Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

niedziela, 3 października 2021

Pelazgowie

 

Pierwszy raz to przeczytałem wczoraj..

Kilka lat intuicyjnie dochodziłem do wniosków, jak doszło do zakłamania historii, a tutaj to jest po prostu napisane wprost.



Dziejach , grecki historyk Herodot z Halikarnasu się wiele odniesień do Pelasgians. W księdze 1 Pelazgowie są wymienieni w kontekście Krezusa, który stara się dowiedzieć, kim byli najsilniejsi Grecy, aby się z nimi zaprzyjaźnić. [40] Następnie Herodot ambiwalentnie zaklasyfikował język pelazgijski jako „ barbarzyński ” i omówił różne obszary zamieszkiwane (lub wcześniej zamieszkiwane) przez pelazgów/mówców pelazgów wraz z ich różnymi sąsiadami/współmieszkańcami: [41] [42]

Nie jestem w stanie stwierdzić z całą pewnością, jakim językiem mówili Pelazgowie, ale moglibyśmy rozważyć mowę Pelazgów, którzy nadal żyją w osadach nad Tyrrenią w mieście Kreston, dawniej sąsiadujących z Dorami, którzy w tamtym czasie mieszkali w krainie zwanej obecnie Tessaliotis; także Pelasgianie, którzy kiedyś mieszkali z Ateńczykami, a następnie osiedlili Plakia i Skylake w Hellesponcie; i wraz z tymi, którzy żyli ze wszystkimi innymi społecznościami i byli kiedyś Pelasgianami, ale zmienili swoje imiona. Jeśli można sądzić po tych dowodach, Pelasgianie mówili językiem barbarzyńskim. Tak więc, jeśli we wszystkich tych miejscach mówiono językiem pelasgijskim, ludność Attyki będąc pierwotnie pelazgijską, musiała nauczyć się nowego języka, kiedy zostali Hellenami. W rzeczywistości mieszkańcy Krestonia i Plakia nie mówią już tym samym językiem,

Co więcej, Herodot omówił stosunki między Pelazgami a Hellenami [43] [44], które według Peryklesa Georgesa odzwierciedlały „rywencję wewnątrz samej Grecji między [...] Dorian Spartą i Jońskimi Atenami”. [45] W szczególności Herodot stwierdził, że Hellenowie oddzielili się od Pelazgów, przy czym pierwsza grupa przewyższała liczbowo drugą grupę: [46]

Co do Hellenów, wydaje mi się oczywiste, że odkąd powstały, zawsze używali tego samego języka. Na początku byli słabi, gdy zostali oddzieleni od Pelasgian, ale z małej grupy rozwinęli się w tłum, zwłaszcza gdy przyłączyło się do nich wiele ludów, w tym wielu innych barbarzyńców. Co więcej, nie sądzę, aby Pelasgian, który pozostał barbarzyńcami, kiedykolwiek rósł znacząco w liczbie lub sile.

W księdze 2 Herodot nawiązał do Pelazgów jako mieszkańców Samotraki , wyspy położonej na północ od Troi, zanim przybył do Attyki. [47] Co więcej, Herodot napisał, że Pelazgowie po prostu nazywali swoich bogów theoi przed nazwaniem ich na tej podstawie, że bogowie ustanowili wszystkie sprawy w swoim porządku ( thetes ); autor stwierdził również, że bogami Pelazgów byli Cabeiri . [48] Później Herodot stwierdził, że całe terytorium Grecji (tj. Hellas ) było początkowo nazywane „Pelasgia”. [49]

W księdze 5 Herodot wymienił Pelazgów jako mieszkańców wysp Lemnos i Imbros . [50]

W księdze 6 Pelazgowie z Lemnos byli pierwotnie Hellespontyńskimi Pelazgami, którzy mieszkali w Atenach, ale których Ateńczycy przesiedlili na Lemnos, a następnie uznali za konieczne odbić wyspę. [51] To wypędzenie (nie-ateńskich) Pelazgów z Aten może odzwierciedlać, według historyka Roberta Bucka, „mętne wspomnienie o ekspedycji uchodźców, blisko zbliżonej w mowie i zwyczaju do Ateńczyków, do kolonii jońskich”. [52] Również Herodot napisał, że Pelazgowie na wyspie Lemnos naprzeciwko Troi kiedyś porwali greckie kobiety z Aten dla żon, ale ateńskie żony stworzyły kryzys, ucząc swoje dzieci „języka attyckiego” zamiast pelasgijskiego. [53]


Wątek podobny do Porwania Sabinek i Pieśni o buncie wójta Krakowa Alberta !!  


W księdze 7 Herodot wspomniał o „ pelasgijskim mieście Antandrus ” [54] i napisał o jońskich mieszkańcach „ziemi zwanej obecnie Achają” (tj. północno-zachodnim Peloponezem) „zwanych, według greckiego przekazu, Aegialean Pelasgi lub Pelasgi wybrzeża morskiego”; później nazywano ich Ionianami . [55] Co więcej, Herodot wspomniał, że wyspiarze z Morza Egejskiego „byli rasą Pelasgian, która w późniejszych czasach przybrała nazwę Ionians” i że Eolowie , według Hellenów, byli znani w starożytności jako „Pelasgians”. [56]

W księdze 8 Herodot wspomniał, że Pelazgowie z Aten byli wcześniej nazywani Cranai . [57]



"sami" sobie nadali nowe miano

jak już mieli mózgi przeryte metodami opisanymi na blogu...











Historii wojny peloponeskiej grecki historyk Tukidydes pisał o Pelazgonach, stwierdzając, że: [58]

Przed czasem Hellena , syna Deucaliona [...] kraj nosił nazwy różnych plemion, w szczególności Pelasgijczyków. Dopiero gdy Hellen i jego synowie stali się silni w Fthiotis i zostali zaproszeni jako sojusznicy do innych miast, jeden po drugim stopniowo uzyskali od połączenia imię Hellenów ; chociaż upłynęło dużo czasu, zanim to imię mogło przylgnąć do wszystkich.

Autor uważa, że ​​Ateńczycy żyli w rozproszonych niezależnych osadach w Attyce ; ale w jakiś czas po Tezeuszu zmienili miejsce zamieszkania na Ateny , które były już zaludnione. Działka pod Akropolem została nazwana „Pelasgian” i została uznana za przeklętą, ale Ateńczycy i tak osiedlili się tam. [59]

W związku z kampanią przeciwko Amfipolis Tukidydes wspomina, że ​​kilka osad na cyplu Aktē było domem dla: [60]

[...] mieszane rasy barbarzyńców mówiące dwoma językami. Jest też mały pierwiastek chalcydyjski ; ale większa liczba to Tyrreno-Pelazgowie, niegdyś osiedleni na Lemnos i Atenach, oraz Bisaltowie, Krestończycy i Eoniowie; wszystkie miasta są małe.


W jego opis Grecji , Pauzaniasz wspomina Arkadyjczycy którzy stwierdzają, że pelazgos (wraz z jego naśladowców) był pierwszym mieszkańcem ich ziemi. [66] Po zostaniu królem, Pelasgus wynalazł chaty , kożuchy i dietę składającą się z żołędzi , zarządzając ziemią nazwaną jego imieniem „Pelasgia”. [67] Kiedy Arcas został królem, Pelasgia została przemianowana na " Arkadia ", a jej mieszkańcy (Pelasgians) zostali przemianowani na "Arkadianie". [68] Pauzaniasz wspomina również Pelazgów jako odpowiedzialnych za stworzenie drewnianego wizerunku Orfeuszaw sanktuarium Demeter w Therae [69], a także wypędzenie Minyjczyków i Lacedemończyków z Lemnos.


o, jaka metoda na podmienianie nazw!


to jest po prostu ewidentne


Strabon dedykuje część swojej geografii Pelazgonom, odnosząc się zarówno do własnych opinii, jak i opinii wcześniejszych pisarzy. O swoich opiniach mówi: [29]

Co się tyczy Pelasgich, prawie wszyscy zgadzają się przede wszystkim, że jakieś starożytne plemię o tej nazwie rozprzestrzeniło się po całej Grecji, a zwłaszcza wśród Eolów z Tesalii.

Definiuje Pelasgian Argos jako „pomiędzy ujściami rzeki Peneus i Termopilami aż do górzystego kraju Pindus ” i stwierdza, że ​​wziął swoją nazwę od panowania Pelasgian. Zalicza także plemiona Epiru jako Pelazgów (w oparciu o opinie „wielu”). Lesbos nazywa się Pelasgian. Caere zostało zasiedlone przez Pelasgians z Tesalii, którzy nazwali je dawną nazwą „Agylla”. Pelasgianie osiedlili się również wokół ujścia Tybru we Włoszech w Pyrgi i kilku innych osadach pod wodzą króla Maleosa.

 






zwracam uwagę:

"jakieś starożytne plemię" (ogólniki)

" w oparciu o opinię „wielu”" (ogólniki)



Grecy nazywali swoich sąsiadów Sąsiadami (pelazgas), a nie po ich imieniu - dajmy na to - Skolibami (to tylko przykład!) - tak samo ktoś jak o Polakach z krańca kraju - Ukraińcami!!

A w polskojęzycznym internecie od lat o rodakach pisze się "ten Polak" - jak o kimś obcym. 

Ale zasada jest ta sama.

Także - pani redaktor mówi o przeszłości - "w czasach Słowiańskich" tak jakby czasów słowiańskich nie było teraz.







https://en.wikipedia.org/wiki/Pelasgians


foto:   https://zeus10.wordpress.com/2009/01/21/the-pelasgians-our-neighbor/

 

Kopiści...

 

                        No nie!!


















Marcantonio Raimondi. The Judgement of Paris. Engraving, c. 1510. The Metropolitan Museum of Art.  




Sebald Beham. The Fountain of Youth (detail). Woodcut, 1536. Dorotheum.  




Jan Theodor de Bry. The Fountain of Youth (detail). Engraving, 1580-1600. Washington, National Gallery of Art.  






Édouard Manet. Le Déjeuner sur l'Herbe (detail). Oil on canvas, 1863. Musée d'Orsay.  





fb




Guédelon

 

W Lesie Guédelon we Francji budowany jest od podstaw zamek jak z XIII wieku.

Ostatnia relacja z fb...



przedruk

tłumaczenie automatyczne


W kaplicy zamkowej malarze przystąpili do zdobienia sklepienia.




Murarze wcześniej przygotowali powierzchnie wapienne ścian i sklepień (powierzchnia między żebrami). Następnie pomalowali wapnem wszystkie ściany, strzelnice okienne i sześć żeber.

Dekoracja kaplicy odbędzie się w dwóch etapach.

Tej jesieni żebra sklepienia zostaną pomalowane na żółtą i czerwoną ochrę. Jeśli chodzi o sklepienia (ściany między żebrami), zostaną one ozdobione niebieskimi gwiazdami i pięciopłatkowymi kwiatami w kolorze żółtej ochry, wzorowanymi na modelu znalezionym na tylnej ścianie w krypcie bazyliki Vézelay.




W sezonie 2022 malarze będą kontynuować tworzenie fryzu roślinnego.





Zarysują kontury okien w żółtej ochrze, wzorowane na modelu znalezionym w kościele Moutiers-en-Puisaye (4 km od Guédelon).

Dokonano wyboru, aby przedstawić dwie sceny z życia św. Franciszka, przyjaciela przyrody i zwierząt. Na ścianach po obu stronach ołtarza zostaną namalowane dwie sceny: św. Franciszek przemawiający do ptaków i jego spotkanie z wilkiem z Gubbio...




Wszystkie farby będą wykonane w kolorach wykonanych przez malarzy z tutejszych minerałów ziemnych: żółta ochra z kamieniołomu, hematyt z kamieniołomu gliny, ziemia pylista...

Malarze w warsztacie mogą wyprodukować około piętnastu kolorów z surowców zgromadzonych na placu budowy.








Gwiazdy inspirowane są gwiazdami w krypcie bazyliki Vézelay.

Wszystkie pigmenty do malowania są wykonane z materiałów w warsztatach Guédelon!




















www.guedelon.fr





źródło:

fb

instagram




Freski z Pręgowa

 


przedruk


2 listopada 2009

Marek Adamkowicz 


Kilka miesięcy temu konserwatorzy pracujący w kościele Bożego Ciała w Pręgowie odkryli dobrze zachowany fresk z wyobrażeniem Ostatniej Wieczerzy.




To, co ukazało się ich oczom na północnej ścianie świątyni, przeszło najśmielsze oczekiwania.

- Znaleźliśmy malowidło przedstawiające Sąd Ostateczny - mówi konserwator Grzegorz Sobczyk.

Obraz ma około 10 metrów długości i 4 m wysokości, podczas gdy praca Memlinga to tryptyk, którego część środkowa mierzy ok. 2,20 x 1,60 m, zaś skrzydła mają ok. 2,20 x 0,70 m.



Mamy tu do czynienia z dziełem późnogotyckim o widocznych wpływach sztuki bizantyjskiej - ocenia kierująca pracami renowacyjnymi Jolanta Papis-Gagis. - Udało nam się odsłonić tylko część kompozycji - z Chrystusem, świętym Janem i wyobrażeniem piekła. Fragment przedstawiający niebo został, niestety, zniszczony przy okazji przebudowy świątyni. Brakuje między innymi postaci Matki Boskiej, która znajdowała się w miejscu, w którym teraz jest okno.

Odnaleziony fresk jest nieco zagadkowy. Do tej pory nie udało się rozszyfrować niektórych elementów ikonograficznych.

- W przedstawieniach Sądu Ostatecznego postać Chrystusa jest zazwyczaj umieszczona na tęczy - mówi pani Jolanta. - Tak jest i w tym przypadku, ale tęczę uzupełniono o coś, co można kojarzyć z rybimi łuskami czy winogronami. Dokładna identyfikacja będzie wymagała szczegółowych badań.
Nie mniej frapujące są umieszczone poniżej tęczy wyobrażenia słońca i księżyca. Ciała niebieskie ukazano tu w formie fantazyjnych twarzy.



Konserwatorzy podkreślają, że freski układają się w rozbudowany projekt artystyczny, w skład którego - oprócz wspomnianych malunków - wchodzą również dekoracje roślinne, zacheusze z wizerunkami apostołów oraz veraicon, czyli wyobrażenie twarzy Chrystusa z chusty św. Weroniki.
- W tym przypadku mamy do czynienia z wyraźnym nawiązaniem do całunu z Manopello, który był wzorem dla licznych veraiconów - mówi pani konserwator. - Swego czasu był on bardziej znany niż całun turyński.

Jolanta Papis-Gagis przypuszcza, że freski znajdujące się w kościele w Pręgowie powstały na początku XV w. Ich wielkość i jakość wskazują na zamożnego zleceniodawcę. Potwierdzać to może historia miejscowości, która od 1396 r. znajdowała się w rękach gdańskich brygidek. Nie można zatem wykluczyć, że w owym czasie Pręgowo odgrywało równie ważną rolę, jak klasztory żeńskie w Żarnowcu i Żukowie. Czy tak było naprawdę? - odpowiedzi na to pytanie szukać muszą mediewiści.

Proboszcz parafii Bożego Ciała, ks. Zygmunt Słomski, zapewnia, że będzie wspomagał wszelkie badania służące wyjaśnieniu tajemnic kościoła.

- Zaplanowane na ten rok prace powoli dobiegają końca, ale wrócimy do nich tak szybko, jak tylko będzie to możliwe - informuje kapłan. - Będziemy chcieli sprawdzić, czy freski są również ukryte na południowej ścianie świątyni, zamierzamy także przeprowadzić badania archeologiczne.








więcej tutaj:

https://dspace.uni.lodz.pl/bitstream/handle/11089/23127/%5B209%5D-224_Zbirohowska-Ko%C5%9Bcia_Niedawno%20odkryte.pdf?sequence=1&isAllowed=y





http://praust.prv.pl/2016/09/20/pregowo-gorne-i-dolne-w-dolinie-raduni-prangenau-im-radaunetal/

https://dziennikbaltycki.pl/pregowo-sad-ostateczny-wiekszy-niz-dzielo-hansa-memlinga/ar/181162

foto - internet





sobota, 2 października 2021

Irlandzkie DNA


przedruk

tłumaczenie automatyczne


2015 r.

Irlandzkie DNA pochodzi z Bliskiego Wschodu i Europy Wschodniej

Analiza genomu wykazała masową migrację rolników z epoki kamienia z osadników żyznego półksiężyca i epoki brązu ze wschodniej Europy, która była podstawą populacji celtyckiej



Przodkowie rolników z epoki kamienia rozpoczęli swoją podróż na ziemiach biblijnych, gdzie rozpoczęło się rolnictwo, i przybyli do Irlandii być może przez południową część Morza Śródziemnego. Przywieźli ze sobą bydło, zboża, ceramikę oraz skłonność do czarnych włosów i brązowych oczu.

W ślad za tymi osadnikami przybyli ludzie, początkowo ze stepów pontyjskich w południowej Rosji, którzy wiedzieli, jak wydobywać miedź i pracować ze złotem, i którzy nosili wariant genetyczny choroby krwi zwanej hemochromatozą, dziedziczną chorobę genetyczną tak powszechną w Irlandii, że czasami nazywa się to chorobą celtycką.

Ci ludzie przynieśli ze sobą również odziedziczoną odmianę, która pozwala na trawienie mleka w okresie dojrzałości – znaczna część świata staje się nietolerancyjna na laktozę z cukru mlecznego po niemowlęctwie – i może nawet przynieśli język, który stał się tym, co jest teraz irlandzkim. Niektórzy z nich też mieli niebieskie oczy.

„Nastąpiła wielka fala zmian genomu, która przeszła przez Europę znad Morza Czarnego do Europy epoki brązu i teraz wiemy, że dotarła do brzegów najbardziej wysuniętej na zachód wyspy” – powiedział Dan Bradley, profesor genetyki populacyjnej w Trinity College w Dublinie.

„I ten stopień zmiany genetycznej stwarza możliwość innych powiązanych zmian, być może nawet wprowadzenia języka ojczystego do zachodnich języków celtyckich”.

Zespół dubliński i koledzy z Queens University Belfast donoszą w Proceedings of the National Academy of Sciences, że dwie wielkie zmiany w europejskiej prehistorii – pojawienie się rolnictwa i postęp metalurgii – nie były tylko zmianami kulturowymi: pojawiły się z nową krwią. Wcześniejsza populacja łowców-zbieraczy była sukcesywnie przytłaczana przez nowych przybyszów. A w Irlandii ci nowi osadnicy zaczęli określać naród.

„Te odkrycia”, mówią autorzy, „sugerują ustalenie głównych atrybutów irlandzkiego genomu 4000 lat temu”.



Rekonstrukcja neolitycznej czaszki Ballynahatty wykonana przez Elizabeth Black



Działając w oparciu o zasadę, że każde ludzkie DNA opowiada historię nie tylko indywidualnej tożsamości, ale dziesięciu tysięcy lat przodków, naukowcy zaczęli składać w całość całą historię Homo sapiens . Historia jest niekompletna i poddawana ciągłym rewizji, ale zarys osadnictwa Europy i Azji opowiedziany przez DNA potwierdza i naświetla dowody archeologiczne.

Współcześni ludzie przybyli na Wyspy Brytyjskie stosunkowo późno po zakończeniu epoki lodowcowej. 

Dowody wczesnego osadnictwa w Irlandii są pobieżne i pośrednie: w 2013 r. naukowcy przyjrzeli się DNA irlandzkiego ślimaka leśnego i zidentyfikowali go jako blisko spokrewniony z gatunkami występującymi we francuskich Pirenejach. Jak dotąd najlepszym wyjaśnieniem jest to, że te ślimaki mogły przybyć 8000 lat temu jako pozostałości z suchego prowiantu, że tak powiem, ze znacznie wcześniejszej społeczności europejskich handlarzy lub migrantów. Nikt nie może powiedzieć, kim mogli być ci ludzie, ani dlaczego przybyli z zamiłowaniem do ślimaków.

Ale najnowsze badanie rzuca więcej światła na narodziny narodu. Wszyscy trzej martwi mężczyźni z Rathlin Island mieli najczęstszy obecnie typ irlandzkiego chromosomu Y, odziedziczony tylko po męskich przodkach.

„Oczywiste jest, że ten projekt zademonstrował, jak potężne narzędzie może dostarczyć starożytna analiza DNA w odpowiedzi na pytania, które od dawna wprawiały naukowców w zakłopotanie dotyczące pochodzenia Irlandczyków” – powiedziała Eileen Murphy, która wykłada osteoarcheologię w Queen's w Belfaście.

A Lara Cassidy, badaczka genetyki z Trinity College w Dublinie i inny współautor, powiedziała: „Powinowactwo genetyczne jest najsilniejsze między genomami epoki brązu a współczesnymi irlandzkimi, szkockimi i walijskimi, co sugeruje ustalenie głównych cech wyspiarskiego genomu celtyckiego 4000 lat temu. ”



https://www.theguardian.com/science/2015/dec/28/origins-of-the-irish-down-to-mass-migration-ancient-dna-confirms?fbclid=IwAR2DRxn-alEa1j2YgQ_qJpe2TZczz2Kg_FcK4VXEEfZFWiO-rlZmAMGb61I






9 km starożytnych malowideł

 

przedruk

tłumaczenie automatyczne



W języku Karijuna, którym posługują się rdzenni mieszkańcy, którzy od wieków zamieszkiwali południową Kolumbię, Chiribiquete to „wzgórze, na którym rysujesz”.

I to nie byle jaki rysunek.




Ten park narodowy Kolumbii, ogłoszony kulturowym i biologicznym dziedzictwem ludzkości przez UNESCO w 2018 roku, został określony jako „Kaplica Sykstyńska” archeologii w Ameryce Łacińskiej.

Ale jeszcze kilka lat temu nic nie było wiadomo o tym miejscu. Dopóki kolumbijski archeolog i antropolog Carlos Castaño nie został zmuszony do zboczenia z trasy na wycieczkę do kolumbijskiej Amazonii i znalazł ten cud: zbiór malowideł ściennych z ponad 75 000 malowideł jaskiniowych, w których głównym bohaterem jest jaguar, w środku siedliska o bogactwie biologicznym prawie nienaruszone.

A niektóre z nich to data, według danych różnych badaczy, około 20 000 lat temu.

[…]

Niewątpliwie najbardziej zaskakujące jest to, że ta tradycja kulturowa, w przeciwieństwie do wielu innych miejsc na świecie, jest podtrzymywana przez wieki.

To, co mówię, jest bezprecedensowe. Jak wytłumaczyć, że wciąż rysuje się te same style i kompozycje, zachowując z czasem tożsamość w projekcie?



I w tym, znaleźliśmy bardzo transcendentny aspekt sztuki naskalnej Chiribiquete, który zbliża nas do zrozumienia fascynującej koncepcji, bardzo przekrojowej w amerykańskiej neotropiku, to znaczy od Meksyku do Argentyny, która jest związana z reprezentacją Jaguar.

Wskazujesz, że znaleziono około 75 000 rysunków, co stanowi n między 5 % a 8 % wszystkich rysunków tam wszystkich t ... E więc oznacza, że ​​istnieje większy skarb.

Oczywiście w tym sensie musisz zrozumieć kilka rzeczy.

Pierwsze, że jest to bardzo rozległe pasmo górskie, ma długość 300 kilometrów i maksymalną szerokość 50 kilometrów w części południowej. W części północnej jest znacznie węższy. Całą naszą pracę skupiliśmy tylko na części północnej, a część na części środkowej. Wszystko inne nie zostało jeszcze zbadane.

Badam ten park od 30 lat i znalezienie wielu z tych murali, które znajdują się w bardzo niedostępnych miejscach, wymagało ogromnego wysiłku. Nie ma innego sposobu dotarcia do niego niż helikopterem, a nawet z powietrza bardzo trudno jest łatwo znaleźć te miejsca.

Odnalezienie tych 70-kilkudziesięciu murali zajęło nam trzy dekady, ale bez wątpienia w Chiribiquete jest niezliczona ilość innych miejsc, a z tego, co udało nam się zaobserwować, tradycja pochodzi nawet z samej sawanny Chiribiquete i jest szeroko reprezentowana. w innych obszarach górskich, ze szczególnymi i subtelnie zróżnicowanymi niuansami.

Powiedzmy, że w miarę oddalania się od epicentrum, jakim jest Chiribiquete, praca malarska staje się coraz bardziej geometryczna i abstrakcyjna.



Archeolodzy są bardzo ostrożni, aby nie dawać zbyt deterministycznych wiadomości, ponieważ wszystko w nauce zmienia się w czasie i zaczynają znajdować się znacznie starsze daty.

Ale oczywiste jest, że dzisiaj, wraz z dowodami sztuki naskalnej Chiribiquete, istnieją tam bardzo stare przejawy, być może najstarsze na kontynencie, które prawdopodobnie prowadzą nas do końca plejstocenu.



Innymi słowy moment, który kojarzy się właśnie z wejściem człowieka na kontynent amerykański.

Chiribiquete ma osobliwość i polega na tym, że ma jedną z najstarszych dat związanych ze sztuką naskalną w Ameryce, przynajmniej jak dotąd.

Jest to już bardzo istotny aspekt, który prowadzi nas do tych pierwszych chwil ludzkiej obecności na kontynencie, kiedy staje się oczywiste, że mamy do czynienia z bardzo wczesnymi osadnikami, którzy z pewnością wkraczają do Ameryki z południa i wspinają się w górę dorzecza Amazonki do Chiribiquete.

Kiedy zaczynaliśmy 30 lat temu, twierdząc, że to szaleństwo. To była herezja. Dziś już czuję się trochę spokojniejszy z danymi, które zaczęły być odnajdywane, z dowodami, które zaczynają być ujawniane przez inne badania i innych badaczy.

I nie jest już uważana za odosobnioną, wyjątkową i szaloną rzecz.

Oczywiście wywołało to ogromną niepewność i duży sceptycyzm ze strony większości ortodoksyjnych archeologów na kontynencie. Wszystkie te rzeczy, ze względu na to, jaka jest nauka i ponieważ są nowe, są bardzo zaskakujące.

I doskonale wiedziałem, że wszystkie hipotezy, które zacząłem wysuwać z moich badań iz mojej książki, są bardziej sui generis i wywołały reakcję w wielu kontekstach.






2 grudnia 2020 r.


W amazońskim lesie deszczowym odkryto jedną z największych kolekcji prehistorycznej sztuki naskalnej na świecie. Okrzyknięta Kaplicą Sykstyńską Starożytnych, archeolodzy znaleźli dziesiątki tysięcy obrazów zwierząt i ludzi na klifach rozciągających się na prawie 13 kilometrów w kolumbijskiej Amazonii.



Paśmie górskie Chiribiquete.


Starożytność niektórych z tych dzieł sięga 12500 lat wstecz, o czym świadczy przedstawienie zwierząt z epoki lodowcowej już wymarłych (takich jak mastodonty i olbrzymie leniwce).

Zwierzęta te były widziane i malowane przez niektórych z pierwszych ludzi, którzy dotarli do Amazonii. Jego obrazy dają spojrzenie na starożytną zaginioną cywilizację. Taka jest wielkość obrazów, których przestudiowanie zajmie pokolenia.

Odkrycia dokonano w zeszłym roku, ale do tej pory było utrzymywane w tajemnicy, ponieważ zostało nakręcone na potrzeby głównego serialu Channel 4, którego premiera odbędzie się w grudniu: Jungle Mystery: Lost Kingdoms of the Amazon.



Stanowisko znajduje się w Serranía de la Lindosa, gdzie wraz z Parkiem Narodowym Chiribiquete znaleziono sztukę naskalną.

Mówimy o kilkudziesięciu tysiącach obrazów. Zarejestrowanie ich wszystkich zajmie pokolenia.

Każdy twój skręt to nowa ściana malowideł, powiedział José Iriarte, profesor archeologii na Uniwersytecie w Exeter i przywódca brytyjsko-kolumbijskiego zespołu, który znalazł tę ścianę.

Zaczęliśmy widzieć zwierzęta, które już wymarły. Obrazy są tak naturalne i tak dobrze wykonane, że nie mamy wątpliwości, że na przykład patrzysz na konia. Koń epoki lodowcowej miał dziką i mało stylizowaną twarz.

Jest tak szczegółowy, że możemy nawet zobaczyć końskie włosie. To jest fascynujące. Obrazy obejmują między innymi ryby, żółwie, jaszczurki i ptaki, a także ludzi tańczących i trzymających się za ręce.




https://www.bbc.com/mundo/noticias-53947778


https://knowledge-time.com/9-miles-wall-with-12-500-year-old-paintings-is-discovered-in-the-amazon-rainforest/?fbclid=IwAR3DgmaNPHHiwGVE1vFY8VIFb6WveJgIwOoGlCc-fq3x0ota8tjU3UXRopQ






Wolin - wspomnienia osadników z 1945 roku

 

W podanym niżej linku można odsłuchać wspomnień niektórych mieszkańców Wolina.



29 września w Muzeum Regionalnym im. Andrzeja Kaubego w Wolinie otwarta została wystawa „Wyspa pamięci – stamtąd – tutaj”. To część ważnego projektu mającego na celu dokumentowanie wspomnień mieszkańców gminy Wolin, odnoszących się do pierwszych lat po II wojnie światowej. Fragmenty osobistych relacji, dokumenty i pamiątki, związane zarówno z osiedlaniem się ludzi na tych terenach po 1945 roku, jak i odnoszące się do tradycji kulturowych i religijnych, które przywieźli ze sobą z rodzinnych stron. To poruszający, czasem zatrważający obraz życia ludzi. Temat przybliżyła nam współtwórczyni wystawy Ewa Grochowska.






- Od końca 2018 roku prowadzę badania terenowe, polegające na nagraniach relacji biograficznych „pierwszych osadników” na wyspie Wolin – mówiła Ewa Grochowska – Nagrywamy pierwsze, ale i drugie pokolenie, dzieci, nawet wnuki tych osób, by zobaczyć, co zostało do dziś jako tradycje. Mam na myśli również tradycje muzyczne, bo te stały się punktem wyjścia do wielogodzinnych rozmów, ukazywania całych światów przeniesionych na Pomorze Zachodnie.

„Dziki Zachód” – to określenie pojawiające się niejednokrotnie w narracji osadników z Pomorza. „Proszę Pani, tu był «dziki zachód»! Jak Pani oglądała jakieś filmy, tu było podobnie” – mówili rozmówcy Ewy Grochowskiej.

- Tak zwane repatriacje były „Dobrowolne pod przymusem”, jak mówią ludzie – wspominała Grochowska – Jeśli zostało się na ziemiach radzieckich do lat 50. można było się repatriować, potem automatycznie dostawało się obywatelstwo radzieckie. Ale były i miejsca, z których wysiedlano ludzi siłą, nie dając możliwości wyboru. Nie wyglądało to też tak, że po kilku tygodniach podróży ludzie trafiają do przygotowanego domu i organizują sobie długie i szczęśliwe życie. Często byli okradani, terroryzowani. To obraz wręcz ikoniczny: pijani żołnierze Armii Czerwonej wpadają do domu, czegoś chcą, najczęściej wódki. Ludzie są świadkami gwałtów, często zbiorowych. To nie mieści się w głowie! Przyjeżdżasz, by zacząć nowe życie, a ono zaczyna się w takich okolicznościach. To rzeczy dla nas niewyobrażalne!

Wolin to soczewka, ukazująca w mikroskali historię całego Pomorza Zachodniego. Ludzie przyjeżdżali z przeróżnych stron Polski, Kresów, ale i Syberii czy Kazachstanu. Rodziny z Kielecczyzny, Lubelszczyzny, Podkarpacia, Wileńszczyzny, Wołynia, Podola czy odległych zakątków ZSRR spotkały się w jednym miejscu. O miejscu tym na wystawie „Wyspa pamięci” mówi m.in. kolekcja przeszło 1500 zdjęć, zbieranych od 2018 roku, we współpracy z gminą Wolin, co świadczy o lokalnym charakterze projektu.

- Właściwie, autorami tej wystawy są wszyscy mieszkańcy, który wzięli udział w projekcie. Pokazuje ona zawartość ich pamięci! – mówiła Ewa Grochowska. 




http://wyspapamieci.pl/historie/


np.:

http://wyspapamieci.pl/czeslaw-proszko/

https://mail.radio.szczecin.pl/395,1531,to-tylko-71-lat-reportaz-anny-kolmer




https://www.polskieradio.pl/8/478/Artykul/2818308,Wyspa-pamieci-i-Kolowrot-na-dzwieki-i-glosy?fbclid=IwAR1Zn1yH7B7rsuvoOW7NDK_Bj6sNEaOzGSO9TdZLpLmyl9oTpP6pXoj_7Ok





Humanistyczna architektura

 


Fundacja Ochrony Zabytków Architektury Drewnianej

 

 

Ratowanie zabytkowej architektury służy przede wszystkim kreowaniu otaczającej nas rzeczywistości. Tak jak dawne historie uczą nas jak żyć, jak postępować, aby nie popełniać błędów z przeszłości, podobnie dawna architektura uczy nas jak budować, aby żyć godnie.

Do godnego życia konieczna jest humanistyczna architektura, czyli taka, która służy przede wszystkim rozwojowi człowieka we wszystkich sferach jego egzystencji. Architektura, która służyć ma ekonomii, technologii, inżynierii, administracji etc. nie jest humanistyczną, więc w zasadzie nie powinna nosić miana architektury. Współczesne budownictwo niestety już dawno zatraciło trzy witruwiańskie elementy z definicji architektury: trwałość, stosowność i harmonię.

Jednym z najważniejszych elementów humanistycznej architektury jest wyraźnie akcentowane wejście główne z formą stosowną do funkcji budynku i ambicji oraz możliwości mieszkańców. Dlatego powstawały od tysiącleci portale, portyki, podcienie i ganki.

To co widzimy i czego doświadczamy codziennie wchodząc i wychodząc z domu kształtuje nasz byt. Inny będzie nasz dzień kiedy poczujemy w ręku masywną kutą klamkę otwierając solidne, nabijane ćwiekami drzwi; inny kiedy wychodząc przez szerokie dwa skrzydła z ozdobnymi listwami, stojąc pod zadaszonym gankiem jesteśmy przygotowywani do wkroczenia w otwartą przestrzeń; a inny kiedy przeciskając się przez otwór szerokości 80 cm naciskamy pustą, rachityczną klamkę powlekaną i słyszymy głuchy odgłos blaszanej pustki w pianką wypełnionej futrynie. Inny będzie wieczór w domu, po pracy kiedy z daleka widzimy żółte promienie lampy na ganku przenikające przez finezyjne ażury, a inny kiedy halogenowa lampa nad wypłowiałymi drzwiami świeci nam prosto w oczy.

W związku z powyższym Fundacja Ochrony Zabytków Architektury Drewnianej zachęca wszystkich, którzy czują się ludźmi nie tylko w materialnej formie, ale także obywatelami w dawnym znaczeniu tego słowa do stosowania obszernych wejść głównych w swoich domach oraz okalania ich malowniczymi gankami zaproponowanymi na zdjęciach. Mistrzowie i czeladnicy współpracujący z Fundacją są w stanie wykonać najtrudniejsze nawet zadanie. Dochód uzyskany ze sprzedaży ganków i podcieni wg wzorów tu zamieszczonych lub zupełnie dowolnych, w całości przeznaczony zostanie na konserwacje kolejnych zabytków architektury drewnianej na Żuławach, Warmii, Mazowszu lub w Małopolsce.

Projekty wykonane na podstawie zdjęć powstały w ramach stypendium MKiDNS w 2019 r. Żmudnym przerysowywaniem szablonów zajęła się Pani Klaudia Skierkowska-Drwięga Skierkowska, której ponownie dziękujemy za ciężką pracę.







za: fb




piątek, 1 października 2021

Mózg i mit jego 10%

 

przedruk

tłumaczenie automatyczne



9 września 2021 


Prawdopodobnie słyszałeś ten szalony (i szalenie źle poinformowany) pomysł w takiej czy innej formie: my, ludzie, używamy tylko 10 procent naszego mózgu. Niczym potwór z horroru, mit po prostu nie umrze. Różni naukowcy i dziennikarze naukowi myślą, że to zabili. Ale gdy tylko zaczynają się odprężać, wraca z rykiem. 


Faktem jest, że to pojęcie nie jest nawet bliskie prawdy.





Nie jest jasne, jak to się zaczęło. Jednak większość pisarzy wydaje się sądzić, że mit można wywieść z popularnej książki samopomocy z 1936 roku, napisanej przez nauczyciela wystąpień publicznych Dale Carnegie: Jak zdobywać przyjaciół i wpływać na ludzi . Carnegie prawdopodobnie rozwinął podobną koncepcję zaproponowaną przez amerykańskiego psychologa Williama Jamesa.

W artykule opublikowanym po raz pierwszy w Science z 1907 roku James napisał : „W porównaniu z tym, kim powinniśmy być, jesteśmy tylko w połowie rozbudzeni. Nasze ogniska są wygaszane, przeciągi sprawdzane. Wykorzystujemy tylko niewielką część naszych możliwych zasobów psychicznych i fizycznych”. Ten fragment z pewnością jest sprytny i nieco pilny, ale nie sugeruje, że używamy tylko 10 procent naszych mózgów. Nie jest też zbyt chwytliwy.

Prawdopodobnie to specyfika tej 10-procentowej liczby, ktokolwiek pierwszy ją dołączył, sprawiła, że ​​mit stał się wirusowy, jak mówimy dzisiaj. 

„Całkiem możliwe, że marketingowy geniusz Dale Carnegie sprawił, że ten pomysł stał się bardziej skostniały, przypisując go bezpośrednio mózgowi i umieszczając na nim liczbę” – mówi Sandra Aamodt, neurobiolog i autorka Welcome to Your Brain: Why You Lose Your Car Keys but Never Forget Jak prowadzić i inne zagadki życia codziennego .

Jakkolwiek się zaczęło, rozprzestrzeniło się szeroko. „Ludzie na całym świecie w to wierzą” — mówi Aamodt. „Jedna z ankiet, około 10 lat temu, wykazała, że ​​połowa Brazylijczyków uważa, że ​​wykorzystujesz tylko 10 procent swojego mózgu. Nie wyobrażam sobie, żeby siedzieli i czytali Dale Carnegie. Z drugiej strony jego bestseller został przetłumaczony na prawie każdy znany język.

Ostatecznie pomysł był złoty dla guru samodoskonalenia. „Gdyby 10-procentowy mit nie istniał, krzyżowcy samodoskonalenia musieliby go wymyślić” – napisał neurobiolog Barry L. Beyerstein w artykule na temat tego mitu, opublikowanym w książce Mind Myths: Exploring Popular Assumption about the Mind and Mózg .

„Uważamy, że ludzie są podekscytowani tym pseudo faktem, ponieważ jest to bardzo optymistyczne”, mówi Aamodt. „Czy nie chcielibyśmy wszyscy myśleć, że nasze mózgi mają olbrzymią pulę niewykorzystanego potencjału, którego nie wykorzystujemy?” Dodaje, że alternatywa oznacza, że ​​musimy zmierzyć się z rzeczywistością naszych ograniczeń i wyzwań związanych z nauką. 



Niestety, 10-procentowy mit jest po prostu nieprawdziwy.


„Nie ma co do tego żadnych wątpliwości” – mówi Aamodt. Funkcjonalne obrazowanie rezonansem magnetycznym (fMRI) wykazało, że wszystkie części mózgu są aktywne podczas różnych czynności. Oczywiście nie wszystkie w tym samym czasie. Ale każda część mózgu ma zadanie do wykonania.

Neuronaukowcy mogą właściwie powiedzieć, co robią poszczególne części. „Przypisywanie określonych funkcji poszczególnym częściom mózgu zaczęło się podczas II wojny światowej, która niestety wysłała do domu wiele osób z urazami mózgu” – mówi Aamodt. „Badanie weteranów i testowanie ich, aby zobaczyć, co mogą, a czego nie mogą zrobić w zależności od tego, gdzie ich mózg został uszkodzony, było jednym z najwcześniejszych rodzajów badań przeprowadzonych w celu ustalenia, co robią różne części mózgu”.

Później chirurdzy zorientowali się, które części mózgu robią co, poprzez elektryczną stymulację mózgu podczas operacji leczenia padaczki. Przed przecięciem mózgu, wyjaśnia Aamodt, chirurdzy musieli upewnić się, że nie uszkodzą przypadkowo części mózgu niezbędnej do jakiejś ważnej funkcji — na przykład języka. Stymulowali obszary wokół miejsca, w którym planowali ciąć, i pytali pacjenta, co się właśnie stało. „Czasami ludzie się śmiali; czasami przypominały sobie coś, co wydarzyło się, gdy miały 8 lat” – mówi. „Ale to, co nigdy się nie dzieje, jest niczym”.

Tak więc, podczas gdy mózg wciąż ma swoje tajemnice — na przykład, jak tworzy świadomość? — jedno, co wiemy, to to, że wszystko, a nie tylko 10 procent, jest w pracy. To może nie być zła wiadomość. W ostatnich latach naukowcy dowiedzieli się, że mózg jest znacznie bardziej plastyczny niż nam się wydawało, zdolny do tworzenia nowych ścieżek dla nowych zadań lub do regeneracji po uszkodzeniu. Nasze mózgi mogą nie mieć ogromnych niewykorzystanych rezerw, ale to, co mają, jest dość niezwykłe.

















https://www.discovermagazine.com/mind/the-10-percent-of-your-brain-myth-that-just-wont-die?utm_source=dscfb&utm_medium=social&utm_campaign=dscfb&fbclid=IwAR2iD3ThwWt9HRf68kLeCfQSoyhwoVG5emWmov8z0XnHvLFQ6QzMXQ216u8






"środowisko kultury"










" i wypychaniu ich" jest ciekawe, ale "nielegalnym pushbackom" jeszcze lepsze.

W sumie to nie wiem, co najlepsze - "pushbackom" czy "nielegalnym"!!

No bo jak zabezpieczanie granicy może być nielegalne??


To chyba jakiś nastolatek napisał - skoro takie bzdury wypisuje, a do tego słownictwo niewyrobione...

To może być ktoś spoza pracowników kultury - braki w słownictwie wskazują na młody wiek, ale i na brak oczytania i brak kontaktu ze sferą kulturalną. Świadczy też o tym zwrot "środowisko kultury" - jakby ktoś nie chciał napisać "środowisko pracowników i twórców kultury".

Może to jakiś ubek posklecał?

Sprawdź: Pajdokracja.

W każdym razie dziękuję "środowisku kultury" za zajęcie stanowiska w sprawie, która ich zawodowo nie dotyczy i życzyłbym nam wszystkim, by "środowisko kultury" zajęło się stanem polskiej kultury, a także krzewieniem szacunku do niej - i do kultury w ogóle...


















fb