Maciej Piotr Synak


Od mniej więcej dwóch lat zauważam, że ktoś bez mojej wiedzy usuwa z bloga zdjęcia, całe posty lub ingeruje w tekst, może to prowadzić do wypaczenia sensu tego co napisałem lub uniemożliwiać zrozumienie treści, uwagę zamieszczam w styczniu 2024 roku.

piątek, 25 listopada 2011

Błąd semantyczny


W temacie Krzysztofa Cierpisza
 
 
 
Powiem tak.


Światem rządzą (?) najbogatsi tego świata, mający władzę nad systemem bankowym.


Mowa o wszystkim z grubsza znanych bankach, takich jak J.P. Morgan, Goldman& Sachs, itd. itd...


Właścicielami tych banków są osoby pochodzenia żydowskiego.
Cokolwiek to znaczy...



Jeżeli publicyści atakują te osoby, za bandyckie postępowanie z krajami zadłużonymi w tych bankach, za ciągoty do okradania, oszukiwania, za pogardę dla nieżydów itd., i używają zwrotów typu: „to wina żydów”, to dokonują olbrzymiego uogólnienia.



Są przecież żydzi, którzy klepią biedę, są też ortodoksi, którzy uważają, że państwo Izrael nie powinno powstać i jest wielu innych.

Wolałbym, aby mówić o ludziach złych i dobrych, mądrych lub głupich.



[Ja mówiąc „niemcy” podkreślam nację , z tego względu, że szef niemieckiego wywiadu, Reinhard Gehlen, w latach powojennych obmyślił plan jak ściągnąć z niemców odium za IIWŚ i przenieść na Polaków – ten plan to tzw. błędy semantyczne, czyli „polskie obozy koncentracyjne”


Proszę zauważyć, że operacja ta zakładała, że Polacy nie będą się bronić przed tą semantyczną manipulacją

– to kolejny pośredni dowód na istnienie w Polsce werwolfu w określonych kręgach]





Precyzyjnie jest mówić: to wina bankierów lub tak jak ja mówię: klanów bankowych z Ameryki.


Mówienie: „to wina żydów” uruchamia wypracowany przez bankierów system obrony czyli potępienie za antysemityzm.



Przeciętny człowiek, „oglądacz” telewizji, który nie interesuje się przemianami na świecie, i nie wie „co i jak”, ma już ustawiony punkt widzenia na tę sprawę i na słowo antysemityzm reaguje zgodnie z programem, do jakiego to pojęcie zostało powołane.


Reaguje więc niechęcią w stosunku do osób mówiących: „to wina żydów” i nie traktuje ich poważnie  – co jest bardzo niedobre.
 

Apeluję o nieużywanie słowa żydzi w ogóle.
Proszę stosować precyzyjny słownik.



Polski to jest bardzo bogaty i piękny język...



Pozdrawiam

KOMENTARZE

  • W rzeczy samej
    .
    Nie tylko ma Pan rację, ale uważam nawet, że obwinianie nacji żydowskiej jest inspirowane przez tych rządzących światem.

    Pamiętajmy że to, jaki ich nazywam, Władza Alfa zafundowała kompletny scenariusz i wykonanie II Wojny Światowej gdzie niewygodni im Żydzi zostali zgładzeni.

    Po prostu, powyżej pewnego poziomu bogactwa, pieniądze już przestają się liczyć, liczy się tylko władza.

    Potem zaś do celu prowadzi układ sił, czyli ten kontroluje tamtego, a zatem jest wyżej w hierarchii.

    Ot zwykła ekonomia, blokowana przez władzę przed jej powszechnym zastosowaniem w myśleniu.
  • @Autor
    Bardzo eufemistycznie określił Pan tych, którzy swa wiedzę opierają wyłącznie na kolorowych obrazkach połączonych z głośnym powtarzaniem błędów semantycznych... ;)
  • @
    Ja 20 lat nie mówiłem żydzi. Ot beztroska...

    Daje jednak pięć gwiazdek. Nie zawsze do celu prowadzi jedna droga
  • autor
    Błędne ujęcie.
    Z podstaw.
    Dlaczego?
    Powstała sytuacja jest wynikiem przyjęcia określonego modelu rozwojowego, gdzie istnieje "naród wybrany".
    I wszyscy, którzy ten model akceptują - są odpowiedzialni za istniejący stan rzeczy - zwłaszcza KRK. (Jest bowiem stwierdzenie, że "nie masz Greka, ni żyda", a ostatnio co i rusz podkreśla się istnienie tego "narodu wybranego".

    Jakoś Chińczycy, Hindusi i wiele innych nacji - "wybraństwa" nie uznają i całkiem nieźle sobie radzą.

    Obecnie antysemityzmem "piętnuje" się wszystkich, którzy tego "wybraństwa" nie uznają.

    I to nie ma nic wspólnego z tym czy ktoś jest "dobry, czy zły"; każdy uznający taką "rasowość" - jest godny potępienia. I póki to nie nastąpi - będzie to, co jest.
  • @Marky
    UWAGA, PROSZĘ ZWRÓCIĆ UWAGĘ, ŻE TEKST MARKY'EGO UŁOŻONY JEST WG PEWNEGO PLANU!!

    1. najpierw precyzuje osoby dramatu – osobę, którą atakuje, stawia w roli nietolerancyjnego, narzucającego innym swój punkt widzenia xenofoba, zaś siebie stawia w roli obrońcy uciśnionych, którzy boją się puścić bąka na NE


    2. następnie zagaja temat, którym chce się posłużyć i wdaje się w różne dywagacje


    3. przystępuje do ataku – dokonuje powiązania osoby, którą atakuje i którą określił w 1 punkcie jako xenofobiczną z terminem antysemita


    4. „precyzuje” tę osobę poprzez zaprezentowanie historyjki


    5. kpi sobie, sądząc, że mu się ta sztuczka uda





    TEKST JEST ZA DŁUGI NIE MIEŚCI SIĘ

    ODPOWIEDŹ W NOWYM POŚCIE !!!!!
  • @Marky
    odpowiedź jest już w następnym poście....

poniedziałek, 21 listopada 2011

Wizja...


W temacie "faszystów"....


Polecam lekturze dokument: "WIZJA SIŁ ZBROJNYCH RP - 2030"

przygotowany przez Departament Transformacji MON.


Oto, kogo zamierza bić generał MON....

punkt 27:

"Przeciwnikiem przyszłych Sił Zbrojnych RP będą coraz rzadziej regularne siły zbrojne dysponujące kompleksowymi systemami uzbrojenia i odpowiednim zapleczem logistycznym.
Ich miejsce zajmą lokalne (narodowe) i transnarodowe oddziały partyzanckie i paramilitarne, najemnicy oraz oddziały rebelianckie wykorzystujące do walki także dzieci - żołnierzy.

Cechą wyróżniającą te oddziały będzie szczególna determinacja ich członków oraz wysoka dynamika zmian taktyki działań. Nie będą oni posiadali uzbrojenia typu ciężkiego.

Ich potencjał bojowy stanowić będą natomiast lekkie, przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe, małokalibrowe zestawy artyleryjskie i broń strzelecka o zróżnicowanym poziomie nowoczesności oraz improwizowane ładunki wybuchowe.

Podmioty te nie będą posiadały stałych baz, regularnej struktury wewnętrznej i systemu dowodzenia, a swoją militarną słabość będą kompensowały prowadzeniem działań asymetrycznych (terror, powstania, wywołanie rozruchów ulicznych o dużej skali)."


"Szczególna determinacja ich członków" - rozumiem, że chodzi o patriotyzm, jako siła napędowa tej determinacji.
Słowo: "powstania", chyba mówi wszystko...


Czyżby MON zamierzało walczyć z "faszystami"?





KOMENTARZE

  • faszystka
    Tak.
  • @autor
    To się kwalifikuje na news.
  • @Mariovan
    Zdecydowanie TAK

    kaja
  • @ Maciej Piotr Synak
    Zobaczymy , czy fachowcy od wojskowości rozszyfrują ten temat .
    Ja wyślę zapytanie do Pana Marka Toczka .
  • @Mariovan
    Ale nie ”będzie newsem. Jak widać taka polityka NE czy ścislej ŁŁ
  • @ Maciej Piotr Synak
    Pan Marek Toczek nie odpowiedział . Ale mam opinię blogera "Podobin"
    Oto cały jego komentarz :

    ".....Przekaz jest na tyle czytelny, iż można powiedzieć, że jest wytworem propagandy.

    Zresztą jest to również potwierdzenie dotychczasowej polityki obronnej kolejnych rządów. Cóż bowiem oznacza zapis „Przeciwnikiem przyszłych Sił Zbrojnych RP będą coraz rzadziej regularne siły zbrojne”
    Przecież autor takiego sformułowania zagalopował się. Mówiąc „ będą coraz rzadziej” nie jest w stanie potwierdzić, że kiedykolwiek nasi żołnierze uczestniczyli w wojnie z regularnymi siłami zbrojnymi. Jest to wypowiedź bez żadnego pokrycia.

    Jednak autor z miejsca bierze byka za rogi i zamierza w swoich wynurzeniach zrobić wszystko, by nas przekonać, że naszemu krajowi nikt nie zagraża, a jedynie powinniśmy zreformować siły zbrojne dla potrzeb kontyngentów ekspedycyjnych.

    Jeżeli nie zagraża nam przeciwnik o określonym zapleczu logistycznym, to nasze siły zbrojne nie potrzebują rozbudowanego zaplecza logistycznego i mobilizacyjnego.

    Wystarczy przyjąć określoną tezę, której myśl przewodnia zakłada, że w przewidywalnej przyszłości nie grozi Polsce utrata niepodległości, a wszyscy sąsiedzi na wieczne czasy nie będą wysuwały wobec nas jakichkolwiek roszczeń terytorialnych, to utrzymywanie regularnych sił zbrojnych jest zbyteczne i zbyt kosztowne.

    Oczywiście autor tej tezy nigdzie nie posiada dowodów potwierdzających takie myślenie, ale od czego jest propaganda, to poprzez media, ten absurdalny i nie uzasadniony pomysł wtłacza się w umysły rodaków, którzy zadowoleni z likwidacji służby z poboru, słabo interesują się tym problemem.

    W dalszej części, bez przeszkód rozważa się nieregularny sposób działań potencjalnego przeciwnika, którego obniżenie wartości mają również spowodować dzieci-żołnierze. Taki przeciwnik nie będzie wymagał regularnych oddziałów, związków taktycznych, czy też zorganizowanego użycia wszystkich rodzajów sil zbrojnych i rodzajów wojsk, a jedynie doraźnie wydzielanych i specjalnie tworzonych jednostek bojowych i specjalnych.

    To z kolei nie powoduje konieczności utrzymywania i, szkolenia i zgrywania sztabów szczebla taktycznego, a tym bardziej operacyjnego. Autor ukrywa fakt, że kierowanie tego typu operacjami zawsze będzie w rękach silniejszych, a nam w udziale przypadnie symboliczny udział w dowodzeniu, a znaczący w konkretnych działaniach.

    Nie bez przyczyny podkreśla się lekki charakter uzbrojenia potencjalnych oddziałów przeciwnika, co musi rzutować na poszukiwanie wysoko specjalistycznych rodzajów uzbrojenia, które w odpowiednich ilościach będziemy zmuszenia zakupić w innych państwach, a jednocześnie nie będziemy mieć uzasadnienia na rozwijanie własnej myśli technicznej i rodzimego przemysłu obronnego.

    Realizację tej polityki i wychodzenie naprzeciw tej koncepcji widzimy od konfliktu irackiego, a nasz udział w afgańskiej ekspedycji potwierdza przyjętą tezę. Polityczni decydenci znaleźli odpowiednią ilość cywilnych doradców oraz wojskowych, którzy przy każdej okazji uzasadniają tą tezę. Oczywiście jest to błędna teza i bardzo szkodliwa na przyszłość. Dalsze trwanie w tym błędnym przeświadczeniu nie wpłynie na nasze bezpieczeństwo i nie stanowi żadnej gwarancji naszej integralności terytorialnej...."
  • @zbigniew1108
    Przepraszam, że dopiero dzisiaj. Ponieważ temat ważny więc postanowiłem przedstawić swoją opinię. Nie znam tego opracowania w całości i dzisiaj tylko mogę sie domyślać czemu miało służyć. Generalnie nie zajmuję się wizjonerstwem, a ostatnimi laty takich wizjonerskich opracowań w MON nie brakuje. Taki opis pasuje do działań gdzieś na krańcach tzw. III Świata (bo już nie bardzo do b. Jugosławi, Gruzji, Iraku, Afganistanu...) ale na pewno nie do centralnej Europy. Może ten wizjoner tam właśnie , w III Świecie widzi nasze Siły Zbrojne w działaniach...p/partyzanckich.
    Europejski Teatr Działań Wojennych, jego infrastruktura, nagromadzony potencjał bojowy a także poziom umiejętności operacyjno-taktycznych poszczególnych armii narodowych stwarza zupełnie inny obraz prawdopodobnych działań zbrojnych. Działania wojsk specjalnych i partyzantka (przeciwnika) to ważny ale nie decydujący element walki na obcym terytorium. Demonstrowany przez wizjonerów obraz potencjalnego, wciąż bardzo realnego przeciwnika, to dyletanctwo i co gorsza ociera się to o dywersję. Wszak wiadomo, że Siły Zbrojne RP winny być przygotowywane adekwatnie do wielkości zagrożenia. Bagatelizuje się więc zagrożenie, nie dostrzega realnego przeciwnika, wtedy łatwiej wytłumaczyć postępującą demilitaryzację państwa i słabość jego Sił Zbrojnych. A jakie mamy otoczenie wszyscy wiemy. Nic też nie jest skończone na zawsze. Można więc propagandowo wymyślać takie wizje. W MON tak jak i w innych resortach uprawiana jest polityka "zamiatania pod dywan" i ta "Wizja..." jest tego przykładem. Zgadzam sie z opinią p. Podobina. Pozdrowienia.
  • @Marek Toczek
    Powiem wprost: czy przedstawiona "wizja" nie mówi o pacyfikowaniu przez WP cywilnych powstań na terenie kraju ue, czyli Polski?
  • @Maciej Piotr Synak
    Ja tak daleko bym tego nie widział. Zgadzam się, że trzeba dmuchać na zimne. Moim zdaniem w zapisie tym chodzi o uzyskanie zdolności WP do wysyłania kontyngentu na różnego rodzaje misje w różne zapadłe części świata. Taką widać rolę szykują naszym żołnierzom decydenci z NATO.
    Dla porównania. W okresie stanu wojennego resorty MON i MSW miały do dyspozycji ok. 600 000 - 650 000 żołnierzy i funkcjonariuszy. Praktycznie użyto ok. 20% stanu wojska i ponad 70 % funkcjonariuszy. W dyspozycji ówczesnej władzy były także i trzeba to doliczyć:
    - duża część administracji, niemal cały aparat partyjny, sądownictwo i prokuratura. Pomimo tak dużych użytych sił i posiadanych znacznych rezerw (nie powołano przeszkolonej rezerwy mobilizacyjnej), Jaruzelski nie był pewien czy te siły wystarczą aby stłumić masowy protest społeczny.
    Aktualny stan WP to ok. 95 tys. żołnierzy i na więcej w najbliższych latach się nie zanosi. Bez administracji wojskowej, jednostek logistycznych i zabezpieczenia, ośrodków szkolenia bez Wojsk Lotniczych i Marynarki Wojennej to praktycznie ok. 35-40 tys. żołnierzy. Od kilku lat nie szkoli się żadnych rezerw osobowych, więc nie ma mowy o istotnym rozwinięciu sił. WP aktualnie nie posiada sprzętu i wyposażenia do działań parapolicyjnych - tłumienia rozruchów.
    Pomijam tu aspekty pozamilitarne, w tym najważniejszy, czy polscy żołnierze skierowali by swą broń przeciwko rodakom? W moim przekonaniu jest to prawdopodobieństwo graniczące z pewnością, że nie. Pozdrowienia.

Oferta?

Oferta?


...kluczem do potęgi politycznej jest "zdobywające serca i umysły ludzi w kraju i poza granicami" dojrzałe moralnie przywództwo. Według nich taka władza w każdym starciu pokona opartą wyłącznie na przemocy tyranię czy hegemonię...



Fragment informacji z onetu.

Chiny kontra USA

Wypowiedź eksperta z chińskiego uniwersytetu.


O wyniku zmagań zadecyduje nie tylko siła gospodarcza i militarna, ale również moralność, która - jak podkreślił - "może odgrywać kluczową rolę w kształtowaniu międzynarodowej konkurencji między potęgami politycznymi, jak również w odróżnieniu zwycięzców od przegranych".

Teorie te powstawały ponad 2 tys. lat temu, kiedy Chiny rozbite były na wiele małych państewek. Jednak zdaniem Yana dzisiejsza sytuacja na świecie wykazuje "uderzające podobieństwa" do tamtej epoki, a recepty wypracowane przez starożytnych nadają się do bezpośredniego zastosowania również teraz. Oznacza to, że "państwa bazujące na potędze wojskowej i gospodarczej, ale pozbawione moralnej dojrzałości, skazane są na porażkę" - ocenił.

"W jaki sposób Chiny mogą zatem zdobyć serca ludzi na całym świecie? Według starożytnych filozofów powinny zacząć od siebie" - napisał.

Jego zdaniem zamiast koncentrować się na rozwoju gospodarczym, powinny skupić się na budowaniu harmonijnego społeczeństwa poprzez eliminowanie olbrzymiej przepaści, która dzieli w tym kraju bogatych od biednych. Muszą też wyplenić korupcję, a kult pieniądza zastąpić tradycyjną moralnością.

Stany Zjednoczone, dzięki sile militarnej, wciąż są światowym hegemonem i mają ponad 50 sojuszników. By móc rywalizować z nimi na tym polu, Chiny muszą nawiązać współpracę wojskową i dyplomatyczną z jak największą liczbą "wysokiej rangi" partnerów.

Jak zauważył, w ciągu najbliższej dekady do władzy w Chinach dojdą pokolenia, które doświadczyły trudów rewolucji kulturalnej. Tacy przywódcy z pewnością będą cenić wartości polityczne wyżej niż korzyści materialne.

Powinni odegrać większą rolę na arenie międzynarodowej, oferując słabszym państwom lepszą ochronę i więcej wsparcia gospodarczego, co oznacza intensywniejszą rywalizację z USA - podkreślił Yan.
Ryzyko konfliktu zbrojnego ocenił jednak jako niskie.


 

KOMENTARZE

  • @Piotr Maciej Synak
    Dokładnie o tym powinniśmy myśleć w Polsce .
    Nie jak zmienić ekipę przy "korycie " z lewicowej na prawicową ,
    ale jak mamy budować system na atrakcyjny dla podatników .
    Nie mglistymi obiecankami , konkretnie ,
    zrobimy to , to i to .
    I wyborcy powinni mieć to podane w formie zrozumiałej przez nich ,
    a nie w postaci kilkudziesięciostronicowych deklaracji programowych .

    Ps.
    Czy ten chiński profesor to dysydent , czy kontrolowany przeciek ?
    Pozdrawiam
  • @zbigniew1108
    Myślę, że to kontrolowany przeciek.

    Perskie oko do mniejszych krajów, gdzie są pokłady ludzi ["wysokiej rangi"] zdających sobie sprawę, że są niewolnikami u banksterów i mających chęć się spod tej niewoli wyrwać...
http://argo.neon24.pl/post/41127,oferta

niedziela, 20 listopada 2011

Wyznawcy voo doo?


Kształtowanie rzeczywistości poprzez podanie sugestii.

Śledząc jednym okiem wydarzenia w Polsce, zwróciłem uwagę na nietypowe zachowanie mediów w sprawie wypadku młodego Wałęsowicza.

Było ono zaskakująco delikatne i pozytywne.

Nie oglądam telewizji, więc nie wiem czy takowe były, ale w internecie nie spotkałem się z natarczywymi atakami na jego ojca. Pamiętamy sytuacje, relacje z powodzi, kiedy płaczącej zrozpaczonej kobiecie, która właśnie straciła dorobek życia, „dziennikarz” podtykał mikrofon z pytaniem : „Jak się pani czuje?”

Tutaj tego nie było. Nie było wywiadów z jego ojcem, ani prawie go nie wspominano.

Wszystkie portale internetowe zapewniały, że Wałęsowicz, mimo wielu złamań jest niemalże w świetnym stanie. Kilka godzin po operacji, w kilkanaście godzin po wypadku, kiedy organizm dopiero pokazuje co przecierpiał (tzn. zaczyna puchnąć), media zapewniały, że pacjent „cudownie zdrowieje”. Podobnie, po kilku dniach od wypadku wypowiadał się jego ojciec, także gorąco zapewniając reportera o cudownym ozdrowieniu. Nie było żadnych brzydkich pytań. Żadnych negatywów. Wyłącznie pozytywy – wszystkie portale.

Epitet „cudowne” przewijał się zresztą w prawie każdym materiale na temat stanu zdrowia Wałęsowicza.

Artykuły były w swej treści troskliwe, choć bez przesady, zachowywały zdrowy dystans, jak gdyby zdając sobie sprawę z tego.... jak wielka jest siła ludzkiego umysłu....


Cudowne ozdrowienia w przeszłości zdarzały się bardzo często – chociażby na Jasnej Górze.
Odprawianie Mszy Św. w intencji czyjegoś zdrowia lub w intencji „załatwienia” jakiejś sprawy również skutkuje.


Jednak nie zawsze.
Trudno powiedzieć, ale można przypuszczać, że istnieje pewien mechanizm wspomagania intencji, który skutkuje jej wypełnieniem.


Niektórzy badacze zwracają uwagę na siłę odprawianego rytuału oddziałującego na modlących się, który ma wywierać presję na podświadomość, która „kieruje” prośbę „do realizacji”...

Jak to działa – tego nikt naprawdę nie wie, można przypuszczać, że:
  • ważna jest siła i ilość ludzkich myśli nakierowanych na pozytywne „załatwienie” sprawy.
  • wewnętrzne przekonanie (wiara) przynajmniej jednej osoby o powodzeniu
  • rytuał, pogłębiający odczucia - wiarę, wywierający fizyczny wpływ na ciało, a więc i mózg, umysł ( rytuale klękanie, modlitwy, śpiew, podniosły ton, zapach kadzidła oddziałujący na zmysły itd., które nie występują w „normalnym” życiu)
    Pod wpływem tego wszystkiego otwiera się ścieżka do Boga, dokonuje się projekcja pozytywnej intencji na żywą osobę, powodując jej uzdrowienie.



Kto oglądał kiedyś wywiad w ABW24 z żołnierzami oskarżonymi o zabójstwo w Nanghar …. ten mógł być zszokowany.

„Dzienikarka” tak zadawała pytania, jakby usiłowała wydobyć z tych chłopaków wyznanie, że oni np. wstydzą się „tego mordu” - chodziło właśnie o wyrażenie: „tego mordu”. Chodziło o to, aby oni sami wypowiedzieli się o tamtym wydarzeniu jak o mordzie. Wniosek byłby taki, że skoro sami twierdzą, że dokonali mordu....to naprawdę go dokonali, czyż nie?
Było to jeszcze przed rozprawami sądowymi.

Podchodziła ich kilka razy, za każdym razem zmieniając formę pytania-pułapki – na szczęście żołnierze nie dali się podejść.
„Dzienikarka” miała w uchu minisłuchawkę – często wyglądało to tak, jakby nie słuchała odpowiedzi swych rozmówców, tylko strzelała w nich pytaniami jak na rozkaz – czasami nawet wchodziła im w słowo.
Słuchała po prostu głosów w słuchawce i nie kontrolowała rozmowy – ktoś z drugiej strony podpowiadał jej pytania, zapewne kilka osób pracowało nad przebiegiem tego „wywiadu”.
 Takie robienie za przekaźnik dość często można oglądać w tej stacji.
 W powyższej sytuacji chodziło o konkretne zamówienie – wyrok na polskich żołnierzy.


Jednak na co dzień mamy w mediach całą masę antypolskich szykan – mniej lub bardziej zawoalowanych.

Media podsuwają polskiemu społeczeństwu nieprawdziwy, negatywny obraz jego samego – używają „milionów ludzkich nadajników” do wysyłania w eter negatywnych obrazów związanych z nami samymi, z losami naszego kraju.

[Czyż na podobnej zasadzie nie dochodzi do fali wypadków lotniczych lub kolejowych?
Media milionom ludzi na całym świecie przekazują obrazy, informacje z wypadku, sygnał zostaje spotęgowany i uderza w najsłabsze aktualnie miejsce/a, powodując kolejne wypadki.]


Takie działania przypominają praktyki voo doo, kiedy celem zaszkodzenia komuś, szaman-czarownik lepił woskową lalkę mającą cechy ofiary i przebijał ją szpilami (odczyniał negatywne czynności i dokonywał ich projekcji na żywą osobę) powodując podobno śmierć tej osoby.
Historie o „złym spojrzeniu” i „przklnięciu” kogoś znamy z rodzimej ludowej tradycji.


W przypadku Wałęsowicza postępowano bardzo, bardzo ostrożnie, jakby starając się nawet jednym słowem nie sprowokować pogorszenia jego stanu zdrowia.

Zapewnienia o „cudownym ozdrowieniu” wyglądają na posłużenie się milionami myśli ludzkich, które uformowano w pozytywny przekaz, rzeczywiście wspomagający stan zdrowia chorego.

Media lekceważąco wypowiadają się na tematy wiary, a jednocześnie z powodzeniem i pewnego rodzaju z n a s t w e m operują negatywną lub pozytywną intencją.


Jest to kolejny pośredni dowód na ta, że media głównego nurtu od lat prowadzą celową szkodliwą antypolską działalność.


Są to oczywiście metody podobne do tych jakie od dawna stosują wobec nas niemcy (kiedyś prusacy) – swoisty czarny publik relations.



Kształtowanie rzeczywistości poprzez podanie sugestii trwa od setek lat

Władza stosuje sugestię bardzo obficie.
  
Również do kształtowania rzeczywistości stosuje tzw. przepowiednie.
W metodzie tej prym wiodą okultyści, czyli klany bankowe, które w większości pochodzą z niemiec.

Min. Rothschild,Warburg, Goldman, Loeb,Rockefeller






KOMENTARZE

  • Maciej Piotr Synak
    Mam podobne wrażenia , jeżeli chodzi o wytwarzanie atmosfery na Nowym Ekranie -"durni Polacy " . "lemingi " ," agenci " , "psy ' , "komuchy " etc.etc.
    Nie umiem powiedzieć , czy jest to celowe , czy jakaś maniera "elity".
    Efekt jest podobny .
    Wzmacniać kompleksy i utrudniać porozumienie .

    Ja na swoim blogu zaproponowałem metodę pozytywnego myślenia
    "jedną minutę dziennie " o zwycięstwie w wyborach za cztery lata .

    Chętnie przyłączę się do innych inicjatyw wykorzystujacych potęgę
    " prawa przyciągania " .

sobota, 12 listopada 2011

I. G. Farben podpala Raistag

.


"Jeśli Państwo myślą, że to są niesłychane fakty,
to zabieram Państwa w zupełnie inny świat"









Niemieccy zbrodniarze z I.G. Farben ojcami założycielami Unii Europejskiej




.

środa, 9 listopada 2011

Wytrzymamy, wygramy...


Nawet jeśli jest ich 3 miliony – nas jest 33 miliony.


Kiedy przeczytałem kilka ostatnich notatek naszych blogerów,

Czy rządzi nami „nowa” mafia ?

Ilu jest agentów wśród dziennikarzy

Kłamstwo marszałkiem Sejmu RP

Full, wypas...

Spełniło się wielowiekowe marzenie Niemiec i Kremla... smutne...

Czy kraje strefy euro za trzy lata przejmą władzę nad Polską?

Jan Pietrzak - "kto nienawidzi naszej niepodległości"

ILE JESZCZE WYTRZYMAMY? - jestem załamana....


przypomniało mi się zdanie jakie wypowiedział pruski polakożerca Bismark: „Bijcie Polaków tak, aby im się żyć odechciało”.

Widać więc wyraźnie, że zdanie to jest wciąż aktualne, a bydło z niemiec bije nas nieludzko.


Ilość tych notek pokazuje też, jak wielu z nas spotkało się dopiero tutaj, na tym wielkim blogowisku.


Nowy Ekran to bardzo pożądana inicjatywa.
Mam nadzieję, że wyjdzie z tego coś więcej.



Bardzo proszę wszystkich o aktywne zwracanie rodakom uwagi na antypolskie treści zamieszczane w sieci i związane z tym implikacje. Na szkodliwe, w gruncie rzeczy - antypolskie przekonania, często nieuświadomione, wypowiadane na zasadzie „bo wszyscy tak mówią, więc i to moja prawda”.
Nie! Nie i jeszcze raz NIE!!


W naszym kraju werwolf od lat, pod płaszczykiem „głupoty”, prowadzi intensywną antypolską propagandę. Wiem jak ciężko wyczuć w swoim otoczeniu Złego, ale przecież wystarczy nam, że będziemy sami cenzurować, sekować z języka otoczenia treści defetystyczne i pesymistyczne zwroty. Wystarczy się nad tym zastanowić, które to...

Nie trzeba kogoś uważać za Złego – tylko uprzeć się: niech przestanie odmawiać nam prawa do zmiany myślenia.

Bo narzekanie, powtarzanie frazesów: „ nie uda się” , „oni mają władzę”, „co można zrobić?” na samym starcie zamyka nam drogę do ZMIANY.


Nawet jeśli jest ich 3 miliony – nas jest 33 miliony.



Nie poddawać się! Nie oddawać ani piędzi SŁOWA....


KOMENTARZE


wtorek, 1 listopada 2011

Wielkie Rodziny, które rządzą światem


Rezerwa Federalna jest kontrolowana przez cztery duże firmy prywatne:

BlackRock, State Street, Vanguard i Fidelity. 

Firmy te kontrolują amerykańską politykę pieniężną (i świata) bez jakiegokolwiek nadzoru lub "demokratycznego" wyboru.


GORĄCO POLECAM ARTYKUŁ:


http://bankowaokupacja.blogspot.com/2011/10/koncentracja-bogactwa.html




Z KOMENTARZY:
http://www.bibliotecapleyades.net/bloodlines/index.htm

Oto najbogatsze rody:

The Astor Bloodline
The Bundy Bloodline
The Collins Bloodline
The DuPont Bloodline
The Freeman Bloodline
The Kennedy Bloodline
The Li Bloodline
The Onassis Bloodline
The Reynolds Bloodline
The Rockefeller Bloodline
The Rothschild Bloodline
The Russell Bloodline
The Van Duyn Bloodline

The Disney Bloodline
The Krupp Bloodline
The McDonald Bloodline

Merovingian (European Royal Families)


KOMENTARZE

  • Do rzeczy.
    Warto się zastanowić nad ich możliwościami wpływu na losy świata.
    Można się domyślać jak łatwo mogą wpływać na giełdy. Czy to robią – pytanie retoryczne.

    A jak wpływają na politykę? Na wybory? Na media? Na rządy USA i innych państw?

    Przecież można dokonać takiej rzeczowej analizy ich możliwości, nie wdając się w sferę magla.