Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

poniedziałek, 17 stycznia 2022

Ciche dramaty

 


już w 2020 roku zwracałem uwagę, że na fb niespotykany wysyp nekrologów

ta zbitka - infopandemia i zgony - są niepokojące

a do tego jeszcze policja z ich odblaskami i mandatami czy remonty dróg - wynoszenie jedni wyżej niż była, kopanie wokół drogi rowów o 4-6 metrowej głębokości - kiedyś się jeździło swobodnie na takiej trasie i pomimo nierówności kierowca czuł się bezpiecznie, a teraz strach od samego patrzenia





przedruk

Region. W 2021 Roku Z Mapy Polski „Zniknęły” Dwa Miasta: Gdańsk I Sopot. Czego Najbardziej Obawiamy Się W Roku 2022?


17 stycznia 2022 Kurier Kaszubski


Sytuacja gospodarcza wywiera wpływ nie tylko na kondycję przedsiębiorstw i pozycję ekonomiczną rodzin, ale także na psychikę obywateli i stan zagrożenia ich codziennego bytu. Z przeprowadzonych przez różne sondażownie badań wynika, że nie Covid spędza nam sen z powiek, ale rosnąca drożyzna, inflacja i niepewność ekonomiczna.

Chińczycy wypracowali unikalny schemat przechodzenia ze stanu zagrożeniu bytu do zwycięstwa gospodarczego, i być może dlatego są już drugą gospodarką świata, a w roku 2026 mają być pierwszą. Polacy do kryzysu podchodzą trochę inaczej, wyrażając różne obawy i często poddając się przeciwnikowi, czyli obostrzeniom, inflacji i niepewności jutra. Stąd m.in. rekordy samobójstw, których liczba w ostatnich latach przekracza 5 tys. rocznie. Inną kwestią było „zamknięcie służby zdrowia” i ponad 120 tys. tzw. nadmiarowych zgonów. Do tego doszło zjawisko nieznane obecnym pokoleniom, czyli częściowe lub całkowite „zamknięcie gospodarki”, przymusowa izolacja i związane z tym poczucie osamotnienia. Ciekawym zatem zagadnieniem są obawy i niepokoje Polaków co do najbliższej przyszłości.

Podwyżki cen na pierwszym miejscu

Z przeprowadzonego w grudniu 2021 r. sondażu przez europejską firmę ankieterską United Surveys wynika, że największe obawy Polaków co do sytuacji w roku 2022, wzbudzają podwyżki cen produktów i usług. Obawę taką wyraził co trzeci badany. Co ciekawe kolejne 30 proc. Polaków, obawia się sporów na tle politycznym. Chodzi o relacje z UE i w dalszej kolejności z Rosją. Dopiero na czwartym miejscu znalazły się obawy przed nasileniem pandemii Covid-19. Spora grupa, bo aż 8,5 proc. wyraziła obawę o wyższe podatki. Podobne wnioski wynikają z badań agencji badawczej SW Research. Ponad 42 proc. Polaków wyraziło zaniepokojenie wzrostem cen i swoją sytuacją ekonomiczną. 15 proc. wskazało na rozwój pandemii i co ciekawe aż 11 proc. Polaków boi się wybuchu wojny między Rosją a Ukrainą.

Źle na lokalnych „podwórkach”

Tymczasem w poszczególnych regionach Polski, w tym na Kaszubach, trwają ciche dramaty przedsiębiorców i pracowników, którzy na skutek lockdownów i innych problemów związanych z okresowym „zamykaniem” gospodarki, zmagają się z problemami nieznanymi jeszcze dwa lata temu. Urzędy Statystyczne odnotowują coraz więcej zawieszanych lub likwidowanych działalności gospodarczych i mniejszy przyrost nowych podmiotów. Księgowi nie są w stanie odnaleźć się w chaosie nowych przepisów podatkowych i masowo rezygnują z doradzania mikroprzedsiębiorcom. Ci w wielu przypadkach  nie potrafią odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Sami też prognozują pogorszenie koniunktury gospodarczej a przewaga pesymistów nad optymistami wynosi już ok. 15 proc.

Kolejny rok wzrostu zgonów

 W 2021 roku z mapy Polski „zniknęły” dwa miasta: Gdańsk i Sopot, gdyż zanotowano w Polsce 505 tys. zgonów, o 100 tys. więcej niż w przedpandemicznym roku 2019. Ostatnie miesiące obarczone są ok. 13 tys. zgonów tygodniowo, podczas gdy w latach 2018-2019 było to ok. 8 tys. Co ciekawe zasiłek pogrzebowy ustanowiony został na poziomie 4 tys. zł jeszcze w roku 2011 i rząd nie widzi potrzeby jego podwyższenia, w przeciwieństwie do drastycznych podwyżek mandatów za wykroczenia drogowe.

Policjanci mogą nakładać mandaty idące w tysiące złotych za zwykłe, niegroźne zagapienie a obywatele coraz mniej widzą w nich kogoś, kto może podać pomocną dłoń. Generalnie co do roku 2022 panuje atmosfera umiarkowanego niepokoju, daleka od sytuacji niedawnego boomu gospodarczego, kiedy to Polska nazywana była tygrysem Europy.

BM


http://kurierkaszubski.eu/region-w-2021-roku-z-mapy-polski-zniknely-dwa-miasta-gdansk-i-sopot-czego-najbardziej-obawiamy-sie-w-roku-2022/?fbclid=IwAR1sRVVXGy_3gVEW4L64TwmggAeJYlZWCV7Ls0-mXoo1XYUQrwwHd6nITrE







sobota, 15 stycznia 2022

Tajna policja p.n.e. - n.e.

 



Zakony rycerskie i metoda Werwolfu - wilczej watahy -  jednak nie były w tym pierwsze?





przedruk


12 maja 2015

Frumentarii – tajna rzymska policja

Frumentarii była to tajna policja rzymska. Początkowo zajmowali się oni zbieraniem podatków i przekazywaniem wiadomości po całym Imperium. Odpowiedzialni byli także za kontrolę i regulację dostaw zboża do stolicy. Ich rola uległa jednak ewolucji za panowania Hadriana (117-138 n.e.), który zrezygnował z polityki ekspansji i skupił na stabilizacji wewnętrznej – w tym celu frumenatrii przejęli rolę tajnej policji.

Nienawiść wśród Rzymian do tej jednostki osiągnęła swoje apogeum w czasie kryzysu III wieku n.e., kiedy Imperium rządził chaos, a wielu wodzów oraz samozwańców wysyłało swoich lojalnych przedstawicieli, aby wypatrywać spisków, zdobywać informacje, a w razie konieczności aresztować poddanych. Co ciekawe nie zawsze wywiązywali się ze swoich zadań. Na przykład pewnego razu ścigany przez frumentarii chrześcijan Dionizjusz zbiegł i schował się we własnym domu, gdzie ukrywał się przez cztery dni. O dziwo śledzącym go frumentarii nie przyszło do głowy, że mógł się on ukryć we własnych „czterech ścianach”.

Źródła wykorzystane

  • Crowdy Terry, Historia szpiegostwa i agentury








https://imperiumromanum.pl/ciekawostka/frumentarii-tajna-rzymska-policja/



piątek, 14 stycznia 2022

O "bezpańskości" Polski

 


Czy Polska jest bezpańska?

Jeśli obywatele nie interesują się państwem, jeśli nie dbają o nie - to może i jest.

A jeśli jest - to z jakiego powodu?

No, powód znamy - był nim spisek drugowojenny, rzeź drugiej wojny światowej - oraz powojnia -  i powojenne podmienienie elit. 

Polacy nie mieli właściwego wpływu na politykę i gospodarkę swojego kraju, ponieważ decydowali o tym obcy - jak agentura niemiecka czy radziecka. Ci co chcieli decydować - byli mordowani, potajemnie porywani lub w inny sposób łamani i odsuwani od ośrodka decyzyjnego.

Sądzę, że pan Ławrow doskonale o tym wie i jego słowa należy przyjmować z właściwym zrozumieniem, a nie oburzeniem. Wielu Polaków nie jest świadomych, kto "rządzi" krajem.


Jak to napisałem jakieś 11 lat temu w opracowaniu Werwolf - "



Obecnie stwierdzenie, że Polacy są głupi i nie potrafią się sobą rządzić – to najlepsze na świecie alibi dla różnych agencików udających głupoli.
Innym alibi są media, które nie mówią prawdy.


Trudno nam dzisiaj sobie wyobrazić, po tych 20 latach, że rzeczywistość można kontrolować do tego stopnia, że układa się ona po naszej myśli w całym kraju. (Ale przecież w dobrze prosperujących firmach się to udaje – dlaczego więc nie na skalę całego państwa?)
Tak właśnie jest m. in. w krajach zachodu - rzeczywistość w tych krajach układa się po myśli ludziom, ponieważ tak jest zaplanowana. W Polsce również to działa, tylko, że w odwrotnym kierunku – nastawione jest na rozkład. U nas rzeczywistość układana jest po myśli zagranicznych ośrodków władzy. I z ich punktu widzenia – wszystko jest najlepszym porządku.
Z naszego punktu widzenia – jest oczywiście niedobrze.

Dlatego pamiętajmy –
jeżeli coś idzie źle - powodem jest to, że tak ma być . Ktoś zadecydował , że tak ma być.
Nie inaczej....

PW to wyjątkowo perfidne, ale pamiętamy, jak perfidne było mordowanie polskiej klasy kierowniczej i inteligencji.

Niektórzy powiedzą, że w okresie międzywojennym Polska była wolna.
Otóż niekoniecznie. Zapewne była bardziej wolna niż dzisiaj. Kraj się rozwijał, powstał COP itd.
Gdybym był zaborcą, to nigdy nie pozwoliłbym na to, żeby Polska w latach 20-tych uciekła mi za daleko. Zabezpieczyłbym sobie to, żeby przy najbliższej okazji upadła.
To chyba logiczne, prawda?

Nie dopuściłbym do władzy w Polsce żadnego Polaka patrioty. Przed swoim wyjściem z kraju zadbałbym o to, aby za jego sterami ustawić swojego agenta. Lub w pobliżu tego steru. Agenta osłanianego przez innych agentów. Mieszałbym, kłócił i mącił w polityce.
Dlaczego Polska przegrała II wojnę światową?
Dlaczego w Polsce nie rozwijano potrzebnych technologii lotniczych, a w innych krajach tak?


 


przedruki



Andrzej Sadowski 

14-16.01.2022

Z czego jutro …?

PUSTY CHAOS VS TWÓRCZA DESTRUKCJA

Szkocja sprawiła sobie za 125 tysięcy funtów hasło turystyczne „Welcome to Scotland”, czyli „Witamy w Szkocji”, które zostało oficjalnie zaprezentowane w 2007 roku. Hasło to specjalnie nic nie zmieniło w obiorze Szkocji, poza zdziwieniem co do odkrywczego charakteru użytej kombinacji słów, bo walory historyczne i widokowe oraz produkowana whisky pozostały te same.

Słowo „ład” w języku polskim w powszechnym odbiorze oznacza po prostu porządek, chociaż ma jeszcze 97 wyrazów bliskoznacznych. Użycie tego słowa budzącego jednoznacznie pozytywne skojarzenia do działań i przepisów kryjących się za nimi jest niezwykle zobowiązujące zwłaszcza od momentu, kiedy Cyprian Kamil Norwid przymusił Polaków do nieustannej „czujności semantycznej” przypisując ogromne znaczenie słowu.

O dobroczynnych skutkach „twórczej” lub „kreatywnej destrukcji”, którą opisał Joseph Schumpeter jako siły sprawczej kapitalizmu wolnokonkurencyjnego, mogliśmy się przekonać jako społeczeństwo na przełomie lat 80 i 90 ubiegłego wieku. Polska za sprawą przywróconej wolności ekonomicznej, którą skwapliwie wykorzystali przedsiębiorczy obywatele stała się krajem największego tzw. cudu gospodarczego końca XX wieku na świecie. Twórcza destrukcja jest procesem, w którym niepewność sukcesu w gospodarce rynkowej i konkurencja wymusza na przedsiębiorcach nieustanną tzw. innowacyjność oraz optymalne wykorzystanie kapitału intelektualnego i finansowego. Dzięki uruchomieniu kreatywnej destrukcji miała miejsce w Polsce spontaniczna rewolucyjna zmiana struktury gospodarczej, która w tamtym okresie dokonała się przede wszystkim za sprawą „oddolnej prywatyzacji” (według terminu Jana Winieckiego i Andrzeja Sadowskiego) polegającej na powstaniu ok. 6 milionów miejsc pracy w blisko 2 milionach nowo powstałych prywatnych przedsiębiorstw, co ustalił w badaniach Paweł Glikman.

Siła ładu spontanicznego wyniosła Polskę na orbitę rozwoju i bardzo szybko przyrastającego dobrobytu, którego miarą był skokowy wzrost wartości wynagrodzeń przeliczanych na dolary z kilkudziesięciu na kilkaset. Jednak w ocenie rządu polskiej gospodarce, która rozwijała się w tempie dwucyfrowym uwzględniając aktywność w sferze nierejestrowanej, groziło „przegranie”, czyli jeszcze szybszy rozwój i dlatego postanowił ją wówczas „schłodzić”. W tym samym czasie wprowadzono niezwykle skomplikowaną wielką kapitałową reformę emerytalną, której najmniej szkodliwym efektem był obowiązek płacenia przez przedsiębiorców zobowiązań do ZUS w 4 przelewach, co obecny rząd zlikwidował i wprowadził tylko jeden, notabene na podstawie propozycji Centrum im. Adama Smitha jeszcze sprzed dwóch dekad. 

Chorowita nieśmiertelność złych i skomplikowanych rozwiązań jest efektem powiększającej się po każdej zmianie rządu inercji biurokracji. Najprostsze i oczywiste zmiany jak zastąpienie 4 przelewów 1, co zmniejszyło poziom błędów zarówno po stronie przedsiębiorców jak i samego ZUS oraz ponoszonych kosztów zajęły w Polsce czas życia pokoleń.

Najgroźniejszy dziś dla Polaków i Polski jest już nie tylko rosnący dług publiczny, ale dług niewykorzystanego czasu dla umocnienia własnej pozycji gospodarczej, która dałaby siłę polityczną. Miarą niewykorzystanego czasu są słowa ministra spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej, który pod koniec ubiegłego roku powiedział, że „Polska nie jest krajem niepodległym, a bezpańskim”.

Rząd skutecznie zablokował chaos, który sąsiadujące z nami państwo próbowało wtłoczyć do Polski. Chaos nie jedno ma oblicze. Powszechnie do jego wywołania wykorzystuje się spreparowaną informację, która ma rozniecać i rozhuśtać oraz zdestabilizować zachowania społeczne. Podobny efekt w części przedsiębiorczego społeczeństwa można wywołać permanentną zmianą i komplikowaniem przepisów. Lata temu firma audytorska i doradcza Grant Thornton przedstawiła statystykę zmian w przepisach podatkowych i ich interpretacji, z której wynikało, że w Polsce w ciągu badanego roku zmieniały się one co dwa dni. Jeszcze przed zaordynowaniem „Polskiego Ładu” system podatkowy w naszym kraju według raportu International Tax Competitiveness Index z 2021 roku zajął na 37 krajów OECD przedostatnie miejsce ze względu na swoje nieprawdopodobne skomplikowanie. W 2017 roku przedsiębiorca w Estonii tracił 150 godzin rocznie na rozliczaniu podatków, a w Polsce 260. W ciągu trzech lat nastąpiła skokowa zmiana, w wyniku której w Estonii rozliczanie podatków zajmuje 50 godzin, a w Polsce 334, według raportu Banku Światowego Doing Business Ranking 2020.

Czy zatem przeprowadzana „rewolucja podatkowa” zatrzyma i ograniczy rabunkową gospodarkę czasem polskiego przedsiębiorcy? Publicznie deklarowanym celem rządu jest poprawa konkurencyjności polskiej gospodarki i wzrost dochodów obywateli. W pierwszej kolejności rząd mógłby zwrócić obywatelom i to bezgotówkowo, pieniądz w postaci czasu, bo czas to też pieniądz, którego dziś w wyniku postępującej biurokratyzacji systemu mamy coraz mniej.

Nie od dziś wiadomo, że „w każdym z nas jest Chaos i Ład, Dobro i Zło. Ale nad tym można i trzeba zapanować. Trzeba się tego nauczyć” jak radził Andrzej Sapkowski w „Krwi elfów”, bo z wiedzą i doświadczeniem w Polsce nie ma problemów, tylko z ich wykorzystaniem.



Andrzej Sadowski 

założyciel i prezydent Centrum im. Adama Smitha - pierwszego w Polsce think tanku działającego od 16 września 1989 roku.







Poniżej tekst artykułu ze strony Polskiego Radia – zwracam uwagę na błędy... stylistyczne – tj. jakby niedomówienia w wykonaniu redaktorów PR oraz zdania sugerujące w postaci tytułów i podtytułów i subiektywne oceny w treści. 

Komuś może być trudno ocenić, co jest cytatem z ministra Ławrowa - i co Ławrow przez to rozumie, a co jest opinią redaktora.




"Polska nie jest krajem niepodległym, a bezpańskim". Skandaliczne słowa Siergieja Ławrowa

 30.12.2021 12:03

Siergiej Ławrow, czyli szef rosyjskiej dyplomacji w wywiadzie opublikowanym na stronach tamtejszego MSZ mówił, że "politycy w Polsce „Pribałtice” histeryzują wobec każdego działania Rosji, nie próbując się postawić się na naszym miejscu". Z kolei w innych wypowiedziach wyraźnie pokazał swoje stanowisko dotyczące państw byłego imperium sowieckiego, które 30 lat temu odzyskały niepodległość. Stwierdził on, że nie są niepodległe ani niezależne, tylko "bezpańskie".


- Gdyby NATO było sojuszem obronnym, jak to teraz na każdym kroku powtarza Jens Stoltenberg, to organizacja ta nie rozszerzałaby się na wschód. NATO obecnie to czysto geopolityczny projekt opanowania terytorium, które wydawało się "bezpańskie" po zniknięciu Układu Warszawskiego i po rozpadzie Związku Sowieckiego - mówił Siergiej Ławrow.


W opinii Nigela Gould-Daviesa, czyli eksperta Międzynarodowego Instytutu Spraw Międzynarodowych, słowa użyte przez przedstawiciela Kremla "wymowny szczegół językowy". "Ławrow mówi, że państwa środkowoeuropejskie nie stały się suwerenne, niezależne czy wolne, ale »bezpańskie«" - napisał na Twitterze. 

Polska powinna należeć do Moskwy 

Siergiej Ławrow w innych swoich wypowiedziach daje jasno i wyraźnie do zrozumienia, że nie traktuje swoich sąsiadów z szacunkiem, a podmiotowo i uważa, że Polska, jak i inne kraje naszego regionu powinny należeć do Moskwy. Takim przykładem może być użyte przez niego słowo "Pribałtika" (Прибалтика). Tutaj trzeba przypomnieć, że w języku rosyjskim istnieją dwa określenia wyrażające "państwa bałtyckie". Jest to "страны Балтии" (strany Bałtii) oraz  "балтийские страны" (bałtijskije strany). Jednak szef kremlowskiej dyplomacji nie posłużył się żadnym z wymienionych wyżej określeń. Użył tego, które opisuje Litwę, Łotwę i Estonię jako jeden regionów imperium moskiewskiego. Czyli właśnie słowa "Pribałtika", którego używano w czasach sowieckich.

Siergiej Ławrow podkreślił również stanowisko Moskwy dotyczące gwarancji nierozszerzania NATO na wschód, jakie to miał James Baker złożyć Michaiłowi Gorbaczowowi w zamian za zgodę na Zjednoczenie Niemiec. Twierdzi on, że "oczywiście obiecali" i jako dowód przytacza swoją rozmowę z Gorbaczowem. - Jak nie obiecali? Przecież J. Baker (sekretarz stanu USA w 1990 r. - red.) mnie obiecał 9 lutego 1990 r. Rozmawialiśmy przecież, zapisano to - miał powiedzieć były, ostatni i jedyny prezydent Sowietów. Wynikałoby z tego, że taką kwestię poruszono w trakcie negocjacji - z ZSRS, nie z Federacją Rosyjską - w czasie, kiedy Polska, a nawet NRD wciąż były członkami Układu Warszawskiego.




https://www.linkedin.com/pulse/pusty-chaos-vs-tw%C3%B3rcza-destrukcja-andrzej-sadowski?trk=public_profile_article_view


https://www.polskieradio.pl/399/7975/Artykul/2877208,Polska-nie-jest-krajem-niepodleglym-a-bezpanskim-Skandaliczne-slowa-Siergieja-Lawrowa






niedziela, 9 stycznia 2022

Dziki człowiek

 


przedruk

tłumaczenie automatyczne



The Renaissance Experience

Anne Marie Moinet Soucek

 

 · 41 min

 

 · 


Od średniowiecza styczeń często nazywany był miesiącem maskarad. Ludzie lubili przebierać się za dzikich mężczyzn.
Dzicy mężczyźni, czyli wodewosy, przedstawione przez Albrechta Dürera (1499)-Alte Pinakotek-Monachium)
Koncepcja dzikiego człowieka:
Ten motyw dzikiego człowieka jest bardzo popularny pod koniec średniowiecza. Pokryty włosami, groźny, jest też istotą czystą, żyjącą w zgodzie ze swoim środowiskiem naturalnym i zachowaną przed przywarami społeczeństwa.
Dzicy ludzie lub dzikusy – zazwyczaj przedstawiani noszący kije lub pałki, żyjący poza granicami cywilizacji bez schronienia i ognia, bez uczuć i dusz – byli metaforą człowieka bez Boga. Powszechny przesąd utrzymywał, że długowłosy dzicy mężczyźni, znany jako lutins, którzy tańczyli do ognia albo do wyczarowania demony albo jako część rytuałów płodności, żyła na terenach górskich, takich jak Pireneje. W pewnej wiosce charivaris podczas żniw lub sadzenia tancerze przebrani za dzikich mężczyzn, aby reprezentować demony, zostali ceremonialnie schwytani, a następnie symbolicznie spalono ich wiązkę, aby uspokoić złe duchy. Kościół jednak uznał te rytuały za pogańskie i demoniczne.
Dzicy mężczyźni przedstawiani w granicach XIV-wiecznej księgi godzin. Wierzono, że przebierając się za dzikich mężczyzn, wieśniacy rytualistycznie „wyczarowują demony, naśladując je” – choć w tym okresie pokutni zabraniali wiary w dzikich mężczyzn lub ludzi imitacja ich, jak np. taniec w kostiumie w Wydarzenie Isabeau. W rytuałach folklorystycznych „palenie nie nastąpiło dosłownie, ale w effigie”, pisze, „w przeciwieństwie do Bal des Ardents, gdzie sezonowy rytuał płodności rozlewał się do dworskiej rozrywki, ale gdzie spalenie zostało przeniesione do strasznej rzeczywistości Lity. "Kronika z XV wieku opisuje Bal des Ardents jako demona una corea procurance ("taniec, aby odpędzić diabła")






From the Middle Ages on, January was often referred to as the month of masquerades. People enjoyed to dress as wild men.

Wild men, or wodewoses, depicted by Albrecht Dürer (1499)-Alte Pinakotek-Munich)

The concept of the wild man:

This theme of the wild man is very popular at the end of the Middle Ages. Covered in hair, menacing, he is also a pure being, living in harmony with his natural environment and preserved from the vices of society.

Wild men or savages—usually depicted carrying staves or clubs, living beyond the bounds of civilization without shelter or fire, lacking feelings and souls—were then a metaphor for man without God. Common superstition held that long-haired wild men, known as lutins, who danced to firelight either to conjure demons or as part of fertility rituals, lived in mountainous areas such as the Pyrenees. In some village charivaris at harvest or planting time dancers dressed as wild men, to represent demons, were ceremonially captured and then an effigy of them was symbolically burnt to appease evil spirits. The church, however, considered these rituals pagan and demonic.

Wild men depicted in the borders of a late 14th-century book of hours It was believed that by dressing as wild men, villagers ritualistically "conjured demons by imitating them"—although at that period penitentials forbade a belief in wild men or an imitation of them, such as the costumed dance at Isabeau's event. In folkloric rituals the "burning did not happen literally but in effigie", he writes, "contrary to the Bal des Ardents where the seasonal fertility rite had watered down to courtly entertainment, but where burning had been promoted to a dreadful reality." A 15th-century chronicle describes the Bal des Ardents as una corea procurance demone ("a dance to ward off the devil")



WODEWOSES -  woodwose / wodewose - dziki - satyr - faun

wo-dewose - deva?

kojarzy się też z Weles

LUTINS - z francuskiego - złośliwe elfy

lutins - skojarzenie z lutnią i z.... Latynami 





Normalnym terminem średnioangielskim , również używanym do dziś, był woodwose lub wodewoose (również pisane woodehouse , wudwas itp., rozumiane być może jako różnie w liczbie pojedynczej lub mnogiej).


podobne - Kuwasa - diabeł u Nienackiego, a w rzeczywistości - rozległe torfowisko w Kotlinie Biebrzańskiej



Wodwos występuje u Sir Gawaina i Zielonego Rycerza (ok. 1390). Bliski angielskie słowo jest najpierw potwierdzone na 1340, w odnośnikach do dzikiego człowieka popularnego w tym czasie w sztuki zdobniczej, jak w opisie przykładu Łacińskiej gobelin z Wielkiej Szafa z Edwarda III , ale jako nazwisko znaleziono je już w 1251 roku niejakiego Roberta de Wudewuse .

W odniesieniu do rzeczywistej legendarnej lub mitologicznej istoty, termin ten występuje w latach 80. XIII wieku, w Biblii Wycliffe'a , tłumacząc שעיר ( LXX δαιμόνια , łac. pilosi oznaczające „włochaty”) w Izajasza 13:21 Zdarzenia w Sir Gawain i Green Knight datuje się wkrótce po Biblii Wycliffe'a, do około. 1390.

Staroangielski forma woodwose jest unattested, ale byłoby albo * wudu-Wasa lub * Wude-Wasa . Pierwszy element jest zwykle tłumaczony jako od wudu „drewno, las”.

przypomina mi się:   wati-kutjara



Wać

Watico

Wati - k_utjara

Watik_an? - Vatican - Vaticano

Vatica lub Vaticum

vaticinor

wetico

sprawdź tutaj:  to kim oni są?


Drugi element jest mniej jasny. Został zidentyfikowany jako hipotetyczny rzeczownik * wāsa „być”, od czasownika wesan , wosan „być, żyć”. Może alternatywnie oznaczać osobę opuszczoną lub opuszczoną, spokrewnioną z niemieckim Waise i holenderskim wees, które oba oznaczają „sierotę”.


Wotan - Weles ??

Porównaj także film "Homo orcus - nasz dziki krewniak" - dziwny film o tym, że człowiek może przyswoić sobie bzdury, jeśli mu się to "sprzeda" na naukowy sposób. Pisałem już o tym filmie, ale nie mogę znaleźć tego tekstu - jak znajdę, to uzupełnię.


https://www.telemagazyn.pl/bannedbook-index.php/film/homo-orcus-nasz-dziki-krewniak-27105/




Staro-wysoko-niemiecki miał terminy schrat , scrato lub scrazo , które pojawiają się w glosach łacińskich dzieł jako tłumaczenia fauni , silvestres lub pilosi , identyfikujące stworzenia jako włochate leśne istoty.

Niektóre z nazw lokalnych sugerują skojarzenia z postaciami z mitologii starożytnej. W Lombardii i włoskojęzycznych częściach Alp powszechne są terminy salvan i salvang , które wywodzą się od łacińskiego Silvanus , imienia rzymskiego boga opiekuńczego ogrodów i wsi.

Podobnie folklor w Tyrolu i niemieckojęzycznej Szwajcarii do XX wieku obejmował dziką kobietę zwaną Fange lub Fanke , która wywodzi się z fauny łacińskiej , żeńskiej formy fauna .

Średniowieczne źródła niemieckie podają nazwy dzikiej kobiety lamia i holzmoia (lub jakaś odmiana); pierwszy wyraźnie odnosi się do greckiego demona puszczy Lamii, podczas gdy drugi wywodzi się ostatecznie od Maia , grecko-rzymskiej bogini ziemi i płodności, która gdzie indziej jest utożsamiana z fauną i która wywarła duży wpływ na średniowieczną wiedzę o dzikich ludziach. 

Słowiański ma leshy „człowieka lasu”.

Różne języki i tradycje zawierają nazwy sugerujące pokrewieństwo z Orcusem , rzymskim i italskim bogiem śmierci.

Od wielu lat ludzie w Tyrolu zwany dziki człowiek Orke , Lorke lub Noerglein , podczas gdy w niektórych częściach Włoch był Orco lub huorco .  Francuski ogr ma tę samą derywację, co współczesne orki literackie .

Co ważne, Orcus kojarzy się z Maią w tańcu celebrowanym na tyle późno, że został potępiony w hiszpańskim pokutnym IX lub X wieku .

Termin ten był zwykle zastępowany w literaturze okresu nowożytnego angielskiego przez klasycznie wywodzące się odpowiedniki, czyli „dziki człowiek”, ale przetrwał w postaci nazwiska Wodehouse lub Woodhouse (patrz rodzina Wodehouse ). „Dziki człowiek” i jego pokrewne to wspólne określenie stworzenia w większości współczesnych języków; pojawia się po niemiecku jako wilder Mann , po francusku jako homme sauvage, a po włosku jako uomo selvatico "człowiek lasu".



selvatico ? to po włosku "dziki"


Watico

Wati - k_utjara

Watik_an? - Vatican - Vaticano

Vatica lub Vaticum

vaticinor

wetico





Postacie podobne do europejskiego dzikiego człowieka pojawiają się na całym świecie od bardzo wczesnych czasów. Najwcześniejszym odnotowanym przykładem tego typu jest postać Enkidu ze starożytnego mezopotamskiego eposu o Gilgameszu .





Enkidu – myśliwy i wojownik, towarzysz Gilgamesza.

Według eposu o Gilgameszu lud Uruk błagał bogów, aby zesłali kogoś, kto pomógłby powściągnąć surową rękę ich władcy, Gilgamesza. Bogini Aruru stworzyła więc Enkidu, kudłatego barbarzyńcę o nadludzkiej sile, mieszkającego na pustyni razem ze zwierzętami, pośród których się wychował.

 Gilgamesz postanowił pojmać Enkidu, posłał więc prostytutkę, aby go uwiodła. Enkidu odbył z nią stosunek, w wyniku czego odkrył w sobie człowieczeństwo i z tego powodu zwierzęta zaczęły uciekać od niego. Wówczas pozwolił się zaprowadzić do cywilizacji. Kiedy kobieta przywiodła Enkidu przed oblicze Gilgamesza, ci natychmiast starli się w zapasach. Po walce stali się przyjaciółmi i razem wyprawili się, aby zabić potwora Humbabę. 

Kiedy obaj powrócili zwycięsko, bogini Isztar usiłowała uwieść Gilgamesza, ale ten nią wzgardził. Rozgniewana, zesłała Byka Niebiańskiego, aby zabił Gilgamesza, jednak Enkidu przybył mu z pomocą i razem go zabili. Lud Uruk uradował się, ale bóstwa postanowiły, że Enkidu musi umrzeć ze względu na rolę, jaką odegrał w zabiciu Humbaby i Byka. Zmarł w ramionach Gilgamesza.



Zwróć także uwagę na tradycyjnych przebierańców z okresu świąt bożonarodzeniowych szczególnie u południowych Słowian i na zachodzie -  jak np. tu:

https://maciejsynak.blogspot.com/2021/12/taniec-borica.html



























https://pl.wikipedia.org/wiki/Kukierzy

https://it.wikipedia.org/wiki/Kukeri


https://pl.wikipedia.org/wiki/Enkidu

https://en.wikipedia.org/wiki/Wild_man


sprawdź także:

https://maciejsynak.blogspot.com/2020/10/to-kim-oni-sa.html

https://maciejsynak.blogspot.com/2019/11/trolle-albo.html

https://maciejsynak.blogspot.com/2020/04/dzikie-dziecko.html

Tekst o filmie Homo orcus... brak linka


https://maciejsynak.blogspot.com/search?q=castaneda










piątek, 7 stycznia 2022

Święty byk tudzież wół

 

Odnośnie wołu permanentnie ukazywanego w malarstwie w centrum scen z narodzenia Jezusa.

Ja znam tłumaczenia, że wół jest jakby symbolem Stwórcy, szczegółów pewnie nie będę ujawniał, ale jak już wspominałem, obecność na obrazach wołu i osła obecnie wydaje mi się, że nie ma złych konotacji - jak np. pośrednie oddawanie czci zwierzętom na "świętych" obrazach.

Sprawdź - byk Apis - np. tutaj.



przedruk


Dlaczego święte krowy są święte? (w Indiach)

Symbolizm krowy sięga w wierzeniach indyjskich czasów aryjskich. Teksty starowedyjskie przekazują, iż poza sklepieniem nieba znajduje się niebiańska krowa. Słońce i Księżyc to jej dzieci, a światło jest mlekiem. Natomiast zgodnie z hinduistycznymi pismami, krowa jest uosobieniem staroindyjskiej bogini Prythiwi. A żaden Hindus nie narazi się na gniew matki wszystkich żywych istot, czyli ludzi, zwierząt i roślin. Postać tej ważnej dla hinduzmu bogini pojawia się również jako Djawaprythiwi - połączenie nieba z ziemią. Według legendy deszcz spadający na ziemię, jako nasienie Diwa, zapłodnił Prythiwi. W ten właśnie sposób stała się matką całego życia na ziemi. Za oddawaną jej cześć odpłaca się rolnikom plonami, jest wzorem uprzejmości, łagodności, opiekuńczości i cierpliwości. Symbolami Prythiwi są: świeżo zaorana ziemia i właśnie mleczna krowa.


Innym źródłem jest jeden z najświętszych tekstów hinduskich „Puranie”. Zapisano tu, że krowa o imieniu Kamdhenu wyłoniła się dawno temu spośród oceanów stworzenia i od tego czasu spełnia ludzkie życzenia. Hindusi wierzą też, że by dostać się po śmierci do nieba, muszą przekroczyć mitologiczną rzekę prowadzeni przez świętą krowę Kamdhenu, którą muszą wtedy trzymać mocno za ogon. Dlatego często po śmierci człowieka, lokalnemu braminowi rodzina zmarłego daje krowę. Wierzenia związane z krowami wzmocniła też legenda wedle której sam Kryszna, jedna z inkarnacji boga Wisznu, dorastał w rodzinie pasterzy bydła. Ma również przydomek – bala-gopala, czyli dziecko, które chroni krowy. Na malowidłach przedstawiany jest często jako pasterz z pasącą się u boku krową. Natomiast byk o nazwie Nandi zawsze towarzyszy bogu o imieniu Śiwa.


https://r.pl/blog/indie-skad-wziely-sie-swiete-krowy





Jadwigi Jagiellonki wjazd do Landshut

 przedruk



Największy z fresków w Paradnej Sali ratusza w Landshut przedstawiający wjazd orszaku ślubnego Jadwigi Jagiellonki i Jerzego Bogatego  



Królewski orszak z naturalnej wielkości postaciami. Mężczyźni, odziani z dworską wystawnością na wierzchowcach, na których „rząd złocisty turkusami sadzony”, jak można by przeczytać w rejestrze bogactw Jana III Sobieskiego. Choć akurat orszak, który uwieczniono na tym fresku, przeszedł dwa wieki przed wiedeńską odsieczą. Oprócz dostojników artyści uwiecznili na nim wojów ubranych na wschodnią modłę.

Oto do prawej krawędzi dzieła zbliża się brodacz w spiczastym kołpaku na głowie i z kołczanem na plecach, natomiast konie z pióropuszami prowadzi wąsacz w orientalnym kaftanie. Są i damy – jedna, w turkusowej sukni i rogatym czepcu, podąża wierzchem, druga, stojąca niżej w hierarchii, sunie pieszo, drocząc się przy okazji z halabardnikiem.

Ale wszyscy oni są tylko tłem dla oblubieńców. 

Ona, to polsko-litewska księżniczka, Jadwiga Jagiellonka (1457‒1502), córka Kazimierza Jagiellończyka i siostra Zygmunta Starego. Swego czasu o jej rękę ubiegali się najważniejsi kawalerowie Europy, a zgodę na słynne zaślubiny – ze względu na bliskie pokrewieństwo młodych – musiał wydać papież. On, to Jerzy Wittelsbach (1455‒1503), książę Bawarii-Landshut, w stroju mieniącym się klejnotami, z czapką w dłoni, zapewne zdjętą podczas ukłonu, na czarnym, narowistym ogierze, patrzy w jednym kierunku ‒ ku złotej karecie ozdobionej czerwonym sztandarem z białym orłem w koronie, w której zasiadła królewna w złotej sukni. Zza zasłony bogactw i przepychu postać zdradza niezdecydowanie.


Freski na ścianach bocznych w Paradnej Sali ratusza w Landshut

  

Landshut – inspiruje i łączy

Scena nad wyraz malownicza, choć trudno nie zapytać, jak to się stało, że możemy ją podziwiać w jednym z miast Bawarii, w Landshut właśnie. Na dodatek owo dzieło, z symbolem narodowym Polaków w centrum, znajduje się w siedzibie miejskich władz i to w najbardziej z reprezentacyjnych sal. Pozornie wyjaśnienie tego jest proste.

W drugiej połowie XIX w. uznano, że trzy połączone ze sobą gotyckie kamienice zasługują na przebudowę i gospodarze Landshut scalili je w jeden neogotycki ratusz. Wnętrza wymagały oprawy i zaproszono artystów związanych z monachijską akademią sztuk pięknych: Augusta Spießa, Rudolfa Seitza, Ludwiga Löfftza i Konrada Weiganda. Wszyscy mieli w dossier cykl dzieł wpisujących się w historyzm. Zlecono im zilustrowanie wesela w Landshut z 1475 r., czyli wydarzenia z czasów prosperity miasta. Wówczas pretendowało ono do roli głównego ośrodka Bawarii, swoje bogactwa czerpiąc m.in. z pobliskich kopalń srebra. Początek XVI w. przyniósł wojnę domową (tzw. zatarg bawarski) o sukcesję w księstwie Bawarii-Landshut, a w konsekwencji  upadek miasta. Znamienne, że zagrożeni konfiskatą dóbr mieszczanie i szlachta znaleźli schronienie w polskim Łańcucie, który zakładali ich dziadowie. Przypomnijmy, że nazwa Łańcut jest spolszczoną wersją niemieckiej „strażnicy kraju”, a więc Landshut. Wojny toczone nad Izarą zaprzeczały narracji o wielkości miasta, a o tym przecież chcieli opowiedzieć dziwiętnastowieczni włodarze. Nic więc dziwnego, że ich wybór padł na zaślubiny księcia Jerzego Bogatego z rodu Wittelsbachów z królewną Jadwigą. Na początku lat 80. XIX w. cyklem fresków oraz witraży odwołujących się do tego właśnie wydarzenia ozdobiono Salę Paradną ratusza.




Witraż w oknie ratuszowym – Jadwiga Jagiellonka i Jerzy Bogaty trzymają godło Polski, Landshut




Ratusz w Landshut


Ślub Jadwigi Jagiellonki według malarzy bawarskich

Bawarscy artyści mogli czerpać z różnych dzieł, my zwróćmy uwagę na jedno – portret Jadwigi. Znajduje się on w Landshut w muzeum Zamku Trausnitz i jest dziełem artysty, zwanego Mairem. Powstał przed 1502 r. i przedstawiona na nim królewna pogodnie spogląda w dal, trzymając w dłoniach gołębia. Twórcy fresków zgłębiali również niemieckie i polskie kroniki, poznając w ten sposób kontekst wydarzenia.

Idąc ich śladem, dowiemy się, że dzieje zaślubin rozpoczęły się w początkach lat 70. XV w., gdy książę Bawarii-Landshut, Jerzy Bogaty zaczął rozglądać się za królewską oprawą dla swych politycznych aspiracji i zwrócił się do władcy Polski. Oddanie córki takiemu kandydatowi, z perspektywy Kazimierza Jagiellończyka, miało znamiona mezaliansu, choć z drugiej strony mariaż niósł korzyści i król liczył m.in. na to, że pan na Landshut wesprze rządzącego w Czechach brata Jadwigi, Władysława. Pertraktacje długo się ciągnęły i dopiero w Boże Narodzenie 1474 r., w Radomiu monarcha i książę dobili targu.



Portret Jadwigi Jagiellonki pędzla Maira z Landshut / Peter Gertner: „Jerzy Bogaty”, ok. 1532




Inscenizacja „Wesele w Landshut”, królewna Jadwiga, 2005





Inscenizacja „Wesele w Landshut”


Ślub zaplanowano na październik kolejnego roku, ale nie obyło się bez zgrzytów. Jerzy nie spotkał orszaku w Wittenberdze, co król odebrał jako afront, a gdy już załagodzono konflikt, okazało się, że na trasie są ogniska epidemii i trzeba nadkładać drogi. W końcu 14 listopada 1475 r. Polacy stanęli na obrzeżach Landshut, gdzie witał ich nie tylko narzeczony, lecz także sam cesarz Fryderyk III. Dopiero wówczas osiemnastoletnia Jadwiga pierwszy raz zobaczyła przyszłego męża. Spotkanie dało asumpt do rozpoczęcia uroczystości, których rozmach kronikarze zilustrowali liczbami. Niemal 10 tys. gości bawiło się przez kilka dni i w tym czasie skonsumowanych zostało: „323 woły, 11,5 tys. gęsi, 40 tys. kurczaków, 194 345 jaj, 140 funtów rodzynek, 730 funtów fig, trzy wiadra miodu, 1,5 kwintala szafranu, 338 funtów pieprzu, 75 tys. krabów”. Relacje z wesela mają też szersze, źródłoznawcze znaczenie. Wybitny historyk, Karol Szajnocha, wysnuł z nich wniosek, że w drugiej połowie XV w., wbrew wcześniejszym przekonaniom, szabla była już popularnym orężem polskiego rycerstwa.

Ślub Jadwigi Jagiellonki – inscenizacje wesela w Landshut

Ratuszowe freski rozbudzały ludzką wyobraźnię. W 1903 r. karczmarz Georg Tippel z piekarzem Josephem Linnbrunnerem zorganizowali inscenizację historycznego wesela. W pierwszej rekonstrukcji wzięło udział 248 aktorów i od razu ta swoista gra miejska okazała się wielkim sukcesem. Postanowiono ją wznawiać co cztery lata; w ostatniej, zorganizowanej w 2017 r. wzięło udział aż 2 tys. mieszkańców, natomiast, bagatela, 600 tys. widzów przyglądało się całemu cyklowi wydarzeń rozłożonemu na trzy wakacyjne tygodnie.






Inscenizacja „Wesele w Landshut”, zwraca uwagę liczba uczestników i widzów, 2005


Ze względu na pandemię COVID 19 inscenizację z 2021 r. przełożono na 2023 r. Już dziś zatem szykujmy się do udziału w tym przedsięwzięciu, traktując go jako trzeci, po freskach i portrecie, polonik związany z Jadwigą. Nie wyczerpuje to jednak spuścizny po jagiellońskiej królewnie. Ostatnim z poloników jest symboliczna tablica nagrobna w klasztorze cystersów w Raitenhaslach w górnobawarskim Burghausen.



Zamek Burghausen, panorama, 2013, fot. Martin Falbisoner



Płyta nagrobna Jadwigi Jagiellonki w Reitenhaslach

Zdaniem Adama Krzemińskiego, publicysty, zajmującego się tematyką niemiecką, „Wanda, co nie chciała Niemca” „od XVI w. stała się niemal mitem założycielskim sarmackiej Rzeczpospolitej”. Jadwiga byłaby więc jej przeciwieństwem, nie dzieli lecz łączy, i w tej aktywności przewodzi całkiem pokaźnej liście królewien, księżniczek i zwykłych Polek, które zgodziły się na mariaż z zachodnimi sąsiadami. Ich losy rzecz jasna potoczyły się i toczą rozmaicie, choć wiadomo, że córka Kazimierza Jagiellończyka nie była szczęśliwa w małżeństwie.

Jerzy okazał się tyleż bogaty co rozwiązły i po dekadzie odesłał polską żonę, aby mu nie przeszkadzała, do odległego o 80 km zamku Burghausen. Osamotniona spędziła tam ostatnie siedemnaście lat i w tajemniczych okolicznościach zmarła w 1502 r. Pochowano ją w pobliskim klasztorze cystersów w Reitenhaslach. Nagrobek jagiellońskiej królewny został zniszczony w 1800 r i dziś jedynym śladem jej pośmiertnej bytności jest symboliczna płyta nagrobna. I to ona będzie tym czwartym i zarazem ostatnim polonikiem. Stojąc nad tablicą, pomyślmy, jak Jadwiga Jagiellonka cieszyłaby się z naszych odwiedzin.




Herb Jerzego Bogatego i Jadwigi Jagiellonki na bramie zamku Burghausen, 2007





Marta Panas-Goworska, Andrzej Goworski




Chronologia: fresk – ok. 1880 r., obraz – między 1485 a 1502 r., inscenizacja – od 1903 r., płyta nagrobna – bd.

Lokalizacja: Niemcy

Twórca: fresk – August Spieß, Rudolf Seitz, Ludwig Löfftz, Konrad Weigand, obraz – Mair z Landshut, inscenizacja – Georg Tippel, Joseph Linnbrunner, płyta – bd.





https://polonika.pl/polonik-tygodnia/jadwiga-jagiellonka-i-bawarskie-polonika?fbclid=IwAR1bXPxkHYjiQ69xtJmyC0vuOJr5tHkynl1N7UNYqVkn-u71EZ1CpkcakW0






Ramy Notre-Dame

 

przedruk

tłumaczenie automatyczne



Ramy Notre-Dame: 

zatrzymaj z góry przyjęte pomysły!


18.06.2019 

Frédéric Epaud


Po pożarze, który spustoszył Notre-Dame 15 kwietnia, Frédéric Épaud, specjalista od średniowiecznych budowli, podsumował krążące nieprawdy. Wpis tego badacza jest częścią TOP 5 najczęściej czytanych treści na naszej stronie w 2019 roku.


Emocje wywołane pożarem Notre-Dame opadły, krążyło wiele sprzecznych komentarzy na temat znikłej ramy, drewna, które trzeba było suszyć przez kilka lat, aby użyć i całych lasów, które trzeba było zrównać z ziemią. to. Jest zatem użyteczne do stanu wiedzy na temat konstrukcji i użytego drewna Notre Dame XIII XX wieku oraz możliwości odbudować ramę drewnianą za pomocą technik obowiązujących w średniowieczu.

Studia na zrębach gotyckich

Na szczęście architekci Rémi Fromont i Cédric Trentesaux przeprowadzili w 2015 r. precyzyjne badania architektoniczne średniowiecznych budowli, których krótkie podsumowanie opublikowano w 2016 r. w czasopiśmie Monumental 1 , oprócz tych wykonanych przez architekta w 1915 r. Henri Deneux oraz teza DEA sporządzona w 1995 przez V. Chevrier 2 na temat dendrochronologii . Dodatkowo skaner szkieletu został wykonany w 2014 roku przez firmę Art Graphique et Patrimoine (150 skanów).




W związku z tym przeprowadzono pełny i precyzyjny przegląd ramy. Zniknięcie tych ram nadal stanowi ogromną stratę dla naukowego zrozumienia budownictwa drewnianego z XIII -tego  wieku dla swojej analizy archeologicznej i dendrologiczny traceological pozostał. Wiele dodatkowych badań zasługiwałoby na przeprowadzenie, aby zrozumieć funkcjonowanie konstrukcji, procedury instalacji i podnoszenia, rodzaje montażu, fazy budowy i przeróbek, organizację placu budowy i jego przebieg.


Datowania dendrochronologiczne przeprowadzone w 1995 r. pozostają nieprecyzyjne i musiały zostać doprecyzowane, aby datować różne kampanie tego miejsca i odbudowy na rok. Badanie Dendrologiczny zasłużył również być prowadzone znać pochodzenie drewna, profil ściętych dębów (morfologia, wiek, wzrost ...), a więc stanu lasów eksploatowanych w XIII th wieku.

Badanie to należy zatem przeprowadzić w oparciu o istniejące dokumenty i zwęglone szczątki. Strata ta jest tym większa, że ​​zniknęła nie gotycka rama, ale trzy: ta zbudowana na chórze około 1220 roku, ta należąca do pierwszej ramy z lat 1160-1170, której drewno zostało ponownie wykorzystane i nawy (1230-1240?), która była znacznie bardziej wyrafinowana niż chór.

Te dwa ramiona transeptu, bomu oraz nawy boczne nawy otaczającej strzałkę przestarzałych dzieła Lassus i Viollet-le-Duc w połowie XIX th wieku.

 

Drewno i las eksploatowane w XIII th  wieku

Dokumenty, które mamy do dyspozycji i badania innych dużych struktur XIII th  century stosowanych odpowiedzieć na kilka pytań. Drewno używane w średniowiecznym stolarstwie nigdy nie było suszone przez lata przed użyciem, ale przycinano je na zielono i umieszczano na miejscu wkrótce po ścięciu. Były to dęby z najbliższych lasów, prawdopodobnie należące do biskupstwa. Każda belka to kwadratowy dąb (pień przecięty w prostokątny przekrój) z siekierą, utrzymującą serce drewna na środku pokoju. Piła nie użyto XIII XX  wieku do wielkości wiązki. Powalone dęby dokładnie odpowiadały odcinkom poszukiwanym przez cieśli, a ich kwadraturowanie odbywało się na minimalnym poziomie.jak najbliżej powierzchni pnia z niewielką stratą drewna. Drewno cięte w ten sposób nie ulegało deformacji, w przeciwieństwie do tarcicy. Naturalne krzywe tułowia zostały więc zachowane w wielkości, które w żaden sposób nie utrudnienie dla stolarzy w XIII -tego  wieku.



Młode dęby, cienkie i smukłe

Szacuje się, że budowa gotyckiego szkieletu nawy, chóru i transeptu Notre-Dame pochłonęła około 1000 dębów. Około 97% z nich zostało przyciętych z pni drzew o średnicy 25-30 centymetrów i długości do 12 metrów. Reszta, tylko 3%, odpowiadała beczkom o średnicy 50 centymetrów i maksymalnie 15 metrów na ćwieki. Te proporcje są podobne do tych, które mierzy się w ramach XIII th  kościołów wieku Lisieux, Rouen, Bourges, Bayeux. Oprócz małej średnicy większość tych dębów była młoda, w wieku średnio 60 lat, z szybkim wzrostem, jak wynika z badań dendrochronologicznych przeprowadzonych na większości XIII- wiecznych ram. wieku Basenu Paryskiego. Jesteśmy więc bardzo dalecy od wyobrażenia Épinal o ogromnych dębach o grubym pniu i kilkusetletnich.


Te młode, cienkie i smukłe drzewa pochodziły z wysokich lasów, gdzie gęstość drzewostanu była maksymalna i gdzie silna konkurencja między dębami zmuszała je do bardzo szybkiego wzrostu w kierunku światła na wysokość, a nie na grubość. Te średniowieczne lasy wysokie, zarządzane zgodnie ze specyficzną hodowlą, która opierała się na regeneracji przez zręby zupełne i odgałęzienie oraz na braku trzebieży w celu zachowania hipergęstości drzewostanu, masowo i szybko produkowały dęby doskonale nadające się do konstrukcji drewnianych i technik ścinania siekierą. .


Z tych powodów obszary leśne wykorzystywane przez te duże projekty obejmowały tylko kilka hektarów: zaledwie 3 hektary na 1200 dębów w ramach katedry w Bourges 3 . Jesteśmy więc jeszcze daleko od legendarnej polany całych lasów pod budowę gotyckich katedr…

Struktura ramy

Na początku XIII th  wieku, stolarzy mistrzowskie były w obliczu bezprecedensowych wyzwań związanych z gigantyzmu gotyckich katedr, a zwłaszcza trudności w dostosowaniu struktury cienkich ściankach z dużymi oknami i silnego oddziaływania wiatru na dachach coraz bardziej wysokie i opadający. Wyzwanie to było tym trudniejsze, że tak zwane „kratownice w jodełkę” w tamtych czasach generowały znaczne boczne naciski na ściany, a użyte drewno było cienkie, a zatem elastyczne.


Mistrz cieśli z Notre-Dame doskonale wiedział, jak podjąć to wyzwanie, projektując złożoną, ale wyważoną konstrukcję, stabilną dla siebie i dla ścian, z licznymi urządzeniami usztywniającymi w kratownicach, wzmocnieniami wiązań, podwojoną triangulacją, systemami form w celu odciążenia ciężkiego drewna, krótkich rozpiętości w celu ograniczenia napór bocznych wiązarów, przenoszenia obciążeń z wiązarów drugorzędnych na główne za pomocą belek bocznych i osiowych, stromego zbocza i innych technik zapewniających nieodkształcalność konstrukcji i równomierne rozłożenie obciążeń na ściany. Nie zawahał się załadować konstrukcji wszystkimi niezbędnymi urządzeniami setkami części wtórnych,

Kierownik projektu był w stanie dokonać doskonałej syntezy wszystkich eksperymentów przeprowadzonych na największych budowach swoich czasów. Był z pewnością jednym z największych i najodważniejszych mistrzów stolarskich swoich czasów. Rama XIII th  wieku Notre Dame był jednym z największych arcydzieł francuskiego gotyku stolarki przez jego złożoności technicznej i wyjątkowym stanie zachowania.


Czas potrzebny na wykonanie kratownicy w jodełkę jest znany i nie jest tak długi, jak można by sobie wyobrazić. Budowa ramach XIII -go  wieku katedrze Bourges twierdzili tylko dziewiętnaście miesięcy pracy dla zespołu stolarzy 15-20, czyniąc 925 gospodarstw podnoszenia dąb.

A co ze szczątkami?

Obecnie grupa badaczy zrzeszająca specjalistów z zakresu ram, antrakologów , dendrologów, ekologów, klimatologów, biogeochemików postanowiła rozpocząć projekt badawczy mający na celu zebranie i zbadanie zwęglonych szczątków ramy w dniu, w którym będą one dostępne. Już w świadomości wszystkich, wydziałów dziedzictwa, architektów, wybranych urzędników i badaczy, pozostałości konstrukcji zostaną zachowane po badaniach dla celów konserwatorskich.


Jakie lasy odbudować  ?

Jeśli chodzi o niezbędną tarcicę. Jak wspomniano powyżej, drewniany używany w XIII p  wieku Notre Dame 97% przy niewielkiej średnicy (25-30 cm) i 12 maksymalnie długi m, co odpowiada „małych” dębów, łatwe do znalezienia. Wycinka 1000 dębów nie jest wadą, gdyż kraj ten ma największy w Europie las z 17 milionami hektarów (ha) lasów, w tym 6 milionów w dąbrówkach, stale powiększających się od lat. Zbiorów nie dokonuje się przez wycinkę zupełną, jak to często się powtarza, ponieważ obecne lasy różnią się od tych z XIII wieku. wieku i że te „małe” dęby są porozrzucane w obecnych drzewostanach. Ich usuwanie odbywałoby się zatem poprzez ukierunkowane pojedyncze wycięcia w lasach wysokich (snooping), ograniczając w ten sposób wpływ ekologiczny na ekosystemy leśne. Są to zasadniczo drzewa zdegradowane, bez wartości dla leśników, ponieważ są zbyt małe dla wysokich lasów, które są dziś zarządzane do produkcji dużego drewna. Należy pamiętać, że do produkcji łodzi L'Hermione w ten sposób zajęło się 2000 dębów, czyli dwa razy więcej niż w przypadku Notre-Dame, nie budząc przy tym najmniejszych obaw o środowisko.


Rekonstrukcja ramy dębowej umożliwiłaby promocję francuskiego sektora leśnego, który przeżywa obecnie trudności z powodu niedostatecznej eksploatacji lasów wysokich i masowego eksportu surowego drewna, zwłaszcza do Chin. Dzisiaj użycie biomateriału, wykonanego według tradycyjnych technik, byłoby silnym znakiem naszych czasów w wyborze rozsądnego i ekologicznego gospodarowania naszymi zasobami naturalnymi oraz zielonej gospodarki zorientowanej na wiedzę. .


Którą ramę przywrócić? 

W przeszłości, przebudowę struktur spalone na katedr często powielana dokładnie oryginalnego XIII th  century pomnik szacunku jako katedrach Meaux w 1498 w Rouen w 1529 roku, a następnie w 1683 roku w Lisieux 1559 lub w XIX XX  wieku wielu chronionych budynków. Oczywiście jest tyle samo ram, które zostały odnowione bez uwzględnienia oryginału, o prostych, pragmatycznych i bardziej ekonomicznych konstrukcjach.


Betonowe ramy katedry w Reims, wykonane w 1919 r. lub metalowe w Chartres w 1836 r., zostały wykonane zgodnie z tą zasadą z powodu braku wysokiej jakości drewna, braku lasów w pobliżu, a nie wyraźnej chęci innowacji technologicznej. Wyjątkowe darowizny zebrane dla Notre-Dame i obecny potencjał leśny nie powinny już zmuszać decydentów do podejmowania takich ekonomicznych wyborów. Ponadto, zastosowanie współczesnych materiałów nie gwarantuje trwałości konstrukcji w bardzo długim okresie, o czym dowiódł dąb na przestrzeni ośmiu wieków, ani przekazu tradycyjnego know-how od „budowniczych” katedr. 


Co więcej, fakt wprowadzenia innowacji i pozostawienia piętna naszych czasów na Notre-Dame nie jest już tak uzasadniony jak w przeszłości ze względu na klasyfikację budynku, która poddaje wszelkie restytucje Karcie Weneckiej. Jego artykuł 9stanowi, że zniszczona część musi być zwrócona wiernie z poszanowaniem starej substancji, o ile jest to udokumentowane precyzyjnymi oświadczeniami. Jednak pełny przegląd ramy istnieje, nawet jeśli kolejne dodatki nie zostały jeszcze zdefiniowane, aby przywrócić jej pierwotny wygląd. Konstrukcja iglicy znana jest również z modelu czeladnika stolarza. Restytucja gotyckiego „lasu” jest więc możliwa, ale przede wszystkim narzucona przez przepisy dotyczące zabytków.

Oprócz materiału i formy debata musi przede wszystkim brać pod uwagę stosowane techniki.

Jakie techniki wdrożyć dzisiaj?

  Jeśli kształty ramek stale ewoluował przez wieki, ręcznie przycinanie technik z siekierą, „tradycyjnych”, pozostał identyczny dla swoich średniowiecza do początku XX e stulecie. Wbrew powszechnemu przekonaniu techniki te nie są już dziś rzadko stosowane w dużych firmach stolarskich ze względu na ich niezbędną modernizację i doskonalenie cyfrowych narzędzi do obróbki oraz obrabiarek elektrycznych. Firmy zajmujące się pomnikami historii, a nawet czeladnicy stolarze nie okrajali już drewna siekierą i zaopatrywali się bezpośrednio w tartak. Pojawia się zatem kwestia przetrwania tego know-how, ponieważ znika ono w ten sam sposób we wszystkich krajach europejskich. Tylko kilka rzadkich firm rzemieślniczych nadal praktykuje przycinanie doloire, dążąc do zachowania przekazu wielowiekowego know-how i istoty ich zawodu poprzez opanowanie całego łańcucha operacyjnego: od selekcji drzew po las, jego ręczne przycinanie, gdy jest zainstalowane. Te tradycyjne techniki są jednak ekonomicznie opłacalne i opłacalne dla tych małych przedsiębiorstw.



Różnica między dziełem wykonanym zgodnie z tradycją a techniką przemysłową jest jednak jednoznaczna, ponieważ drewno obrobione siekierą jest mocniejsze i lepiej trzyma niż cięte, nie odkształca się podczas suszenia, można stosować drewno gięte, tarcica jest tańsza, ponieważ jest dostosowany do przekroju, ubytki są minimalne, praca piękniejsza z poszanowaniem naturalnych form pnia, a przede wszystkim stolarze odnajdują tam zamiłowanie do swojego fachu. To wyjaśnia sukces tradycyjnych witryn, takich jak Guédelonczy te z „  stolarzy bez granic Które skupiają do 60 profesjonalnych stolarzy z całego świata, aby odnowić konstrukcję. Ostatnio kuratorzy zabytków i architekci wzywają do obróbki drewna przy użyciu tradycyjnych technik doloire do renowacji starych konstrukcji, takich jak Aître Saint-Maclou w Rouen, ale niewiele firm może jeszcze odpowiedzieć. Potrzebują szkolenia, aby ponownie nauczyć się tych umiejętności, co dokładnie proponuje rządowy projekt ustawy o przywróceniu Notre-Dame.


Placówka tego typu szkoły na dziedzińcu katedry Notre-Dame, z dziesiątkami stolarzy ustawiających kłody siekierami i ręcznie przycinających lasy zgodnie z pradawnymi zasadami rzemiosła, pozwoliłaby firmom ponownie połączyć się z tym know-how. stary, w duchu i ciągłości miejsc katedralnych. Taki projekt byłby niewątpliwie spektakularny i bardzo poruszający publiczność, ponieważ świadczyłby o szacunku naszych czasów dla dziedzictwa gestyczno-technicznego, które we Francji musi być zachowane jako część naszej tożsamości kulturowej, a tym bardziej dla najbardziej cenione zabytki narodu.

Prawdziwym wyzwaniem technologicznym reprezentowanym przez rekonstrukcję konstrukcji Notre-Dame nie jest wykonanie konstrukcji high-tech we współczesnym materiale, co bardzo dobrze wiemy, jak to zrobić na dworcach czy lotniskach, ale aby nadal móc dzisiaj” stworzyć dębową ramę z poszanowaniem tradycyjnego know-how.

Wybór ten byłby zaskakująco nowoczesny, ponieważ pozwoliłby profesjonalnemu organowi na ponowne przyswojenie technik szanujących pomnik, ludzi i drewno, poprzez wykorzystanie materiału pochodzenia biologicznego, pozyskiwanego przez wycenianie naszych zasobów leśnych zgodnie z etyką, ekologią i pracą ręcznie prawie zero dwutlenku węgla, zgodnie dotyczy Wszakże głęboko zakorzenione w XXI p  wieku. 



 
Poglądy, opinie i analizy publikowane w tym dziale są poglądami ich autora. Nie mogą stanowić żadnego stanowiska CNRS.



https://lejournal.cnrs.fr/billets/charpente-de-notre-dame-stop-aux-idees-recues?fbclid=IwAR0bPsx9g9Otkb0UL3p8c8f9v57FOKsUrxl-gogeiabFgjNuY7MpBc2TKhc







Chorasan i kolonialna budowa „Afganistanu”

 


przedruk 

trochę słabe tłumaczenie automatyczne


Chorasan i kolonialna budowa „Afganistanu”

  • Tariq Marzbaan


Ten esej dla Al Mayadeen English został przetłumaczony z niemieckiego i angielskiego na włoski przez Norę Hoppe.


Bez znajomości historii nie można zrozumieć dzisiejszego świata... Dla większości ludzi, zwłaszcza ludzi Zachodu, „Afganistan” pozostaje ciemną zagadką. Ale enigmatyczny charakter tego konstruktu był kultywowany … i nadal jest, ponieważ odpowiednio reprezentuje trwały romantyczny mit kolonialny o dziczy zamieszkanej przez śmiałych barbarzyńców.

Zanim w następnych esejach zajmę się obecną sytuacją w Afganistanie i Azji Środkowej, chciałbym najpierw przedstawić podstawowe tło historyczne w regionie, aby umożliwić lepsze zrozumienie złożonych okoliczności, które mają na niego obecnie wpływ...



CZĘŚĆ I. 

Rozdział 1



Klątwa kolonializmu.

Ideologia kolonializmu zawsze dążyła do oddzielenia skolonizowanych narodów od ich rodowych i cywilnych zasobów, aby podporządkować je i zdominować - nie tylko ekonomicznie i politycznie, ale także kulturowo, intelektualnie i psychologicznie. Zgodnie ze swoją maksymą „dziel i rządź”, kolonialiści na całym świecie zakreślili granice na swoją korzyść; podzielili kraje i regiony, zmienili ich nazwy i zrekontekstualizowali . Te „ rekontekstualizacje ”„Kształtowali następnie poglądy mieszkańców państw kolonialnych… a poglądy te były i nadal są przekazywane całemu światu poprzez różne media, publikacje i kanały edukacyjne. narody - - zostały również zaadoptowane przez większość skolonizowanych społeczeństw, które od tej pory zaczęły widzieć siebie oczami kolonizatorów...

W ten sposób sfabrykowane zostały fałszywe tożsamości * – na poziomie etnicznym, narodowym, a nawet indywidualnym. (Pojęcie „egzotyki” w społeczeństwach kolonialnych jest tego dobrym przykładem… ale jest to temat, który zasługuje na osobny esej).

Dlatego ważne jest, aby mieszkańcy regionów, w których kolonializm do dziś niszczą rdzenną kulturę (kolonializm nie należy tylko do historii!) Uświadomili sobie te okoliczności i zbadali przyczyny i korzenie ich fałszywej tożsamości. podatki.

Dyskurs tożsamości jest od dłuższego czasu dominującym tematem dla wielu naukowców, zajmujących się nie tylko dziedziną sztuki i kultury, ale także polityki, socjologii, psychologii i filozofii.

Jednym z regionów, gdzie interwencje kolonialne wywarły znaczący wpływ na historię, geografię, kulturę, mentalność i ostatecznie na życie ludzi, jest Afganistan.



Nazwa i konstrukcja „Afganistanu”

Naród i kraj „Afganistan” z obecnymi granicami i konstytucją istnieje w rzeczywistości zaledwie od około 100 lat…

Jednak międzynarodowi historycy i badacze przytaczają „1747” jako rok oficjalnego założenia Afganistanu. W tym samym roku, Pasztun-chan z plemienia Abdali z Kandaharu został koronowany na króla i jest uważany za „ojca współczesnego państwa Afganistanu”. Nazywał się Ahmad Khan Abdali , później znany jako Ahmad Shah Dorrani .

Ale kiedy Ahmad Shah został wybrany na króla Pasztunów, nazwał się królem Chorasan, a nie królem Afganistanu. W tym czasie nie było kraju, nie było państwa o nazwie „Afganistan”. Jeśli Pasztunów chciał własne królestwo z właściwą nazwą, to oni nazwali go „ Pashtunestan ”, a nie Afganistan, ponieważ „ Afghan / Afganistan ” były imiona zagraniczne dla Ahmad Khan i wszystkich innych Pasztunów, nadane im przez nie- Pasztunów .

Ahmad Shah pierwotnie zamierzał rządzić całym Wielkim Iranem, w tym Chorasanem, i ostatecznie rozszerzyć swoje imperium dalej na wschód do Indii i dalej na północ poza Oksus. Ale w końcu dotarł tylko do Meszhedu na zachodzie i Amu-darii (Oxus) na północy. Koncentrował się głównie na podboju Indii… [Czytaj więcej później].




Wielki Iran



„Afganistan” był kiedyś nazwą obszaru w górach Sulaiman, który dziś rozciąga się między Afganistanem a Pakistanem. Było to oznaczenie obszaru, na którym mieszkała większość Afgańczyków (Pasztunów) i nie miała statusu państwa ani kraju. Ten „Afganistan” zawsze był częścią Wielkiego Imperium Irańskiego, aż do końca Imperium Safawidów lub pod hegemonią / wpływem innych dominujących imperiów na północy i wschodzie, takich jak Maurya, Kusana czy Mogołów.

Pasztunowie byli nazywani „ Afgańczykami ” przez perskojęzycznych mieszkańców Wielkiego Iranu (i „ Patan ” przez Indian), a ich obszar plemienny „ Afganistan ”. 



Nazwa „ Afghan ” występuje w formie apagan , aughan w Avesta ( zaratusztriańskie teksty religijne) oraz w Rigwedzie (wedyjskie hymny sanskryckie).

Jeśli chodzi o pochodzenie plemion Pasztunów - kiedy i skąd przybyli do swojej obecnej ojczyzny - istnieją liczne publikacje badaczy indyjskich, rosyjskich i europejskich, a także wiele mitów i legend zapoczątkowanych przez samych Pasztunów. W każdym razie teorie na ten temat bardzo się różnią. [Listę lektur przedstawiam na końcu części I tego eseju].

Trzeba też powiedzieć, że teksty w afgańskich podręcznikach do historii, brytyjskie publikacje i wpisy w Wikipedii należy na ogół traktować z przymrużeniem oka, ponieważ Afgańczycy i Brytyjczycy mają swoje własne programy i narracje polityczne i ideologiczne („kolonializm” po brytyjskiemu to: „zapewnić dominację” dla Pasztunów).

Chciałbym również zwrócić uwagę, że Wikipedia wydaje się być pierwszym przystankiem dla wielu zapracowanych dziennikarzy, którzy szukają tematów, o których niewiele wiedzą… Szczególnie zwróciłem na to uwagę w kilku ostatnich artykułach na temat Afganistanu. (Wikipedia może być przydatnym narzędziem do sprawdzania dat, wydarzeń i nazwisk, ale jeśli chodzi o informacje ideologiczne, polityczne i historyczne, jest nie tylko niewiarygodnym źródłem, ale często cenzuruje lub zniekształca prawdy, aby służyć programom niektórych potężnych instytucji lub konkretną ideę/ideologię).

Historycy i badacze afgańscy, a w większości historycy i badacze międzynarodowi, mają tendencję do używania terminów „ Afganistan ” i „ Afgańczycy ”, odnosząc się do historii regionu we wszystkich okresach sięgających czasów prehistorycznych. To nieuchronnie prowadzi do wypaczenia i niezrozumienia historii i nadaje fałszywą legitymizację nazwie „Afganistan”… tak jakby Afganistan, ze swoimi obecnymi granicami i konstytucją, zawsze istniał w tej formie. Być może badacze akademiccy mają własne uzasadnienia naukowe i kryteria. Ale wiadomo też, że wiele tekstów jest pisanych w kontekście politycznym i ideologicznym, więc modyfikują historię zgodnie z panującymi okolicznościami politycznymi…„Historia piszą zwycięzcy” .

To Brytyjczycy wprowadzili i rozpowszechnili termin „ Afganistan ” dla kraju i stanu oraz termin „ Afgańczyk ” dla całej populacji Chorasan, zanim Pasztunowie użyli tych terminów. Wszyscy władcy pasztuńscy używali nazwy Khorasan dla swoich terytoriów aż do połowy XIX wieku.

Dopiero Amir Abdul Rahman (1880-1901) przez korupcję przyjął nazwę „Afganistan” dla swojego państwa i sam ją przyjął – bez zgody ludu, bez żadnej oficjalnej legitymacji i bez poszanowania międzynarodowych zasad i przepisów. czasu.

W 1919 r. Traktat Rawalpindi uznał niepodległość Afganistanu od rządu brytyjskiego i ustanowił nazwę „Afganistan” na arenie międzynarodowej.

W 1935 r., za namową króla Rezy Chana (znanego również jako Reza Shah Pahlavi), parlament Teheranu podjął decyzję o ustanowieniu międzynarodowej nazwy „Iran” dla kraju, który do tej pory był znany na Zachodzie jako „ Persja ”. Ale zanim ten zamiar został oficjalnie ogłoszony, Reza Khan chciał uzyskać zgodę rządu afgańskiego, obawiając się, że strona afgańska, a zwłaszcza ludność, będzie legalnie przypisywać sobie nazwy „Iran” i „Khorasan”.

Afgański król Zaher Khan z radością przyjął ten ruch „Persów” i zrezygnował z nazwy „Iran” dla Afganistanu – coś, co zostało skrytykowane przez afgańskie niepasztuńskie elity.

Powód, dla którego nazwa kraju lub państwa (i język perski) była wtedy i nadal ma tak duże znaczenie dla wykształconych niepasztunów zajmujących się polityką i kulturą, ma związek z tożsamością narodową (dotychczas nieistniejącą) i z ciągłym niepasztunowskim oporem przeciwko wysiłkom państwa (pasztunów), by narzucić im tożsamość inną niż ciągła „perska/irańska” (która rozwijała się przez tysiąclecia), której zawsze czuli częścią.




* porównaj - "wspólna świadomość narodowa":

Takim neologizmem może być stwierdzenie "wspólna świadomość narodowa".

Nie, to nie to samo co "świadomość narodowa".


Termin "świadomość narodowa" sam w sobie jakby się definiuje jako coś wspólnego, bo odnosi się do jakiejś społeczności, zbiorowości ludzkiej, w związku z czym nie ma potrzeby precyzowania, że jest to "wspólna" świadomość jakiejś grupy ludzi. To się rozumie samo przez się.

Ale już w podręczniku dla zbójów - o, to co innego!

Termin "wspólna świadomość narodowa" związany jest z techniką łączenia podbijanej społeczności z własną społecznością.

Ten termin dotyczy więc co najmniej dwóch różnych "świadomości narodowych" - własnej i obcej.

W Polsce stosuje się to poprzez uporczywe powtarzanie w przestrzeni medialnej, głównie w internecie (przede wszystkim fora) pozytywów o niemcach lub Niemczech.


więcej tutaj:

Bachus






TARIQ MARZBAAN

 Urodził się w Kabulu w 1959 roku, gdzie mieszkał do 1982 roku, kiedy wraz z częścią rodziny schronił się w Peszawarze w Pakistanie, a następnie w Niemczech, gdzie po latach uzyskał obywatelstwo. Obecnie mieszka w Azji Południowo-Wschodniej. Posiada tytuł magistra literatury perskiej i filologii germańskiej, a także kontynuuje samodzielne studia z zakresu geopolityki, historii i kolonializmu. Pracował jako rysownik polityczny, artysta, badacz wiadomości i tłumacz, montażysta filmowy, scenarzysta. Wyprodukował i wyreżyserował swój dokument-esej o emigracji „Ptak burzowy”, który był prezentowany na międzynarodowych festiwalach. Publicysta Al Mayadeen English.

„Ziemia Pustkowia to kraina bez przestrzeni i bez czasu, wizja miejsca niczyjego, które swoją ciemnością burzy wszelką nadzieję, w której mieszkańcy walczą w klimacie rozpaczy i duszności”.

  • Angelo De Sio, w swojej analizie „The Wasteland”, wiersz TS Eliota





Jest to część pierwsza artykułu, pozostałe należy wyszukać pod poniższym linkiem:







https://en.wikipedia.org/wiki/Greater_Khorasan

https://pl.wikipedia.org/wiki/Chorasan








Obciążenie co-videm