może i jesteśmy jednym społeczeństwem, ale z bardzo konkretnie przebiegającą linią podziału – tak, jakbyśmy wciąż żyli w ciemnych czasach, gdzie to faktycznie płeć była główną cechą determinującą czyjeś życie. 


Wyrazistość płci

Jak już wyżej napisałem, uporczywe skupianie się na używaniu obu form – męskiej i żeńskiej – powodować może, że robimy szum w przekazie. Zamiast być precyzyjnym, język zamienia się w pole walki. Nie to, co za jego pośrednictwem przekazujemy, a język sam w sobie staje się mieczem. Następuje zdominowanie przekazu przez kanał komunikacji i zbędny szum. W pewien sposób literki stają się ważniejsze niż słowa, które one tworzą. 


Wyobraźcie sobie każdą regułę BHP, albo regulamin każdej usługi, które często podpisujemy, nasączone tym tak, jak to robią często nasi gdańscy politycy. Niektórych z tych rzeczy już w obecnych formach nie da się czytać, a co jakby nałożyć na to extra warstwę fałszywego budowania inkluzywności. Obawiam się, że w paru sferach życia niedługo i tak się dowiemy. 

Pojawia się tu termin, który w psychologii nazywa się „gender salience”. Kiedy słyszymy ciągle obie formy, nasz mózg podświadomie zaczyna szukać różnic między nimi. Stają się one dla niego tworem znacznie bardziej wyrazistszym aniżeli to było wcześniej. Naturalnym staje się dla niego to, że skoro ten podział cały czas się pojawia, to z pewnością są ku temu konkretne powody. 

Zjawisko to sprawia, że zaczynamy postrzegać ludzi przede wszystkim przez pryzmat przynależności do kategorii „kobieta” lub „mężczyzna”, zamiast przez indywidualne cechy charakteru czy kompetencje. Nawet jeśli wcześniej tak tego nie widzieliśmy. Efekt? Totalnie odwrotny od zamierzonego, jak sami możecie się domyśleć 


Słowem podsumowania 

Czy możemy uznać zatem, że usilne wprowadzanie inkluzywności do naszego języka przynosi lub może przynieść jakieś pozytywy? Zaznaczam, że mówię tu o inkluzywności objawiającej się ciągłym używaniem form męskich i żeńskich, kiedy to jest totalnie zbędne? Czy jest to jedynie kolejne narzędzie używane przez polityków i ich przybocznych do podkreślania ich postępowości i odcinania od tego kuponów? Niestety, postępowości, która wprost depcze to, czym nasz język zawsze był i czemu służy? Jak się zapewne już domyślacie, moim skromnym zdaniem nie ma w tym wszystkim absolutnie nic pozytywnego, a wręcz jest to jedno z bardziej negatywnych działań wprost tworzących podziały między nami, zamiast je burzących. 

Niczego dobrego to nie kreuje, a wręcz przeciwnie. Czemu więc oni wszyscy – począwszy od prezydent Dulkiewicz, przez radnych i urzędników niższego szczebla, na lokalnym portalu propagandowym kończąc – to robią? ‍Klasyk odpowiedziałby: „nie wiem, choć się domyślam”, ale ja klasykiem nie jestem. 

Dla mnie to wszystko wynika po prostu z ich bardzo płytkiego podejścia do tematu społeczeństwa, łączenia nas w całość, spajania, wątpliwego szacunku do języka ojczystego i… niestety, często też wybitnie wąskich horyzontów intelektualnych. Tak tak moi mili – osoby o takich deficytach też są między nami, nie ma co się oszukiwać, że jest inaczej. Pytaniem otwartym jest jednak to, czy muszą oni mieć tak znaczący wpływ na nasze życie – nawet w sferach tak podstawowych, jak język i świat który on przedstawia? Ano właśnie. Wybaczcie, że tak długo, ale jak setny raz w ciągu ostatnich paru dni usłyszałem tę frazę, to coś we mnie pękło, więc chciałem się tym z wami podzielić. 

Sebix





całość tutaj:

gdanskstrefa.com/jezyk-inkluzywny-w-gdansku-krytyka-zjawiska/




Małe kroki










za fb:

Aleksandra Murphy



Sukces, którego pragniesz, jest w pracy, której unikasz.

Bez względu na to czym jest dla Ciebie sukces on zawsze wymaga pracy.
Dlaczego więc tej pracy unikamy?
 
Dwa słowa: konsekwencja i małe kroki.


Czym jest KONSEKWENCJA?

To regularne robienie tego, co trzeba (małe kroki, o tym poniżej) , w różnych stanach ciała i umysłu:
w lęku, zmęczeniu, frustracji, dyskomforcie.
Bez czekania, aż będzie lepiej.
Robienie z tym, co jest. Potrzeba akceptacji a nie szukania sposobów aby to obejść.

To zgoda na monotonię i powtarzalność.
Nie każdy etap drogi jest inspirujący. Są okresy ciche, robocze, zwyczajne, które są próbą charakteru.
To także zgoda na reakcje ludzi.
Dla jednych stajesz się inspiracją, dla innych lustrem, dla jeszcze innych zagrożeniem.
Nie każdy będzie wspierał. Nie każdy zostanie. To boli i jest jedną głównych przyczyn dla których ludzie rezygnują.

To działanie bez nagrody przez długi czas.
Bez pochwał. Bez efektów „na już”.

Tu potrzebna jest zmiana perspektywy.
Andrew Huberman mówi o tym w kontekście dopaminy: jeśli nagrodą jest wyłącznie osiągnięcie celu, motywacja szybko gaśnie. Ty wybierasz jaką perspektywę przyjmiesz.
Jeśli nagrodą staje się sam proces - wysiłek, bycie w drodze - układ nerwowy zaczyna wspierać konsekwencję, a nie ją sabotować.

 
Czym są MAŁE KROKI?

Małymi akcjami, które realizują to do czego zmierzasz, kim jesteś, co jest dla Ciebie ważne. Małe kroki to codzienny wymiar sukcesu!

Wiele osób widzi cel, ale nie pyta: co tak naprawdę muszę robić każdego dnia, żeby to osiągnąć?
Znasz w ogóle swoje małe kroki? Może warto usiąść do zeszytu i sobie je wymienić.

Małe kroki wymagają trwania w SKUPIENIU, dlatego właśnie, że są małe i łatwo je zgubić w ciągu dnia. Rozproszeń dziś nie brakuje dlatego Ty sam musisz pilnować na co i na kogo się eksponujesz oraz pilnować uważności ( tu pomaga 4 i 6 zasada samodyscypliny miłości: autorefleksja i cisza)

Małe kroki wymagają pokory.
Zgody na to, że zmiana nie przychodzi w wielkich zrywach, tylko w małych, częstych, powtarzalnych ruchach. Małe kroki nie są atrakcyjne, wolimy zrobić jeden milowy...ale nie tędy droga.

Żeby zapłacić za swój sukces trzeba się zgodzić na jego cenę i uczynić ją swoim życiem.
Potrzeba akceptacji, że tak wygląda droga.
Że to kosztuje.
Że bywa niewygodne.

Ale to jest cena tego kim jestem, mojej autentyczności, prawdy, prawdziwego szczęścia i satysfakcji!

 
W pewnym momencie musisz podjąć decyzję:

"Tak, to jest cena i decyduję się ją zapłacić."


Odwagi!


 

#motywacja




Czytałam jedną stronę książki kilka razy i wciąż nie wiedziałam, co czytam. Myśli uciekały, galopowały, atakowały. Nie potrafiłam zatrzymać głowy ani utrzymać uwagi. Skupienie było czymś, z czym bardzo się zmagałam - także przez depresję, trudną przeszłość i problemy w życiu prywatnym.

Gdybym w 2017 roku została w tym stanie, dziś nie robiłabym tego, co robię. Podjęłam decyzję o zmianie. 

Uwierzyłam, że zmiana jest możliwa i zabrałam się do systematycznej pracy nad sobą. Jednym z moich celów było: laserowe skupienie - niezależnie od okoliczności. 
 
Moja praca polega dziś na intensywnej pracy mentalnej: czytaniu, rozumieniu, filtrowaniu, notowaniu, przetwarzaniu i przekładaniu wiedzy na praktykę.

Tak też powstawała m.in. metoda 10 kroków Samodyscypliny Miłości.
Dziś cieszę się wysoką koncentracją nawet kiedy jestem pod presją. Często pracuję równolegle nad kilkoma projektami, tworząc programy, pisząc e-booki i przerabiam duże ilości materiału. Jestem także samotną mamą dwójki chłopców. To nie jest kwestia talentu - to efekt procesu, bo kiedyś nie byłam w stanie dopiąć jednej sprawy do końca i przeczytać lektury na czas...
 
 
„Granice tego, co możliwe, można odkryć tylko w jeden sposób - przekraczając je i wchodząc w to, co niemożliwe.”

Arthur C. Clarke
 
 
To, co dziś jest moją siłą, kiedyś było moją słabością.

Praca nad skupieniem zaprowadziła mnie m.in. do książki "Mózg bez ograniczeń" Jima Kwika oraz do zgłębiania neurobiologii, dzięki treściom szerzonym przez prof Andrew Hubermana I innych. Moje doświadczenie udowadnia, że UWAGA TO UMIEJĘTNOŚĆ - a nie trwała cecha charakteru.
 
 
Poprawa skupienia to nie tylko praca mentalna, to przede wszystkim zmiana stylu życia i sposobu pracy z energią. 
 
 
Oto kilka wskazówek ode mnie:

Zadbaj o fundament biologiczny
Zadbaj o podstawy: więcej białka w posiłku (celować na 100g dziennie w sumie) , zdrowe tłuszcze, lepszy sen (bardziej regularne pory, przesypianie. Codzienny spacer , regularny trening. Zadbane ciało - zadbany mózg. 
 
Świadome korzystaj z mediów
Zrezygnuj z wiadomości i treści generujących lęk, niepokój i bezsensowne rozproszenie.
Ogranicz programy o cudzych problemach, które nie mają żadnego związku z twoim życiem.
 
Omega-3 (DHA, EPA)
Wspieraj mózg od strony biologicznej. DHA i EPA są realnym budulcem komórek nerwowych, poza tym wspierają szereg procesów komórkowych.
 
 
Regulacja po stresie
Po obciążeniu psychicznym wracaj do ciała:
- świadomy oddech,
- rozciąganie,
- wytrząsanie napięcia,
- swobodny ruch,
- ciepła kąpiel,
- aromaterapia 

Bez regulacji układu nerwowego nie ma skupienia.
 
 
Działanie projektowe (konkrety)
 
W jednej sesji rób jedną jasno określoną rzecz, np.:

„w tej sesji kończę ten rozdział”,
„w tej sesji piszę cały post”,
„teraz planuję posty na tydzień”,
„teraz wyciągam z książki szkielet rozdziału”,
„w tej sesji odpowiadam na te maile”.

Jedna sesja = jeden domknięty efekt, ustalony przez Ciebie.
 
 
Celowane czytanie
Czytaj z intencją. Wiedz, po co sięgasz po daną książkę i jakiej wiedzy szukasz.
 
 
Notatki i przetwarzanie
Rób notatki w trakcie lub i po każdym czytaniu lub słuchaniu.
Wiedza zaczyna pracować głębiej dopiero wtedy, gdy ją zapiszesz i uporządkujesz.
 
Wdrażanie wiedzy
Używaj tego, co czytasz. Sprawdzaj na sobie. Nie kolekcjonuj informacji - zamieniaj je w działanie, to wszystko temperuje Twoje skupienie dzień po dniu...

Dzielenie się wiedzą
Opowiadaj innym o wiedzy, którą nabywasz. Jak nie chcą słuchać - nagrywaj rolki, użyj mediów. Tłumaczenie innym porządkuje myślenie i utrwala wiedzę w Tobie, zmuszając do wyostrzania koncentracji.
 
Współpraca z rytmem dobowym
Najbardziej wymagającą pracę mentalną rób w pierwszej, najlepszej energetycznie części dnia.
Czytanie, rozumienie, pisanie, przetwarzanie - nie odkładaj na moment zmęczenia.
Szanuj swój rytm biologiczny i pracuj z nim, a nie przeciwko niemu.
 
Odpoczynek i pauzy
Rób krótkie przerwy. Daj mózgowi czas na integrację.
Skupienie rośnie nie tylko w pracy, ale też w dobrze zaplanowanym odpoczynku. Sen to podstawa i krótkie przerwy w ciągu pracy, w których zmieniasz pozycję ciała.

NIE PODDAWAJ SIĘ. TO JEST PROCES.

To jest trudne, ale możesz to zrobić!
 
 
To, na czym się skupiasz  będzie rosło!
To, na co wystawiasz oczy i uszy oraz o czym rozmawiasz, jest inwestycją Twojej energii i czasu.
 
 
Szukaj metod. Szukaj narzędzi. Twórz swoje sposoby. Wdrażaj je. I podnoś się szybko po upadkach.

„Mózg nie jest na stałe zaprogramowany. Zmienia się pod wpływem tego, na czym się skupiasz i co powtarzasz.”

Michael Merzenich
 
 

To jest warte wysiłku.
Lepsze skupienie zmieniło moje życie na lepsze.




Baba





przedruk


"Baba" należy do prasłów pewnie również i dlatego, że jest charakterystyczną zbitką sylab dla języka dziecięcego. Wśród pierwszych słów wymówionych przez zmagające się z językiem maluchy znajduje się – obok "mamy", "taty" czy "dady" – właśnie, ku radości wszystkich babć, i "baba". Co ciekawe, a co pokazuje, w jak różnych kierunkach może podążać łączenie dźwięku ze znaczeniem, w języku chińskim 爸爸 ("bàba") to "tata".


W "Słowniku Języka Polskiego" Samuela Lindego, pierwszym w naszej kulturze nowoczesnym wydawnictwie tego typu, wydanym na początku XIX wieku, przy haśle "baba" mamy, po pierwsze, "stara kobieta, czyli białogłowa", "staruszka". Wraz z tym znaczeniem łączyło się sporo innych, niektóre z nich żywotne są do dziś.

"Baba" – ogólnie o kobiecie (ale mówiąc tak, pouczał Linde, brzmi to "zawsze z niejakim przytykiem", jest jakoś nacechowane emocjonalnie).

"Baba" – o mężatce (ale tu brzmi rubasznie i, przestrzegał Linde, używane jest "u pospólstwa").

Była też "baba kościelna", fraza przypominająca o popularnym wówczas, niestety, widoku starszej kobiety żebrzącej pod świątynią.

"Słownik" Samuela Lindego notował rzecz jasna drugie główne znaczenie "baby": "matka matki lub ojca", "stara matka". Znajdowała się przy tym jednak ważna przestroga językoznawcy – zaznaczał, że w rodzinnej sytuacji "ładniej używa się zdrobniale babka". Zatem zanim zawitała do polszczyzny "babcia", pojawiła się jako zdrobnienie "babka".

Dawni Polacy mieli w tej kwestii więcej językowych opcji. Była "babka macierzysta" (od strony matki) i "babka ojczysta" (od ojca strony). Prof. Małgorzata Magda-Czekaj, językoznawczyni, opisywała ponadto, że matkę ojca lub matki nazywano do XVI-XVII wieku "starą mać", rzecz jasna "babą", a później, od XVII wieku, właśnie "babką".

Co bardzo intrygujące – przy pokoleniu starszym od babci, przy matce babci lub dziadka, można było użyć nie tylko określenia z jednym z przedrostków ("prababa", "nadbaba", "przedbaba", a od XVII/XVIII wieku: "prababka"), ale i pięknego miana "wielga baba" (do XVI–XVII w.).

Wróćmy jednak do babki.

Według niektórych źródeł już kilka wieków temu wyraz ten – w znaczeniu tu nas interesującym, dotyczącym stopnia pokrewieństwa – przestał być odbierany jako zdrobnienie od "baby", przyjął odcień neutralny. I aż do XX wieku nie nabrał cech, z którymi dziś go łączymy: zbytniej oficjalności, swoistej oschłości. Jeszcze w "Słowniku języka polskiego" Witolda Doroszewskiego, powstałym w połowie poprzedniego stulecia, "babka" została użyta jest w zdaniach wskazujących właśnie na kontekst rodzinny i bezpośredni: "A pocałujże, Kazek, babkę"; "To babka, matka tatusia".


W "Słowniku etymologicznym języka polskiego" Aleksandra Brücknera, wydanym w 2. poł. lat 20. XX wieku, "babcia" widnieje jako wariant spieszczony od "babki". Wspomniany "Słownik" Doroszewskiego notuje, obok "babki", również "babcię" w znaczeniu "pieszczotliwie o matce ojca lub matki". "Babcię" zauważa również "Słownik języka polskiego", tzw. "warszawski" (1900-1927).

Nie odnotowują jednak "babci" ważne wydawnictwa językowe z połowy XIX wieku – "Słownik" Bogusława Lindego ani tak zwany "Słownik wileński". Według językoznawcy Ryszarda Tokarskiego, by podsumować ten śledczy wątek, "babcia" późno zawitała do polszczyzny.

Współczesny "Wielki Słownik Języka Polskiego" Instytut Języka Polskiego PAN dodaje do tego poszukiwania "babci" jeszcze jeden trop. Według tego źródła "babcia" po raz pierwszy została użyta w tekstach języka polskiego w 1833 roku. Pojawiła się w jednej z "komedyj" mało komu dziś znanego Wincentego Thulliego, w dziele o wdzięcznym tytule "Babunia".

Polska "babcia" więc liczy więc sobie, zważywszy na jej wielowiekową obecność w rodzinnych strukturach, stosunkowo niewiele lat.

W przywołanej wcześniej audycji Polskiego Radia poświęconej obecności dziadków w polszczyźnie opowiadano między innymi o pewnym czasowniku, który pochodził od "baby". Brzmiał on "babić", choć nie miał na pierwszy rzut oka wiele wspólnego z "babcią".

– Dawnej bardzo często przy porodach pomagały brzemiennej starsze kobiety. I ta osoba pomagająca przy porodzie była określona po prostu mianem "baby" – przypominała prof. Ewa Rudnicka. – W związku z tym wykształciło się znaczenie "baba położna", czyli akuszerka. Od słowa w tym znaczeniu utworzono właśnie czasownik "babić".



Źródło: Polskie Radio/jp

Krystyna Długosz-Kurczabowa, "Wielki słownik etymologiczno-historyczny języka polskiego", Warszawa, 2016; 
"Wielki słownik języka polskiego", wsjp.pl; 
Aleksander Brückner, "Słownik etymologiczny języka polskiego"; 
Piotr Czerwiński, Anna Zych, "Nazwy stopni pokrewieństwa i powinowactwa w języku polskim i rosyjskim: struktura formalna a znaczenie formacji", 
"Studia Methodologica" (Vol. 21 (2007), s. 85- 104); 
Małgorzata Magda-Czekaj, "Historyczne a współczesne nazwy relacji rodzinnych", 
"Język Polski", 2012/92/3; 
"Elektroniczny Słownik Języka Polskiego XVII I XVIII Wieku", sxvii.pl; 
Samuel B. Linde, "Słownik języka polskiego", T. 1, cz. 1, A-F, polona.pl; 
"Słownik języka polskiego" pod red. W. Doroszewskiego, sjp.pwn.pl

polskieradio24.pl/artykul/3473064,polska-babcia-malo-kto-wie-dlaczego-tak-o-niej-mowimy



poniedziałek, 26 stycznia 2026

Prasa ukraińska

 


Robisz codzienne notatki?
Albo chociaż coś w tygodniu?


Polecam zapoznać się ofertą ukraińskich stron internetowych - warto przynajmniej od czasu do czasu wejść na jakąś ze stron i trochę poczytać, albo chociaż - "rozejrzeć się".

Odpowiedzi na poniższe pytania nie są dla mnie - są dla Ciebie.



Sprawdź i sam oceń:

Co tamtejsi redaktorzy piszą o wojnie?
Co piszą o polityce? Zgadzasz się z nimi, czy nie?
Czy opisują rzeczywistość polityczną?


Jaką objętość strony stanowią informacje wojenne, polityczne, a ile kulturalne?
Jak jest jakość tekstów?
Czy dobrze informują, czy słabo?
Czy redaktorzy szanują czytelnika, czy go oszukują?
Czy stosują feminitywy i tzw. język inkluzywny np. "Mieszkanki i mieszkańcy Lwowa..." zamiast "Mieszkańcy Lwowa..."?
Czy używają specyficznego lewicującego języka jak Gazeta Wyborcza, Onet itp.?
Czy tamtejsze media niszczą język i kulturę ukraińską, czy przykładają do tego wagę, troszczą się o język i jego poprawne stosowanie?
Czy jest tam propaganda llggcośtam - jeśli tak to w jakim stopniu? Ile procent objętości strony internetowej stanowią takie teksty - więcej czy mniej niż u nas?
Czy strony są ładne czy brzydkie - może tandetne, bardzo proste?
Czy te strony dobrze się czyta, czy źle, czy na ekranie wszystko się samoczynnie przesuwa i przeszkadza w czytaniu, czy obserwujesz nieruchomy tekst, obrazy?


Czy piszą o polskiej przeszłości ukraińskich miast, regionów, czy unikają tematu?
Czy dostrzegasz, żeby specjalnie unikali tego tematu?
Czy są zafascynowani polskością i nieustannie podejmują jej temat przy różnych okazjach?
Czy piszą prawdę o polskiej historii na Ukrainie? Czy zacierają fakt istnienia Rzeczpospolitej na tych terenach?
Jak często piszą o historii i zamieszczają w artykułach archiwalne fotografie, dokumenty?
Uważasz, że piszą prawdę, czy nie?
Jak często piszą o ważnych dla nich postaciach z ukraińskiej historii?



Ile jest reklam na stronie?
Czy tekst bywa przerywany przez reklamy?
Czy są migające reklamy?
Czy są wyskakujące reklamy, powiadomienia nagle zasłaniające tekst, przeszkadzające przy czytaniu? Czy trzeba szukać "X" do zamknięcia tego powiadomienia? Czy ten "X" jest "schowany"?
Czy strony są robione pod kątem zwiększenia klikalności, czy są zrobione pod Czytelnika, żeby mu się wygodnie i dobrze czytało?
Czy strony stosują manipulację albo zagadkę, żeby zachęcić cię do klikania np. "Znany aktor TO zrobił..." 
Ilu dziennikarzy tam pisze? Dużo czy mało? Więcej niż u nas, czy mniej?
Czy informacje na stronie są często aktualizowane, czy rzadko?
Czy przez cały dzień płynnie pojawiają się nowe informacje, czy lista newsów aktualizowana jest tylko np. dwa - trzy razy?

Co tamtejsi redaktorzy piszą o wojnie?
Co piszą o polityce? Zgadzasz się z nimi, czy nie?
Czy opisują rzeczywistość polityczną?
Jakie masz wyobrażenie o sytuacji w kraju, który toczy wojnę od kilku lat?
Czy prasa odzwierciedla to twoje wyobrażenie?
Czy zmienia?
Czy opis sytuacji na Ukrainie w prasie ukraińskiej jest inny niż w prasie polskojęzycznej, albo w prasie polskiej?

Jak już się napatrzyłeś to teraz zastanów się:

w porównaniu z ukraińską ofertą - jak widzisz prasę polską?


Czy jest rozbudowana?
Czy strony są brzydkie czy ładne?
Czy informacje są różnorodne, czy podobne - na jedno kopyto?
Redaktorzy piszą "to samo" na różnych portalach czy inaczej?
Piszą ciekawie czy nudno?

Czy są zafascynowani polskością i nieustannie podejmują jej temat przy różnych okazjach?
Czy są zafascynowani niemieckością i często podejmują jej temat przy różnych okazjach?
Czy są zafascynowani ukraińskością i często podejmują jej temat przy różnych okazjach?
Czy są zafascynowani rosyjskością i często podejmują jej temat przy różnych okazjach?

Jak często piszą o ważnych dla nas postaciach historycznych, o wielkich Polakach?
Czy znasz strony, na których poważnie dyskutuje się o polityce, kulturze ze wskazaniem na rozwój społeczeństwa?
Czy czujesz, ża autor artykułu sprzyja Polakom, polskiej kulturze?
Wg ciebie, jaka gazeta, albo strona internetowa w swoich publikacjach wyraźnie troszczy się o przyszłość Polski?

Jak wiele znasz interesujących polskich, albo polskojęzycznych stron, czasopism?
Jak często na nie zaglądasz, promujesz?
Czy ukraińska prasa ma większą ofertę kulturalną - informacyjną, czy mniejszą od polskiej?



Wymienię te, które przychodzą mi najpierw na myśl - to są (lub były) moje wybory i jest ich ok. 25ciu głównych i trochę pobocznych:

Rzeczpospolita, GW, wPolityce, wGospodarce, Niezależna, doRzeczy, RadioMaryja, Pch24, Bibuła, Mysl Polska, PAP, Polskie Radio - różne kanały, Gazeta Prawna, Money.pl,

inne "biznesowe-finansowe" z nazwą "biznesową", 

kilka polonijnych min. Polonianews, 
Onet, Interia, Wp.pl, O2.pl, Trojmiasto.pl, RadioGdańsk, 

ok. 40 lokalnych - zaglądam sporadycznie, 
ok. 30 rolniczych - zaglądam rzadko na 2-3, 
18 branżowych różnych - czasami zaglądam, kiedyś lubiłem wnp.pl, ale przestałem oglądać po wyborach 2023.... 

poprzez facebooka zaglądam też na inne strony związane z polityką i kulturą - zależy od promowanego artykułu.



Ile jest reklam na stronie?
Czy tekst bywa przerywany przez reklamy?
Czy są migające reklamy?
Czy są wyskakujące reklamy, powiadomienia nagle zasłaniające tekst, przeszkadzające przy czytaniu?
Ilu dziennikarzy jest w Polsce?
Czy informacje na stronie są często aktualizowane, czy rzadko?
Czy przez cały dzień płynnie pojawiają się nowe informacje, czy lista newsów aktualizowana jest tylko np. dwa - trzy razy?


Uważasz, że jesteś dobrze poinformowany, czy słabo?

Ile znasz ogólnopolskich portali informacyjnych?
Ile znasz lokalnych portali informacyjnych?
Czy odwiedzasz wszystkie, czy tylko niektóre?

Które są wartościowe, a które tylko uprawiają klikbajt?
Ile ich jest?

Co tutejsi redaktorzy piszą o wojnie na Ukrainie?
Co piszą o polityce Ukrainy? Zgadzasz się z nimi, czy nie?
Czy opisują rzeczywistość polityczną na Ukrainie?
Jakie masz wyobrażenie o sytuacji w kraju, który toczy wojnę od kilku lat?
Czy tutejsza prasa odzwierciedla to twoje wyobrażenie?
Czy zmienia?
Czy opis sytuacji na Ukrainie w tutejszej prasie jest inny niż w prasie ukraińskiej?
Jeżeli tak, czym się różnią, jak myślisz - z czego to wynika?

Czy media wg ciebie uprawiają politykę?
Czy promują polską kulturę, czy ignorują, a może wręcz przeciwnie - obrzydzają?

Czy media - prasa służą do zarabiania, czy do informowania społeczeństwa?
A jak powinno być wg ciebie?



Odpowiedzi na te pytania nie są dla mnie - są dla Ciebie.



44 portale ukraińskie do sprawdzenia:




telegraf.com.ua

apostrophe.ua

latifundist.com

latifundistmedia.com

vechirniy.kyiv.ua

kyivpost.com

kyiv24.news

newsukraine.rbc.ua

portal.lviv.ua

wz.lviv.ua

leopolis.news

photo-lviv.in.ua

suspilne.media/lviv/

suspilne.media/ternopil

kovel.media

galka.if.ua

goloskarpat.info

vezha.ua

history.rayon.in.ua

zbruc.eu

zaxid.net

048.ua

0629.com.ua

imi.org.ua

eurointegration.com.ua

life.pravda.com.ua

pravda.com.ua

pravda.if.ua

unian.ua

nv.ua

kp.ua/ua/

imi.org.ua

strana.today

ukranews.com/ua

hromadske.ua

kontentmedia.com.ua

newsukraine.rbc.ua

rbc.ua

ubn.news/pl/

glavcom.ua

radiosvoboda.org

inkorr.com

risu.ua

stopcor.org








niedziela, 25 stycznia 2026

Zapiszcie sobie w kajecie...

 





za fb


Historia.org.pl - Polski portal historyczny

4 godz. ·



Trudno wyrzec się historii miejsca i faktu, że Fryderyk II przez kilkanaście miesięcy przebywał w Kostrzynie - ten epizod pozostaje częścią dziejów miasta i powinien być przedmiotem rzetelnej refleksji historycznej.

Pojawia się jednak pytanie, czy okoliczność zwrotu tablicy pamiątkowej musi przyjmować formę uroczystości z elementami ceremonialnymi, w tym salw artyleryjskich. Współczesny Kostrzyn jest polskim miastem, zamieszkanym przez Polaków, a Fryderyk II zapisał się w historii jako jeden z głównych grabarzy państwa polskiego. Z tej perspektywy trudno uznać, by pruski monarcha zasługiwał na honorowe wystrzały armatnie, nawet w ramach historycznej inscenizacji związanej z powrotem pamiątkowej tablicy jemu poświęconej.

Warto przy tym odnotować, że do chwili publikacji tekstu na oficjalnej stronie miasta ani na profilu miasta na Facebooku nie pojawiła się relacja z wczorajszej uroczystości, co nie pozwala jednoznacznie stwierdzić, czy zapowiadane wystrzały armatnie faktycznie się odbyły. Dodatkowo miasto na ten moment wyłączyło możliwość komentowania opublikowanych w mediach społecznościowych treści dotyczących wydarzenia.




historia.org.pl/2026/01/25/zwrot-tablicy-fryderyka-ii-w-kostrzynie-historia-i-pytania-o-forme-upamietnienia/





Smartfony - degradacja ludzkości





2019 r. - "Ostatecznie szkoły przygotowują młodych ludzi do świata zewnętrznego"
2021 r. - "Chodzi o wzbudzenie zaufania i przygotowanie ich do świata dorosłych"
                   "Szkoły są zaprojektowane, by przygotowywać uczniów do prawdziwego życia"

2024 r. - "dzieci są zbyt zmęczone, by się uczyć, ponieważ spędzają zbyt wiele godzin online na telefonach w domu"


2026 r. - "dzieciom trudniej jest prowadzić rozmowy lub koncentrować się na nauce"
                   "37 procent dzieci przybywa do bramy szkoły bez podstawowych umiejętności życiowych potrzebnych do zaangażowania się w program nauczania"

                   "coraz więcej dzieci ma trudności z podstawowymi umiejętnościami życiowymi"

                    "około 28 procent dzieci nie potrafiło poprawnie korzystać z książek – na przykład próbowało je przesunąć lub stuknąć jak telefon czy tablet"





przedruki
tłumaczenie automatyczne


Zakazać telefonów w szkołach, mówi minister Nick Gibb

2 lutego 2019
Chris Mason


Uczniowie powinni mieć zakaz zabierania smartfonów do szkoły, powiedział minister ds. standardów szkolnych w Anglii BBC. Nick Gibb zabrał głos przed publikacją przez rząd nowych wytycznych dla szkół, które mają dotyczyć bezpieczeństwa w internecie, mediów społecznościowych i gier online.

Oczekuje się, że dzieci powinny być uczone ograniczania czasu spędzanego online. Szkoły mają prawo zakazywać wnoszenia telefonów na teren szkoły. Jednak polityka rządu jest taka, że to dyrektorzy szkoły muszą ocenić, czy jest to właściwe.
Patsy Kane, dyrektorka wykonawcza w Education and Leadership Trust w Manchesterze, powiedziała, że plan pana Gibba "mija się z tym, jak fantastycznie przydatne mogą być telefony komórkowe do nauki." Powiedziała BBC Breakfast, że jej wieloakademicki fundusz wspiera odpowiedzialne korzystanie ze smartfonów podczas lekcji oraz że nauczyciele usuwają te urządzenia, jeśli są używane niewłaściwie w czasie lekcji.

Dodała: "Obecnie jest fantastyczny wybór aplikacji do powtórek – a uczniowie są naprawdę zmotywowani, by z nich korzystać."

Związek zawodowy reprezentujący dyrektorów wyraził sceptycyzm wobec całkowitych zakazów.

Ale pan Gibb powiedział: "Wiele szkół już podjęło decyzję o zakazie korzystania z telefonów komórkowych w klasach.
"Chociaż to wyraźnie sprawa dyrektora, moim zdaniem szkoły powinny zakazać uczniom wnoszenia smartfonów do szkoły lub klasy."
Katie Ivens z Campaign for Real Education powiedziała, że popiera zakaz chodzenia do klas, ale uczniowie powinni mieć prawo nosić telefony do i ze szkoły ze względów bezpieczeństwa.
To, co nazywa się "edukacją relacji", stanie się obowiązkową od września 2020 roku, a szkoły będą zachęcane do jej nauczania od września tego roku.

"Czas równoważenia"

Latem zeszłego roku rząd opublikował projekt wytycznych dotyczących sposobu wdrożenia tego rozwiązania.
"Dzieci i młodzież dorastają w coraz bardziej złożonym świecie i żyją płynnie zarówno online, jak i offline" – napisano.
Jednak uznano, że choć stwarza to "wiele pozytywnych i ekscytujących możliwości", to jednak pojawiają się także "wyzwania i ryzyka".

Od czasu publikacji dokumentu, który stwierdzał, że "uczniowie powinni być uczeni o korzyściach płynących z równoważenia czasu spędzanego w pracy i offline", otrzymano ponad 11 000 odpowiedzi na ten dokument, a wkrótce spodziewane są nowe wytyczne.

"Dzieci nie powinny spędzać godzin na smartfonach czy iPadach. Internet oczywiście przynosi ogromne korzyści i nie ma nic szkodliwego w spędzeniu czasu online," powiedział pan Gibb.

"Ale jeśli czas spędzany przez dzieci na mediach społecznościowych lub graniu w gry komputerowe staje się zbyt duży, to odbiera im czas na rozmowy z rodzicami, ćwiczenia, odrabianie lekcji czy zabawę z przyjaciółmi.
"To odbiera ilość snu i odpoczynku dzieci, przez co następnego dnia przychodzą do szkoły zmęczeni i nie mogą się skupić."

Minister, który spędził ponad sześć lat w Departamencie Edukacji, dodał: "Zapewnienie dzieciom możliwości samodzielnego korzystania ze smartfonów i mediów społecznościowych staje się coraz ważniejszą umiejętnością życiową, której muszą się nauczyć."

Jednak związek NAHT, reprezentujący liderów szkół, stwierdził, że zakaz zabierania uczniom telefonu komórkowego do szkoły może być nieproduktywny.

Składając zeznania przed Komisją ds. Nauki i Technologii Izby Gmin w październiku ubiegłego roku, starsza doradczyni ds. polityki związku, Sarah Hannafin, powiedziała: "Zakazy telefonów komórkowych z pewnością działają w niektórych szkołach, ale nie ma jednej polityki, która zadziała dla wszystkich szkół.

"Całkowite zakazanie telefonów komórkowych może powodować więcej problemów niż rozwiązywać, powodując użycie telefonów "pod ziemią" i sprawiając, że problemy są mniej widoczne i oczywiste dla szkół."

Dodała: "Ostatecznie szkoły przygotowują młodych ludzi do świata zewnętrznego, dając im świadomość i strategie odpowiedzialnego monitorowania korzystania z ekranu oraz zdolność do identyfikowania i radzenia sobie z negatywnymi skutkami lub problematyczną treścią, z którą się spotykają."



-------

Telefony komórkowe powinny być zakazane w szkołach - Gavin Williamson

7 kwietnia 2021
Cristina Criddle

Telefony komórkowe powinny zostać zakazane w szkołach, ponieważ lockdown wpłynął na "dyscyplinę i porządek" dzieci, ostrzegł sekretarz edukacji.

Gavin Williamson powiedział The Telegraph, że telefonów nie powinno się "używać ani oglądać w ciągu dnia szkolnego", choć powiedział, że szkoły powinny ustalać własne zasady.

Telefony mogą pełnić rolę "wylęgarniska" cyberprzemocy, a media społecznościowe mogą szkodzić zdrowiu psychicznemu, dodał.
"Teraz czas schować ekrany, zwłaszcza telefony komórkowe," napisał.
"Technologia okazała się nieoceniona w utrzymaniu dzieci w nauce podczas lockdownów i wspieramy jej stosowanie" – powiedział.
"Poza klasą korzystanie z telefonów komórkowych odciąga uwagę od zdrowego ruchu i tradycyjnej zabawy.
"Co gorsza, jest to położem do cyberprzemocy i niewłaściwego korzystania z mediów społecznościowych.
"Chociaż każda szkoła powinna ustalać własną politykę, stanowczo wierzę, że telefony komórkowe nie powinny być używane ani widziane w ciągu dnia szkolnego i będę wspierać dyrektorów, którzy wdrożą takie zasady."

Rząd będzie konsultował w sprawie pomocy dyrektorom w usuwaniu telefonów ze szkół jeszcze w tym roku, dodał. Zdecydowana większość szkół już ma przepisy ograniczające korzystanie z telefonów podczas lekcji, według danych z aplikacji Teacher Tapp, która codziennie przeprowadza ankiety wśród około 8 500 nauczycieli. Według aplikacji około połowa szkół średnich i większość szkół podstawowych nie pozwala na korzystanie z telefonów podczas przerw lub przerw obiadowych.

"Prawdziwym problemem zwróconym przez nauczycieli szkół średnich jest niespójne stosowanie zasad i sankcji, a nie zawsze jest jasne, czyja odpowiedzialność spoczywa za usunięcie telefonu lub czy mają na to pozwolenie" – powiedziała Laura McInerney, współzałożycielka Teacher Tapp.

"Jak sekretarz edukacji zmieni ten problem, nie jest od razu jasne."

Polityka szkoły
Szkoły mają prawo zakazywać wnoszenia telefonów na teren szkoły.
Jednak polityka rządu jest taka, że to dyrektorzy szkoły muszą ocenić, czy jest to właściwe.
Zakaz ten był wcześniej popierany przez Nicka Gibba, ministra ds. standardów szkolnych, Matta Hancocka, byłego sekretarza kultury i obecnego ministra zdrowia, oraz Amandę Spielman, głównego inspektora Ofsted.

Jednak w Wielkiej Brytanii nie wprowadzono żadnych przepisów egzekwujących tę zasadę.
We Francji prawo zabrania dzieciom korzystania z telefonów na terenie szkoły.
A na początku tego roku chińskie Ministerstwo Edukacji ogłosiło, że uczniowie nie będą mogli przynosić telefonów do szkoły bez pisemnej zgody rodziców.

"Podejście współpracy"
Mica-May Smith z Bright Futures Education, firmy szkoleniowej zajmującej się edukacją, powiedziała, że całkowity zakaz to zły pomysł, "ponieważ dzieci mogą nadal przynosić je do szkoły i ukrywać".
Zamiast tego powinno istnieć "podejście współpracy z obowiązującymi zasadami", w tym wyznaczonymi godzinami i obszarami użytkowania, powiedziała.
"Chodzi o wzbudzenie zaufania i przygotowanie ich do świata dorosłych," dodała.
Telefony powinny być włączone do lekcji jako "fundamentalna część programu nauczania", powiedziała Susan Wessels, zastępczyni dyrektora Framlingham College w Suffolk.
"Szkoły są zaprojektowane, by przygotowywać uczniów do prawdziwego życia" – dodała. "Musimy zachęcać uczniów do konstruktywnego korzystania z telefonów."

'Uzależnienie od telefonu'
Jednak połowa rodziców popiera zakaz używania telefonów, sugerowało badanie przeprowadzone w zeszłym roku przez portal porównujący ceny uSwitch.

Shile Ismaila, blogerka rodzicielska w African Mommy, mówi, że zakaz telefonów "zapobiegnie rozpraszaczom i pomaga dzieciom skupić się na pracy".
"Dzieci spędzały więcej czasu niż zwykle na telefonach podczas pandemii," dodała.
"To był główny sposób, by utrzymać kontakt z rówieśnikami, który teraz mniej więcej przerodził się w uzależnienie."

Pan Williamson pisał także o potrzebie dyscypliny i struktury podczas powrotu dzieci do szkół.
"Chociaż nauka zdalna była ogromnym sukcesem w umożliwieniu dzieciom kontynuowania lekcji w domu, brak regularnej struktury i dyscypliny nieuchronnie wpłynął na ich zachowanie" – powiedział.


-------------


Nadmierny czas przed ekranem sprawia, że dzieci nie nadają się do nauki – nauczyciele


19 lutego 2024


Nauczyciele z Yorkshire ostrzegają, że dzieci są zbyt zmęczone, by się uczyć, ponieważ spędzają zbyt wiele godzin online na telefonach w domu.

W poniedziałek rząd wydał nowe zalecenia dla szkół mające na celu zaprzestanie korzystania z telefonów komórkowych w klasach.
Hannah Feerick, zastępczyni dyrektora w Wales High School w Rotherham, powiedziała: "Zauważamy uczniów, którzy są raczej cichi lub senni w czasie lekcji."
"Spędzają dużo czasu online," dodała.
"Zauważamy też wiele problemów z konfliktami między grupami przyjaciół, gdy są one w kluczowym momencie ich rozwoju.
"Wiele z tego dzieje się online," powiedziała pani Feerick.

Według danych No Phones At Home, które zachęca ludzi do odłączenia się od urządzeń i skupienia się na spędzaniu czasu razem, 55% dzieci posiadało telefon do 11. roku życia, a do 12. roku życia wzrosło do 77%.

Spośród tych dzieci 86% miało konta w mediach społecznościowych, a ta grupa spędzała średnio 2,5 godziny dziennie online, korzystając z telefonów, pokazują dane Community Interest Company.
Na niedawnym spotkaniu w Leeds nauczyciele szkół podstawowych mówili o wpływie spędzania zbyt dużo czasu online na dzieci.

Jeden z nauczycieli powiedział BBC: "Mają trudności z kontaktem z innymi. Są dość samotni."
Inny powiedział: "Brakuje cierpliwości i umiejętności czekania na nagrodę – muszą ją mieć i to teraz."
Trzeci nauczyciel powiedział, że rodzice "nie dostrzegają pełnego wpływu" czasu spędzanego przez dzieci online.

Psycholog z Leeds, Charlotte Armitage, powiedziała, że rodzice muszą zrobić wszystko, by ustalić wyraźne granice dotyczące używania urządzeń.
"Chodzi o równowagę – wszystko z umiarem," powiedziała pani Armitage.
"Wiemy, że usługi zdrowia psychicznego, zwłaszcza dzieci i młodzieży, są absolutnie przeciążone przez dzieci zgłaszające się z problemami psychicznymi.
"Ale możemy temu zapobiec, a wszyscy rodzice mogą zrobić swoje, by zająć się używaniem urządzeń."

Rząd poinformował, że nowe wytyczne dotyczące korzystania z telefonów komórkowych w szkołach są częścią planu "minimalizowania zakłóceń i poprawy zachowań w klasach".

Porada ta pojawiła się prawie trzy lata po tym, jak rząd po raz pierwszy wezwał do zakazu telefonów w szkołach.

Jednak Pepe Di'lasio, dyrektor Wales High School, który jest także nowym sekretarzem generalnym Stowarzyszenia Liderów Szkół i Uczelni, powiedział, że wytyczne "zamykają drzwi długo po tym, jak koń już uciekł".

"Rząd powinien zrobić znacznie więcej, by ścigać te platformy internetowe, do których dzieci mają dostęp i które mogą udostępniać bardzo niepokojące i ekstremalne treści," powiedział pan Di'lasio.
"To jest obszar, na którym musimy się skupić – nie na twardym urządzeniu, nie na problemie posiadania urządzenia w ciągu dnia szkolnego."

---------



Badania pokazują, że słownictwo związane z wysokim czasem spędzanym przed ekranem u małych dzieci

Tom McArthur
Poniedziałek, 12 stycznia 2026, godz. 11:42 


Rodzicom dzieci poniżej piątego roku życia w Anglii należy zaoferować oficjalne porady dotyczące tego, jak długo ich dzieci powinny spędzać na oglądaniu telewizji lub wpatrywaniu się w ekrany komputerów. Rząd zapowiada, że opublikuje pierwsze wytyczne dotyczące czasu spędzanego przed ekranem dla tej grupy wiekowej w kwietniu.

Jest to następujące: Opublikowano badania rządowe 
Wykazano, że około 98% dzieci poniżej dwóch lat codziennie oglądało ekrany – rodzice, nauczyciele i personel przedszkola twierdzili, że dzieciom trudniej jest prowadzić rozmowy lub koncentrować się na nauce.

Dzieci z największym czasem przed ekranem – około pięciu godzin dziennie – podobno potrafiły wypowiedzieć znacznie mniej słów niż te z drugiego końca skali, które oglądały przez około 44 minuty.

Krajowa grupa robocza pod przewodnictwem Komisarz ds. Dzieci w Anglii, Dame Rachel de Souza, oraz doradcy naukowego Departamentu Edukacji, profesora Russella Vinera, opracuje wytyczne po rozmowach z rodzicami, dziećmi i praktykami wczesnoszkolnymi.

Zakres ich pracy zostanie opublikowany w poniedziałek.

Wytyczne pomogą również rodzicom znaleźć alternatywy dla czasu spędzanego przed ekranem dla swoich dzieci.

Badania rządowe wykazały, że w wieku dwóch lat 77% dzieci z rodzin o najwyższych dochodach jest czytanych codziennie, w porównaniu do 32% w rodzinach o najniższych dochodach.
W oświadczeniu sekretarz edukacji Bridget Phillipson powiedziała: "Ekrany są teraz częścią życia rodzinnego. Pytanie, które zadają rodzice, nie dotyczy tego, czy ich używać, ale jak dobrze z nich korzystać."
Pisząc wcześniej w Sunday Times, Phillipson powiedział: "Jak wielu rodziców, miałam wieczory, gdy ulegaliśmy, gdy twoje dziecko chciało 'jeszcze jedno' odcinka swojego ulubionego programu. Ale zaczynamy dostrzegać ryzyko, gdy 'jeszcze tylko jedno' zaczyna się sumować."

Zasugerowała, że rodzice mogliby podzielić się historią na tablecie lub wykorzystać go do edukacyjnych gier.

Felicity Gillespie, dyrektor fundacji charytatywnej Kindred Squared, powiedziała, że "oparte na dowodach" wskazówki dotyczące czasu spędzanego przed ekranem dla rodziców są "spóźnione i bardzo mile widziane".

Sondaż Kindred sugeruje, że 40% rodziców uważa, iż ograniczenie czasu spędzanego przed ekranem pomoże zapewnić przygotowanie dziecka na recepcję. Podkreśla to zapotrzebowanie na praktyczne, zaufane wsparcie w pierwszych latach.

"Musimy zwiększyć publiczne zrozumienie, jak ekrany i urządzenia mogą zakłócać sposób, w jaki niemowlęta i maluchy uczą się najlepiej, czyli poprzez patrzenie na mimikę, rozmowy, śpiew i zabawę" – powiedział Gillespie.

Neil Leitch z Early Years Alliance powiedział, że szeroko popiera plany opracowania wytycznych dotyczących czasu spędzanego przed ekranem dla dzieci poniżej piątego roku życia, ale dodał: "Ważne jest, aby takie wsparcie w tym temacie miało miejsce w znacznie szerszym ramach wytycznych dla rodzin i nauczycieli dotyczących umiejętności cyfrowych i bezpieczeństwa online."

Ogłoszenie to pojawiło się po tym, jak konserwatyści stwierdzili, że Zakazaliby dostęp do platform społecznościowych dla osób poniżej 16 roku życia jeśli zdobędą władzę, obiecując pójść w ślady Australii, która jako pierwszy wprowadziła tę politykę w zeszłym miesiącu.

Sekretarz ds. edukacji w cieni, Laura Trott, powiedziała w programie Today, że "musimy zmienić normę społeczną, by mówić, że dzieci nie są bezpieczne na portalach społecznościowych, to naprawdę dla nich szkodliwe".

Wezwała posłów do poparcia poprawki do ustawy o szkołach, która obecnie jest rozpatrywana w parlamencie, zakazującej używania smartfonów w klasie.

Były premier Rishi Sunak, który pojawił się w poniedziałek w BBC Breakfast, promując swoją nową organizację charytatywną z liczenictwem wraz z żoną Akshatą Murty, powiedział, że sprawa jest "złożona", gdzie "prawdopodobnie nie ma jednej rzeczy, która wszystko poprawi".

"Musimy zadbać, by dzieci w szkole skupiały się na nauce i byciu w szkole, a nie rozpraszały ich telefony i media społecznościowe w klasie," dodał.


--------

Badanie wykazało, że liczba dzieci rozpoczynających szkołę nie są nauczone korzystania z toalety
Wyniki budzą obawy, że dzieci nie są uczone podstawowych umiejętności życiowych


Jasmine Norden
Czwartek, 22 stycznia 2026


Około jedno na czwórkę dzieci, które zaczęły naukę w przedposiłku w 2025 roku, nie było nauczone korzystania z toalety, jak wykazało badanie wśród nauczycieli, mimo ostrzeżeń, że coraz więcej dzieci ma trudności z podstawowymi umiejętnościami życiowymi.

W corocznym badaniu wśród pracowników szkół podstawowych przeprowadzonym przez organizację charytatywną Kindred Squared, nauczyciele oszacowali, że w tym roku 26 procent dzieci w ich klasie podstawowej często miało problemy z toaletą, co wzrosło do ponad jednego na trzy (36 procent) w północno-wschodniej Anglii.
Kindred Squared ostrzega, że coraz więcej dzieci przybywa do bramy szkoły "bez podstawowych umiejętności życiowych potrzebnych do zaangażowania się w program nauczania".
Pracownicy zgłaszają również, że około 28 procent dzieci zaczynało szkołę niezdolnych do samodzielnego jedzenia i picia, a 25 procent miało trudności z podstawowymi umiejętnościami życiowymi.
Dzieje się to w czasie rządowych działań mających na celu zwiększenie odsetka dzieci przychodzących do przedszkola "gotowych do szkoły" – czyli osiągnęły określone kamienie milowe rozwojowe, takie jak podstawowe umiejętności językowe, zdolność jedzenia, korzystania z toalety, samodzielnego ubierania się oraz możliwość siedzenia, zabawy i słuchania.

Jednak badanie Kindred przeprowadzone na 1 000 pracowników szkoły podstawowej wykazało, że szacuje, iż ponad jedno na trzy (37 procent) dzieci zaczyna naukę w przedszkole, nie gotowe do szkoły, w porównaniu do 33 procent w 2024 roku.
Znacznie gwałtowniejsze spadki gotowości szkolnej odnotowali nauczyciele z północno-wschodnich, West Midlands i północno-zachodnich Stanów Zjednoczonych.
Pracownicy szacowali, że spędzają 1,4 godziny dziennie na zmianie pieluch lub pomocy dzieciom, które nie są nauczone korzystania z toalety, a łącznie tracą 2,4 godziny dziennie na nauczanie z powodu braku podstawowych umiejętności uczniów.
Dyrektor generalna Kindred Squared, Felicity Gillespie, powiedziała: "Stan gotowości szkolnej osiągnął krytyczny moment, gdy 37 procent dzieci przybywa do bramy szkoły bez podstawowych umiejętności życiowych potrzebnych do zaangażowania się w program nauczania."

"To już nie jest tylko problem klasowy; To systemowy kryzys napędzany przez napięte zasoby szkolne, niskie oczekiwania, rosnące koszty życia oraz rodziców, którzy nie mają odpowiednich informacji i zrozumienia wystarczająco wcześnie, by naprawdę wspierać rozwój swoich dzieci," dodała.

Rząd wyznaczył cel, aby 75 procent dzieci było gotowych do szkoły do 2028 roku. W najnowszych danych Departamentu Edukacji oceniono, że 67,7 procent dzieci osiągnęło dobry poziom rozwoju do końca rekreacji w roku szkolnym 2023/24.
Pracownicy zgłaszali również, że około 28 procent dzieci nie potrafiło poprawnie korzystać z książek – na przykład próbowało je przesunąć lub stuknąć jak telefon czy tablet.
Ponad połowa pracowników stwierdziła, że nadmierny czas spędzany przed ekranem dzieci i rodziców był kluczowym czynnikiem niegotowości dzieci do szkoły.
Jednak w ankiecie przeprowadzonej wśród 1 000 rodziców cztero- i pięciolatków, 88 procent stwierdziło, że ich dziecko jest gotowe rozpocząć naukę w tym roku, a ponad jedna trzecia (35 procent) stwierdziła, że jest bardziej przygotowane niż większość dzieci.

Prawie wszyscy rodzice (94 procent) wyrazili chęć ogólnokrajowych wytycznych dotyczących zapewnienia gotowości ich dziecka do szkoły.
Paul Whiteman, sekretarz generalny związku liderów szkół NAHT, powiedział: "Wyniki tego badania odzwierciedlają to, co słyszymy od naszych członków – liderzy szkół zgłaszają coraz więcej dzieci rozpoczynających szkołę bez podstawowych umiejętności "gotowości do szkoły", takich jak nauka korzystania z toalety.
Pepe Di'Iasio, sekretarz generalny Stowarzyszenia Liderów Szkół i Uczelni (ASCL), powiedział: "Jest bardzo oczywisty problem z tym, że dzieci nie są gotowe do szkoły, gdy zaczynają szkołę w klasie".
Powiedział, że wdrożenie rozbudowy opieki nad rodziną i dziećmi to właściwe rozwiązania, ale nie są szybkim rozwiązaniem w obliczu spadku lokalnych usług wsparcia w ciągu ostatnich 15 lat.

--


Wynika z badania badania coraz mniej dzieci niegotowych do szkoły

Coroczne badanie Kindred Squared wykazało również regionalne różnice w gotowości do szkoły, w związku ze wzrostem liczby uczniów nieuczących się korzystania z toalety


Samantha Booth
22 stycznia 2026, 7:50


Pracownicy powiedzieli, że około 25 procent dzieci z podstaw nie ma podstawowych umiejętności językowych, takich jak wymawianie imienia, co jest wzrostem w porównaniu do wcześniejszych 23 procent. Jednak mniej dzieci nie potrafiło komunikować swoich potrzeb – o 26 procent w porównaniu do 29 procent.

Ponad połowa (52 procent) pracowników szkoły podstawowej powiedziała, że odsetek dzieci niegotowych do szkoły w tym roku wzrósł – w porównaniu do 49 procent w 2024 roku. Tylko 12 procent uważa, że spadło.
Pracownicy szacowali, że dzieci tracą 2,4 godziny dziennie na zajęcia z powodu potrzeb nadrabiania zaległości. To wzrost z 2,1 godziny w 2024 roku.
Jednak 88 procent rodziców uznało, że ich dziecko jest gotowe do szkoły. Organizacja charytatywna stwierdziła, że "podkreśla to utrzymującą się lukę między pewnością siebie rodziców a doświadczeniem w klasie".

Felicity Gillespie, dyrektor Kindred Squared, powiedziała: "Pracownicy szkół podstawowych zgłaszają frustrację z powodu liczby rodziców, którzy uważają, że szkoły odpowiadają za rozwój podstawowych umiejętności życiowych i samodzielności."

"Złożone" powody

W roku 2024-25 68,3 procent dzieci miało "dobry poziom rozwoju" w ramach profilowych ocen na wczesnym etapie wczesnoszkolnym – wzrost o 0,6 punktu procentowego w porównaniu z rokiem poprzednim.

Departament Edukacji poinformował, że choć wyzwania pozostają, "utrzymujący się trend wzrostowy sugeruje, że wyniki w zakresie odbioru dzieci poprawiają się z czasem, odzwierciedlając pracę nauczycieli wczesnoszkolnych i nauczycieli w zakresie wspierania rozwoju dzieci".





całość tutaj:

yahoo.com/news/articles/parents-under-fives-offered-screen-021208946.html?guccounter=1
bbc.com/news/uk-england-south-yorkshire-68338395?xtor=AL-72-%5Bpartner%5D-%5Byahoo.north.america%5D-%5Blink%5D-%5Bnews%5D-%5Bbizdev%5D-%5Bisapi%5D
bbc.com/news/technology-56663010
bbc.com/news/uk-politics-47095053
independent.co.uk/news/uk/home-news/toilet-training-children-reception-school-b2904844.html
schoolsweek.co.uk/more-reception-children-not-school-ready-survey-finds/




wtorek, 20 stycznia 2026

Ambasador Rose czy SI ?



ost zapis posta 28 11 2025


Kto znowu napisał ten tekst? I co teraz zrobić z tym pch24?



Cały tekst zbudowany jest w następujący sposób:

- urabianie, czyli: oszczercze oskarżenia w naszym kierunku, że jakoby dopuściliśmy się jakiś zbrodni
wyłuszczenie o co im naprawdę chodzi: w związku z tymi fałszywymi oskarżeniami Żydzi mają roszczenia finansowe
zapowiedź: to będzie dla was nieprzyjemna rozmowa, będziecie zgrzytać zębami
podsumowanie - ale nam zapłacicie, bo będziemy sobie u was mieszkać


To jest pranie mózgu w czystej postaci.


I oczywiście napaść.

A napaść to jest napaść...






Analiza tekstu poniżej przedruku



przedruk

21 listopada 2025


– Przez dekady Polska doświadczała głębokiej niesprawiedliwości historycznej. Przekonanie że Polska współdzieli winę za barbarzyńskie czyny dokonane przeciwko niej jest groteskowym fałszowaniem historii i w gruncie rzeczy formą „oszczerstwa krwi” wymierzonym w Polskę i Polaków – stwierdził ambasador USA w Polsce Tom Rose. – Zbyt długo ten naród obciążany był moralną skazą, która nigdy nie była jego – zaznaczył dyplomata.

Amerykański ambasador w Polsce w ostrych słowach skrytykował zarzucanie Polsce współudziału w Holokauście. Oskarżenia wobec Polaków pojawiają się bowiem nadal, mimo iż Polska była ofiarą (!), a nie współuczestnikiem bestialskiej działalności Niemiec. Co więcej, dziesiątki prac historyków i relacje świadków wskazują, że Polacy w czasie II wojny światowej narażali własne życie, by pomagać Żydom.

– Zbyt długo ten naród obciążany był moralną skazą, która nigdy nie była jego – oszczerstwem, że Polska w jakikolwiek sposób ponosi odpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez innych. Przez dekady Polska doświadczała głębokiej niesprawiedliwości historycznej. Przekonanie że Polska współdzieli winę za barbarzyńskie czyny dokonane przeciwko niej jest groteskowym fałszowaniem historii i w gruncie rzeczy formą „oszczerstwa krwi” wymierzonym w Polskę i Polaków – powiedział Tom Rose.

Zdaniem amerykańskiego dyplomaty, żaden naród nie cierpiał więcej niż Polska. – Dlatego traktowanie relacji Polski ze światem jak układu dłużnika i wierzyciela za ludobójstwo dokonane przez innych na jej terytorium jest nie tylko historycznie fałszywe ale i moralnie skandaliczne. To stawianie ofiary w roli odpowiedzialnej za czyny sprawcy – zaznaczył ambasador USA.

W opinii Rose’a, przez dekady oskarżenia niesprawiedliwie wysuwane wobec Polaków zatruwały relacje polsko-izraelskie i polsko-amerykańskie. Zarzuty te dyplomata nazwał „rażącym afrontem”, który „zmuszał do rozmów dla Polaków głęboko obraźliwych”. – A ponieważ sama teza jest nieprawdziwa, nie istnieje żadne rozwiązanie, bo nie ma problemu, który należałoby rozwiązać – przekonywał Amerykanin.

– Nawiasem mówiąc, który kraj w Europie jest najbezpieczniejszy, w którym Żydzi mogą poruszać się bez obaw? Właśnie w nim jesteście. To Polska – zakończył Rose.




Zauważ: 

tekst napisany jest przez sztuczną inteligencję na czyjeś zamówienie pod określony cel - urobienie czytelników, podświadome (?) oswojenie ich z czyimś planem



Do rzeczy jednak:


tekst zawiera frazy będące elementem prania mózgu - powtarzają się negatywne zwroty o Polakach - i to prawie cały tekst składa sie z tych fraz.

1. urabianie

- współdzieli winę za barbarzyńskie czyny dokonane 
- w gruncie rzeczy formą „oszczerstwa krwi” wymierzonym w Polskę i Polaków - co to niby jest? to zdanie nic nie znaczy
- Zbyt długo ten naród obciążany był moralną skazą

obciążany zamieniam jedną literę: obciążony ==> Zbyt długo ten naród obciążony był moralną skazą - jednoznaczne oskarżenie - i to zdanie jest dwa razy powtórzone (utrwalanie w pamięci poprzez powtarzanie)

- Oskarżenia wobec Polaków pojawiają się bowiem nadal - zamiast:  Fałszywe oskarżenia wobec Polaków... 

Kiedy pojawiają się nadal oskarżenia - co to oznacza? To znaczy, że są to oskarżenia zasadne.


Oskarżenia wobec Polaków pojawiają się bowiem nadal, mimo iż Polska była ofiarą (!), a nie współuczestnikiem bestialskiej działalności Niemiec.

znak (!) optycznie rodziela wypowiedź na dwa zdania:

1- Oskarżenia wobec Polaków pojawiają się bowiem nadal, mimo iż Polska była ofiarą - te słowa można czytać, że:  "oskarżenia są zasadne - choć co prawda Polska była też ofiarą"
2 - a nie współuczestnikiem bestialskiej działalności Niemiec - to zdanie można czytać jako opis odnoszący się do konkretnej OSOBY - Niemca:

Niemiec - nie (był) współuczestnikiem bestialskiej działalności


powinno być, jeśli już:

Fałszywe oskarżenia wobec Polaków pojawiają się nadal, mimo iż Polska była ofiarą (!), a nie uczestnikiem bestialskiej działalności Niemiec.

Przebija się "współuczestnikiem bestialskiej" - określenie negatywne powiązane z pojęciem Polska, a słowo "działalność" w stosunku do Niemiec jest obojętne, nienacechowane negatywnie.

"bestialskiej działalności" - fałszywe połączenie, którego nieprawdziwość każdy wyczuje poprzez swoje doświadczenie - nikt tak nie mówi, "działalność" zawsze kojarzona jest obojętnie lub pozytywnie


Zwracam uwagę, że zdania są długie co słabym czytelnikom może utrudniać zrozumienie tekstu, ale przede wszystkim ma "ukryć" dwuznaczny podtekst.

I dalej powtarzające się negatywne zwroty o Polakach:

2. wyłuszczenie

- Polska w jakikolwiek sposób ponosi odpowiedzialność za zbrodnie - w rozbudowanym zdaniu składającym się z 26 słów
Polska współdzieli winę za barbarzyńskie czyny 
Dlatego traktowanie relacji Polski ze światem jak układu dłużnika i wierzyciela za ludobójstwo dokonane ... na jej terytorium - w zdaniu składającym się z 27 słów

"na jej terytorium" podkreśla komu zarzuca się winę

-  historycznie fałszywe ale i moralnie skandaliczne - 

słowo "fałszywe" jest zneutralizowane przez przymiotnik "historycznie" - czyli nie ma obrony Polaków w tym zdaniu
"moralnie skandaliczne" - to nic nie znaczy, koloryzuje i przedłuża tylko rozbudowane zdanie

- To stawianie ofiary w roli odpowiedzialnej za czyny sprawcy - niegramatycznie niestylistycznie, a dokładnie chodzi o: stawianie Polski w roli odpowiedzialnej za czyny

W sumie to Rose w tym zdaniu opisuje to, co robi w całej swej wypowiedzi: przypisuje nam rolę osoby odpowiedzialnej za czyny: "w roli" - jak w jakim filmie, czy dokładnie: scenariuszu dla Polski...

I tu przechodzi do rzeczy, czyli: "jak naprawić zatrute relacje polsko - izraelskie..."

3. zapowiedź

Zarzuty te dyplomata nazwał „rażącym afrontem”, który „zmuszał do rozmów dla Polaków głęboko obraźliwych” - to trzeba ściśle rozpatrywać jako część dalsza określenia: "w roli odpowiedzialnej za czyny"

należy to czytać:
Polacy są odpowiedzialni za czyny jakie im się zarzuca i to wywołuje w nich zawstydzenie 

tylko, że "zawstydzenie" jest zamaskowane przez słowo "afront" (zamiast "zniewaga" - afront to zniewaga)

afront - książk. okazanie jakiejś osobie lekceważenia, które powoduje, że ta osoba czuje się urażona;
obraźliwe zachowanie się wobec kogoś, wyrządzenie przykrości; zniewaga, obelga, dyshonor, despekt


czyli powiedział, że "zarzuty" - jednoznaczne określenie, czyli w domyśle - "uprawnione zarzuty" - potwierdzone przez zwrot:  "zmuszał do rozmów" -

czyli skoro są prawdziwe zarzuty, to musimy o nich rozmawiać - no bo są "prawdziwe"
i na koniec: "są dla Polaków głęboko obraźliwe" czyli wstydzimy się, że nas rozliczają, "bo się tego dopuściliśmy..."

„rażącym afrontem” - nie ma potrzeby słowa "afront" (zniewaga) opisywać jeszcze słowem "rażącym" - chodzi o to, żeby wywołać dodatkowy dysonans utrudniający rozpoznanie - o czym jest tu mowa, bo w tym zdaniu nie chodzi o "zniewagi" tylko o pieniądze...

jest COŚ („rażący afront” - a tak naprawdę - żądania pieniędzyco zmusza Polaków do rozmów (o spłacie zmyślonych wierzytelności) dla niech głęboko nieprzyjemych - bo płacenie z powodu niesłusznych żądań to głęboko nieprzyjemna sprawa... to jest fakt


Zamieńmy afront na zniewagę:

Zarzuty te dyplomata nazwał „rażącą zniewagą”, który „zmuszał do rozmów dla Polaków głęboko obraźliwych”. 

Jak zniewaga może zmuszać do rozmów? Nie może, ale wcześniej mowa jest o roszczeniach (nieuzasadnionych) - to one "zmuszają" Polaków...

Jak ktoś nas znieważa, nie rozmawiamy z nim, tylko negujemy go, nie przyjmujemy jego zniewag.
Nie rozmawia się z kimś, kto nas napada, tylko leje się go po mordzie.



4. podsumowanie

A ponieważ sama teza jest nieprawdziwa, nie istnieje żadne rozwiązanie, bo nie ma problemu, który należałoby rozwiązać 

Widzisz? Nie ma żadnego problemu do rozwiązania - bo Polacy nie są nic nikomu winni. 
Bo oskarżenia są fałszywe - prawda, że odetchnąłeś z ulgą? Wpłynęło to na twoje UCZUCIA, prawda? Teraz jest ci lżej?

To jest zdanie prawdziwe, ale dotyczy czegoś innego. To tylko "etap" w praniu mózgu, którego celem jest prowadzenie was na postronku zgodnie ze scenariuszem, który sobie wymyślili, żeby was ograbić, a dokładnie - który "wymyśliła" dla nich sztuczna inteligencja.

To jest zdanie prawdziwe, ale dotyczy czegoś innego - dotyczy sytuacji po tym, jak im już zapłacicie - rozumiesz?

który kraj w Europie jest najbezpieczniejszy, w którym Żydzi mogą poruszać się bez obaw? Właśnie w nim jesteście. To Polska


Widzisz? W scenariuszu Sztucznej Inteligencji za wymyślone fałszywe roszczenia macie zapłacić Żydom nie pieniędzmi, ale ziemią, na której oni sobie będą mieszkać...  Dosłownie napisała:

Właśnie w nim jesteście


Rozumiesz?


To jest pranie mózgu.





Te zdania napisała sztuczna inteligencja - ale nie ta głupia dla wszystkich, tylko ta prawdziwa, która od setek lat pisze dla niemieckiej i nie tylko sitwy - ona jest trochę mądrzejsza...


To jest pranie mózgu, które ma nastawić Polaków do sprawy zapłacenia niesłusznych żądań, które mają być w przyszłości wysunięte przez organizacje żydowskie - albo konkretne instytucje USA.
W każdym razie widać, że dotychczasowe okrzyki niektórych Żydów na jakiś prywatnych zebraniach czy w gazetach pewnego dnia zamienią się w realne kroki prawne - ale raczej udające prawo, bo przecież żądania finansowe ze strony USA za mienie pożydowskie w Polsce myśmy już dawno uregulowali i to zgodnie z prawem.


Cały tekst zbudowany jest w następujący sposób:

- urabianie, czyli: oszczercze oskarżenia w naszym kierunku, że jakoby dopuściliśmy się jakiś zbrodni
wyłuszczenie o co im naprawdę chodzi: w związku z tymi fałszywymi oskarżeniami Żydzi mają roszczenia finansowe
- zapowiedź: to będzie dla was nieprzyjemna rozmowa, będziecie zgrzytać zębami
- podsumowanie - ale nam zapłacicie, bo będziemy u was mieszkać


To jest pranie mózgu w czystej postaci.

I oczywiście napaść.
Napaść to jest napaść.



Sednem tej wypowiedzi są słowa:

relacji Polski ze światem jak układu dłużnika i wierzyciela

oni chcą naszej ziemi - środowiska żydowskie żądają spłacenia wierzytelności, które zostało w całości spłacone w latach 60tych, wymieniają przy tym coraz większe i absurdalne kwoty - bo nie o pieniądze im chodzi, tylko o ziemię - "skoro nie macie takich pieniędzy, dajcie nam ziemię..."

To nie są żarty, ani oszołomstwo - co im szkodzi powygłupiać się, kłamać w biały dzień, skoro stawka są dziesiątki miliardy dolarów, a tak naprawdę to ziemia?



To niebezpieczny scenariusz - jeśli na czele państwa będzie stać ich człowiek, który będzie udawać głupiego cepa i wszystko podpisze.



Przecież słyszałeś jak Tusk powiedział, że nie niemcy, tylko 
Polacy zapłacą Polakom za niemieckie zbrodnie i grabież podczas II Wojny Światowej, słyszałeś, co nie?




Nie wolno tego lekceważyć, Polski trzeba cały czas pilnować.



Pamiętaj - ktoś, kto używa SI, żeby napisać wypracowanie z polskiego, artykuły do gazety, fałszywy pamiętnik albo książkę - nie jest mądry.

On tylko udaje mądrego.









pch24.pl/oszczerstwo-wymierzone-w-polske-i-polakow-ambasador-usa-krytykuje-obwinianie-polski-za-holokaust/

wsjp.pl/haslo/podglad/48450/afront
sjp.pl/afront




poniedziałek, 19 stycznia 2026

Łacina

 

"Lingua Latina non Romanorum propria est, sed sapientum"

"Język łaciński nie jest właściwy dla Rzymian, lecz dla mędrców"


za fb:




Łacina


Skoro szkoła Ad fontes poruszyła temat wymowy łacińskiej, to dodam tutaj fragment z „Nowych Aten” Benedykta Chmielowskiego na ten temat:

Dla ostatniej tej podobno racji Łaciny usum i innych języków mają Lechowie, iż żaden Naród tak gładko nie mówi, jak oni każdym, osobliwie Łacińskim językiem; nie mówią bowiem z Włochami:

Redzina, ale Regina, ani tridzinta, quadradzinta, ale triginta, quadraginta; nie mówią Coniasco, ale cognosco, Dzienua miasto Genua. 

Nie psują Łaciny jak Niemcy i Francuzi, którzy Miasto JESUS Christus mówią JEDZUS Krystus, miasto Michael — Mikael, miasto charus — karus, miasto bibere — vivere, za Claustrum wymawiają Clostrum. 

Polak zaś tak gładko mówi po Łacinie, jak by się w owym urodził i wypielęgnował gnieździe, genus unde Latinum. Na ostatek Polski Naród jest to Gens culta, polita, wszelkich mądrości jak capax, tak plena, zaczym słusznie w Łacińskim języku gust ma i pokłada, bo według Mureta, Lingua Latina non Romanorum propria est, sed sapientum; toć jej zażywać ani levitas jest, ani vilitas w Polszcze.


B. Chmielowski, „Nowe Ateny” cz. 4, rok wydania 1756, s. 372.




Ad fontes

Coraz częściej w polskich kościołach, we wspólnotach, które mówią o sobie, że są TRADYCYJNE, a także wśród wykonawców chorału gregoriańskiego, usłyszeć można wymowę włoską (często też stosowaną bardzo wybiórczo). Powołują się przy tym na list papieża Piusa X do jednego z francuskich biskupów - w mojej ocenie w ogóle nie zapoznawszy się z jego treścią. Tynieccy benedyktyni zamieścili nawet na ten temat krótkie wyjaśnienie. Skoro tak, to my też chcielibyśmy coś wyjaśnić:

1. List (AAS 4, 577-578) jest kierowany do jednego biskupa w odniesieniu do reformy prowadzonej we Francji i jest napisany PO FRANCUSKU. W jaki sposób list pisany po francusku i kierowany do jednego biskupa miejscowego miałby mieć wymiar powszechny? Zwłaszcza że papież explicite odnosi się do sytuacji we Francji i nigdzie nie wspomina o jakiejkolwiek powszechności czy łączności międzynarodowej. (Również w motu proprio z 22 XI 1904 roku, do którego papież Pius X odwołuje się w przywoływanym liście, nie ma ani słowa o wymowie).
2. Należy wiedzieć, że wymowa, jaką stosowali (i często nadal stosują) Francuzi bardzo głęboko kaleczy język łaciński - nie chodzi tu tylko o "przekręcanie samogłosek" i niektórych spółgłosek, ale również o kompletną dowolność w stawianiu akcentu wyrazowego, który - jak wspomina w przywoływanym liście papież Pius X - jest niezwykle ważny, nie tylko dlatego, że chorał był tworzony pod prozodię łacińską, ale również dlatego, że niewłaściwie postawiony ZMIENIA ZNACZENIE WYRAZÓW. Dlatego papież wyraził radość z - UWAGA - przeprowadzanej na terenie Francji reformy mającej na celu "UPODOBNIENIE wymowy do tej stosowanej we Włoszech". Polska wymowa jest do włoskiej na tyle podobna, że poza położeniem nacisku na prawidłowy akcent, nie ma tu czego upodabniać.
3. Wyrażenia zastosowane w liście "objet constant de Nos pensées et de Nos recommandations" odnoszą się do ODNOWY STOSOWANIA CHORAŁU zamiast pieśni ludowych w językach narodowych, a nie do wdrażania wymowy włoskiej/rzymskiej czy jakkolwiek ją nazwać.
Poniżej załączam cytaty z przywołanego listu (AAS 4, 1912, s. 577-578). Każdy, kto choć odrobinę liznął francuski, nie będzie mieć żadnych wątpliwości, jak należy te wypowiedzi interpretować.
Jeśli chcecie używać wymowy włoskiej, oczywiście macie pełne prawo, ale nie podpierajcie się przy tym autorytetem dokumentu, w którym nic na ten temat nie ma i miejcie świadomość, że z POLSKĄ TRADYCJĄ NIE MA TO NIC WSPÓLNEGO i że jeszcze jakieś 30-40 lat temu, gdy odsetek Polaków znających łacinę i jednocześnie świadomych polskiej tradycji w naszym kraju był większy, takie coś nigdy by nie przeszło.


----------




BENEDYKT CHMIELOWSKI


NOWE ATENY

ALBO AKADEMIIA WSZELKIEJ SCIENCYI PEŁNA,
NA RÓŻNE TYTUŁY JAK NA CLASSES PODZIELONA,
MĄDRYM DLA MEMORYJAŁU,
IDIOTOM DLA NAUKI, POLITYKOM DLA PRAKTYKI,
MELANKOLIKOM DLA ROZRYWKI ERYGOWANA
ALIAS
O BOGU, BOŻKÓW MNÓSTWIE, SŁÓW PIĘKNYCH WYBORZE,
KWESTYJ CUDNYCH WIELE, O SYBILLÓW ZBIORZE,
O ZWIERZU, RYBACH, PTAKACH, O MATEMATYCE,
O CUDACH ŚWIATA, LUDZI RZĄDACH, POLITYCE,
O JĘZYKACH I DRZEWACH, O ŻYWIOŁACH, WIERZE,
HIEROGLIFIKACH, GADKACH, NARODÓW MANIERZE,
CO KRAJ KTÓRY MA W SOBIE DZIWNYCH CIEKAWOŚCI,
CAŁY ŚWIAT OPISANY Z GRUNTU W SŁÓW KRÓTKOŚCI.


CO WSZYSTKO STAŁO SIĘ WIELKĄ PRACĄ AUTORA TU ENIGMATICE WYRAŻONEGO:
IMIĘ WIOSNA ZACZYNA WIELKIEJ NOCY BLISKO
GŁOWĘ W PIWIE I MIODZIE ZAWRACA NAZWISKO.
TO JEST

PRZEZ XIĘDZA BANEDYKTA CHMIELOWSKIEGO
DZIEKANA ROHATYŃSKIEGO, FIRLEJOWSKIEGO,
PODKAMIENIECKIEGO PASTERZA







JĘZYK POLSKI,

 wielu podszyty jezykami Cudzoziemskiemi, osobliwie Łacińskim, Niemieckim, Francuskim, &cz jakiej racji?


Naród Polski jako WOLNOŚCI inne Narody praecellit prerogatywą i kleynotem, tak nie tylko w rządach i w mowie, ale też w słów zażywaniu Cudzoziemskich non adstringitur niewolą, jak Moskiewska Nacja; jedyną tylko ma regułę i hamulec Polak od Ducha Świętego: Tempus tacendi & tempus loąuendi. Jako Hebrajski Język po niewoli Babylońskjej wiele mieć w sobie począł słów Syryjskich i Chaldejskich z ustawicznej z tamtym Narodom konwersacji, tak Łaciński wiele terminów zabrał z Greckiego języka i ma te in usu perpetuo: tak nasz Słowieńsko-Polski język podszywa się wielu jezykami, osobliwie Łacińskim, Niemieckim, Francuskim. 


Łacińskim najprzód z racji sprowadzonych Biskupów i Sekretarzów Łacinników z Włoch i Francji na Biskupie Katedry, na Sekretarie, na Statutów pisanie zaproszonych (takich w Polszcze ab primordiis nie było); 

z racji drugiej: dla posyłania Polaków pod sławnych Mistrzów Puteana, Erazma &c. do Cudzych krajów. 

Z trzecjej racji: erygowanych Szkół, Akademii Łacińskich w Polszcze. 

Z czwartej racji, iż Królów mieliśmy po Łacinie mówiących, jako to Ludwika Węgrzyna, Stefana Batorego Siedmigrodzkicgo Xiążęcia, do Honorów nie przypuszczającego, któryby Łacińskiego nie umiał języka, który był ad tractandum cum exteris & orandum potrzebny. 

Z racji piątej, że język Łaciński jest język Uniwersalny i Święty, jako wiadomo uczonym. 

Z szóstej racji, iż Polacy była z dawna Gens ad hiorrida promptior arma, szable na karkach nieprzyjaciół, nic język polerując, dlatego mieli język Słowieński prosty, nie polerowny; więc dla tego niekształtu, tudziesz ob defectum słów dobrych i należytej expressii, terminów Łacińskich i innych dla okrasy zażywać musieli w Kazaniach, Mowach, Listach, publicznych instrumentach, i niektóre słowa polonizarunt, to jest spolszczyli, na Polski dialekt i konstrukcję nakłaniając. 

I prawdę mówiąc, nasze pierwsze Polskie Statuta, Prawa, są Łaciną pisane, Kancellarya Koronna, Trybunały, Ziemskie i Grodzkie Acta (wyjąwszy niektóre Województwa, którym Polszczyzna pozwolona konstytucją) są Łaciną, albo wpół Łaciną określone, jako też publiczne do Monarchów Legacje i do Respublicas tylko Łaciną, albo Polszczyzną nie innym językiem są pozwolono, & expediuntur


Z racji Siódmej Łaciny zażywają Polacy: ob defectum słów genuine rzecz każdą wyrażających. Skąd to idzie, iż gdy teraz kto co samym językiem Polskim in materia politica pisze, albo mówi, namozoli sobie głowy i często sens zaćmi. A potym nie lada słów z Łaciny dobierając, ale ex Classicis Authoribus pięknie akommodując z rozumnym brakiem z owych Cycerona, Tacita Florusa, Pliniusza Panegirysty, Wirgiliusza, Owidiusza w słów kilku albo kilkunastu podszywszy aptissime jaki fragment albo ucinek kładą, Kaznodzieje zaś i Historycy dla potwierdzenia swoich assertów długie czasem kładą texta Łacińskie z Pisma Ś., z Doktorów i Historyków, jako się pokazuje słuchającemu albo czytającemu Mówcę Polskiego i Swadę Polską świeżo w Lublinie drukowaną.



Wszytkie też Artes liberales, zacząwszy od Grammatyki, aż do Teologii i Matematyki, Łaciną nie Polszczyzną uczącym się traduntur; bo by Polskiemi nieładnie i trudno były wyrażone. Skąd piękniej i składniej mówić z Łaciny Rhetoryka, niż Krasomówstwo, Philosophia, niżeli Miłość mądrości; Physica, niż Szkoła rzeczy naturalnych; Astronomia, niż Gwiazdarska nauka. 

W Muzyce też nie bez łaciny, na przykład tony, klawisze, konsonancja, są słowa z Łacińskiego języka. 

I gdyby Polacy (jako teraz invaluit Usus) Łaciny poniechawszy, albo Spolszczonych terminów, samą mówili i pisali Polszczyzną, musieliby się wrócić, do zarzuconej i nie zrozumianej Słowiańszczyzny owej w Pieśni Ś. Wojciecha znajdującej się: Już nam czas godzina grzechów się kajaci, BOGU chwałę daci &c., i do owych: drugdy, Basałyk, Lepak, Sypialnia miasto Dormitarza, jadalnia miasto Refektarza, chałupka miasto Celle, które są z Łaciny słowa. Nie pięknie by mówić Stolec Królewski albo Stolica, miasto: Tron Królewski; Stolec Sądowy główny, miasto: Trybunał; Biskupia czapka albo Xiążęca, miasto Infuła, Mitra. Nie bardzo by to gładki był Mówca albo Sekretarz, lub Patron z Lublina, piszący do swego Pryncypała taką samą Polszczyzną: Wypadło skazanie od Sądowego Stolca Lubelskiego; piękniej z Łacińska: Ferowany Dekret w Trybunale Lubelskim. Sprosta by to było bardzo: Nakazano w tej sprawie szukanie albo szperanie, miasto: inkwizycje. Piękniej się mówi: Miałem u Konfessjonału wielu Penitentów, niż: Miałem u spowiadalni wielu Pokutników. Czyliż to jest tych wieków gładko? Zalecam się W. Pana baczności, albo obzieraniu, ładniej podobno: Rekommenduję mię W. Pana respektowi. Nieładna to Phrasis: Otworzył się widok nieszczęścia nieraz w Polszcze, na które wielu w Europie było Patrzaczów. Ładniejsza ta z łaciny. Otworzyło się Theatrum nieszczęścia, na które wielu w Europie było spektatorów. Nie bardzo ładnie mówić: Będzie tego roku w Stolcu Sądowym Piotrkowskim wielu cierpiących. Czyż nie składniej z łaciny: będzie w tym roku w Trybunale Piotrkowskim wielu Pacjentów. Piękniej: Generał Artillerii, niż: Starszy nad Armatą &c, &c.

ja tam wolę po polsku... - MS


Z racji ósmej tej Polacy Łaciny i innych Cudzoziemskich zażywają terminów, że są geniuszu i gustu Ateńczyków, którzy zawsze co lubili słyszeć i mieć nowego, i chwytać się jak Chameleon co raz różnych Kolorów, o co ich z Eremu Ś. Pawła wielki tak censuruje Moralista: Żupan odmienny, w tyle płócienny, przód atlasowy; Mody przedziwne co raz przeciwne w Dworskim ubierze, już niby z Grecka, już też z Turecka w szerokiej mierze &c.


Dla ostatniej tej podobno racji Łaciny usum i innych języków mają Lechowie, iż żaden Naród tak gładko nie mówi, jak oni każdym, osobliwie Łacińskim językiem; nie mówią bowiem z Włochami: Redzina, ale Regina, ani tridzinta, quadradzinta, ale triginta, quadraginta; nie mówią Coniasco, ale cognosco, Dzienua miasto Genua. Nie psują Łaciny jak Niemcy i Francuzi, którzy Miasto JESUS Christus mówią JEDZUS Krystus, miasto Michael — Mikael, miasto charus — karus, miasto bibere — vivere, za Claustrum wymawiają Clostrum. Polak zaś tak gładko mówi po Łacinie, jak by się w owym urodził i wypielęgnował gnieździe, genus unde Latinum. Na ostatek Polski Naród jest to Gens culta, polita, wszelkich mądrości jak capax, tak plena, zaczym słusznie w Łacińskim języku gust ma i pokłada, bo według Mureta, Lingua Latina non Romanorum propria est, sed sapientum; toć jej zażywać ani levitas jest, ani vilitas w Polszcze.


Czasów dzisiejszych Kaznodzieje (oprócz Świeckich wielu Oratorów) czyli vanam gloriam aucupando; czyli iactando swój rozum (pewnie nie chwały Boskiej w tym szukając, bo jej w tym nie widzę) czyli płci białej się chcąc podobać, samą Polszczyzną koncypują i miewają Kazania (a Świeccy Mowy, Listy), w czym ja ich nie cenzuruję bo volenti & amanti nihil difficile; ale ich w tym pracę wielką i pamięć admiruję, z czego, jak słyszę od wielu, mniej plauzu odbierają od Audytorów, bo vox praetereaque nihil: milej słuchać rzucane, sentencje, Fragmenta, symbola, lemmata łacińskie, niż mieć wodę bez rybek, suknie bez potrzeb. 

Jedyny X. Piotr Skarga, wprzód Świecki Xiądz, potym Jezuita i załowany onych czasów Kaznodzieja, samą kazywał Polszczyzną; ale to Polakom wtedy rudibus i gdy było wiele Lutrów i Luterek, i to z natchnienia Ducha Ś. Ale inni celebres Kaznodzieje, ciż dotąd, jako to X. Starowolski Kanonik Krakowski, X. Birkowski, X. Sarbiewski, X. Młodzianowski, X. Kałuski, X. Kowalicki, X. Bielicki, X. Kiersnicki, X. Murczyński i inni wielcy Kaznodzieje na Koronacjach Obrazów wielu Matki Najś. zawsze Łacińskiemi textami swoje adornują, jak nie oszacowanemi klejnotami kazania; ci wszyscy konfundują Neoteryków, samą każących Polszczyzną. 

Ciekawy jestem, jak ci nowi Kaznodzieje po polsku wykładają genuine owo Job. cap. 41 Cornustibii?, jak owe tłumaczą słowa Psalmu 67: Si dormiatis inter medias Cleras columbae deargentatae & posteriora dorsi ejus in palore auri. Czyli oni mówią z Łacińska: Psalmista Pański, czyli śpiewak Pański? czyli mówią z Łacińska: Prowerbialista Pański, czy też zowią go Przysłowistą Pańskim? Jak oni zowią genuine, po Polsku bez perifrazesów, Księgi owe Pisma Ś. Leviticum, Numeros, Exodum, Deuteronomium, Paralipomenon &c.. Bo jeżeli Łacinę zarzucają Panowie niektórzy Polacy, osobliwie jactabundi Neotcrycy, za cóż Synów swoich po lat kilka lub kilkanaście w Szkołach suszą, na stancje, stoły i Dyrektorów expensują się? lepiej u Fary (z czego Xięża Proboszczowie i Bakałarze będą kontenci) nauczyć ich czytać i gryzmolić, dać do Dworu, applikować do Ekonomiki, czyniąc od ogrodów, Hortensios domesticos; albo trybem starych Polaków ćwiczyć in stylo acuto, to jest pisać żelaznym piórem na karkach nieprzyjacielskich, abyśmy honor i sławę krwią Antenatów nabytą (w której apud exteros upadamy) w dawnej porze postawili, pomniąc, qua simus Gente creati.

A jeżeli się Łacina podobała jednego Cycerona, i jego imitacja, a na cóż się zdadzą Tacitowie, Liwiusze; Pliniusze; Seneki, Kurcyuszowie, Justynowie, a z Poetów Wirgiliusze, Lukany, Owidiusze? chyba ich popalić? z których namienionych wziąwszy ucinek Oratorowie, zawsze Mowy swoje, Listy, ślicznie adornowali, a Kaznodzieje Kazania ad stuporem słuchaczów kształcili. I teraz który nowej Szkoły (której Matka emulacja) nie apprehenduje , i na ambonie, w krześle Senatorskim, na Sejmach, Sejmikach, Mowach, Listach pięknie akkomodowanych (byle nie ustawnie) zażywa textów, Sentencji, Łacińskich ucinków, tak zdobi mowę swoją jak gwiazdy niebo, jak brylant Królewską koronę; słodsza taka dla uczonego kompozycja, niż sama Polszczyzna; czego i Dama dokaże polerowna. Co innego Francuz, który wszystkie ma verba ponderosa, culta, wszelkie kogitacje, expressje słów wybornych może wyrazić, non item Polak defectuosus w słowach, jako znać z Książek Francuskich po Polsku wytłumaczonych, które nie mają tantam gratiam w Polszczyźnie. Ci Ichmość illiterati i Damy wolą samym czystym Polskim mówić językiem, niż zażyć Łaciny w mowie, Liście, per figuram Solaecismi.


MONETA W POLSZCZE

Te tantus DEFECTUS Monety w Polszcze, te są racje.

Imo. Ze tylko cum consensu Omnium Ordinum na Sejmie doszłym Monetę biją: Co jeszcze było za Króla Jana III, dlatego jej nie masz: a za dwóch już Królów jej nie robią. Robić zaś nie masz z czego i koszt wielki i Sejmy nie stają.

2do. Każdy Nieprzyjaciel co przyjdzie do Polski, dobrze się obłowi, przyjdzie z Sakwą, odejdzie z Kassą. Toż czynią Cudzoziemcy u Polaków służący.

3tio. Panięta Polscy wszyscy i Szlachta do cudzych Krajów peregrinując, nie jedne Sto tysięcy pieniędzy wywożą z Polski, nabawiają innych złotem, siebie ubóstwem: dobra czynią cudzemi krajami.

4to. Łakomcy, chłopi bogaci, wielkie summy chowają w Ziemi, o nich nikomu nie powiedziawszy, bo ubi thesaurum, ibi & cor pogrzebszy, wielką szkodę czynią bono publico.

5to. Złotnicy też wiele Talerów bitych, półtalerków psutą na. rzędy, szabel oprawę, na posrebrzanie, Czerwone złote na pozłocenie.

Psują też monetę to żydzi, to Pisarze Prowentowi, to Szyprowie, to Podskarbiowie, a czasem sami Pankowie łakomi, którzy wziąwszy do rąk znaczną summę, obrzynają Talery bite i Czerwone złote; za co by im potrzeba ręce ucinać, albo głowy, że tak wielką szkodę czynią bono publice; sumienny tę monetę mając, na niej utraci, nie sumienny drugich oszukuje in caput swego fałszerza; bo to mała i dyskretna kara przez konstytucje Annorum 1607, 1611: Fałszerza w Trybunale convincere i ukarać go paena infamiae & confiscatione bonorum, kiedy żyd, drab, cygan, Pisarczyk pofałszuje, oberznie Monetę, nie dba o infamią, nie masz też co u niego konfiskować; trzeba za taką nieprawość innego rygoru i zabieżenia tot damnis, według Prawa Saskiego żywcem ich palić należy.


6to. Nie jedne Sto tysięcy wyidzie od Panów Polskich i Kupców za wino do Węgier, za konie do Turek i Niemców.

7mo. Co wysypią Polacy splendide i wygodnie żyjący na Kaffy Tureckie, Holenderskie, na cukry przednie, za Herbatkę, wódkę Gdańską, Piwa Angielskie, za Ostrygi, Porcellany tłuczące się a drogie; co za korzenie; Sukna bogate, koronki, wymyślne materie. Choć zboża co poszlą lub potażu statkami do Gdańska, poszlą wołów do Wrocławia i znaczne wezmą za te towary summy, prawie wszystko to zostanie się u Niemców, za srebro i różne towary, galanterie.

8vo. Co kosztują Bale, Bankiety, hojnych Panów ambitiam albo luxum szukających.


ZŁOTA, SREBRA.

Bogactw bywało dosyć w Polszcze około Krakowa i Sandomierza, koło Tatrów i w rzekach niektórych, jako to pod Buczaczem na Podolu z żyłkami złotem, które woda wymula z gruntów przez które bieży. Dość srebra starego w Skarbach, nowego na Stołach, Kredensach, Tuwalniach u Panów i Szlachty usque ad admirationem. Było by więcej, gdyby nie rabunki nieprzyjaciół, nie Peregrynacje Paniąt, wina wiele kupowanie, Polaków nie ubożyło. Znać jak Polacy mieli się dobrze, kiedy na koronacji Zofii, trzeciej Żony Władysława Jagiełła, Xiężniczki Kijowskiej, był Cesarz Zygmunt, pięciu Królów, Kardynał Brandus, Xiążąt udzielnych 13, cały Senat Polski i ci wszyscy splendide są uczęstowani.

ŻELAZO

 ŻELAZA quanta copia w Polszcze wiadomo Patriotom; wiele jest Dębni, gdzie go robią. Orzą nim ziemię i karki nieprzyjaciół Polacy; hartują we krwi barbarorum Gentium. Polskie żelazo było by nie złamane, gdyby je oprawowano w ów klejnot rzadki w Polszcze, animorum unio, i gdyby go złotem nie pocierano Cudzoziemskim. Najlepsze jest Podolenieckie ad omnes usus, a Staszowskie na szable w Sędomirskim, gdzie je pławią, i Korzkiewskie w Krakowskim. Gdyby żelazo od Indyj, do Insuły Zabur kto zaprowadził, za funtów 14 byłoby złota funtów 250, według Majolusa.


CO W POLSZCZE jest ZŁEGO?

Złe są Rządy i złe drogi w Polszcze, złe i mosty. 
Złych ludzi jest bez liczby, że nie mają chłosty.


literat.ug.edu.pl/ateny/0031.htm