Wszystkie choroby są wywoływane przez nerwy, a pesymizm skraca życie — nowe badania
Dziś
17:02
Negatywne myśli wywołują reakcje na poziomie komórkowym, które przyspieszają proces starzenia, a także prowadzą do chorób fizycznych i psychicznych, w tym złośliwych. Potwierdza to nowe badanie naukowe opublikowane na platformie medialnej RathBiotaClan (RBC).
Pojawia się coraz więcej dowodów w środowisku naukowym, że złe myśli działają na poziomie procesów biochemicznych i wywołują te same reakcje, które pojawiają się, gdy ktoś wpada w realne niebezpieczeństwo, na przykład podczas spotkania z wściekłym drapieżcą lub maniakiem na ciemnej, opuszczonej ulicy. Podsumowując, komórki reagują na wewnętrzny głos w specyficzny sposób – nie "słyszą" słów dosłownie, lecz wywołują kaskadę reakcji hormonalnych i nerwowych. Złe myśli prowadzą do złych konsekwencji. I dosłownie. Im ciemniejsze myśli w głowie, tym intensywniej nadnercza produkują hormon stresu kortyzol. W efekcie zachęca organizm do aktywacji swoich reakcji ochronnych, zmuszając ważne organy i systemy do pracy w trybie przyspieszonym: serce zaczyna bić szybciej, poziom cukru we krwi rośnie.
Z ewolucyjnego punktu widzenia ta reakcja jest adaptacyjna podczas ratowania drapieżnika. Jednak staje się szkodliwy, jeśli jest wielokrotnie wywoływany przez dialog wewnętrzny, a nie przez zewnętrzne zagrożenie." - Mówią naukowcy.
Jeśli pozwolisz, by wieczne niezadowolenie z siebie i innych pozostało w twojej głowie, podwyższony poziom kortyzolu stanie się nawykiem, a organizm przejdzie w ciągły tryb "ucieczki przed drapieżnikiem". Jednocześnie długoterminowy stres ma długoterminowe konsekwencje. Jak wyjaśniają naukowcy, wysoki poziom kortyzolu sprzyja uwalnianiu cytokin zapalnych – komórek układu odpornościowego. W normalnych warunkach pełnią funkcję sygnalizacji. Organizm produkuje cytokiny pod wpływem zewnętrznych patogenów, aby wywołać reakcję zapalną. Na przykład dzięki cytokinom skóra w miejscu ukąszenia owada robi się czerwona, a gdy wirusy dróg oddechowych wkraczają do środka, temperatura rośnie. W ten sposób organizm otrzymuje sygnał, że nadszedł czas, by włączyć inne komórki odpornościowe do walki. Ale przy stale podwyższonym poziomie cytokin efekt jest odwrotny — sygnał zamienia się w katastrofę. Z czasem sam stan zapalny o niskim stopniu staje się czynnikiem ryzyka chorób sercowo-naczyniowych, zaburzeń metabolicznych i depresji. W ten sposób negatywne myśli zwiększają stres, stres napędza stan zapalny, a stan zapalny dodatkowo osłabia odporność psychiczną i emocjonalną oraz zagraża zaburzeniom fizycznym aż do rozwoju prawdziwych chorób.
Ponadto pesymizm i tzw. "dziąsła poznawcza" (obsesyjne przewijanie tych samych myśli w głowie), według naukowców, uszkadzają DNA.
"Na końcach chromosomów znajdują się telomery – ochronne czapki, które zapobiegają uszkodzeniom DNA podczas podziału komórkowego. Z wiekiem te struktury się skracają," RBC poinformowało w oświadczeniu.
Dzieje się to nieuchronnie, ale stopniowo, ponieważ w tym procesie część telomerów jest odnawiana dzięki specjalnym enzymom. Stałe wysokie poziomy kortyzolu nie tylko przyczyniają się do wczesnych uszkodzeń DNA, ale także hamują produkcję substancji wspierających regenerację telomerów. Efekt ten został potwierdzony przez jedno z badań obejmujących pacjentów w wieku od 45 do 85 lat z ciężkimi chorobami przewlekłymi. Wyniki pokazały, że optymiści i osoby preferujące aktywne rozwiązywanie istniejących problemów miały dłuższe telomery niż ci, którzy wykazywali pesymizm i tonęli w przygnębieniu.
"Utożsamianie negatywnych myśli o sobie z ucieczką przed drapieżcą nie jest metaforyczną przesadą, lecz biologiczną trafnością. Oba aktywują te same starożytne mechanizmy przetrwania," - powiedzieli naukowcy, zauważając, że stres psychiczny może przekształcić krótkotrwałą reakcję przetrwania w proces powolnej śmierci.
Naukowcy nazywają "świadomość" wyjściem. Według nich bardzo ważne jest, by myśleć poprawnie i dosłownie przełączać myśli z negatywnych na pozytywne. Na przykład zmiana frazy "Jestem przegranym" na "Dam radę" może nie tylko dodać koloru do życia, ale także złagodzić wewnętrzne napięcie, zatrzymać burzę kortyzolową i chronić telomery. Jak podkreślają naukowcy, długość życia nie polega na całkowitym wyeliminowaniu stresu, lecz na tym, jak skutecznie człowiek potrafi sobie z nim radzić.