Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

niedziela, 22 marca 2026

Matura z języka





Ilu uczniów z Ukrainy wybrało ukraiński, a ilu język rosyjski na maturze w Polsce w danym roku?


odpowiada Ai google


W 2022 roku
do polskiego egzaminu maturalnego przystąpiło zaledwie 41 obywateli Ukrainy, którzy przybyli do Polski po wybuchu wojny (24 lutego 2022 r.). Ze względu na bardzo małą grupę zdających oraz fakt, że egzaminy odbywały się zaledwie dwa miesiące po fali uchodźczej, szczegółowe statystyki dotyczące konkretnych języków dla tej podgrupy nie były tak szeroko raportowane jak w latach późniejszych.

Na podstawie ogólnych danych CKE i Ministerstwa Edukacji za 2022 rok:

Język rosyjski: Podobnie jak w kolejnych latach, był to najczęściej wybierany język obcy nowożytny przez uczniów z Ukrainy, którzy zdecydowali się na polską maturę.
Język ukraiński: W 2022 roku język ten nie figurował jeszcze na liście nowożytnych języków obcych (można go było zdawać jedynie jako język mniejszości narodowej w wybranych szkołach). Większość ukraińskich maturzystów w Polsce (kilkanaście tysięcy osób) przystąpiła wówczas do ukraińskiej matury (NMT) organizowanej w Polsce przez stronę ukraińską, zamiast zdawać polski egzamin.

Dla porównania, w kolejnych latach liczba ta dynamicznie rosła: w 2023 roku polską maturę zdawało 158 osób, a w 2024 roku już 229 osób.

ale nie podałeś danych liczbowych

W 2022 roku do polskiej matury przystąpiło jedynie 41 obywateli Ukrainy, którzy przybyli do Polski po wybuchu wojny.

Ze względu na to, że egzamin odbył się zaledwie dwa miesiące po inwazji, liczba zdających była śladowa, a ich wybory przedmiotowe kształtowały się następująco:Język rosyjski: Wybrała go zdecydowana większość z tej 41-osobowej grupy. Był to najczęściej wybierany przez nich język obcy nowożytny.
Język ukraiński: Liczba zdających wśród uchodźców wyniosła blisko zera. W 2022 roku język ukraiński można było zdawać wyłącznie jako język mniejszości narodowej (obowiązkowy tylko dla uczniów klas ukraińskich w Polsce), a nie jako nowożytny język obcy.





W 2023 roku do polskiego egzaminu maturalnego przystąpiło łącznie 158 obywateli Ukrainy, którzy przybyli do Polski po wybuchu wojny.
 
Dane dotyczące wyboru języków przez tę grupę (według statystyk CKE) przedstawiają się następująco:

Język rosyjski: Wybrało go 106 osób (jako język obcy nowożytny). Był to najczęściej wybierany przez nich przedmiot dodatkowy na poziomie podstawowym.
Język ukraiński: Na zdawanie egzaminu z języka ojczystego zdecydowało się 33 uczniów. 

Należy jednak pamiętać, że w 2023 roku język ukraiński był zdawany wyłącznie jako język mniejszości narodowej, a nie jako nowożytny język obcy.
 
Dodatkowe informacje o wyborach maturzystów z Ukrainy w 2023 r.:
Język angielski: Był drugim najpopularniejszym językiem obcym – pisało go 41 osób.

Większość ukraińskich uczniów przebywających w Polsce w 2023 roku nie przystąpiła do polskiej matury, wybierając zamiast tego ukraiński Narodowy Multitest (NMT) zdawany w formie elektronicznej.



W 2024 roku
w polskim systemie egzaminacyjnym do matury przystąpiło łącznie 229 obywateli Ukrainy. Ich wybory językowe przedstawiały się następująco:
 
Język rosyjski: Wybrało go 147 osób. Był to najpopularniejszy język obcy nowożytny wśród tej grupy uczniów.
Język ukraiński: Wybrało go łącznie 95 osób. Na poziomie podstawowym (jako język mniejszości narodowej) egzamin pisało 67 osób, natomiast na poziomie rozszerzonym 28 osób.

Kluczowe obserwacje dotyczące matury 2024:
Dominacja rosyjskiego: Liczba osób zdających język rosyjski (147) była niemal dwukrotnie wyższa niż liczba osób zdających język angielski (75) w tej samej grupie obywateli Ukrainy.
Ułatwienia: Centralna Komisja Egzaminacyjna (CKE) przygotowała dla uczniów z Ukrainy dostosowane arkusze, m.in. z instrukcjami w ich języku ojczystym.
Alternatywa: Niska ogólna liczba zdających (229 osób na tysiące uczniów w polskich szkołach) wynika z faktu, że większość ukraińskiej młodzieży wciąż wybiera zdawanie ukraińskiej matury (NMT) w formie zdalnej, co umożliwia im rekrutację na studia zarówno w Ukrainie, jak i w Polsce.


W 2025 roku, podobnie jak w latach ubiegłych, obywatele Ukrainy przystępujący do polskiej matury znacznie częściej wybierali język rosyjski niż swój język ojczysty. Wynika to z faktu, że język rosyjski jest traktowany jako język obcy nowożytny, podczas gdy ukraiński w 2025 roku był zdawany głównie jako język mniejszości narodowej.

Oto szczegółowe statystyki dla maturzystów z obywatelstwem ukraińskim w 2024 roku (dane za rok 2025 są w trakcie pełnego opracowania przez CKE, jednak trend pozostaje stabilny):Język rosyjski: Wybrało go 147 osób (najpopularniejszy język obcy w tej grupie).
Język ukraiński: Wybrało go łącznie 95 osób (67 na poziomie podstawowym oraz 28 na poziomie rozszerzonym).
Kluczowe trendy i zmiany w 2025 roku:Dominacja rosyjskiego: Uczniowie z Ukrainy często wybierają rosyjski ze względu na biegłość w tym języku, co pozwala im łatwo uzyskać wysoki wynik (średni wynik z rosyjskiego na poziomie podstawowym w 2025 r. wyniósł ok. 80%).
Mała skala na poziomie regionalnym: Przykładowo, w województwie dolnośląskim w 2025 roku na 179 maturzystów z ukraińskim paszportem, niemal żaden nie zdecydował się na egzamin z języka ojczystego.
Przyszłe zmiany: Od roku szkolnego 2025/2026 język ukraiński wejdzie na oficjalną listę nowożytnych języków obcych do wyboru. Oczekuje się, że od matury w 2026 roku liczba osób wybierających ten przedmiot gwałtownie wzrośnie, gdyż zastąpi on rosyjski lub angielski w grupie przedmiotów obowiązkowych.





Pikaczu






przedruk z fb


Leszek Wysocki ·
Obserwuj

11 godz. ·



ZŁAPAŁEŚ PIKACHU? NIE, TO PIKACHU ZŁAPAŁ CIEBIE.

Setki milionów ludzi biegały z telefonami po parkach, cmentarzach, deptakach. Łapały wirtualne stworzenia. Śmiały się. Robiły zdjęcia. A miliony z nich robiły jeszcze jedno. Skanowały ławki, pomniki, fasady budynków, bo gra prosiła: „zeskanuj to miejsce, dostaniesz nagrodę."
I skanowały.
Nie za pieniądze. Za cyfrowego Pikachu.
Sobota. Park.
Telefon wyciągnięty przed siebie. Kamera skierowana na rzeźbę przy fontannie.
Pół minuty chodzenia wokół obiektu. Na ekranie wyskakuje: „Otrzymujesz nagrodę."
Garść wirtualnych przedmiotów.
Te pół minuty wystarczyło.

Firma Niantic w tym czasie zbierała każdy skan. Lokalizacja. Kąt kamery. Pora dnia. Oświetlenie. Miliony ludzi, miliony perspektyw tego samego miejsca.
Google budował Street View przez lata. Flota samochodów. Setki milionów dolarów.
Panoramy z perspektywy jezdni.

Niantic zbudował coś, czego Google nie ma.
Trójwymiarową mapę z perspektywy pieszego. Z dokładnością do centymetrów.
Na razie w ponad milionie lokalizacji na świecie. Z planem na więcej.
30 miliardów zdjęć. Nie z satelitów. Nie z dronów.
Z telefonów ludzi, którzy myśleli, że łapią Pokémony.
Dziś te dane dają oczy robotom dostawczym Coco Robotics w Los Angeles, Chicago, Miami. GPS w betonie między wieżowcami błądzi o dziesiątki metrów.
Trójwymiarowa mapa zbudowana z Twoich skanów koryguje ten błąd.

CEO Niantic Spatial, John Hanke, powiedział: realistyczne poruszanie się Pikachu po prawdziwym świecie i bezpieczna nawigacja robota dostawczego to ten sam problem.
Nie ukrywali tego.
Napisali to w regulaminie. Pokazali komunikat na ekranie. Dali wybór.
 
Skanowanie wymagało wysiłku. Gracz musiał sam podejść do PokéStopa, włączyć kamerę, nagrać i wysłać. Ludzie robili to dobrowolnie. Za garść wirtualnych przedmiotów.

Ale wybór brzmiał: „zeskanuj pomnik, dostaniesz nagrodę w grze."
Nie: „zeskanuj pomnik, a zbudujesz mapę, po której za pięć lat będą jeździć autonomiczne roboty, a Twoje dane trafią do systemów AI, o których jeszcze nikt nie słyszał."

Nie „czy Niantic nas okradł." Nie okradł. Dał wybór.


Co jest wart Twój wybór, kiedy nie wiesz, na co się zgadzasz?

Miliard pobrań. 30 miliardów zdjęć. Trójwymiarowa mapa planety, budowana lokalizacja po lokalizacji. Przez ludzi, którzy chcieli tylko złapać Pikachu.


Największą wartością w świecie AI nie są algorytmy.
Są nią dane.
A najcenniejsze dane to te, które oddajesz sam.
Za coś, co nie istnieje.



Leszek Wysocki
@obserwujący


















sobota, 21 marca 2026

A nie mówiłem? (38)








przedruk




Michał Falzmann. Kim był i dlaczego zginął?

9 Maj, 2017 wolnetory


[...]

Michał Falzmann odszedł ze spółki nie pobierając wynagrodzenia, kiedy odkrył praktyki przedsiębiorstwa. Jak podała jego żona w filmie „Oszołom”, miał wówczas dostać pogróżki od wysoko postawionych pracowników firmy.

Równolegle w Polsce dojrzewała sprawa, która miała stać się największą aferą gospodarczą w historii, tzw. afera FOZZ.

Czym był FOZZ? FOZZ-y w ogóle były dwa, pierwszy z nich działał w latach 1986-1989, a drugi od 1989 do 1990.

W połowie lat 80. nikt zorientowany w kondycji ekonomiczno-politycznej Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej nie miał już wątpliwości, że w ciągu kilku lat muszą nastąpić przełomowe reformy, które mogą spowodować poważny i bardzo głęboki kryzys społeczno-ekonomiczny związany z przejściem gospodarki i społeczeństwa z gospodarki nakazowo-rozdzielczej do wolnorynkowej. Dlatego, aby zamortyzować skutki tego procesu, powołano FOZZ. Zadaniem FOZZ-u było za pomocą dewiz, czyli środków pieniężnych w walutach zagranicznych dokonywać wykupu polskiego długu zagranicznego. Jak wiadomo, dług kupuje się za stawki mniejsze od niego samego, toteż wykup długu np. Polski przez państwo polskie jest nielegalny, państwo zadłużone dług może jedynie spłacić.

Członkowie FOZZ-u mieli więc robić to ścieżkami prywatnymi, a więc w sposób na pograniczu prawa – za pomocą rozmaitych pośredników, słupów itd. Do tego celu wybierano zazwyczaj ludzi mających kontakty zagraniczne, a więc np. polonijnych biznesmenów, dyplomatów, agentów wywiadu itd.

Jak łatwo się domyśleć, nie istniały żadne oficjalne księgi rachunkowe, plany i inne pliki dokumentujące przepływ pieniędzy – wykonawcy otrzymywali po prostu określone sumy pieniędzy, za pomocą których mieli wykupywać dług.

Na potrzeby realizacji tego celu PRL przeznaczył około 9,9 bln starych złotych, czyli około 1,7 mld USD. Można było za to kupić dług o wartości 7,6 mld USD, a zadłużenie zagraniczne PRL w 1989 wyniosło prawie 41 mld USD, mówimy więc o wykupie niemal 20% zadłużenia.

FOZZ na wykup zadłużenia wydał 69 mln dolarów, kupując za to dług o wartości 272 mln dolarów.

Reszta rozpłynęła się w powietrzu, część od razu, pozostała suma – po transferze do spółek w rajach podatkowych.

My jesteśmy jednak nadal w latach 80. – Michał Falzmann zostaje dyrektorem Polonu, niewielkiej firmy produkującej urządzenia do pomiaru radioaktywności, pracuje też w warszawskiej skarbówce. Falzmann jest jednak człowiekiem niezwykle ambitnym – wkrótce zostaje jednym z kontrolerów Najwyższej Izby Kontroli.

Wykorzystując swoje doświadczenia z przeszłości i możliwości, jakie daje działalność w NIK, Falzmann kawałek po kawałku odkrywa prawdziwą twarz FOZZ i skalę, na jaką defraudowane są środki Skarbu Państwa. Działa agresywnie i gwałtownie, nie ukrywając swoich intencji, przez co szybko staje się solą w oku zarówno członków FOZZ, jak i większości pozostałych organizacji, w których następuje tzw. uwłaszczenie nomenklatury, czyli po prostu rozkradanie majątku, który zgromadziła PZPR i PRL. Przestaje też być mile widzianym pracownikiem samego NIK-u. Przełożeni Falzmanna zdają sobie sprawę, że nawet NIK nie ma na tyle możliwości, aby móc powstrzymać najbardziej niebezpiecznych graczy w morderczej rozgrywce, która toczy się o dziesiątki miliardów dolarów.

Falzmann pracuje jednak bez wytchnienia – 16 lipca 1991 kieruje do dyrektora Oddziału Okręgowego NBP pismo, w którym wnosi o udostępnienie mu objętych tajemnicą informacji o obrotach finansowych FOZZ-u. Układanka powoli odsłania przed nim swoje tajemnice, aż do momentu, w którym jasnym jest, że FOZZ wcale nie jest źródłem wszelkiego zła – jest on jedynie mniejszym naczyniem połączonym z całego układu. Trop prowadził dalej, do operacji dewizowych Banku Handlowego, a stamtąd – do olbrzymiej operacji wyprowadzania dewiz z Polski przy pomocy sztywnego kursu dolara.

Tutaj drobna dygresja dla fanów dr Balcerowicza. Na pewno wiadomo, że to właśnie dr Balcerowicz zamroził kurs dolara, dzięki czemu udało się uniknąć szerszych perturbacji w gospodarce, która dotyczyła większości społeczeństwa. Jednak to posunięcie, a raczej informacja, że takie działanie jest planowane, pozwoliło na powstanie m. in. spółki Art-B, zamieszanej w rozmaite afery polityczne początku lat 90. a także umożliwiło przeprowadzenie tej olbrzymiej operacji, której częścią był FOZZ. Warto o tym wiedzieć.

Tymczasem najwyższe kierownictwo NIK wie już, że niepokorny urzędnik z Zespołu Analiz Systemowych, Michał Falzmann, sprowadza na wszystkich współpracowników ogromne niebezpieczeństwo. Z tego powodu prof. Walerian Pańko podejmuje decyzję o odsunięciu Michała Falzmanna od prowadzonego dochodzenia. Robi to w momencie, kiedy kompleksowy raport Falzmanna ujawniający przestępczą działalność FOZZ jest już praktycznie ukończony.

Decyzję o odsunięciu Falzmanna przekazuje mu Anatol Lawina, jego bezpośredni przełożony. Zarówno Lawina, jak i Falzmann otrzymywali już wówczas telefony i listy z pogróżkami.

Dwa dni po złożeniu prośby o udostępnienie danych z banku i odsunięcia od śledztwa, Michał Falzmann po powrocie do domu spotyka się z Kornelem Morawieckim. W trakcie rozmowy mdleje. Morawiecki wsadza go do swojego samochodu i wiezie do szpitala, gdzie lekarze stwierdzają zawał serca.

18 lipca 1991 roku Michał Falzmann umiera.

Mimo wszystko NIK kontynuuje pracę nad raportem. Prof. Walerian Pańko zapowiada, że 11 października 1991 przedstawi w Sejmie raport.

7 października 1991 Walerian Pańko z żoną i Januszem Zaporoskim, ówczesnym dyrektorem Biura Informacji Kancelarii Sejmu, jadą z Warszawy do Katowic na wykład. W Słostowicach lancia zderza się z nadjeżdżającym z przeciwka BMW, Walerian Pańko i Janusz Zaporowski ponoszą śmierć, wypadek przeżywa żona Pańki i kierowca. Niedługo później podczas wspólnej wyprawy na ryby zginęli obaj policjanci, którzy jako pierwsi pojawili się na miejscu zdarzenia, ponieważ przypadkowo przejeżdżali tamtędy.

Anatol Lawina umiera 16 września 2006 roku. Przez cały czas otrzymywał pogróżki, jego śmierć nie została do końca wyjaśniona.

Michał Falzmann spoczywa na Starych Powązkach, Anatol Lawina – na Cmentarzu Żydowskim w Warszawie, grób Waleriana Pańki znajduje się na cmentarzu w Jasionowie.

Proces członków FOZZ we wrześniu 2001 zbliża się do końca. 19 października 2001 sędzia prowadzący, Barbara Piwnik, obejmuje tekę ministra sprawiedliwości w rządzie Leszka Millera.

W związku ze zmianą sędziego prowadzącego, ogromna sprawa FOZZ musi zostać rozpoznana od początku. Zanim rozpoznanie dobiega końca, sprawa przedawnia się. W 2006 i 2007 roku zapadają nieprawomocne i niewielkie wyroki kilku lat więzienia i grzywny dla najbardziej prominentnych członków FOZZ.

Michał Falzmann został w 2009 roku odznaczony pośmiertnie Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego (wobec którego w 2000r wysunięto zarzuty przyjmowania pieniędzy pochodzących z FOZZ, kiedy wraz z bratem Jarosławem Kaczyńskim byli członkami Porozumienia Centrum).

Wielokrotnie podkreślał, że swoją walkę z wiatrakami toczy, aby jego dzieci nie musiały żyć w rozkradzionej przez komunistów Polsce.

Człowiek, który za swą nieustępliwą pogoń za prawdą zapłacił najwyższą cenę – cenę własnego życia.














wolnetory.wordpress.com/2017/05/09/michal-falzmann-kim-byl-i-dlaczego-zginal/
facebook.com/watch/?ref=saved&v=1204309421775042






1982 - 2026

 


W 1982 roku minęło 37 lat od zakończenia II Wojny Światowej, a w 2026 roku mija 37 lat od "obalenia" komuny.


Od lat 50tych Polacy własnymi rękoma odbudowali zniszczone miasta i wsie, własnym wysiłkiem pobudowali fabryki, cukrownie, kombinaty i osiedla z wielkiej płyty -  to wszystko zaczęto niszczyć za Jaruzelskiego, bo padł rozkaz... kraść wszystko!

Mimo niewydolnego systemu, przetrwał on blisko 45 lat, a na pewno trwałby dalej, gdyby była taka wola decydentów.



A jaki jest bilans ostatnich 37 lat?

Wyremontowaliśmy PRL, pobudowaliśmy nowe drogi, nakupowalismy dóbr wszelakich, drogi samochód z mocnym silnikiem nie jest niczym dziwnym w powiatowym mieście...

Coś jeszcze?


I znowu padł rozkaz i pętla długu znowu się zaciska - tym razem to jednak nie o majątek idzie, ale o życie nasze..... 

Ponowny kryzys 37 lat po "odzyskaniu wolności", czy to znaczy, że mamy jeszcze tylko 5 -7 lat do kolejnej napaści?

A może to już za rogiem....










Północ

 




Siewierz – leży w historycznej Małopolsce, na terenie Zagłębia Dąbrowskiego, w dawnej ziemi krakowskiej. Położony jest na Garbie Tarnogórskim nad rzeką Czarną Przemszą.

Nazwa

Miejscowość ma metrykę średniowieczną i istniała już w XII wieku. Nazwa notowana w 1123–1125 jako Seuor, 1232 Sewior, 1250 Siewior, 1544 Siewierz, 1546 Siewier, 1889 Siewierz.

Pochodzi od nieistniejącego obecnie w języku polskim rzeczownika siewiór, oznaczającego „północ”. Do końca XV w. nazwa miasta brzmiała w taki właśnie sposób (Syewyor, 1470–1480). Nazwa określała zapewne miejsce położone na północ od innego obiektu geograficznego.











Czyli Tomek Sawyer....



pl.wikipedia.org/wiki/Siewierz




środa, 18 marca 2026

Obowiązkowa matura z matematyki





Matematyka była obowiązkowa przed i po wojnie - zniesiono ją dopiero w 1982 roku, a więc możemy przypuszczać, że był to sabotaż sił, które celowo wywróciły PRL. Po 1989 r. siły te przeprowadziły sabotaż na pełną skalę min. na edukacji, co wyraźnie widzimy dzisiaj. 

Skoro sabotażyści "wolą" nieobowiązkową maturę - WIDOCZNIE to źle dla nas. 

Osoby, które planują studia humanistyczne wiedzą, że nie muszą się uczyć matematyki, więc ją zaniedbują - tym samym pozbawiają się ćwiczeń rzeźbiących w ich mózgu dodatkowe ścieżki, które nie powstają/ ną inaczej. 

Analogicznie Hitler nadał podczas okupacji "prawo" Polakom do aborcji - żeby zwiększyć ilość aborcji zastosowano prawne przyzwolenie.







infor.pl

W dniu 9 stycznia 2025 r. – na podstawie art. 63 Konstytucji RP – do Sejmu została trafiła petycja w sprawie zniesienia obowiązkowej matury z matematyki (znak: BKSP-155-X-445/25). Jej autorka – mama uczennicy szkoły średniej i psycholog – żąda zniesienia obowiązkowej, pisemnej matury z matematyki, argumentując, iż
 „obecny system edukacyjny, który wymaga od każdego ucznia przystąpienia do egzaminu maturalnego z tego przedmiotu, nie odpowiada różnorodnym potrzebom, talentom, możliwościom intelektualnym młodych ludzi w Polsce”. Uważa ona, że system maturalny powinien zostać zmieniony w taki sposób, aby – w części pisemnej – obowiązkowy był wyłącznie egzamin maturalny z języka polskiego i języka obcego, a trzeci z obowiązkowych przedmiotów był do wyboru spośród całego katalogu (matematyka, fizyka, chemia, geografia, biologia, historia czy inne).

W jej ocenie – „matura z matematyki to narzędzie segregacji i eliminacji, a nie wyrównywania szans”. Rozwój ma bowiem wiele twarzy – „są wśród uczniów wybitni: humaniści, baletnice, plastycy, przewodnicy turystyczni, hotelarze, uczniowie o zdolnościach lingwistycznych. Są także uczniowie z różnego rodzaju zaburzeniami, takimi jak: FAS, dyskalkulia, zakłócenia orientacji w schemacie relacji przestrzennych, zakłócenia wyobraźni przestrzennej, trudności w rozpoznawaniu i używaniu symboli, problemy z kopiowaniem liczb i obliczeń, problemy z zastosowaniem matematyki w zadaniach praktycznych, sztywność myślenia – niemożność wybrania właściwej strategii w rozwiązywaniu problemu i w zamianie strategii na inną, abstrakcyjność myślenia czy spektrum autyzmu”. 

Wydaje mi się, że takie osoby nie poradzą sobie na studiach i pewnie nie zdadzą matury - po co je stresować?

Wśród uczniów, którzy nie posiadają predyspozycji do nauki matematyki na poziomie maturalnym – w ocenie autorki petycji – „obligatoryjność matury z matematyki powoduje stres i obciążenie psychiczne, które często wpływają negatywnie na zdrowie psychiczne młodzieży. W efekcie wiele osób pomimo wysokiego poziomu, nie osiąga wymarzonego wyniku na maturze, co ogranicza ich możliwość dalszego rozwoju edukacyjnego oraz zawodowego – baletnica, plastyk, pilot turystyki, uczeń ze spektrum autyzm z niezdaną maturą z matematyki, uczennica klasy maturalnej, która już nawet nie podejmuje prób w rozumowaniu, mimo korepetycji, gdyż ma dość” – wymienia autorka. 

A nie mówiłem?

Pamiętajmy - nie każdy musi mieć maturę, nie każdy musi iść na studia, a wręcz - nie każdy nadaje się na studia. Stop z nagonką na ludzi, że bez studiów "jest się nikim"! Stop z propagandą, że "trzeba mieć wyższe wykształcenie"!

Precz ze "specjalistami", którzy w telewizorze powtarzają takie brednie.
I precz z celebrytami z telewizora!

Zwraca ona również uwagę na fakt, iż młodzi ludzie, w wieku 18 lat, mogą głosować w wyborach, kupić legalnie wyroby tytoniowe, alkohol, uprawiać hazard, ale nie mogą – na swoim egzaminie dojrzałości – dokonać wyboru przedmiotu obowiązkowego, który ich interesuje.

No właśnie!

Ja też jestem za tym, że 18 lat to za niski próg, by głosować w wyborach, moim zdaniem:

- głosowanie w wyborach od 21 roku życia

a ze względu na zdrowie:

- logowanie do internetu max 7h tygodniowo do 21 roku życia
- gry online - logowanie max 3h tygodniowo
- telefony do 21 roku życia tylko za zgodą rodziców, bez dostępu do internetu, aparat fotograficzny bez nagrywania filmów i dyktafonu, połączenia tylko z wybranymi osobami (rodzina)
- social media od 21 roku życia - bez możliwości komentowania
- smartfony i komentowanie na social media - od 25 roku życia (obostrzenie właściciela licencji)
social media na prawdziwe dane osobowe na stronie głównej z możliwością posługiwania się aliasem w komentarzach
- pografia w internecie dostępna tylko dla osób od 21 roku życia i tylko od 2 do 4 w nocy - na terenie całego  kraju
- alkohol i tytoń od 21 roku życia - ale po co?

i dalej:



W podsumowaniu petycji, autorka prosi zatem o pozostawienie obowiązkowej matematyki wyłącznie dla chętnych pasjonatów i poszanowanie różnorodności umysłów dzieci, jednocześnie powołując się na:



Czy ja dobrze zrozumiałem , bo teraz to zwątpiłem...

autorka prosi zatem o pozostawienie obowiązkowej matematyki wyłącznie dla chętnych pasjonatów


jeszcze raz...

pozostawienie obowiązkowej matematyki wyłącznie dla chętnych




"obowiązek" wyłącznie dla "chętnych", tak?







Nie, nie mylę się - to jest bełkot. Co prawda nie wiem, czy to bełkot tej pani, czy bełkot redaktora, który nakreślił te słowa, te sformułowania...

To najlepszy dowód na to, że Matematyka musi być obowiązkowa na maturze.

Chcemy, żeby osoby z wyższym wykształceniem były prawdziwymi elitami narodu - mądrymi, posługujący się logiką, potrafiącymi się wysławiać - nie tylko logicznie, ale także pięknie. 
Po to jest matura, po to są egzaminy, po to są te różne sita, by na studia szli ludzie odpowiedni tj. mający potencjał, by sobie tam poradzić i najlepiej z sukcesem ukończyć, by potem swoimi kompetencjami budować Polskę.

Ludzie, którzy bełkocą brednie, nielogiczne bezsensowne "obowiązkowej matematyki wyłącznie dla chętnych" nie powinni mieć dostępu na studia wyższe, nie powinni pracować w edukacji, w prasie, w mediach.... 


i dalej:


W opinii merytorycznej na temat petycji w sprawie zniesienia obowiązkowej matury z matematyki, sporządzonej w dniu 9 czerwca 2025 r., sejmowe Biuro Ekspertyz i Oceny Skutków Regulacji zarekomendowało Komisji do Spraw Petycji nieuwzględnienie żądania będącego przedmiotem petycji.

W opinii BEOS – realizacja żądania petycji (czyli zniesienie obowiązkowej matury z matematyki) przyczyniłaby się do obniżania motywacji do doskonalenia sposobu kształcenia matematycznego (począwszy od edukacji wczesnoszkolnej, poprzez wszystkie etapy edukacji szkolnej), jak również potęgowałaby „ucieczkę od matematyki”. Takie rozwiązanie – zdaniem specjalistów z sejmowego Biura Ekspertyz – „kultywowałoby stereotypowy wizerunek matematyki oraz często fałszywy podział uczniów na „humanistów” i „umysły ścisłe” zamykający dużej części uczniów drogę do obiecujących ścieżek kariery. Utrudniałoby to pracę nad poprawą jakości kształcenia.” BEOS dostrzega, że jakość kształcenia matematycznego stanowi niewątpliwe wyzwanie i wymaga systematycznych działań, ale – w jego opinii – nie interwencji legislacyjnej, a sformułowane w petycji żądanie wzbudza zasadnicze wątpliwości, ponieważ przyniosłoby wspomniane powyżej niepożądane skutki.

Dokładnie.


I poniżej tych uwag, redaktor zamieszcza obfitą wypowiedź na temat dzieci z dyskalkulią - ten tekst stanowi ok. 40% (!) całego artykułu.


brpd.gov.pl:
Dyskalkulia jest trwałym brakiem zdolności do nabywania umiejętności matematycznych wynikających z rozwoju mózgu. Nie należy jej zatem utożsamiać z brakiem wiedzy czy kompetencji wynikających z niewłaściwej motywacji, ale z niezdolnością do zdobywania sprawności matematycznych. Dlatego też wspomaganie kształcenia i wkładana praca jest pomocna w procesie edukacji, ale nigdy nie doprowadzi do wyeliminowania problemu, bo z zaburzeń neurorozwojowych się nie wyrasta. Dzieci z dyskalkulią i ich rodzice wykonują tytaniczną pracę w celu podnoszenia kompetencji z matematyki.


Proszę państwa, dyskalkulik, jeżeli to jest naprawdę poważna dyskalkulia – on i tak się nie nauczy rozwiązywać zadań, bo nie ma do tego odpowiednio pracującego mózgu, najzwyczajniej.


Wygląda na to, że te osoby albo nie są w stanie zdać matury - a co powiedzieć o studiach, nawet humanistycznych? Czy tam sobie poradzą? Ja nie wiem, bo ja się na tym nie znam, ale wg mnie - nie każdy musi mieć maturę, nie każdy musi iść na studia. Czy takie osoby, które męczą się z matematyką - powinny decydować się na szkołę średnią i po co? Ile takich osób jest w szkole średniej?

Matura nie jest obowiązkowa - egzamin maturalny jest dla chętnych. Jak ktoś nie umie matematyki - nie musi podchodzić do matury. 

Jestem przekonany, że jeżeli ktoś okaże się kompetentny w jakiejś dziedzinie - to brak wyższego wykształcenia, czy brak matury nie będą przeszkodą, by ktoś chciał go zatrudnić na jakimś stanowisku.



Petycja w sprawie zniesienia obowiązkowej matury z matematyki:

"Na dzień 17 marca 2026 r. – podpisało się pod nią już 23 811 osób."
 
 
 
Poniższe dane liczbowe pozyskałem od AI.
 
W Polsce jest ok. 1,43 mln uczniów w technikach i liceach, jeżeli to ci uczniowie głosowali (i tylko oni) żeby sobie "ułatwić", to znaczy, że tę petycję podpisało ok. 1,67% uczniów tych szkół.

Abstrachując od tego, że UCZNIOWIE nie znają się na dydaktyce i nauczaniu i nie są kompetentni, by zajmować stanowisko w tej sprawie...
UCZEŃ to nie NAUCZYCIEL, ignorant, to nie specjalista, a młodociany, to nie DOROSŁY.
 
jeżeli głosowali tylko nauczyciele szkół średnich - a jest ich ok. 200 tysięcy, to udział byłby na poziomie 12%, a
 
jeżeli liczyć dorosłych z min. średnim wykształceniem - tj. grupa ok. 17 mln osób - czyli wtedy w petycji głosowało 0,14% tych dorosłych.

 
Tak czy inaczej: o maturze z matematyki nie powinni decydować uczniowie, o tym powinni decydować specjaliści, jeżeli chcecie decydować o tym na zasadach demokracji (decyduje większość), to wygrywa opcja pozostawienia matematyki jako obowiązkowej, bo 

głosujący za usunięciem matematyki na dzisiaj są w rażącej mniejszości - odpowiednio:    1,67    12    i   0,14   procent.



 
Koniec dyskusji.







A tę stronę poprawiam sobie w notesie na czerwono...








.infor.pl/prawo/nowosci-prawne/7540013,koniec-obowiazkowej-matury-z-matematyki-ktora-jest-narzedziem-segregacji-i-eliminacji-a-nie-wyrownywania-szans.html




wtorek, 17 marca 2026

A jednak II RP - Konstytucja 1935 r.

 



UCHWAŁA

SENATU RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ

z dnia 16 kwietnia 1998 r.

o ciągłości prawnej między II a III Rzecząpospolitą Polską.



1. Senat uznaje państwo utworzone w wyniku II wojny światowej na ziemiach polskich i funkcjonujące w latach 1944-1989 za niedemokratyczne państwo o totalitarnym systemie władzy, będące elementem światowego systemu komunistycznego, pozbawione suwerenności i nie realizujące zasady zwierzchnictwa Narodu.

2. Senat uznaje ciągłość prawną II i III Rzeczypospolitej Polskiej, wyrażającą się w ich suwerennym i niepodległym bycie. Tym samym stwierdza, że narzucona w dniu 22 lipca 1952 r. konstytucja niesuwerennego państwa nie podważyła legalnie mocy prawnej Ustawy Konstytucyjnej Rzeczypospolitej Polskiej z dnia 23 kwietnia 1935 r. oraz opartego na niej porządku prawnego.

3. Senat wyraża wdzięczność organom państwa polskiego na uchodźstwie, które działając na podstawie Konstytucji Kwietniowej z 1935 r. umożliwiły zachowanie ciągłości prawnej między II i III Rzecząpospolitą Polską, a także tym wszystkim, którzy swą walką w kraju i na obczyźnie przyczynili się do przywrócenia niepodległości i suwerenności Rzeczypospolitej Polskiej.

4. Senat stwierdza, że akty normatywne stanowione przez niesuwerennego prawodawcę w latach 1944-1989 pozbawione są mocy prawnej, jeśli godziły w suwerenny byt państwa polskiego lub są sprzeczne z zasadami prawa uznawanymi przez narody cywilizowane, znajdującymi swój wyraz w Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka. Dotyczy to w szczególności aktów normatywnych naruszających podstawowe prawa i wolności obywatelskie. Zaliczyć do nich należy akty pozbawiające obywatelstwa polskiego, czyniące z prawa karnego narzędzie prześladowania ludzi walczących o niepodległość lub różniących się przekonaniami światopoglądowymi, a także akty, na których podstawie dokonano niesprawiedliwego pozbawienia własności. Nieważność wspomnianych aktów normatywnych rangi ustawowej wymaga stwierdzenia ustawowego, a innych aktów normatywnych - decyzji właściwych organów władzy państwowej. Zapewnić równocześnie należy przywrócenie praw niesłusznie odebranych oraz ochronę praw nabytych, na podstawie uznanych za nieważne aktów normatywnych, chyba że nabycie było niegodziwe.


-----------


Za blogiem Szeremietiewa:

Niemcy podjęły liczne starania nakłaniające Rumunów do internowania polskich władz, co miało uniemożliwić im funkcjonowanie i skutkować likwidacją państwa polskiego. Wtedy pozbawiony swobody działania prezydent Ignacy Mościcki przekazał swój urząd zgodnie z konstytucją wyznaczonemu przez siebie następcy. Ciągłość prawna państwa polskiego została zachowana. Mimo okupowania terytorium państwo polskie istniało! Niemcy i Sowieci dążący do jego likwidacji nie osiągnęli swego celu.
 
Podkreślmy - dzięki konstytucji 1935 roku można było odtworzyć władze Rzeczypospolitej na Uchodźstwie. 

Władze RP działały nieprzerwanie do 1990 roku, gdy ostatni prezydent Ryszard Kaczorowski przekazał insygnia władzy państwowej Lechowi Wałęsie, pierwszemu wybranemu w wolnych wyborach prezydentowi Polski. Przy tym nie zauważono, że moc prawna konstytucji z 1935 roku obowiązuje skoro nie została ona w żadnym trybie unieważniona!
 
Polska ma obecnie DWIE konstytucje, przy czym druga, z 1997 roku, chyba jest nielegalna? 




przedruk
wolnislowianie.wordpress.com
autor dość wiernie odtwarza treści z artykułu na który się powołuje, można temu tekstowi zaufać


27 lutego, 2020


Natknąłem się dziś na publikację dziennika „Rzeczpospolita” z X 2019 r., w której autor, Hubert Koziej, pisze o tym jak potraktowano w III RP konstytucję kwietniową z 1935 r., czyli ostatnią konstytucję obowiązującą w niepodległej II RP. Na początku Koziej wychwala tę konstytucję jako bardzo dobrą, bo dającą podstawy dla władzy mocnej. Tak mocnej, że prezydent RP odpowiadał tylko przed „Bogiem i historią” i mógł w zasadzie dowolnie rozwiązać parlament. O tym autor jakoś nie wspomniał, ale zostawmy to bo nie na tym się chcę tu skupić.

Nie jestem prawnikiem z wykształcenia, ale miałem na studiach przedmiot pt. podstawy prawodawstwa, więc jakieś podstawowe pojęcie o prawie mam. Według tego co mnie nauczono dany akt prawny (ustawa, rozporządzenie jak i konstytucja) obowiązuje nieprzerwanie aż do czasu uchwalenia i wejścia w życie przepisów znoszących dotychczas istniejące. Przykładowo gdy w 2013 r. weszła w życie nowa ustawa o odpadach znalazł się w niej zapis, że traci moc dotychczas obowiązująca ustawa o odpadach z 2001 r. (niektóre zapisy poprzedniej ustawy wg nowej ustawy straciły moc później, ale chodzi o samą zasadę). Jest to tzw. derogacja , czyli nowe prawo odwołuje stare prawo. To samo dotyczy konstytucji, a więc także a może w szczególności tej z 23.04.1935 r. Tak jak w 2013 r. nie można było sobie od tak uznać, że np. od 01.01.2014 r. ustawa o odpadach z 2001 r. przestaje obowiązywać, bo nam się tak podoba tak samo nie można tego zrobić w przypadku konstytucji.

A jak zrobiono w III RP? Otóż właśnie uznano sobie od tak, że konstytucja z 23.04.1935 r. nie obowiązuje i ją mówiąc kolokwialnie olano. Obecnie stosowana w Polsce konstytucja z 1997 r. (nazywana nieraz konstytucją Kwaśniewskiego) odwołuje się do małej konstytucji z 1992 r., a ta z kolei odwołuje się do stalinowskiej konstytucji z 22.07.1952 r. Stalinowska konstytucja natomiast odwołuje się do konstytucji marcowej z 1921 r. Konstytucja z 1997 r. na końcu ma zapis, że traci moc prawną mała konstytucja z 1992 r., a o konstytucji z 23.04.1935 r. nigdzie ani słowa.

Żeby było jeszcze „ciekawiej” to mała konstytucja z 1992 r. na podstawie której uchwalono obecnie stosowaną w Polsce konstytucję z 1997 r. powołuje się na nielegalną konstytucję państwa totalitarnego. W 1947 r. przeprowadzono w stalinowskiej Polsce wybory, które zostały całkowicie sfałszowane przez Sowietów (wg zasady Stalina, że nieważne kto i jak głosuje, ale kto liczy głosy). Komuniści rządzili zatem Polską przez ponad 40 lat wbrew woli narodu polskiego i nigdy nie mieli do tego żadnych praw i wszystkie prawa jakie w Polsce ustanowili są nieważne, włącznie z ich konstytucją z 1952 r. Zatem konstytucja Kwaśniewskiego uchwalona została na podstawie nielegalnej stalinowskiej konstytucji!

Należy tu wspomnieć o jeszcze jednej rzeczy odnośnie podstaw prawodawstwa. Konstytucja jest najwyższym aktem prawnym i jej obowiązywanie może zostać zniesione tylko aktem prawnym o tej samej randze, czyli kolejną konstytucją. Zgodnie z zasadą derogacji powinno być w nowej konstytucji odwołanie do starej konstytucji i na końcu powinien być zapis o utracie mocy prawnej przez starą konstytucję. Gdzie zatem znajduje się taki zapis w przypadku konstytucji z kwietnia 1935 r.? Otóż odpowiedź brzmi: NIGDZIE! Ani w nielegalnej konstytucji z 1952 r. ani w małej z 1992 r. ani w tej z 1997 r. takiego zapisu znoszącego obowiązywanie konstytucji z 1935 r. nie ma. A zatem zgodnie z zasadami prawa konstytucja z 1935 r. do dziś obowiązuje. Jedynie nie jest stosowana, bo takie jest widzimisię obecnie rządzących tworem zwanym III RP. I w artykule jest to wszystko opisane i ta część artykułu jest zatytułowana „demokratyczne niedbalstwo”.

Owa nieszczęsna III RP opierając swoją konstytucję na tej stalinowskiej z 1952 r. nie jest spadkobiercą niepodległej II RP, ale totalitarnej i nielegalnej PRL. A skoro tak to nie ma ciągłości prawnej między II RP, a III RP. Zatem III RP nie jest prawnym spadkobiercą II RP. Co to oznacza? Oznacza to, że wszystkie gadki PiS o reparacjach wojennych od Niemiec są funta kłaków niewarte. Niemcy nie zapłacą nam nawet jednego grosza, bo obecnie rządzące Polską władze nie są prawnymi spadkobiercami II RP, ale PRL. A jak wiadomo Niemcy zniszczyły II RP, a nie PRL. I tyle. Niech nikt nie liczy na jakiekolwiek reparacje.

Co zatem należy zrobić? Trzeba przywrócić ciągłość prawną między II RP i III RP i tym samym zalegalizować polskie władze. Obecne władze bowiem są tak naprawdę przedłużeniem władz okupacyjnych Polski z lat 1944-1989. Zmieniono nazwę państwa, godło i wprowadzono tzw. demokrację, ale nic tak naprawdę się nie zmieniło. III RP była i jest na arenie międzynarodowej jedynie popychadłem i marionetką innych państw i naszymi władzami tak naprawdę gardzą. I nie dotyczy to tylko USA, ale nawet takich „mocarstw” jak Ukraina czy Litwa. Dlaczego tak jest? Ano właśnie dlatego – świat wie, że nasza władza jest nielegalna i nie reprezentuje tak naprawdę narodu polskiego. A że rządzący III RP to sprzedajne kanalie to jest tak jak jest. I lepiej nie będzie, a raczej tylko gorzej dopóki się nie obudzimy i nie zrozumiemy tego.

Jak przywrócić tę ciągłość prawną i zalegalizować władze? Trzeba zacząć od wyboru prezydenta. Musi on złożyć przysięgę na konstytucję kwietniową z 1935 r. Następnie powinien on rozwiązać parlament i należy przeprowadzić wybory i wybrać Sejm i Senat wg zasad z konstytucji z 23.04.1935 r., a wszyscy posłowie i senatorowie powinni złożyć przysięgę zgodną z zapisem w konstytucji z 23.04.1935 r. Dopiero tak wybrane władze będą prawnymi spadkobiercami II RP. Potem należy uchwalić nową konstytucję wg zasad z konstytucji z 1935 r. i znieść obowiązywanie konstytucji z 1935 r. przez odpowiedni zapis w nowej konstytucji. A konstytucja Kwaśniewskiego z 1997 r. powinna trafić tam gdzie jej miejsce, czyli do kosza na śmieci.

Dziś tak naprawdę jakby się ktoś uparł to mógłby powiedzieć, że wszystkie władze i akty prawne jak i organy władzy od 1944 r. do dziś są nielegalne, bo nie wybrano ich na podstawie konstytucji z 1935 r. I niech teraz któryś sędzia udowodni, że tak nie jest. Zatem de facto można odmówić wykonywania wszelkich poleceń i nie stosować się do żadnego prawa obecnie w Polsce stosowanego i powołać się na dekret z dnia 30.11.1939 r. o nieważności aktów prawnych władz okupacyjnych. Obecne władze III RP są faktycznie władzami okupacyjnymi, a konstytucja z 1935 r. na podstawie której wydano ten dekret nadal obowiązuje to i sam dekret obowiązuje. Nie polecam jednak tego robić gdyż aparat represji jest po stronie tych władz okupacyjnych. Można próbować w sądach. Ciekawe jak odniosą się do takiej argumentacji.

Pozostaje jeszcze kwestia jak to określa autor „czasu samozwańców”. W 1972 r. Juliusz Nowina Sokolnicki rozesłał na emigracji w Londynie kopię dokumentu wg którego został powołany przez swojego poprzednika, prezydenta Augusta Zalewskiego na jego następcę (zgodnie z art. 24 konstytucji z 1935 r. wg którego prezydent mianuje swojego następcę w razie zagrożenia opróżnieniem urzędu przed zawarciem pokoju, a pokoju z Niemcami nie został podpisany do dziś, jedynie akt kapitulacji a to nie jest to samo). Tym samym uważał się za legalnego prezydenta II RP. W 2009 r. Sokolnicki zmarł i kilka dni przed śmiercią przekazał, przez dokument sporządzony u notariusza, stanowisko prezydenta II RP Janowi Zbigniewowi Potockiemu. Teraz on twierdzi, że jest legalnym prezydentem II RP. Czy tak jest nie jestem przekonany. Podobno bowiem Sokolnicki zrzekł się stanowiska prezydenta II RP, a jeśli tak to nie miał prawa przekazać go Potockiemu, bo już go nie pełnił. Były poseł Robert Majka przez kilka miesięcy działał razem z Potockim, a potem zrezygnował, gdyż uznał, że Potocki nie udowodnił, że jest prawowitym prezydentem II RP. Nie wiem czy Potocki jest legalnym czy nielegalnym prezydentem II RP, ale wiem na pewno, że obecne władze są okupacyjne i nielegalne – choćby dlatego, że Wałęsa i pozostali prezydenci III RP nie składali przysięgi na konstytucję z 23.04.1935 r.

Należy jeszcze wspomnieć o jednej rzeczy – konstytucja kwietniowa z 1935 r. została uchwalona ze złamaniem zasad ustanowionych w jej poprzedniczce, tj. konstytucji marcowej z 1921 r. Nową konstytucję należało przegłosować w sejmie większością 2/3 głosów, a sanacja tyle wtedy nie miała i uchwalono ją zwykłą większością. Mimo to prezydent Ignacy Mościcki ją podpisał i stała się obowiązującym aktem prawnym, którego nigdy nie zniesiono aż do dziś.


Wspomiany na początku artykuł z „Rzeczpospolitej” można przeczytać tutaj:
 https://www.rp.pl/Historia/310249930-Jak-III-RP-zdeptala-konstytucje-kwietniowa.html


Damian Prędota pisze:
27 lutego, 2020 o 9:13 pm

Na swoim przykładzie mogę w całą stanowczością potwierdzić, że prokuratura oraz policja POTWIERDZAJĄ dalsze obowiązywanie Konstytucji Kwietniowej 1935 roku. Młodzieżową Radę Miasta Wrocławia czeka proces sądowy, ponieważ pozbawili moją osobę mandatu radnego za mówienie o dalszym obowiązywaniu tejże konstytucji. Rzecz jasna nie przedstawili kompletnie żadnych dowodów udowodniających stan odwrotny, czyli jej nieobowiązywanie. Po prostu uznano mnie z góry za winnego i już. Zapomnieli jednak, że będą musieli to na poważnie udowodnić, jeśli zdecyduję się ich pozwać do sądu. Bo jeżeli tego nie udowodnią to sąd po prostu wyrzuci do śmieci wniosek Komisji Statutowej, pisany de facto na kolanie (co przyznała nie wprost sama przewodnicząca tej Rady).

Odnośnie Jana Zbigniewa Potockiego Europejski Sąd Arbitrażowy POTWIERDZIŁ oficjalnie, że jest on Prezydentem II RP: brak dokumentu pod linkiem



Prawnicze ABC mówi, że jeśli uchwala się nową ustawę, to należy zamieścić w niej klauzule derogacyjne, czyli przepisy wskazujące, które akty prawne przestają obowiązywać w części lub w całości po wprowadzeniu nowej legislacji. 

To, że żaden akt prawny w III RP formalnie nie anulował konstytucji kwietniowej, tworzy niebezpieczny prawny wytrych, który może zostać wykorzystany przez jakąś siłę podważającą legalność polskich władz.







Tak więc ustawa Senatu - do kosza.
Jak zresztą wszystkie "akty prawne"...?

To są właśnie te niuanse, na podstawie których działa Werwolf - IV Rzesza istnieje, tylko nie ma organów pozwalających na jej funkcjonowanie i tak samo jest z II RP - istnieje, ale nie ma powołanych organów...

Czas biegnie, Werwolf powoli niszczy nowe wschodzące pokolenia i sabotuje kraj, by pozostawał w dryfie, tak byśmy nie mogli odzyskać kontroli. To jest gra na czas. Może dlatego orzeł w herbie Polski jest narysowany niezgodnie z zasadami heraldyki. Może stąd właśnie ten rebus na polskich banknotach - od jajka i pisklęcia po grób - coś nieistniejącego.... symulakra państwa. 









Jeżeli konstytucja z 1997 r.  jest nielegalna, to całe prawodawstwo w Polsce jest nielegalne, wydaje się, że prawo w Polsce obowiązuje na zasadzie zgody, tj. jak ktoś się zgadza, to go obowiązuje, a jak nie - to nie.

I tak to funkcjonuje.

Jeżeli obowiązuje konstytucja z 1935 roku, de jure istnieje państwo polskie z granicami z roku 1939, a de facto - z granicami PRL.





---

wydział Okopowej - styczeń 2025 r.




Ale nikt go nie oskarżył o uzurpowanie władzy Prezydenta?



Onet:

Uważa się za legalnego prezydenta Polski. Część "kadencji" spędzi w więzieniu

Słynny samozwańczy prezydent Jan Zbigniew Potocki wystawiał własne dekrety, mianował urzędników, a także opowiadał m.in. o fortecy pełnej dzieci, "które urodziły się z głową kota". Na razie musiał jednak zakończyć działalność, gdyż został skazany za łapownictwo, powoływanie się na wpływy i posiadanie broni bez zezwolenia. Wyrok odsiaduje w więzieniu w Barczewie (woj. warmińsko-mazurskie) – informuje "Rzeczpospolita".

Dziennikarze Onet Wiadomości
9 stycznia 2025, 07:08

Jan Zbigniew Potocki uważa się za legalnego prezydenta Polski, a podstawą do tego ma być konstytucja kwietniowa z 1935 r. Zgodnie z jej zapisami, w czasie wojny, z uwagi na brak możliwości przeprowadzenia wyborów, prezydent wskazuje swojego następcę. Na tej podstawie w czasie II wojny światowej i po niej funkcjonowali kolejni polscy prezydenci na uchodźstwie (ostatnim był Ryszard Kaczorowski). W 1972 r., po śmierci Augusta Zaleskiego, w emigracyjnym środowisku powstał rozłam. Większość emigracji uznała, że na prezydenta został wskazany Stanisław Ostrowski. Za głowę państwa uznał się jednak także Juliusz Nowina-Sokolnicki, który przed śmiercią na następcę wyznaczył właśnie Potockiego.

Jan Zbigniew Potocki w ostatnich latach zasłynął — jak pisze "Rzeczpospolita" — fantasmagorycznymi teoriami z domieszką antysemityzmu. Twierdził m.in., że "pod Krakowem jest instytut, forteca nie do zdobycia, gdzie są dzieci, które urodziły się z głową kota". Mianował też swoich urzędników, wydawał dekrety, dowody osobiste i akty urodzenia.

Teraz Potocki został skazany. Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych opublikował treść wyroku, z którego wynika, że sprawa ma związek z tzw. kaliską piramidą finansową, w ramach której dwóch mężczyzn oszukało około 600 osób na kwotę 47 mln zł. Samozwańczy prezydent powoływał się na wpływy w zamian za korzyść majątkową. Potocki obiecał twórcom piramidy, że dzięki niemu unikną więzienia, za co wziął 480 tys. zł.



W całym artykule użyto tylko jednego wyrażenia: "samozwańczy prezydent" , a reszta to redaktorskie śmieszki. Po prostu unikają precyzowania co i jak.


Podobnie calisia.pl:

- Jan Zbigniew Potocki urodził się w Kaliszu i z tego miasta wyszedł w świat. Jeszcze w latach 70-tych zdążył zaliczyć wyrok za aferę przyprawową. W latach 90-tych zajmował się szeroko pojętym biznesem. W 2009 roku pojawił się u boku człowieka o nazwisku Juliusz Nowina-Sokolnicki, który właśnie umierał w Anglii. Uważał się on za prezydenta Polski na uchodźctwie. Potocki dziwnym trafem pojawił się w Anglii z notariuszem i uzyskał akt nominacji. W ten sposób został prezydentem RP. Jeszcze wcześniej prawdopodobnie zakupił funkcję tzw. Wielkiego Mistrza św. Stanisława. Ten order był przyznawany przez Juliusz Nowinę-Sokolnickiego za pewną opłatą - mówi nasz rozmówca. - Przez pewien czas Jan Potocki był niewidoczny. Próbował przekazać insygnia władzy prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu, ale został zlekceważony przez kancelarię.

Co tu jest literalnie napisane?

 

rzeczpospolita.pl
ABW ostrzega przed samozwańczym prezydentem i innymi ruchami antypaństwowymi

W Polsce wzrasta „popularność oraz skłonność do radykalizacji” grup kwestionujących obowiązujący porządek prawny – twierdzi oficjalne czasopismo ABW. Jako przykład podaje wielokrotnie opisywaną w „Rzeczpospolitej” działalność rzekomego prezydenta Jana Zbigniewa Potockiego.
Publikacja: 12.09.2025 04:32

Niestety nie dowiemy się, bo to artykuł płatny.




pamiętamy co znaczy cudzysłów:

Niebezpieczni antypaństwowcy
12 września 2025 | Kraj | Wiktor Ferfecki

źródło: Rzeczpospolita
Jan Zbigniew Potocki uważa, że jest prezydentem na mocy konstytucji kwietniowej z 1935 r.

W Polsce wzrasta „popularność oraz skłonność do radykalizacji” grup kwestionujących obowiązujący porządek prawny.

„Pamiętaj, Polaku – iluzja nie trwa wiecznie. Jeszcze zatęsknisz za czasami II RP, bo III RP, której zaufałeś, sprzeda Cię w niewolę za długi, tak jak w 1795 roku!” – taki tekst znalazł się w internetowym zaproszeniu na 3 października do Pszczyny, gdzie mają spotkać się „suwereni”, by rozmawiać o „historii, teraźniejszości i przyszłości naszej Ojczyzny”.

To wydarzenie środowiska zwolenników Jana Zbigniewa Potockiego, które może stanowić coraz większe zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Tak wynika z oficjalnego periodyku Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Prezydent w myśl konstytucji z 1935 r.

Czasopismo nosi tytuł „Przegląd Bezpieczeństwa Wewnętrznego”, a w najnowszym numerze ukazało się opracowanie: „Ruchy antypaństwowe w Polsce i ich wpływ na sektor publiczny oraz bankowy”. Jednym z nich, zdaniem ABW, jest środowisko Jana Zbigniewa Potockiego, samozwańczego prezydenta – choć on sam nie uważa się za samozwańca. Twierdzi, że jest głową państwa w myśl konstytucji z 1935 r., na...

archiwum.rp.pl/artykul/1540431-Niebezpieczni-antypanstwowcy.html


"środowisko", nie sam Potocki? 


Coś jest na rzeczy.

fb z 2025 r i na końcu listy:

ABW OSTRZEGA PRZED RUCHAMI ANTYPAŃSTWOWYMI
Bardzo ważny artykuł ukazał się w Rzeczpospolitej. Wśród osób, które się w nim wypowiadają jest fundator naszej organizacji.
Chodzi o ruchy antypaństwowe, które zaczęły działać na terenie Polski❗
Celem tych organizacji jest zniszczenie Państwa Polskiego.
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego wymienia między innymi:
🔴 Ruch "Zawodowy Polak"
🔴 Ruch ”Najwyższy Trybunał Narodowy"
🔴 Ruch " Doroty Garland"
🔴 Ruch "Jana Zbigniewa Potockiego"
Do związków z wyżej wymienionych organizacjami przyznają się tysiące Polaków.
Z naszych informacji wynika, że wiele z tych i im podobnych tworów jest sterowane pośrednio lub bezpośrednio przez prowokatorów powiązanych z białoruskim KGB i rosyjskim FSB.
Nasz Ośrodek rozpracowuje tego typu antypolskie twory, współpracując w tym zakresie z polskimi organami ścigania i przekazując informacje polskim służbom specjalnym.
Dzięki naszym działaniom kilkudziesięciu przedstawicieli tych antypolskich ruchów stanęło przed sądem. Część z nich trafiła do więzień.

Podejrzewam, że ta gorączka naokopowej ma związek z tzw. "kryzysem konstytucyjnym" po 2023 roku - politycy zaczęli w końcu dociekać i wyszło im, że żyjemy w symulakrze....?



tysol.pl

Prof. Jan Majchrowski o rządach Tuska: To wszystko służy likwidacji państwa polskiego

06.03.2026 16:52

„To wszystko służy likwidacji państwa polskiego. Nie jakimś ograniczeniom. Nie. To już nie ten etap. Likwidacji państwa polskiego we wszystkich możliwych wymiarach” - powiedział prof. Jan Majchrowski, prawnik i publicysta podczas spotkania Klubu Gazety Polskiej we Wrocławiu.

„To wszystko służy likwidacji państwa polskiego. Nie jakimś ograniczeniom. Nie. To już nie ten etap. Likwidacji państwa polskiego we wszystkich możliwych wymiarach. Mówię to z całą odpowiedzialnością. Jestem o tym całkowicie przekonany i krzyczałem o tym dużo wcześniej. Żałuję, że tak mało słuchało”

Likwidacja instytucjonalna

Jako pierwszą wymienił kwestię likwidacji instytucjonalnej. Wskazywał, że pójście drogą nowych traktatów europejskich jest likwidacją suwerenności państwa, ponieważ najwyższa władza zostaje przesunięta na zewnątrz państwa.

„Wtedy nie ma suwerenności, a państwa nie ma, jeżeli nie jest suwerenne. Suwerenność jest immanentną cechą państwa. Jeżeli oddajemy suwerenność, czyli władzę ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą na zewnątrz, wtedy stajemy się częścią nowego organizmu, nie całością. Jesteśmy częścią czegoś. To może być oczywiście land, to może być federacja, a może być państwo scentralizowane”

- zauważył.

„Polska zadłuża się każdego dnia ponad miliard złotych. To jest upadek gospodarczy. To nie przypadek, że te elektrownie atomowe [zostały] zatrzymane, to nie przypadek – przyjęcie tych szaleńczych reguł pseudoekologicznych, które mają 'uratować płonącą planetę', a tak naprawdę zniszczyć każdą gospodarkę, każde gospodarstwo domowe w gruncie rzeczy. My tego przecież nie wytrzymamy, to jest jasne. I gdzie byśmy nie spojrzeli, to jest działanie, które trudno traktować jako idiotyczne. To nie może być idiotyzm, to musi być działanie celowe. I oni się spieszą, bo jeszcze wiele rzeczy trzeba załatwić”

- mówił prof. Majchrowski.

Przejmowanie przy pomocy zadłużenia

„'Może nie wszystko tym Polakom zwinąć, może jeszcze zostanie trochę zaskórniaków w kieszeni. Wiem! To trzeba jeszcze zrobić pożyczkę. To wtedy, jak tamci dochodzą do władzy, to i tak będą musieli płacić'. Ten dług na nas i na dzieci nasze. I nieważne, jak się władza zmieni, bo ci, którzy będą wierzycielami, wyciągną do każdego łapę i powiedzą: 'Ale płać'. 'A nie potraficie płacić, to znaczy, że nie potraficie się rządzić, ale nie bójcie się, my wam pomożemy. Przejmiemy wasze długi, i odpowiedzialność za długi, i w ogóle odpowiedzialność za was'”

- snuł ponury scenariusz państwa polskiego pod rządami obecnej ekipy.

W jego ocenie jest to sposób na przejęcie państwa i uczynienie z niego kolonii.

Zabić ducha narodu

W ocenie prof. Jana Majchrowskiego najgorszą jest kwestia społeczno-kulturalna czyli ducha narodu.

„Otóż żeby taki naród nigdy nie powstał, nigdy nie upomniał się o swoje i nie powiedział: 'Nie będziemy płacić waszych długów, sami je sobie płaćcie, bo sami je w oszukańczy sposób zaciągaliście. Nie będziemy płacić pożyczek i sum bajońskich', to taki naród musi mieć przetrącony skutecznie kręgosłup. Przede wszystkim ma go nie być, ma być nieliczny. 'Po co wam dzieci? Na to nieszczęście macie je na sumieniu mieć? Po co?', 'A jak już mają to nieszczęście się urodzić, to niech sobie poszukają lepszej ojczyzny', 'Po co mają taki polski garb nosić, przecież polskość to historia, polskość to nienormalność! Trzeba się z niej wyzwolić'”

- opisał obecnie prowadzoną politykę.


Odebrać ludziom godność i własność

„Mały naród to mały problem, ale ten mały naród musi być jeszcze mały duchem. On musi gnać za pieniądzem. Człowiek jest tyle wart, ile ma, jaką bryką jedzie, ale to można zredukować. Takiego się potraktuje, jak to w obozach koncentracyjnych dawniej było, rzuciło się chleb, a potem się patrzyło jak panowie profesorowie będą się tłukli między sobą, bo głodni, bo głód odbiera wolność człowieka. Zabrać co mają, spowodować, że nagle jakiś podatek katastralny będzie przekleństwem i nagle człowiek, który całe życie pracował, żeby sobie ten domek wybudować, skończy na tej mizernej emeryturze i myśli sobie: wyżyję z niej, dom mam, dożyję moich dni, i tak mi wiele nie potrzeba, to nawet się okaże, że on musi płacić tyle, że nie jest w stanie tego zrobić. A jeszcze fotowoltaika na dachu, a pompa ciepła w piwnicy, a wiatrak przed domem, a jakieś inne pomysły będą, bo przecież nie możesz napalić w piecu, bo planeta spłonie, no to kredyt w bankach. A banki dają kredyt na hipotekę”

- zauważył prawnik.



fronda.pl

16.03.2026, 21:28
Prezydent do sędziów: Potrzebujemy nowej Konstytucji


„Ufam, że werdykt naszego zbiorowego suwerena pozwoli wkrótce uchwalić nową konstytucję – oraz że znajdą się w niej mechanizmy uniemożliwiające takie bezkarne anarchizowanie państwa, jakie obserwujemy w ostatnich latach”
– napisał prezydent Karol Nawrocki do sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego.


Prezydent Karol Nawrocki skierował list do sędziów uczestniczących w Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów Naczelnego Sądu Administracyjnego. Głowa państwa odniosła się do „bezprecedensowego kryzysu wymiaru sprawiedliwości i sądownictwa, zwłaszcza sądów powszechnych w Polsce”. Karol Nawrocki zwrócił uwagę, że część środowiska sędziowskiego „nie akceptuje przepisów konstytucji, obowiązujących ustaw regulujących ustrój sądów i trybunałów oraz procedur powołania sędziego i mianowania asesora sądowego”. To natomiast, jak podkreślił, prowadzi do „pozbawionego jakichkolwiek podstaw prawnych kwestionowania statusu ustrojowego i inwestytury sędziów powołanych od 2018 roku” i podejmowania „sprzecznych z prawem czynności – w tym uchylania orzeczeń lub uznawania ich za nieistniejące”.

Prezydent zauważył, że w ten sposób obywatele są pozbawiani prawa do bezstronnego i niezawisłego sądu oraz narażeni na przewlekłość postępowań, co powoduje osłabienie zaufania Polaków do wymiaru sprawiedliwości i państwa.

- „Doszło do tego, że obywatel nie wie, czy może liczyć na realną pomoc państwa w dochodzeniu swoich wierzytelności lub rozwiązaniu problemów z bankami i ubezpieczycielami. Nie wie, czy może skutecznie przysposobić dziecko albo uzyskać alimenty. Pokrzywdzeni nie są w stanie przewidzieć, czy sprawcy przestępstw poniosą konsekwencje swoich czynów – czy też może wydane po długoletnim procesie sprawiedliwe i prawidłowe wyroki skazujące na karę pozbawienia wolności zostaną uchylone bez podstawy prawnej, a winni nawet najcięższych zbrodni wyjdą na wolność”

- wskazał Karol Nawrocki.

Kwestionowanie statusu sędziów przez polityków obozu władzy oraz część sympatyzujących z nimi sędziów prezydent uznał za sytuację niedopuszczalną.

- „Jest to w istocie zamach na niezawisłość wszystkich sędziów (…). Niestety, dotyczące tej materii wyroki Trybunału Konstytucyjnego są wciąż ignorowane. Nie nastąpiła zapowiadana przez szefa rządu sanacja porządku konstytucyjnego – i nic jej nie zapowiada. Eskalacja antykonstytucyjnych działań podejmowanych przez niektóre sądy uderza w fundamenty państwa i dobro Polaków”

- napisał.

- „Ten skandaliczny stan chaosu i anarchii pogłębiają politycy aktualnej koalicji rządzącej. W ramach planu politycznego – nazwanego przywracaniem praworządności – stworzyli fikcję prawną właściwie nieistnienia Krajowej Rady Sądownictwa. Fikcja ta stanowi przesłankę systemowego kwestionowania statusu określonej, legalnie powołanej grupy sędziów oraz ich orzeczeń. Ma też usprawiedliwiać działania służące niestety upolitycznieniu wymiaru sprawiedliwości. Nie wyrażam na to zgody”

- dodał.

Karol Nawrocki nawiązał również do przypadającej w przyszłym roku 30. rocznicy uchwalenia polskiej konstytucji wskazując, że „ostatnie trzy dekady ujawniły istotne słabości” tego dokumentu.

- „Ufam, że werdykt naszego zbiorowego suwerena pozwoli wkrótce uchwalić nową konstytucję – oraz że znajdą się w niej mechanizmy uniemożliwiające takie bezkarne anarchizowanie państwa, jakie obserwujemy w ostatnich latach”

- stwierdził.




Jeżeli założyć, że obecna konstytucja, to taka pseudokontytucja, to hasają, kpią sobie, bo mogą... bo wiedzą...
Czyli jak kodownicy wołali "Konstytucja!" to może chodziło im o wskazanie, że konstytucja z 1997 to wydmuszka i że prawo w Polsce nie istnieje??? A oni będą mącić tak długo, aż... niestarczy nam czasu? Wtedy IV Rzesza wyciągnie papiery.... 



napis w kolorach flagi cesarstwa niemieckiego

















1006

DEKRET PREZYDENTA RZECZYPOSPOLITEJ
z dnia 30 listopada 1939 r.

o nieważności aktów prawnych władz okupacyjnych.



Na podstawie art. 79 ust. (2) ustawy konstytucyjnej stanowię, co następuje:



Art. 1.
Wszelkie akty prawne i zarządzenia władz, okupujących terytorium Państwa Polskiego, jeżeli wykraczają poza granice tymczasowej administracji okupowanym terytorium, są, zgodnie z postanowieniami IV-ej Konwencji Haskiej z 1907 roku o prawach i zwyczajach wojny lądowej, nieważne i niebyłe.


Art. 2.
(1) Wszelkie akty prawne i zarządzenia władz, okupujących terytorium Państwa Polskiego, dotyczące przenoszenia, obciążania, ścieśnienia lub ograniczenia pod jakąkolwiek inną nazwą prawa własności: Skarbu Państwa, związków komunalnych, przedsiębiorstw państwowych i komunalnych, instytucyj publicznych oraz osób fizycznych i prawnych na rzecz obcych państw, obcych obywateli lub obcych osób prawnych oraz osiedlanie w nieruchomościach obywateli obcych państw pod jakimkolwiek tytułem prawnym, są nieważne i niebyłe.

(2) Nieważne i niebyłe są również akty prawne i zarządzenia władz, okupujących terytorium Państwa Polskiego, wymienione w ust. (1), gdy wynikają one ze stosowania eksterminacyjnej polityki narodowościowej.


Art. 3.
(1) Nieważne i niebyłe są wszelkie akty prawne władz, okupujących terytorium Państwa Polskiego, dotyczące wprowadzenia sekwestru, zarządu przymusowego, lub wprowadzenia pod inną nazwą zmiany w sposobie zarządzania i użytkowania mieniem osób fizycznych i prawnych prawa polskiego, jak również wszelkie akty prawne tychże władz, dotyczące zmiany w składzie władz spółek i personelu zarządzającego interesami osób fizycznych i prawnych.
(2) Jeżeli akty te zdziałane zostały na nieprzymuszony wniosek obywateli polskich i w ich interesie, to nadanie takim aktom mocy prawnej nastąpi w trybie uznania ich przez władze polskie.


Art. 4.
Nieważne i niebyłe są wszelkie akty prawne i zarządzenia dokonane przez władze, okupujące terytorium Państwa Polskiego, w stosunku do uprawnień i mienia obywateli polskich i polskich osób prawnych, znajdującego się poza granicami obszaru Polski.


Art. 5.
Nieważne i niebyłe są wszelkie tytuły prawne, nabyte przez jakąkolwiek osobę fizyczną lub prawną do jakiegokolwiek mienia lub jakichkolwiek praw na zasadzie zarządzeń i aktów prawnych władz okupacyjnych, uznanych przez dekret niniejszy za nieważne. Również nieważne i niebyłe są wszelkie tytuły prawne, nabyte przez jakąkolwiek osobę fizyczną lub prawną do jakiegokolwiek mienia lub jakichkolwiek praw w drodze umów lub też wykorzystania przepisów przymusowych, o ile dotyczą przedmiotów i praw, wskazanych w artykułach poprzednich.


Art. 6.
Akty zwykłego, ustanowionego przez władze okupacyjne, zarządu cudzym mieniem w czasie wojny w granicach koniecznej potrzeby i normalnej eksploatacji, prowadzonej na zasadach uczciwości i dobrej wiary, wymagać będą uznania przez władze polskie po zbadaniu sposobu wykonywania zarządu cudzym mieniem.


Art. 7.
Nieważne i niebyłe są wszelkie akty prawne, zdziałane przez obywateli polskich pod przymusem bezpośrednim lub pośrednim władz okupacyjnych. Akty te mogą być zgłaszane do rejestracji władzom polskim z umotywowanym zastrzeżeniem osób poszkodowanych. Każda osoba poszkodowana ma prawo wnieść do sądu skargę o uznanie tych aktów za nieważne.


Art. 8.
Obywatel polski, który dobrowolnie będzie pomagał władzom okupacyjnym do wykonywania aktów, wskazanych w artykule 1—5, podlegnie karze do 10 lat więzienia oraz grzywnie lub konfiskacie całego mienia.


Art. 9.
Przepisy niniejszego dekretu stosują się do już wydanych aktów prawnych i zarządzeń władz okupacyjnych, jak również do wszelkich, sprzecznych z postanowieniami niniejszego dekretu, aktów prawnych i zarządzeń tychże władz, które zostaną wydane po wejściu w życie niniejszego dekretu.


Art. 10.
Dekret niniejszy obowiązuje z dniem ogłoszenia.


Art. 11.
Wykonanie dekretu powierza się Prezesowi Rady Ministrów i właściwym Ministrom.

Prezydent Rzeczypospolitej:
Władysław Raczkiewicz

Prezes Rady Ministrów: Sikorski



wersja pdf:






















isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WMP19980120200/O/M19980200.pdf
isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/LDU19391021006/O/LDU19391021006.pdf
historia.rp.pl/historia/art9159541-jak-iii-rp-zdeptala-konstytucje-kwietniowa
wolnislowianie.wordpress.com/2020/02/27/iii-rp-jest-nielegalna-i-przyznaje-to-choc-nie-wprost-nawet-mainstreamowa-gazeta/

Prawym Okiem: Konstytucja z 1935 r.
Prawym Okiem: Cesarstwo Niemieckie istnieje - dokumenty

youtube.com/shorts/QneEHJOjhlM

onet.pl/informacje/onetwiadomosci/uwaza-sie-za-legalnego-prezydenta-polski-czesc-kadencji-spedzi-w-wiezieniu/wpvd06l,79cfc278
calisia.pl/uwaza-sie-za-prezydenta-rp-sprzedaje-falszywe-dokumenty-i-certyfikaty-urodzenia-jeden-z-najwiekszych-oszustow-w-polsce-pochodzi-z-kalisza,70340
rp.pl/sluzby/art42988471-abw-ostrzega-przed-samozwanczym-prezydentem-i-innymi-ruchami-antypanstwowymi
tysol.pl/a154991-prof-jan-majchrowski-o-rzadach-tuska-to-wszystko-sluzy-likwidacji-panstwa-polskiego
fronda.pl/a/Prezydent-do-sedziow-Potrzebujemy-nowej-Konstytucji,253045.html?utm_id=97758_v0_s00_e0_tv2